Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Szanuję bardzo tak wyważoną odpowiedź, być może ta nieszczęsna konfiguracja stopnia mocy była wynikiem "pomroczności jasnej" a być może zapowiedzi z góry "macie co macie i więcej nie będzie" - a norma wykonania musiała się zgadzać. Tego nie wiemy i się nie dowiemy raczej, choćby dlatego że ludzie, którzy ulegali naciskom "z góry" niechętnie o tym mówią o ile nie wyparli tego w ogóle z pamięci.
'All the stars in the north are dead now.'
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
A w ogóle toczy się jakiś spór? Nie zauważyłemTomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44Ale we "wzmacniaczach" o które toczy się spór nie było żadnych importowanych elementów. Nie byłoby ich też gdyby zrobić je od razu porządnie, tak jak to pokazałem.

Nie wiem, bo nie dysponuję listami płac twoich rodziców. Gdybym miał, to może bym policzyłTomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44To jak stanąć na głowie musieliby gdyby chodziło nie o zakup pierwszego z brzegu kasetowego rzęcha, ale naprawdę porządnego sprzętu? Takiego choćby jak"Meluzyna" czy "Dama Pik" .

I znów insynuacjaTomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 Nie dajmy się zwariować, nie róbmy z pospolitego sprzętu dla Kowalskiego dóbr luksusowych!

Luksus (łac. luxus „zbytek, nadmiar, przepych”) – termin opisujący kategorię dóbr materialnych, bądź usług wyróżniających się wysoką ceną, wysoką jakością wykonania oraz trudną dostępnością dla odbiorcy. Produkty luksusowe adresowane są do wąskich grup społecznych, należą do produktów oraz usług ekskluzywnych.
Logicznie rzecz ujmując, dobra luksusowe powinny spełniać podane wyżej 3 przesłanki. Przesłanka druga, co zostało w tym wątku dowiedzione spełniona nie była. Przyjęcie innego punktu widzenia doprowadzi do sytuacji, w której cały PRL był jednym wielkim luksusem



I dalej za wikipedią:
Współczesna definicja luksusu różni się od tradycyjnej koncepcji, stanowiąc historyczną ewolucją terminu
"Tradycyjny luksus wyrażał się w wyjątkowym lub kunsztownym artystycznym wykonaniu i drogich materiałach. Trudno powiedzieć czym jest luksus w nowoczesnym znaczeniu tego słowa, zwłaszcza że luksus i nowoczesność nie idą z sobą w parze. Luksus jest elitarny i przypuszczalnie polega na pielęgnowaniu tradycji lub przynajmniej odwołaniu się do niej. Współczesna retoryka natomiast podpowiada, że nowoczesność jest egalitarna, demokratyczna i inkluzywna. Współczesny luksus polega na poszukiwaniu nowych, trudnych do wykonania rzeczy. Może chodzić o użycie większej liczby materiałów niż to konieczne, lub też o ukrycie szwów w garniturze.”[2]
Luksus to miliony niezwykle złożonych niuansów, specyficzne procesy projektowania i wytwarzania, ale przede wszystkim czas poświęcony dla dojścia do prawdy o nim!”
Coś czuję, że wkrótce zacznie się „kolejny spór” o luksus i… nowość


Biję się w piersi!Tomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 Diody Zenera w latach 60-tych i wczesnych 70-tych z definicji były nowością, jako elementy krzemowe. Dlatego były wtedy tak szokująco drogie. Pod koniec lat 70-tych aż tak źle już nie było.









Стабилитрон — Википедия (wikipedia.org)
Amatorsko tak się robiło, ale czy w warunkach fabrycznychTomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 A masz chociaż pojęcie co to były za rzekome "diody Zenera"?To były wybrakowane tranzystory krzemowe npn (zapewne niewydarzone BF521) którym obcinano końcówkę kolektorową i wykorzystywano złącze baza - emiter. W kierunku przewodzenia. Sądzisz że i one kosztowały 110zł za sztukę, tak jak pełnowartościowe elementy, w tym prawdziwe diody Zenera?

Fakt, znów biję się w piersi. Samochody kosztowały – jak to ładnie ująłeś- z definicji dużo drożejTomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 Oczywiście że siedziała, bo siedzieć musiała. I siedziała też druga dwuenka średniej mocy (oprócz tej w stabilizatorze obrotów), w tym przypadku 2N2195 w obudowie TO-39. A jednak MK122 nie kosztował przecież tyle co kilka samochodów dobrej klasy[…]




A ja przypomnę, że każdy dodatkowy element półprzewodnikowy kosztował. I to dość słonoTomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 Ale na szczęście tylko jednej. Innych diod Zenera w MK125 już nie było. Była za to jeszcze jedna, czwarta już BZP687, w układzie automatycznej regulacji poziomu zapisu. Przypomnę jednak że w niby-wzmacniaczu od M2405S batalia nie toczyła się o dodatkową diodę Zenera, lecz o dodatkowy tranzystor BC107A, względnie BD355 w miejsce jednego z BD354 oraz BC211 w miejsce BC107B.

[
Pogarsza to jeszcze proporcję kosztu elementu półprzewodnikowego do kosztu rozmowy telefonicznej za 50 groszy prowadzonej przy użyciu automatu AW65 czy AW652…Tomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 To ja pamiętam więcej: automaty telefoniczne na aluminowe 50-groszówki. Poza tym coś mi świta że później wprowadzono specjalne żetony do automatów, i w pewnym momencie okazało się że nowa mosiężna moneta 2zł świetnie taki żeton zastępuje, a jest od niego tańsza.


Jestem głęboko przeświadczony, że w tym wątku mowa jest dokładnie o wszystkim, więc nie można mówić, że o MK125 ta dyskusja nie jest. Co do usprawiedliwienia w/w oszczędności to można ją uzasadnić na wiele sposobów. Przykładowo tow Urban mógł chwalić PRL za to, że produkuje mnóstwo magnetofonów i jeszcze powołać się przy tym na rocznik statystyczny. Szkoda, że nie wysłał partii tych niesprzedanych MK121 w darze dla USA, tak jak próbował to zrobić ze śpiworami z Legionowa, które miały pojechać do Nowego Jorku…Tomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 21:44 Tym bardziej nie była groszowa cena magnetofonów takich jak M2405S lub Uwertura, bo o takich jest tutaj mowa a nie o następcach MK125 w rodzaju Kaprala. Jak więc usprawiedliwić zaoszczędzenie jednego tranzystorka za cenę kompromitującego pogorszenia parametrów końcówki mocy?

- Thereminator
- 6250...9374 posty
- Posty: 7349
- Rejestracja: sob, 2 kwietnia 2005, 21:42
- Lokalizacja: Nizina Wschodnioeuropejska
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Prawda, poza "tow. Urbanem", ponieważ nie był członkiem PZPR. 

W teorii nie ma różnicy między praktyką a teorią. W praktyce jest.
-
- 3125...6249 postów
- Posty: 4188
- Rejestracja: czw, 3 grudnia 2009, 00:01
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Do tej pory czytałem, wywołany do tablicy odpowiem. Zapomnialeś Tomku dodać że było to w sklepie Grójecka / Niemcewicza a cena 12 zł.Tomek Janiszewski pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 14:32 imo wszystko nie jestem koniem aż tak starym aby bawić się w elektronikę w czasach gdy Telewizorek niósł ze sklepu do domu swoją pierwszą Tegesjedynkę w pudełku po zapałkach wymoszczonym watą![]()




Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Rzeczywiście, formalnie nie byłThereminator pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 23:26 Prawda, poza "tow. Urbanem", ponieważ nie był członkiem PZPR.![]()


http://blogmedia24.pl/node/60423
Na tym "banknocie" jest jednak napis "towarzysz Urban"

Jeszcze kilka słów o bublach. Było to dobrze po 2006 r., gdy od jednego pana w pracy dostałem bateryjną wersję radia "Figaro". Jak twierdził mój rozmówca, radio kupił przed laty na bublach i nigdy go nie uruchomił. Co ciekawe, obudowa była cała, podobnie jak układ elektryczny. Był tylko jeden feler: brak kabla zasilającego

- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Już po tzw. wyborach kontraktowych w 1989 roku, gdy poniósł sromotną porażkę w konfrontacji z kandydatem Solidarności przegrywając nawet w... Moskwie, jako że kandydował jako tzw. kandydat niezależny w Warszawie, pod który to okręg podpięte były głosy z placówek zagranicznych oznajmił publicznie że zgłosił akces do PZPR. Niejasne jest tylko czy zdążono wciągnąć go na członka przed wyprowadzeniem sztandaru.Thereminator pisze: ↑ndz, 14 lutego 2021, 23:26 Prawda, poza "tow. Urbanem", ponieważ nie był członkiem PZPR.![]()
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Radyjko nawet niczego sobie, to niemal kropka w kropkę Izabella wyposażona w tranzystory krzemowe w miejsce syfów a nawet wzbogacona o ARCz. Najgorszym mankamentem całości, nie licząc tych właściwych magnetofonowi MK125 a już zwłaszcza jego mechanice było to że w momencie wciśnięcia klawisza "Zapis" (celem wstępnego ustawienia poziomu aby uniknąć przesterowania na początku nagrania)... wyłączał się dźwięk, i moment wciśnięcia klawisza "Start" trzeba było wybierać na głucho. Dopiero po wciśnięciu klawisza "Start" i tym samym puszczeniu taśmy (funkcji "Pauza" nie było) włączał się z powrotem dźwięk i było wiadomo czy nagrały się pierwsze takty muzyki, czy jeszcze końcówka gadaniny spikera. Oczywiście, do regulacji poziomu zapisu służył regulator głośności radia i nie można było jej już zmieniać w trakcie nagrywania nie chcąc popsuć zapisu. Opisywano te boje szczegółowo na łamach RiK w cyklu "Badania eksploatacyjne" ale nie śmiano nawet zasugerować że jest to wada kompromitująca i należałoby natychmiast usunąć ją fabrycznie, o zamieszczeniu wskazówek dla czytelników jak zrobić to własnoręcznie już nie mówiąc.TELEWIZOREK52 pisze: ↑pn, 15 lutego 2021, 00:20Było jeszcze jedno jeszcze większe a mianowicie 125 z dołożonym radiem czyli jak się nie mylę Jola.
-
- 3125...6249 postów
- Posty: 4188
- Rejestracja: czw, 3 grudnia 2009, 00:01
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
W latach 60 -tych w al. Wyzwolenia były buble radiowe i bardzo czesto mieli zwroty eksportowe. Sam nabyłem Krokusa z wytłoczonym na gorąco przez całą obudowę napisem " Towar niepełnowartościowy " To była głupota, nowiutka obudowa i tak zryta. Nabyłem tam jeszcze jakąś Rozynę czy Figaro. Filtry, trafo sieciowe, podwójne ekrany i oczywiście dodatkowy filtr w zasilaniu. Napis tym razem tuszem. Było wiele ciekawych rzeczy ale na tyle tylko było mnie stać. Na tej Rozynie ( Figarku ? ) parę lat słuchałem Rozgłośni Harcerskiej.Alek pisze: ↑pn, 15 lutego 2021, 05:54 Jeszcze kilka słów o bublach. Było to dobrze po 2006 r., gdy od jednego pana w pracy dostałem bateryjną wersję radia "Figaro". Jak twierdził mój rozmówca, radio kupił przed laty na bublach i nigdy go nie uruchomił. Co ciekawe, obudowa była cała, podobnie jak układ elektryczny.
A które to radyjko miało głowicę UKF zasilaną z przetwornicy zasilanej baterią 9 V ? Wspomniana Jola czy Maja ? Pamięć już zawodzi.Tomek Janiszewski pisze: ↑pn, 15 lutego 2021, 09:16 Radyjko nawet niczego sobie, to niemal kropka w kropkę Izabella
A czy członek członka partii jest członkiem partii ?Tomek Janiszewski pisze: ↑pn, 15 lutego 2021, 08:38 Niejasne jest tylko czy zdążono wciągnąć go na członka

- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
Maja. Z baterii 9V i to bez przetwornicy były zasilane varikapy w głowicy:TELEWIZOREK52 pisze: ↑pn, 15 lutego 2021, 10:56 A które to radyjko miało głowicę UKF zasilaną z przetwornicy zasilanej baterią 9 V ? Wspomniana Jola czy Maja ? Pamięć już zawodzi.
http://hobby-elektronika.eu/audio/pdf/maja.pdf
To była rzeczywiście durnota do potęgi, bowiem bateria była niezbędna także przy zasilaniu sieciowym. W dodatku durnota piętrowa, jako że niewykorzystywane w danej chwili potencjometry programujące stale obciążały baterię. A przecież można było je odłączać, wykorzystując drugą parę styków izostatu zamiast łączyć ją równolegle z pierwszą i tym samym trzykrotnie wydłużyć żywotność baterii. To jednak było już poza możliwościami umysłu Asa PMT.
W którymś "Radioelektroniku" zamieszczono "usprawnienie" tego wynalazku, poprzez zastąpienie bateryjki 9V przetwornicą na UL1520. Też niewiele lepiej, bo najpierw podwyższało się napięcie z 9V (tyle miała główna bateria złożona z ogniw R14) na 33V, aby potem tłamsić je z powrotem na 9V, tracąc oczywiście na tym moc 2,7 raza większą niż wymagał programator. Tym razem na wysokości zadania nie stanęła Myśl Techniczna RE, nie potrafiąc zaproponować takiej przetwornicy która z napięcia jakie może zdarzyć się na końcówkach 6 ogniw suchych wytwarzałaby od razu 9V napięcia stabilizowanego. Oczywiście nie na podobnych do współczesnych scalonych przetwornicach step-up które były u nas niedostępne ale na paru tranzystorkach małej mocy. No ale czego wymagać od redakcji która zamieszczała takie gnioty jak wykonany na układzie UCY7400 wskaźnik zużycia baterii 9V... przez wskaźnik zużycia baterii 9V.


Ostatnio zmieniony pn, 15 lutego 2021, 12:26 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 2 razy.
- Thereminator
- 6250...9374 posty
- Posty: 7349
- Rejestracja: sob, 2 kwietnia 2005, 21:42
- Lokalizacja: Nizina Wschodnioeuropejska
Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
"Maja". W którymś RE w latach 80 było zamieszczony opis przetwornicy do wbudowania w radio zastępującej baterię 6F22TELEWIZOREK52 pisze: ↑pn, 15 lutego 2021, 10:56 A które to radyjko miało głowicę UKF zasilaną z przetwornicy zasilanej baterią 9 V ? Wspomniana Jola czy Maja ? Pamięć już zawodzi.
Członek partii to członek, tylko nazwany trochę mniej kulturalnym wyrażeniem

W teorii nie ma różnicy między praktyką a teorią. W praktyce jest.
Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
Ale dzięki temu rozwiązaniu{Maja} otworzyła się droga do dzieła ,,Maja 2,, podwajając ilość modeli na rynku
. 


Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
Maja 2 od pierwszej różniła sie dodaniem odbioru Warszawy I na 227kHz i kilkoma uproszczeniami elektronicznymi. Idea zasilania warikapów była bez zmian.
- Thereminator
- 6250...9374 posty
- Posty: 7349
- Rejestracja: sob, 2 kwietnia 2005, 21:42
- Lokalizacja: Nizina Wschodnioeuropejska
Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
Antyreklama DIORY wykonana przez PKF {1976]: https://www.youtube.com/watch?v=QT9DUqFq5iM
W teorii nie ma różnicy między praktyką a teorią. W praktyce jest.
Re: Myśl techniczna PRL, było "Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena"
Czołem.
Koledzy, wątek dotyczył wzmacniaczy magnetofonów, w których zaoszczędzono jeden tranzystor w w każdym ze stopni mocy. To jednak było niczym przy "przekrętach", które w tamtych czach stosowano. Jasiu Barczyński w swoich wypowiedziach często wspominał o tranzystorach, które istniały tylko na papierze, nigdy żadnego z nich nie wyprodukowano... W zeszłym roku na YT został zamieszczony film o magnetofonie M-3404, o którym możemy przeczytać na stronie "UNITRA KLUB", że zostało ich wyprodukowane około 100 sztuk ( https://unitraklub.pl/opis/362 ). Film na YT pokazuje jednak, że ten model powstał jedynie "wirtualnie", w wyniku sprytnego (nie do końca, jak się okazuje) fotomontażu...
https://www.youtube.com/watch?v=l0Pl3gM5nWc&t=28s
Pozdrawiam
Romek
Koledzy, wątek dotyczył wzmacniaczy magnetofonów, w których zaoszczędzono jeden tranzystor w w każdym ze stopni mocy. To jednak było niczym przy "przekrętach", które w tamtych czach stosowano. Jasiu Barczyński w swoich wypowiedziach często wspominał o tranzystorach, które istniały tylko na papierze, nigdy żadnego z nich nie wyprodukowano... W zeszłym roku na YT został zamieszczony film o magnetofonie M-3404, o którym możemy przeczytać na stronie "UNITRA KLUB", że zostało ich wyprodukowane około 100 sztuk ( https://unitraklub.pl/opis/362 ). Film na YT pokazuje jednak, że ten model powstał jedynie "wirtualnie", w wyniku sprytnego (nie do końca, jak się okazuje) fotomontażu...
https://www.youtube.com/watch?v=l0Pl3gM5nWc&t=28s
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Więc i ja pozwolę sobie przejść do porządku dziennego nad propozycją wciągnięcia się w dyskusję o luksusie, w tym luksusowych samochodach. Odniosę się natomiast do
Oczywiste powinno być że miałem na myśli nowość wśród wyrobów FP TEWA. Nowością pod koniec lat 60-tych było choćby użycie krzemu, jako że germanowe diody Zenera należałoby podejrzewać o bardzo złą stabilność.Biję się w piersi!![]()
![]()
Masz rację, to była wielka nowość. Rosyjska wiki informuje, że ta nowość była wprowadzona w latach 50., więc przez całe lata 70. dalej była wielką nowością…
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
![]()
Стабилитрон — Википедия (wikipedia.org)
Ależ jak najbardziej! Nie masz ani jednej BZP687? Jak nie to Ci podrzucę. Od razu gdy ją zobaczyłem zaitrygowało mnie po co diodzie ta trzecia, obcięta końcówka. Najpierw sprawdziłem czy jest zwarta z obudową, potem stwierdziłem że między nią a środkową końcówką znajduje się drugie złącze p-n, i wreszcie zmierzyłem betę aby zweryfikować podejrzenie że to prawdziwy tranzystor. Działał!Amatorsko tak się robiło, ale czy w warunkach fabrycznych?
PMT nawet na pełnowartościowych elementach zrobiła niepełnowartościowy wzmacniaczNawet jeśli, to taki w sumie niepełnowartościowy element też coś kosztował.
