Poruszyłeś bardzo ciekawe zagadnienie - prawa autorskie! Temat ten jest bardzo skomplikowany, gdyż niby z jednej strony nie wolno upowszechniać prac autorów książek i podręczników, a przepisy regulujące te kwestie są bardzo złożone (musi minąć co najmniej 70 lat od śmierci autora książki, a jednocześnie nie mogą nadal żyć potencjalni spadkobiercy do praw autorskich do danej pozycji książkowej, co trzeba osobiście sprawdzić lub jeszcze otrzymać od nich pisemną zgodę na publikacje materiałów zawartych w książce...). Jednak z drugiej strony nie mówimy tutaj o rozpowszechnianiu dzieł Szekspira czy trylogii Sienkiewicza, które zawsze będą wydawane i ich wznowienia będą przynosiły dochód wydawnictwom, a mamy głównie na myśli stare poradniki i książki, których treść zdezaktualizowała się dziesiątki lat temu i którymi dzisiaj, i w przyszłości nie będzie żadnego zainteresowania, poza małą garstką pasjonatów, więc z pewnością nie będzie można już na nich zarabiać!CHOPIN66 pisze: czw, 29 stycznia 2026, 02:43Dopóki roszczenia o prawa autorskie nie zgłosi wydawca książki/autor/spadkobiercy![]()
Drugą sprawą jest to, że przypominając ich treść nie będziemy na tym zarabiać żadnych pieniędzy, a jednie dbać o pamięć ich autorów, zanim wszystkie ich książki nie zostaną przemielone w firmach zajmujących się recyklingiem makulatury. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Czy książki, którymi zainteresowana jest tylko mała grupa zapaleńców powinny w całości zostać przemielone...?, czy powinno się je ocalić, wraz z pamięcią o ich autorach?
Pozdrawiam
Romek



