Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp
-
alpher
- 500...624 posty

- Posty: 517
- Rejestracja: czw, 18 stycznia 2007, 03:50
- Lokalizacja: Mississauga
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Z ciekawosci zerknąłem na oferte Hammonda, 373JX pewnie dal by rade.
Niestety cena to ok $450 USD.
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Czołem.
Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Na razie naprawiony transformator przeszedł kilkudniowe testy we wzmacniaczu, przy czym sprawdzałem jaką osiągnie temperaturę przy różnych trybach pracy urządzenia. Najwyższą temperaturę transformator osiąga po ok. 3 godzinach pracy (później temperatura już nie wzrasta) w trybie pracy z pełnymi napięciami żarzeniem lamp i napięć anodowych, czyli przy wykorzystaniu w uzwojeniu pierwotnym odczepu, który podczas testów zasilałem napięciem 240 V/50 Hz. W tych warunkach prąd pobierany przez niewysterowany wzmacniacz wynosił ok. 1,6 A. Temperatura zewnętrznej powierzchni transformatora doszła po ok. 3,5 godzinach do ok. 100 °C i utrzymywał się na tym poziomie przez kolejne godziny pracy wzmacniacza. W całym domu dało się wyczuwać intensywny zapach gorącego "lakieru", którym zaimpregnowany był transformator. Tak przedstawiał się wzrost temperatury w czasie pierwszych kilku godzin od włączenia wzmacniacza (temperaturę mierzyłem przy pomocy termopary i kamery termowizyjnej, widoczne na zdjęciu nierównomierności temperatury mogły wynikać z różnej wartości współczynnika emisyjności podczerwieni zewnętrznej powierzchni rdzenia i dekielka chroniącego uzwojenia transformatora).
Temperatura lamp prostowniczych i lamp mocy ustalała się dość szybko i jej wartości przedstawia kolejne zdjęcie z kamery (tu powinno się jeszcze uwzględnić poprawkę na emisyjność szklanego balona).
Temperatura wszystkich lamp mocy była zbliżona, co oznacza zbliżoną emisję katod i porównywalne prądy anodowe każdej z sześciu lamp.
Sprawdzę jeszcze temperaturę samego uzwojenia pierwotnego, mierząc rezystancję zwojów w temperaturze 22°C i po ustaleniu się końcowej temperatury transformatora przy zasilaniu napięciem 240 V w trybie normalnego żarzenia lamp (napięciem 6,3 V) i z prostowaniem napięcia anodowego prostownikiem półprzewodnikowym. Bardzo jestem ciekaw jak wypadnie porównanie temperatury drutu uzwojenia pierwotnego w stosunku do temperatury zewnętrznej powierzchni transformatora
Pozdrawiam
Romek
Bardzo dziękuję za wszystkie wypowiedzi. Na razie naprawiony transformator przeszedł kilkudniowe testy we wzmacniaczu, przy czym sprawdzałem jaką osiągnie temperaturę przy różnych trybach pracy urządzenia. Najwyższą temperaturę transformator osiąga po ok. 3 godzinach pracy (później temperatura już nie wzrasta) w trybie pracy z pełnymi napięciami żarzeniem lamp i napięć anodowych, czyli przy wykorzystaniu w uzwojeniu pierwotnym odczepu, który podczas testów zasilałem napięciem 240 V/50 Hz. W tych warunkach prąd pobierany przez niewysterowany wzmacniacz wynosił ok. 1,6 A. Temperatura zewnętrznej powierzchni transformatora doszła po ok. 3,5 godzinach do ok. 100 °C i utrzymywał się na tym poziomie przez kolejne godziny pracy wzmacniacza. W całym domu dało się wyczuwać intensywny zapach gorącego "lakieru", którym zaimpregnowany był transformator. Tak przedstawiał się wzrost temperatury w czasie pierwszych kilku godzin od włączenia wzmacniacza (temperaturę mierzyłem przy pomocy termopary i kamery termowizyjnej, widoczne na zdjęciu nierównomierności temperatury mogły wynikać z różnej wartości współczynnika emisyjności podczerwieni zewnętrznej powierzchni rdzenia i dekielka chroniącego uzwojenia transformatora).
Temperatura lamp prostowniczych i lamp mocy ustalała się dość szybko i jej wartości przedstawia kolejne zdjęcie z kamery (tu powinno się jeszcze uwzględnić poprawkę na emisyjność szklanego balona).
Temperatura wszystkich lamp mocy była zbliżona, co oznacza zbliżoną emisję katod i porównywalne prądy anodowe każdej z sześciu lamp.
Sprawdzę jeszcze temperaturę samego uzwojenia pierwotnego, mierząc rezystancję zwojów w temperaturze 22°C i po ustaleniu się końcowej temperatury transformatora przy zasilaniu napięciem 240 V w trybie normalnego żarzenia lamp (napięciem 6,3 V) i z prostowaniem napięcia anodowego prostownikiem półprzewodnikowym. Bardzo jestem ciekaw jak wypadnie porównanie temperatury drutu uzwojenia pierwotnego w stosunku do temperatury zewnętrznej powierzchni transformatora
Pozdrawiam
Romek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Niestety, z doświadczenia wiem, że przynajmniej część transformatorów sieciowych we wzmacniaczach gitarowych została zaprojektowana "na styk", gdyż mocno się one nagrzewały (często się nimi sparzyłem) i najczęściej było słychać, że pracują, czyli po prostu buczały, nawet nie obciążone. Na moje pytanie udzielił mi odpowiedzi właściciel firmy "Trafan" pisząc, że ten egzemplarz już tak ma, gdyż jest bardzo mały jak no swoją moc. Wysoki prąd jałowy uzwojenia pierwotnego, na poziomie 1,3 A jest jego zdaniem czymś normalnym w takim przypadku i nie ma sobie co zawracać głowy jego wartością, bo taki być po prostu musi... Transformator przed przezwojeniem został doszczętnie rozmontowany, uzwojenia, co do ilości zwojów, dokładnie policzone i nie da się tego transformatora w żaden sposób poprawić, a ponieważ do czasu awarii popracował aż ok. 10 lat, zamontowałem go do Mesy i testuję. Transformator przed spaleniem był kilka godzin włączony i pracował bez wysterowania, po czym zaczął dymić... Na spodzie obudowy wylał się prawdopodobnie stopiony plastikowy karkas, co wskazuje, że temperatura transformatora musiała być na prawdę bardzo wysoka. Poniżej zdjęcie "plamy" na spodniej wewnętrznej powierzchni obudowy wzmacniacza.lukasz_t pisze: pn, 5 stycznia 2026, 20:50 Transformatory do wzmacniaczy audio, lub gitarowych, nie robi się na styk, lecz z zapasem mocy, z resztą mało to odczepów 110-220-230v, wszystko powinno chulać...trzeba reklamowaćwadliwy produkt, no i napięcia powinne się zgadzać powinno być około 350v na wtórnym bez obciążenia, albo i trochę więcej...Trzeba byłoby mailowo dogadać sięz firmą Merury Magnetics żeby nawinęła trafo do tej wersji już na 230v...i chyba tyle...dolar słaby, szłoby przełknąć te 400 bucksów...plus wysyłka, plus cło...ciekawe.. czy 2kzł by wystarczyło...
Ale z drugiej strony, trzeba go odesłać do Trafanu i zobaczyć co oni na to, może idzie go poprawić...
W moim odczuciu transformator był od początku za mały do pracy z częstotliwością 50 Hz, ale jakimś cudem pracował na wielu koncertach przez około 10 lat. Rozmawiałem z gitarzystą zespołu "Katar" (Wojtkiem Mielczarkiem, z którym od bardzo dawna się przyjaźnię), który wykorzystywał urządzenie na bardzo wielu próbach i koncertach, i z którego do czasu awarii był bardzo zadowolony. Ponieważ Wojtek bardzo ceni sobie urządzenia tej firmy, to ma kilka ich sprzętów, z których wiele miałem okazję naprawiać. Jeżeli we wzmacniaczu ponownie spali się transformator, to zadzwoni do producenta i poprosi o pomoc w zdobyciu transformatora wykonanego pod warunki zasilania panujące w Europie, jako ich częsty klient (zobaczymy co z tego wyjdzie). Poniżej link do filmu na YT, na którym (na początku filmu) widać lampowy przedwzmacniacz firmy Mesa, który również kiedyś naprawiałem (uszkodzony mechanicznie potencjometr), w którym zaskoczyło mnie niskie napięcie żarzenia lamp 12AX7, które wynosiło ok. 5,9...6,0 V przy zasilaniu wzmacniacza napięciem 125 V/50 Hz. może i w nim transformator ledwo wyrabiał pracę z naszą częstotliwością napięcia w sieci elektrycznej
https://www.youtube.com/watch?v=_3qXoE9 ... rt_radio=1
Pozdrawiam
Romek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
Marek7HBV
- 3125...6249 postów

- Posty: 4166
- Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Z moich doświadczeń wynika że {o ile wzmacniacz jest włączony}, w czasie prób działa w 80 procentach w trybie st-by, a reszta czasu z małą mocą. Czyli pobiera na żarzenie i trochę w klasie B z praktycznie prądem spoczynkowym. Czyli opisywana konstrukcja pobiera moc czynną ok 80 lub 150 W {plus straty na transformatorze}. W warunkach koncertowych zarzynanie końcówki mocy też jest ograniczone i występuje tylko w specyficznym zakresie ,,twórczym,, . 
-
AZ12
- 3125...6249 postów

- Posty: 5570
- Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
- Lokalizacja: 83-130 Pelplin
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Witam
Myślę że został on celowo zaprojektowany tak, aby jego masa i gabaryty były jak najmniejsze. To przekłada się na dość wysoką indukcję magnetyczną zwiększającą straty mocy.Romekd pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 13:39W moim odczuciu transformator był od początku za mały do pracy z częstotliwością 50 Hz, ale jakimś cudem pracował na wielu koncertach przez około 10 lat. Rozmawiałem z gitarzystą zespołu "Katar" (Wojtkiem Mielczarkiem, z którym od bardzo dawna się przyjaźnię), który wykorzystywał urządzenie na bardzo wielu próbach i koncertach, i z którego do czasu awarii był bardzo zadowolony. Ponieważ Wojtek bardzo ceni sobie urządzenia tej firmy, to ma kilka ich sprzętów, z których wiele miałem okazję naprawiać. Jeżeli we wzmacniaczu ponownie spali się transformator, to zadzwoni do producenta i poprosi o pomoc w zdobyciu transformatora wykonanego pod warunki zasilania panujące w Europie, jako ich częsty klient (zobaczymy co z tego wyjdzie)
Ratujmy stare tranzystory!
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
W przypadku oddanego mi do naprawy wzmacniacza sytuacja wygląda nico gorzej, gdyż przy zasilaniu napięciem ok. 244 V w trybie STANDBY pobiera 146.8 W (0,941 A), po włączeniu w tryb praca z prostownikiem krzemowym pobiera ok. 230 W, a z prostownikiem lampowym 208 W. Po przełączeniu w tryb zaniżonych napięć żarzenia i anodowego (prze przełączenie zasilania z odczepu na koniec uzwojenia pierwotnego) pobór mocy w trybie STANDBY wynosi 108,8 W, po włączeniu z prostownikiem krzemowym pobór mocy to 172,4 W, a z prostownikiem lampowym 154,7 W. Podane wartości dotyczą mocy czynnej, bez uwzględniania mocy biernej.Marek7HBV pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 14:42 Z moich doświadczeń wynika że {o ile wzmacniacz jest włączony}, w czasie prób działa w 80 procentach w trybie st-by, a reszta czasu z małą mocą. Czyli pobiera na żarzenie i trochę w klasie B z praktycznie prądem spoczynkowym. Czyli opisywana konstrukcja pobiera moc czynną ok 80 lub 150 W {plus straty na transformatorze}. W warunkach koncertowych zarzynanie końcówki mocy też jest ograniczone i występuje tylko w specyficznym zakresie ,,twórczym,, .![]()
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Myślę, że to może być jedną z przyczyn zmniejszania rozmiarów transformatora, przy pogodzeniu się z większymi stratami mocy w transformatorze. Inną rzeczą jest praca wzmacniacza przy częstotliwości obniżonej z 60 Hz (USA) na 50 Hz (Europa), gdyż europejska wersja transformatora z uzwojeniem pierwotnym na 230 i 240 V ma znacznie szerszy pakiet blaszek w rdzeniu, tak na oko o jakieś 50%. Niestety ta wersja transformatora jest od dawna niedostępnaAZ12 pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 15:54 Witam
Myślę że został on celowo zaprojektowany tak, aby jego masa i gabaryty były jak najmniejsze. To przekłada się na dość wysoką indukcję magnetyczną zwiększającą straty mocy.Romekd pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 13:39W moim odczuciu transformator był od początku za mały do pracy z częstotliwością 50 Hz, ale jakimś cudem pracował na wielu koncertach przez około 10 lat. Rozmawiałem z gitarzystą zespołu "Katar" (Wojtkiem Mielczarkiem, z którym od bardzo dawna się przyjaźnię), który wykorzystywał urządzenie na bardzo wielu próbach i koncertach, i z którego do czasu awarii był bardzo zadowolony. Ponieważ Wojtek bardzo ceni sobie urządzenia tej firmy, to ma kilka ich sprzętów, z których wiele miałem okazję naprawiać. Jeżeli we wzmacniaczu ponownie spali się transformator, to zadzwoni do producenta i poprosi o pomoc w zdobyciu transformatora wykonanego pod warunki zasilania panujące w Europie, jako ich częsty klient (zobaczymy co z tego wyjdzie)
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
Thereminator
- 6250...9374 posty

- Posty: 7505
- Rejestracja: sob, 2 kwietnia 2005, 21:42
- Lokalizacja: Nizina Wschodnioeuropejska
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Moim zdaniem po spaleniu oryginału należało od razu nawinąć go od nowa na szerszym rdzeniu. Zaoszczędziłoby to kolejnych problemów.
W teorii nie ma różnicy między praktyką a teorią. W praktyce jest.
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
W momencie spalenia się transformatora nie była jeszcze znana przyczyna jego awarii. Podejrzewane było przeciążenie wywołane uszkodzeniem stopnia mocy lub jakimś zwarciem. Ponadto okazało się, że ten rodzaj rdzenia (EI-114) nie jest popularny i w ogóle dostępny w Europie... Pojawił się więc pomysł, że może będzie się dało przezwoić oryginalny transformator, przy okazji zmieniając parametry uzwojenie pierwotnego z napięcia 115 V na 230 V. Długa i wcześniej bezawaryjna praca sugerowały, że transformator może poprawnie pracować przy częstotliwości 50 Hz. Niestety teraz wychodzi na to, że gabaryty i przekrój rdzenia okazały się za małe i problem może się wkrótce powtórzyć, no chyba że do naprawy transformatora został użyty drut nawojowy o lepszej i bardziej wytrzymałej emalii. W każdym razie jest już po fakcie - droga naprawa została przeprowadzona i opłacona. Zakładałem, że firma "Trafan" dobrze zna się na wykonywaniu transformatorów i w razie jakichkolwiek obaw, co do skuteczności takiej naprawy, jej właściciel poinformuje o swoich obawach zlecającego naprawę. Jednak takich informacji nie było, transformator został przezwojony i oddany właścicielowi wzmacniacza, po czym trafił do mnie. Pozostaje jedynie ostrożne testowanie wzmacniacza, choć jutro sprawdzę do jakiej temperatury nagrzewa się uzwojenie pierwotne (zakładam, że ono będzie się nagrzewało najbardziej). Jeżeli temperatura zbliży się do 130°C, to będę się jeszcze konsultował z właścicielem firmy Trafan...Thereminator pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 18:32 Moim zdaniem po spaleniu oryginału należało od razu nawinąć go od nowa na szerszym rdzeniu. Zaoszczędziłoby to kolejnych problemów.
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
BenK
- 25...49 postów

- Posty: 25
- Rejestracja: czw, 1 lutego 2024, 21:36
- Lokalizacja: UK Yorkshire
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
celowo zostal zaprojektowany aby byl najtanszy (masa i gabaryty sa skutkiem ubocznym)AZ12 pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 15:54 Witam
Myślę że został on celowo zaprojektowany tak, aby jego masa i gabaryty były jak najmniejsze. To przekłada się na dość wysoką indukcję magnetyczną zwiększającą straty mocy.Romekd pisze: ndz, 18 stycznia 2026, 13:39W moim odczuciu transformator był od początku za mały do pracy z częstotliwością 50 Hz, /.../
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Czołem.
Wczoraj odbyłem długą i miłą rozmowę telefoniczną z właścicielem firmy "Trafan". Dowiedziałem się, że przekazany mu do przezwojenia transformator i w nim wzbudził duże obawy co do przewidywanej trwałości i ciężkich warunków pracy, gdyż był chyba jednym z najmniejszych w stosunku do oferowanej mocy wyjściowej, jakie w swojej długoletniej praktyce widział. Ponownie zapewnił mnie, że transformator został przezwojony w stosunku 1:1 w stosunku do oryginalnego i uszkodzonego, poza uzwojeniem pierwotnym, w którym zastosował dwukrotnie większe liczby zwojów drutu o dwukrotnie mniejszym polu przekroju. Transformator nie ma i wcześniej też nie miał karkasu, a jego budowa jest zbliżona do budowy transformatorów głośnikowych, czyli uzwojenia wykonywane były warstwowo, równiutko zwój przy zwoju, z odpowiednimi przekładkami między warstwami uzwojeń. Użyty drut nawojowy powinien wytrzymywać temperaturę 180...220°C, przy czym temperatura rdzenia będzie prawdopodobnie wyższa niż samych uzwojeń, gdyż w tych warunkach rdzeń pracuje na granicy swoich możliwości, lub nawet poza nimi, czyli przy szczytach amplitudy prądu może wchodzić w stan nasycenia. Specyficzny zapach nagrzanej izolacji jest również czymś normalnym, gdyż element jest "świeży" i z czasem lotne substancje przestaną się z niego wydobywać...
Transformator został więc przeze mnie zamontowany do wzmacniacza i cały czas jest testowany. Zdaniem właściciela firmy Trafan zastosowanie tak małego rdzenia w transformatorze mogło wynikać z brutalnego cięcia kosztów produkcji, gdyż we wcześniej produkowanych wzmacniaczach firmy Mesa stosowany był transformator z tymi samymi blaszkami (EI-114), ale dużo wyższy... Obecna konstrukcja transformatora powoduje dużą "sztywność" napięć wyjściowych, gdyż napięcia pracy podzespołu, w przeliczeniu na każdy zwój uzwojeń są bardzo wysokie (ilość woltów na zwój), czyli oporność samego drutu jest dość niska w stosunku do uzyskiwanych napięć wyjściowych...
Czas pokaże czy transformator wytrzyma, czy zbliży się do okresu używania oryginalnego transformatora (ok. 10 lat) lub może nawet go przekroczy...
Z dzieciństwa pamiętam jedno zdarzenie (miałem wtedy może z 8...9 lat) - uszkodzeniu (zwarciu i przepaleniu się) uległ transformator lutownicy "Lutola" (miała taką zaokrąglaną obudowę), choć dbałem o jej właściwą eksploatację, czyli włączałem na krótsze od dopuszczalnych okresy pracy i robiłem wymagane przerwy między cyklami pracy. Lutownica uległa spaleniu, choć jej transformator nigdy nie był nadmiernie przeciążany termicznie (przynajmniej w czasie gdy jej używałem). Za to kolejną już moją lutownicę (z już kanciastą obudową; ta którą używałem wcześniej była pożyczona), katowałem ile się dało, jej transformator i miedziane płaskowniki, z jakich wykonane było uzwojenie wtórne, wielokrotnie mnie sparzyły, lutownica kilkakrotnie została o coś oparta wyłącznikiem, przez co się przypadkowo włączyła i pracowała przez długi czas, np. całą noc, aż się jej grot przepalił (dało się wówczas wyczuć zapach przegrzanego transformatora). Mam ją do dzisiaj i jej transformator nadal jest sprawny, choć obudowa całkowicie połamana...
Pozdrawiam
Romek
Wczoraj odbyłem długą i miłą rozmowę telefoniczną z właścicielem firmy "Trafan". Dowiedziałem się, że przekazany mu do przezwojenia transformator i w nim wzbudził duże obawy co do przewidywanej trwałości i ciężkich warunków pracy, gdyż był chyba jednym z najmniejszych w stosunku do oferowanej mocy wyjściowej, jakie w swojej długoletniej praktyce widział. Ponownie zapewnił mnie, że transformator został przezwojony w stosunku 1:1 w stosunku do oryginalnego i uszkodzonego, poza uzwojeniem pierwotnym, w którym zastosował dwukrotnie większe liczby zwojów drutu o dwukrotnie mniejszym polu przekroju. Transformator nie ma i wcześniej też nie miał karkasu, a jego budowa jest zbliżona do budowy transformatorów głośnikowych, czyli uzwojenia wykonywane były warstwowo, równiutko zwój przy zwoju, z odpowiednimi przekładkami między warstwami uzwojeń. Użyty drut nawojowy powinien wytrzymywać temperaturę 180...220°C, przy czym temperatura rdzenia będzie prawdopodobnie wyższa niż samych uzwojeń, gdyż w tych warunkach rdzeń pracuje na granicy swoich możliwości, lub nawet poza nimi, czyli przy szczytach amplitudy prądu może wchodzić w stan nasycenia. Specyficzny zapach nagrzanej izolacji jest również czymś normalnym, gdyż element jest "świeży" i z czasem lotne substancje przestaną się z niego wydobywać...
Transformator został więc przeze mnie zamontowany do wzmacniacza i cały czas jest testowany. Zdaniem właściciela firmy Trafan zastosowanie tak małego rdzenia w transformatorze mogło wynikać z brutalnego cięcia kosztów produkcji, gdyż we wcześniej produkowanych wzmacniaczach firmy Mesa stosowany był transformator z tymi samymi blaszkami (EI-114), ale dużo wyższy... Obecna konstrukcja transformatora powoduje dużą "sztywność" napięć wyjściowych, gdyż napięcia pracy podzespołu, w przeliczeniu na każdy zwój uzwojeń są bardzo wysokie (ilość woltów na zwój), czyli oporność samego drutu jest dość niska w stosunku do uzyskiwanych napięć wyjściowych...
Czas pokaże czy transformator wytrzyma, czy zbliży się do okresu używania oryginalnego transformatora (ok. 10 lat) lub może nawet go przekroczy...
Z dzieciństwa pamiętam jedno zdarzenie (miałem wtedy może z 8...9 lat) - uszkodzeniu (zwarciu i przepaleniu się) uległ transformator lutownicy "Lutola" (miała taką zaokrąglaną obudowę), choć dbałem o jej właściwą eksploatację, czyli włączałem na krótsze od dopuszczalnych okresy pracy i robiłem wymagane przerwy między cyklami pracy. Lutownica uległa spaleniu, choć jej transformator nigdy nie był nadmiernie przeciążany termicznie (przynajmniej w czasie gdy jej używałem). Za to kolejną już moją lutownicę (z już kanciastą obudową; ta którą używałem wcześniej była pożyczona), katowałem ile się dało, jej transformator i miedziane płaskowniki, z jakich wykonane było uzwojenie wtórne, wielokrotnie mnie sparzyły, lutownica kilkakrotnie została o coś oparta wyłącznikiem, przez co się przypadkowo włączyła i pracowała przez długi czas, np. całą noc, aż się jej grot przepalił (dało się wówczas wyczuć zapach przegrzanego transformatora). Mam ją do dzisiaj i jej transformator nadal jest sprawny, choć obudowa całkowicie połamana...
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
Marek7HBV
- 3125...6249 postów

- Posty: 4166
- Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Nie wszystkie miały słaby transformator
Co najmniej 40 lat pracy, trzecia obudowa i jeszcze gdzieś mam zachomikowane dwie zapasowe, kupione na wyprzedaży. Tylko ta pamięć szwankuje
. 
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Tamta miała inny kształt, mniej więcej taki lak lutownica z aukcji (link poniżej): https://business.allegro.pl/oferta/star ... NYQAvD_BwE
Musiałem mieć do nich wyjątkowego pecha, gdyż w późniejszym czasie, gdy miałem może z kilkanaście lat, pożyczyłem swoją koledze, a inny kolega podrzucił mi do naprawy magnetofon, chyba firmy Technics i własną lutownicę "Lutola". Pamiętam, że wystraszyłem się gdy dotknąłem nią do jednego z punktów lutowniczych na płytce, gdyż towarzyszył temu głośny strzał - magnetofon był wyłączony z sieci, ale podłączony do mojego wzmacniacza, a ten do tunera radiowego z uziemioną anteną UKF. Efektem było spalenie lutownicy oraz tranzystora w magnetofonie i kilku rezystorów...
Przyczyną było przebicie uzwojenia pierwotnego z wtórnym w użytej do naprawy lutownicy... Później już nigdy nie pożyczyłem własnej lutownicy żadnemu z kolegów.
Pozdrawiam
Romek
Musiałem mieć do nich wyjątkowego pecha, gdyż w późniejszym czasie, gdy miałem może z kilkanaście lat, pożyczyłem swoją koledze, a inny kolega podrzucił mi do naprawy magnetofon, chyba firmy Technics i własną lutownicę "Lutola". Pamiętam, że wystraszyłem się gdy dotknąłem nią do jednego z punktów lutowniczych na płytce, gdyż towarzyszył temu głośny strzał - magnetofon był wyłączony z sieci, ale podłączony do mojego wzmacniacza, a ten do tunera radiowego z uziemioną anteną UKF. Efektem było spalenie lutownicy oraz tranzystora w magnetofonie i kilku rezystorów...
Pozdrawiam
Romek
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
-
lukasz_t
- 625...1249 postów

- Posty: 974
- Rejestracja: ndz, 5 kwietnia 2009, 15:45
- Lokalizacja: Hrubieszów
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Wypadałoby kupić "parę" kształtek chociażby od pana Chińczyka, i dołożyć, a tym samym, jakby się dało zastosować grubszy drut na pierwotnym i spać spokojnie. Karkas zrobić nowy to też nie problem...
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7469
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Przezwojenie spalonego transformatora sieciowego ze wzmacniacza MESA
Trafan poradził mi by zamontować ten transformator i się niczym nie martwić. Jeżeli się w przyszłości uszkodzi, mam się z nim skontaktować (mojego wcześniejszego telefonu się spodziewał). W tym momencie nie jest możliwe dodanie blaszek do pakietu, gdyż transformator jest skończony, sklejony (zaimpregnowany klejem) i gotowy do testów. Martwić się będziemy, jeśli się uszkodzi...
Pozdrawiam
Romek
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .