Co się składa na brzmienie wzmacniacza?

Przed wypowiedzią bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem tego działu.

Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp

Awatar użytkownika
VacuumVoodoo
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2007
Rejestracja: śr, 11 sierpnia 2004, 15:51
Lokalizacja: Goteborg, Szwecja

Post autor: VacuumVoodoo »

Plesio pisze:Bardzo często zapominamy, że jakość i brzmienie dźwięku gitarowca zależy od gitary i głośnika.
Oczywiscie, ale...pozwole sobie na chwile wspomnien:

Rok 1968 albo 1969. Bylem wtedy wzglednie luzno zwiazany z zespolem "Pieciu" przy warszawskiej "Stodole". W owych czasach przerabialem pedaly od maszyn do szycia na "wah-wah" oraz robilem kopie marshallowskiego "Supafuzz". "Pieciu" przechodzil czeste zmiany skladu i ktoregos dnia odszedl gitarzysta Mirek Lason i trzeba bylo znalezc nowego wiec w Stodole odbyly sie przesluchania. Pojawiali sie rozni, byli tacy z wlasnej roboty gitarami i tacy z LesPaul od wujka z Ameryki. Wzmacniacz na scenie byl produkcji owczesnego warszawskiego "guru", pana Cekalskiego, glosny i czysty, przester byl tez ale wtedy krolowal fuzz. Kolumna o ile pamietam to 4x12 Fane (modelu nie pamietam).

Ale do rzeczy. Zaden z pretendentow do pozycji gitarzysty w zespole nie przeskoczyl poprzeczki, LesPaul nie pomogl. Juz pod sam koniec przesluchan przyszedl mlody chlopak, krotko ostrzyzony na rekruta, ogolnie bez rock'n'rollowej aparycji z gitara wlasnie Jolana. Nikt nie wiazal z nim wiekszych oczekiwan. Podlaczyl sie do wzmacniacza, bez fuzza czy czegokolwiek innego i zagral bluesowy standard. Nam wszystkim szczeki opadly, zarowno gra jak brzmienie jakie wydobywal z w sumie miernego sprzetu byly super. Zostal zaangazowany. To byl Darek Kozakiewicz. No a reszta jest historia.

Pozdrawiam
Aleksander Niemand
_______________________________________
Wzmacniacz ma sie do gitary tak jak smyczek do skrzypiec - AN
Plesio
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 152
Rejestracja: czw, 23 lutego 2006, 12:02
Lokalizacja: Racibórz

Post autor: Plesio »

To też prawda!!!
Brzmienie zależy od palców, które grają na gitarze...
Trochę rock'a
http://www.herezis.pl
painlust
9375...12499 postów
9375...12499 postów
Posty: 11113
Rejestracja: wt, 13 kwietnia 2004, 14:42

Post autor: painlust »

Przecież nie od dziś wiadomo, ze jakby powiedzmy Satriani (chyba tylko dla jaj) przekazał swoją gitarę w trakcie koncertu jakiemukolwiek innemu gitarzyście to by się okazało, ze tamten mimo sprzętu Satrianiego nie brzmi jak Satriani. I ten sam Satriani jakby zagrał na Jolanie czy Asterze podpiętym do Eltrona to brzmiały bardziej jak Satriani niż ten koleś, który pożyczyłby od niego sprzęt. Moje wzmacniacze testuje mi szwagier. Ma trzy gitary i na każdej z nich moje konstrukcje są przejaskrawione. Trzeba skręcać Treble do minimum. A ten sam wzmacniacz w rękach mojego kumpla zamula kompletnie nie generując wysokich...
Awatar użytkownika
jethrotull
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4013
Rejestracja: sob, 3 czerwca 2006, 21:51
Lokalizacja: Poznań

Post autor: jethrotull »

Nic dziwnego. Barwa instrumentu zależy bardzo silnie od takich niuansów jak miejsce uderzenia kostki w strunę czy twardość kostki. Miałem gdzieś artykuł, który się z tym zagadnieniem rozprawiał teoretycznie, jeśli znajdę to podrzucę.
Awatar użytkownika
jethrotull
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4013
Rejestracja: sob, 3 czerwca 2006, 21:51
Lokalizacja: Poznań

Post autor: jethrotull »

Obiecany link
http://www.speech.kth.se/music/acviguit4/part4.pdf
I link do całości:
http://www.speech.kth.se/music/acviguit4/
Może sie komuś przyda, pozdrawiam.
petersz
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 288
Rejestracja: pt, 28 lipca 2006, 16:15

Post autor: petersz »

W pierwszym poście wyraźnie (a może nie wyraźnie) napisałem, iż chodzi o sam wzmacniacz. Mamy już względnie idealną gitarę, kolumnę oraz umiejętności. Więc ostatnim elementem do uzyskania tego "brzmienia" zostaje właśnie wzmacniacz... Wiadomo, że dobry muzyk zagra na wszystkim, ale niestety nie wszystko "urywa dupę".

Pozdr.
atom
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 216
Rejestracja: pt, 26 marca 2004, 16:14

Post autor: atom »

petersz pisze:Wiadomo, że dobry muzyk zagra na wszystkim, ale niestety nie wszystko "urywa dupę".
Pozdr.
- i jakaś konkluzja? O wielu rzeczach pisano w wątku. Co Cię gryzie, Gilbercie Grape? ;)
petersz
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 288
Rejestracja: pt, 28 lipca 2006, 16:15

Post autor: petersz »

atom pisze:- i jakaś konkluzja? O wielu rzeczach pisano w wątku. Co Cię gryzie, Gilbercie Grape? ;)
Niestety nie oglądałem tego filmu... Więc jako Gilber Grape nie jestem w stanie odpowiedzieć Ci na pytanie :) Ale jak na początku wspominałem, ja, obywatel petersz, zainteresowała mnie geneza brzmienia wzmacniacza jako takiego. Zakłdając czysto hipotetyczną sytuację (nie możliwą, niestety), iż mamy wszystko idealne, a jedynie ostatnim elementem jest wzmacniacz, to co tak właściwie powoduje, że może on "dopełnić dzieła" bądź też nie napędzić owych głośników "dobrą" mocą, mimo świenej gitary, wspaniałej gry itd... Będzie po prostu jedynie grać... Może i nawet całkiem przyzwoicie, ale jednak bez tego czegoś...

Gdzieś też czytałem... :) ...że wpływ na brzmienie może mieć prowadzenie ścieżek na PCB i takie tam (na pozór nieistotne) dla brzmienia sprawy. Ciekawych rzeczy człowiek może się dowiedzieć i tym się właśnie kierowałem zakładając ten temat.

Pozdr.
atom
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 216
Rejestracja: pt, 26 marca 2004, 16:14

Post autor: atom »

petersz pisze:
...że wpływ na brzmienie może mieć prowadzenie ścieżek na PCB i takie tam (na pozór nieistotne) dla brzmienia sprawy. Ciekawych rzeczy człowiek może się dowiedzieć i tym się właśnie kierowałem zakładając ten temat.

Pozdr.
- nie chodzi o "prowadzenie ścieżek", ale o celowe wprowadzenie w ten sposób pewnych niewielkich pojemności pomiędzy różnymi obwodami, zapewne tworzących lokalne sprzężenia zwrotne, raczej ujemne........Pijesz do mnie? ;-)