Witam
Jako ciekawostkę wklejam zdjęcia starej baterii:
20260617_221652.jpg
20260617_221712.jpg
Bateria waży około 2200g, oczywiście nie działa i nie mam zamiaru jej naprawiać. Co najwyżej zrobić jej replikę.
Wyjąłem ją ze starego radia, bardzo starego radia
Może ktoś ma podobne eksponaty
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Typowa cecha wczesnych baterii anodowych i niemal zawsze z tego korzystano. Dlatego w wielu odbiornikach z lat 20 ubiegłego wieku, do baterii anodowej prowadziła nierzadko gruba wiązka przewodów.
Jak w ogóle wyglądało użytkowanie takiej baterii?
Czy takie baterie były dedykowane pod konkretne radio?
Jeśli lampy w radiu miały niższe napięcie anodowe niż maksymalne napięcie baterii, to wyższe ogniwa się marnowały, czy w miarę rozładowywania przełączano na kolejne wyjścia?
Czy zdarzało się, że wykorzystywano więcej napięć czyli podłączano radio do kilku napięć? Tak należy rozumieć wspomnianą przez OTLamp "wiązkę przewodów"?
Baterie były uniwersalne - każda firma produkowała kilka typów baterii o napięciu maksymalnym typowo w zakresie od 75 do 150V, z odczepami co jedno ogniwko dla małych napięć (do ustalania napięci siatkowych lamp głośnikowych i m.cz.) i co kilkanaście woltów dla wyższych napięć. Odbiorniki bateryjne które wymagały różnych napięć zasilających dla różnych stopni - najwyższe dla lampy głośnikowej, ale np. 30V dla audionu , 60V dla siatek drugich lamp ekranowych itp. po prostu korzystały z odpowiedniego odczepu - sznur zasilający miał kilka wtyczek opisanych wartościami napięć do których należy daną wtyczkę wetknąć. Czasami było ich i 5 w przypadku bardziej skomplikowanych odbiorników.
Później (tak od połowy lat 30-tych) zasilanie już uproszczono i z baterii anodowej korzystano już tylko dwoma wtyczkami, nawet napięcie siatkowe lampy głośnikowej pobierano z opornika w ujemnym wyprowadzeniu baterii anodowej.
Tomasz Gumny pisze: czw, 18 czerwca 2026, 10:22
Czy zdarzało się, że wykorzystywano więcej napięć czyli podłączano radio do kilku napięć? Tak należy rozumieć wspomnianą przez OTLamp "wiązkę przewodów"?
To była wręcz norma. Nie redukowano napięcia w samym odbiorniku za pomocą dzielników czy filtrów odsprzęgających, korzystano z odczepów baterii. Dodatkowo, nie zawsze ujemny biegun baterii to była masa, bowiem uzyskiwano też ujemne napięcia dla lamp stopni m.cz. Rozbudowana wielolampowa neutrodyna mogła przykładowo potrzebować +22,5 V dla detektora, +45 V dla wzmacniaczy w.cz., +60 V dla stopni wstępnych m.cz. i +90 V dla stopnia mocy m.cz., oraz -4,5 V dla polaryzacji stopni wstępnych m.cz. i -9 V dla polaryzacji stopnia mocy m.cz.
Dziękuję za wyjaśnienie. Rozumiem, że skoro najwyższe napięcie zasilało stopień mocy, który pobierał wielokrotnie większy prąd niż reszta, to nie występował problem wcześniejszego spadku niższych napięć i marnowania sprawnych jeszcze ogniw "powyżej"?
Tomku ty jako ekspert od tego tematu na pewno będziesz wiedział. Mój pradziadek przed wojną był posiadaczem radia bateryjnego . Nie mam pojęcia jakiej firmy. Nie sądzę żeby to był Elektrit , ten radioodbiornik kosztował blisko 400 PLN. Co było dobrem luksusowym. Dla porównania mój dziadek jako przedwojenny podchorąży miał żołd w wysokości 140 PLN .
Do zasilania tego radioodbiornika była potrzebna bateria anodowa, jednorazowa oraz akumulator żarzenia. Naładowanie akumulatora nie było problem pradziadek w tym celu jeździł do zaprzyjaźnionego warsztatu samochodowego. Natomiast bateria anodowa była droga , nie mam pojęcia ile kosztowała i na ile wystarczała . Radio było używane od święta a dokładnie wtedy kiedy przychodzili goście żeby się popisać. Może wiesz jaka była cena takiej baterii i na ile wystarczała. Babcia która mieszkała jak uczęszczała do gimnazjum na stancji mówiła że bardzo to lubiła bo wieczorami zawsze było włączone radio a w domu tylko raz na tydzień.
Bateria anodowa - około 20zł, choć to zależy od napięcia i firmy. Starczała różnie, w zależności od złożoności radia i częstotliwości używania, ale nawet na kilka miesięcy.
To naprawdę dużo robotnik najniższa pensja 70 PLN, parobek na wsi 40 PLN.
Czyli tak przeliczając na dzisiejsze ceny coś koło 1000 PLN.
Ale ta cena wzięta tak trochę z sufitu.
Skoro baterie anodowe były popularne i stosunkowo dostępne (trochę jak transformator dzwonkowy w bliższych nam czasach), to czy w ówczesnej literaturze technicznej pojawiały się sposoby na ich alternatywne zastosowania?
Tomku coś mi się tak tłucze po głowie pewnie skleroza ale były firmy które dostarczały te baterie ? akumulatorki do domu ?
Dla mnie jako historyka amatora ciekawa jest cena tych radioodbiorników lampowych, porównywalna jest z dzisiejszymi cenami wypasionych zestawów audio. A tu chodzi jak byśmy teraz powiedzieli o zwykle radioodbiorniki.
Taka bateria to worek ogniw 1.5V łączonych szeregowo + obudowa i trochę gniazd bananowych. Tanie być nie mogło. Robotnik niską pensją czy tym bardziej parobek na wsi to zastanawiał się, czy mu na jedzenie w stopniu umożliwiającym przeżycie wystarczy, radio było dla niego tak samo realne jak podróż na księżyc.
Radia lampowe były drogie, nie bez powodu Detefon był reklamowany i produkowany aż do wojny.
I tak, były firmy które dostarczały sprzęt do domu, to była popularna praktyka przed wojną, nie tylko w temacie baterii. Dla użytkowników z prowincji była to często jedyna realna droga zakupu.
BTW - spotykane jeszcze czasami dziś bateria płaskie (3R12) to wzór mocno przedwojenny, mają już ponad 100 lat
taipan3 pisze: czw, 18 czerwca 2026, 22:28
To naprawdę dużo robotnik najniższa pensja 70 PLN, parobek na wsi 40 PLN.
Czyli tak przeliczając na dzisiejsze ceny coś koło 1000 PLN.
Ale ta cena wzięta tak trochę z sufitu.
na marginesie -ostroznie z porownywaniem zarobkow w IIRP tam byly bardzo duze zmiany w dol i w gore, po drodze byl Pilsudski i czarny czwartek 1929
No i wies to nie miasto
Na poczatku lat 30tych parobek pracowal pol dnia za obiad (to jest autentyczne- jak mowila moja prababcia urodzona w Ameryce -takiej biedy jak za Wasacza to nigdzie nie widziala).
Teraz cos z branzy
Okolo roku 1932 pobory dobrego radiomechanika wyszkolonego zagranica wynosily no ile ?? 400zl ! Pensja zwyklego robotnika to bylo wtedy ok.100zl (autentyczne -starszy brat dziadka i on sam)