Co do zabezpieczenia przed skutkami burzy to myślę że rozwiązaniem byłby przełącznik odłączający linię głośnikową po wyłączeniu wzmacniacza.
traxman pisze: ndz, 5 lipca 2026, 11:38niekoniecznie, przebita izolacja transformatora, wypalona podstawka i wyładowanie w bańce lampy nie zawsze pozostają bez konsekwencji - patrz końcówki gitarowe, a tam narażenia są mniejsze.
Pentody mocy np: EL34 z wyprowadzeniem anody umieszczonym w bakelitowym cokole są podatne na to zjawisko. Przy mocach powyżej 100 W i więcej lepiej by było zastosować lampy całoszklane, a podstawki ceramiczne.
AZ12 pisze: ndz, 5 lipca 2026, 12:11
myślę że rozwiązaniem byłby przełącznik odłączający linię głośnikową po wyłączeniu wzmacniacza.
Bardzo dobre i proste rozwiązanie, tu nie ma wymogu testowania linii głośnikowej, a wzmacniacz pewnie włączany jest tylko podczas użytkowania.
Linię można nawet nie tylko odłączać, a nawet zwierać. Dwutorowy przekaźnik za 15PLN załatwi chyba temat na długo.
Ale zdajecie sobie sprawę, że milimetrowy odstęp między stykami przekaźnika, to znikoma odległość dla wyładowania, które przebyło kilometr(y)? Już prędzej widziałbym coś na kształt dawnych przełączników nożowych radio/ziemia do anten zewnętrznych.
Nie bez powodu w czasie burzy wstęp do przyłącznicy w centrali telefonicznej był zabroniony. Całe stojaki ochronnikow się rozświetlały, gdy w pobliżu przechodziła burza.
W zasadzie wystarczy przełączać linię miedzy wzmacniaczem a uziemieniem. Taka ochrona będzie skuteczna jedynie przy wyłączonym wzmacniaczu {jeśli przekażnik będzie załączany synchronicznie z wzmacniaczem}. Biorąc pod uwagę że wzmacniacz jest włączany tylko przez kilka godzin na dobę,to ochrona przed przepięciami indukowanymi zwiększy się kilkukrotnie. Ale w razie przepięcia w trakcie pracy nic nie da.