- Napięcie z uzwojenia 1 transformatora trafia na zasilacz stabilizowany na lampie 6S19P. W tej chwili możliwe jest uzyskiwanie tylko dużych napięć, bo transformator ma za duże napięcie uzwojenia wtórnego, i tracona jest straszna moc na triodzie 6S19P, trzeba dać inne trafo
- Napięcie z drugiego uzwojenia po wyprostowaniu i odfiltrowaniu trafia przez rezystor ograniczający prąd na neonówkę StR150/30 która utrzymuje je na stabilnym poziomie 150V (w praktyce 148). Dopiero wtedy można podać napięcie na wzmacniacz operacyjny, bo do odpalenia neonówki jest ono za wysokie. Realizuje to PLC na zwłokę czasową poprzez przekaźnik, ale ogarnie się to za pomocą innej stabilizacji napięcia.
- Napięcie anodowe mierzone jest przez dzielnik rezystorowy i trafia na przetwornik izolacyjny na 4..20mA i dalej na wejście PLC
- Prąd anodowy mierzony jest jako spadek napięcia na rezystorze 0,1%, do wyboru 1, 10, 100 omów w zależności od typu lampy, sygnał napięciowy trafia na drugi przetwornik izolacyjny, i do PLC.
- PLC wystawia napięcie 0..10V bezpośrednio na wejście wzmacniacza operacyjnego OPA455 który pracuje z wzmocnieniem 14V/V i wystawia na siatkę napięcie 0...140V o polaryzacji ujemnej względem masy
Największe wady prototypu:
- Możliwa jest tylko ręczna regulacja napięcia anodowego, co uniemożliwia automatyczne kreślenie chki Ia=f(Ua), to rozwiąże się budując inny zasilacz, kiedy będę miał czas (najprawdopodobniej po śmierci
- Ustawianie Us2 odbywa się ręcznie dobierając spadek na szeregu diod zenera, wymagany jest kolejny zasilacz
- Brak jest pomiaru Ig2 (brakuje mi izolatorów), choć ze względu na niski potencjał mogę w sumie zmierzyć prąd katody
Odpalę w weekend bo trzeba skończyć program. Przekroczenie maksymalnego nastawionego prądu anodowego powoduje odłączenie +Ua.

