Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Problematyka audiofilska oraz zagadnienia dotyczące NIELAMPOWEGO sprzętu audio.

Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Romekd »

Czołem.
Marek7HBV pisze: śr, 8 grudnia 2021, 15:29 Zapewne stosując pomiar sygnałem sinus w trzech punktach można by uznać że wzmacniacz jest w porządku{i zapewne tak kiedyś zrobiono}.A Audiofili można przekonać słowami i to nie koniecznie akustycznie :lol: . :D
Dlatego Kolego Marku sprawdziłem zniekształcenia dla większej ilości poziomów mocy oraz dla sygnałów złożonych z kilku przebiegów, w tym nie tylko sinusoidalnych. Nie mogę na razie ich przedstawić, bo wybieram się z mamą do kliniki w Dąbrowie Górniczej i pewnie trochę czasu tam spędzę, a materiały muszę jeszcze przygotować do zamieszczenia (wykadrować i opisać).

Pozdrawiam serdecznie
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 5263
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Tomek Janiszewski »

Krzysztof_M pisze: śr, 8 grudnia 2021, 18:59 Z przebiegów widzę, że faktycznie maestrią inżynierii tego nie można nazwać.
Ale które przebiegi Ci się nie podobają? Domyślam się że te prostokątne, mocno odkształcone na krańcach pasma. To jest akurat burza w szklance wody: nawet najprostszy pasmowoprzepustowy pasywny filtr RC wygenerowałby zarówno zwis (na częstotliwościach poniżej swojej dolnej częstotliwości granicznej lub niewiele powyżej niej, tak jak tu widać na przykładzie przebiegów przy 10Hz i 100Hz) jak i pochylenie oraz zaokrąglenie zboczy, aż do przekształcenia przebiegu prostokątnego w trójkątny (co ledwo widać przy 1kHz ale już całkiem wyraźnie przy 10kHz oraz 20kHz, o jeszcze wyższych częstotliwościach już nie mówiąc). Na ograniczenie pasma od dołu wpływa stała czasowa wyznaczona elementami R107 (0.5k) oraz C5 (100u); wynosi ona 50ms do daje 3dB granicę pasma na 3,18Hz. Górną zaś granicę wyznacza głównie stała czasowa równolegle połączonych dla sygnału R110 i R111 (wypadkowo 50k) oraz kondensatora C104 (100pF). Stała czasowa 5us daje tutaj górną częstotliwość graniczną 31,83kHz, więc i tutaj mucha nie siada (wpływ kondensatora C101 na wejściu jest pomijalny, tutaj bowiem stała czasowa jest przeszło 10-krotnie mniejsza). Jak zatem źle by te przebiegi dla oka nie wyglądały - to dla ucha brzmią całkowicie normalne, wzmacniacz nie ogranicza bowiem nijak pasma słyszalnego. Przy tym z niewielkiego nachylenia zboczy nie należy wnioskować aby tylko wskutek powyższego wzmacniacz miał generować znaczne zniekształcenia typu TIM. Bowiem C104 ograniczający nachylenie chroni zarazem wejściowy stopień różnicowy przed przesterowaniem szybko narastającymi przebiegami, odmiennie niż by to czynił ten kondensator gdyby włączyć go po millerowsku, między kolektor a bazę T108.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że to wszystko na rezystancyjnym obciążeniu, to pod prawdziwym zestawem głośnikowym to się pewnie gorzej zachowuje.
A to już zależy o ile gorsze obciążenie stanowi ów prawdziwy zespół głośnikowy. :wink: Chociaż z uwagi na krańcowo wielkie wzmocnienie prądowe trzystopniowych układów Darlingtona, którego nie ograniczają rezystory R117 i R119 nie mające połączenia z wyjściem spodziewam się że musiałby to być wyjątkowo trudny zespół głośnikowy aby stopień wstępny i sterujący mógł to odczuć. Iloczyn bet wszystkich tranzystorów komplementarnego wtórnika można śmiało oszacować na 100 000 a nawet więcej, toteż nawet spadek impedancji zespołu z 8 omów do 1 oma będzie dla części wzmacniacza objętej ogólnym USZ nieoczuwalny. Prędzej odczuje go wtórnik wyjściowy, mogąc łatwo ulec przeciążeniu, co wobec wysoce problematycznej stabilizacji prądu spoczynkowego grozi katastrofalnymi skutkami, które zresztą wystąpiły zanim jeszcze do takiego przeciążenia doszło. No i wtórniki emiterowe mające obciążenie cechujące się wysokim udziałem susceptancji pojemnościowej niekiedy lubią się wzbudzać.
Chociaż z drugiej strony jak na konstrukcję bez globalnej pętli sprzężenia zwrotnego to tragedii nie ma.
Ten natomiast wniosek jest nazbyt pochopny. Przy takim ograniczeniu pasma (żadnym zresztą ograniczeniu, jeśli chodzi o pasmo akustyczne) przebiegi prostokątne wyglądałyby tak samo, bez względu na to czy pętla USZ obejmowałaby także wtórnik końcowy, czy też nie. Zniekształceń nieliniowych przebiegu sinusoidalnego (chyba że bardzo drastycznych, np. ostrego obcinania wierzchołków sinusoidy) nie dostrzeże się natomiast gołym okiem, póki nie wyfiltruje się składowej podstawowej dowolną byle skuteczną metodą pozostawiając same zniekształcenia.
Jeśli zerkniemy na normę DIN45500 (https://pl.wikipedia.org/wiki/Hi-fi) to mam ciche podejrzenie, że jednak normy Hi-Fi spełnia:
[...] norma DIN 45500 dopuszcza dla urządzeń klasy hi-fi, przy paśmie przenoszenia 20 Hz – 20 kHz i mocy wyjściowej 2×20 W, nierównomierność charakterystyki odtwarzania ±3 dB i 1% zniekształceń nieliniowych (dla częstotliwości 1 kHz) przy pracy ciągłej (co najmniej 10 minut) z sygnałem sinusoidalnym [...]
Z wykresów nie widzę, aby to przekraczało 1% THD, więc odpowiadając na pytanie to strzelam, że poniżej 0,5% będą zmierzone zniekształcenia całkowite THD+N.
Tak rozumianą normę DIN 45500 miałyby poważną szansę spełnić nawet wzmacniacze na układach scalonych UL1405L :P Gdy się ściągnie starą dobrą kartę kataologową CEMI (nie mylić ze stronami w zbiorczym katalogu Elementy półprzewodnikowe - Układy scalone)
http://www.elenota.pl/datasheet-pdf/606 ... 8607b952ce
można znaleźć na ostatniej stronie ponętnie wyglądający wykres przedstawiający moc wyjściową w funkcji napięcia zasilania. Wynika z niego że przy dopuszczalnym napięciu zasilającym 27V można na obciążeniu 8 omów uzyskać moc 8W. Co prawda przy h=10%, ale jak wykazały moje próby z tymi układami - zniekształcenia przy dużych sygnałach powodowane są ostrym obcinaniem wierzchołków które szybko zanika w miarę obniżania poziomu sygnału. Już przy 26V zasilania bez trudu uzyskałem nieobcięty przebieg sinusoidalny 20Vpp i nawet jeśli uwzględnić że rezystory obciążające miały 8,1818 oma zamiast dokładnie 8 omów - to i tak uzyskałem moc 6,11W, a oszacowane wzrokowo zniekształcenia po skompensowaniu składowej podstawowej powinny zmieścić się w 0,3% podczas gdy przywołana norma DIN
http://bee.mif.pg.gda.pl/Oktoda/index.php/DIN_45500
wymaga dla wzmacniaczy stereofonicznych Hi-Fi mocy wyjściowej 2 x 6W przy zniekształceniach do 1%. Mimo to absolutnie nie poleciłbym tych wzmacniaczy do sprzętu Hi-Fi. Forma zniekształceń (ostre dolne wierzchołki towarzyszące przejściu połówki z górnej na dolną i na odwrót, kiedy to bardzo znacznie zmienia się wzmocnienie w otwartej pętli) i bez szczegółowych pomiarów każe spodziewać się gęstego grzebienia harmonicznych wysokiego rzędu, w konsekwencji także wysokich zniekształceń intermodulacyjnych. Co więcej zniekształcenia nieliniowe nie maleją przy dalszym spadku mocy wyjściowej lecz wręcz rosną (co z kolei związane jest z pracą stopnia końcowego w klasie C), i chociaż również spełniają wówczas wymagania normy DIN (jeszcze przy mocy 0,4W a więc zmniejszonej o więcej niż o 20dB względem mocy pełnej wynoszą trochę ponad 0,5%) to przy mocy w okolicach 0,6mW wynoszą już 2% i mają równie vredny charakter. Ale czego wymagać od normy tworzonej pod wzmacniacze lampowe, ewent. także poprawnie skonstruowane wzmacniacze tranzystorowe, którym zniekształcenia takie jakie potrafił wygenerować niewydarzony układ scalony (względnie równie niewydarzony tranzystorowy wzmacniacz magnetofonów M2405, Finezja 3 Hi-Fi (sic!), ZK146 etc. obarczony dokładnie tą samą wadą co UL1405 w postaci bardzo różniącego się wzmocnienia dla obu połówek sygnału) były całkowicie obce?
Ale oprócz sumarycznego wyniku lepiej pewnie byłoby zobaczyć grzebień harmonicznych
Pewnie i to niebawem zobaczymy, i spodziewam się że dobrze to nie wypadnie. Policzyłbym taki charakter zniekształceń na karb braku pętli USZ obejmującej stopień końcowy. Gdyby pracował on w klasie A - byłyby one i bez tej pętli niewielkie i całkiem strawne, tutaj jednak mamy klasę AB głębszą lub płytszą, przy czym nie można przewidzieć jaką wobec skandalicznie złej stabilności prądu spoczynkowego, grożącej nawet katastrofalną awarią :evil:
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Romekd »

Czołem.
Koledzy, zanim przedstawię podstawowe typy zniekształceń wzmacniacza Densen B100 dla różnych poziomów mocy, powrócę jeszcze na chwilę do skutecznej wartości napięcia szumów, tętnień i zakłóceń, jakie produkuje samo urządzenie, nawet gdy nie podajemy na nie żadnego sygnału audio. Zakłócenia te dostają się do toru sygnałowego urządzenia między innymi z powodu umieszczenia potencjometru regulacji głośności (wraz z całą mozaiką druku na PCB) bardzo blisko zasilacza i nieekranowanego w żaden sposób transformatora sieciowego (ten duży transformator nie ma ani ekranu magnetycznego, ani elektrycznego, więc "sieje" okropnie... :wink: ). Wrzucę też pierwsze ze zmierzonych parametrów, czyli moje notatki (pamięć z wiekiem zaczyna zawodzić, więc coraz więcej informacji gromadzę w notatniku komputera, mogą zawierać drobne błędy lub literówki w opisach) dotyczące skutecznej wartości napięcia szumów i zakłóceń na wyjściach wzmacniacza, jego całkowitego wzmocnienia dla częstotliwości 1 kHz i innych technicznych drobiazgów.
Pomiary podstawowych parametrów.png

Poniżej zamieszczam wykresy tętnień, zakłóceń i szumu dla potencjometru skręconego na minimum (0%), oraz podkręconego na jakieś 75% (może przy takim ustawieniu wypadała połowa rezystancji :roll: ), oraz dla potencjometru "rozkręconego" do oporu (100%). Badając poziomy odniosłem je do mocy wyjściowej 50 W, więc by poznać odstęp sygnału od zakłóceń dla innych poziomów mocy wyjściowej należy odjąć decybelową różnicę w stosunku do mocy 50 W, dla której to mocy przeprowadziłem kalibrację karty pomiarowej, np. dla odstępu szumu od sygnału dla mocy 0,5 W należy od podanych wyników (odstępu) odjąć dodatkowe 20 dB. Trzeba jeszcze wziąć pod uwagę, że w momencie podnoszenia mocy wyjściowej, poziomy tętnień rosną (bardziej sieje transformator i zasilacz, rośnie poziom tętnień na kondensatorach filtru, więc większy sygnał wyjściowy będzie miał również więcej zakłóceń).
Najpierw wykres z kalibracji karty pomiarowej:
SYGNAŁ_1kHz_20Vrms_8R.PNG

Widać na nim, że przy mocy 50 W na rezystancji obciążenia 8 Ω zakłócenia da się podzielić na te pochodzące z przenikania z transformatora i zasilacza oraz te tworzące się od sygnału sinusoidalnego 1 kHz, przy czym sam sygnał sinusoidalny 1 kHz i jego harmoniczne są modulowane sygnałami zakłóceń i tętnień, przez co wokół nich tworzą się efekty nakładania się jednych sygnałów na drugie...
Badając napięcia szumów robiłem to z podłączonymi do wejść terminatorami o impedancji 100 Ω, więc wejścia te nie "wisiały" w powietrzu (informacje o tym zamieściłem też na wykresach; sam poziom napięcia zakłóceń i szumów wyświetlany był pod wykresami). Tak to wyglądało:
SYGNAŁ-WYŁ_POTENCJOMETR-0pr_8R.PNG

SYGNAŁ-WYŁ_POTENCJOMETR-75pr_8R.PNG

SYGNAŁ-WYŁ_POTENCJOMETR-100pr_8R.PNG
Największy odstęp sygnału od szumu i zakłóceń wypadł dla potencjometru ustawionego w prawym skrajnym położeniu (prawie -108 dB). Najbardziej odstęp S/N psują tętnienia i ich harmoniczne, a nie szum, więc gdyby wyeliminować te pierwsze, ważony odstęp sygnału od szumu mógłby nawet przekroczyć 120 dB, szczególnie gdyby się dodatkowo zmniejszyło całkowite wzmocnienie urządzenia (czułość na poziomie 280 mV wydaje mi się trochę za duża, gdyż dla współczesnych źródeł dźwięku wystarczyłoby by ta wynosiła 0,775 V).

Na koniec tej wypowiedzi zamieszczam jeszcze charakterystykę przenoszenia wzmacniacza, pokazaną przez kartę pomiarową.
FR_8R.PNG

Tu górna granica pasma (-3 dB) wyszła minimalnie niższa niż to pokazały inne przyrządy pomiarowe, na co wpływ mogły mieć filtry antyaliasingowe, znajdujące się na wejściach i wyjściach przetworników w karcie (na szczęście ich wpływ na charakterystykę przenoszenia nie jest duży).

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Krzysztof_M
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 576
Rejestracja: wt, 17 października 2006, 09:14

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Krzysztof_M »

Zwraca uwagę spora ilość wyższych harmonicznych, chociaż tak jak wspomniałeś Romku, prawdopodobnie winnym jest nie tylko sama topologia wzmacniacza ale też ilość zakłóceń, które przychodzą z zasilacza i mieszają się z harmonicznymi pochodzącymi z obróbki sygnału.

Szkoda, że nie masz wykresu dla innej mocy wyjściowej niż maksymalna.
Wiadomo, że te brzegowe warunki (czyli moc ok 50 W) to raczej nie częsta okoliczność i wiele zespołów głośnikowych oraz nasze same uszy przy sporych głośnościach same wprowadzają sporo zniekształceń.
Istnieje teoria wśród audiofili, że w przypadku wysokiej jakości reprodukcji jednym z ważniejszych kryteriów jest zachowanie się wzmacniacza do pierwszego wata mocy wyjściowej.
Jeśli poziom zniekształceń jest wysoki dla niskich mocy i spada dopiero przy wyższych poziomach, aby oczywiście przy mocy maksymalnej znowu iść w górę, to wtedy brzmienie takiego wzmacniacza jest oceniane jako nieprzyjemne.
To głównie teoria głoszona przez konstruktorów tranzystorowych wzmacniaczy w klasie A, które rzeczywiście dla niskich poziomów sygnału miewają również niskie zniekształcenia.
Dlatego jestem ciekawy jak wygląda sprawa przy właśnie takich "normalnych" poziomach sygnału na wyjściu w przypadku tego Densena.

Zgadzam się, że czułość jest za wysoka, współczesne źródła sygnału oferują na wyjściu ok. 2 V.
Gdyby ten Densen był zaprojektowany pod takie nowoczesne źródła to automatycznie zbierałby też mniej zakłóceń z zasilacza.
Swoje konstrukcje projektuję na minimum 1 V na wejściu dla pełnej mocy, czasem nawet więcej.
α β Σ Φ Ω ℧ μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ −
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Romekd »

Czołem.
Krzysztof_M pisze: pt, 10 grudnia 2021, 20:32 (...)
Szkoda, że nie masz wykresu dla innej mocy wyjściowej niż maksymalna.
Wiadomo, że te brzegowe warunki (czyli moc ok 50 W) to raczej nie częsta okoliczność i wiele zespołów głośnikowych oraz nasze same uszy przy sporych głośnościach same wprowadzają sporo zniekształceń.
Istnieje teoria wśród audiofili, że w przypadku wysokiej jakości reprodukcji jednym z ważniejszych kryteriów jest zachowanie się wzmacniacza do pierwszego wata mocy wyjściowej.
Jeśli poziom zniekształceń jest wysoki dla niskich mocy i spada dopiero przy wyższych poziomach, aby oczywiście przy mocy maksymalnej znowu iść w górę, to wtedy brzmienie takiego wzmacniacza jest oceniane jako nieprzyjemne.
(...)
Krzysztof, mam wszystko na dysku. Przepraszam, że nie wyrabiam się z zamieszczaniem tych materiałów, ale grudzień jest miesiącem bardzo wytężonej pracy w firmie (kończenie zaległych prac i "domykanie" zaczętych projektów, remanent, porządkowanie wszystkich dokumentów księgowych itp... :( ).
Wg informacji zawartych we wszystkich moich książkach o akustyce i percepcji słuchowej, by sprzęt został uznany za bardzo dobry pod względem dobrej wierności odtwarzania muzyki, poziom wnoszonych przez ten sprzęt zniekształceń THD nie może być wyższy od 2...3%, gdy poziomy kolejnych harmonicznych szybko spadają wraz ze wzrostem ich rzędu. Takie zniekształcenia potrafią wprowadzać dobre wzmacniacze lampowe, również z wyjściowym stopniem typu SE. Największa energia w takich urządzeniach przypada (poza pierwszą, czyli częstotliwością podstawową) na drugą, trzecią i czwartą harmoniczną, a poziomy następnych są już dużo niższe. Tego typu zniekształcenie THD niskiego rzędu są bardzo mocno maskowane (zagłuszane) przez częstotliwości harmoniczne, które towarzyszą dźwiękom instrumentów i wokalistów. W przypadku sprzętów (wzmacniaczy mocy), w których powstają wysokie poziomy również na wyższych harmonicznych częstotliwości podstawowej (moc skupiona w wyższych harmonicznych pozostaje w miarę stała) dowiedziono doświadczalnie, że poziom wszystkich harmonicznych, by nie psuć wierności brzmienia muzyki, nie powinien przekraczać 0,1%. W rzeczywistych (bardziej lub mniej nieliniowych) wzmacniaczach tworzą się poza harmonicznymi również inne typy zniekształceń, gdy urządzenie wzmacnia sygnał zawierający dwie lub więcej składowych o różnych częstotliwościach z zakresu pasma akustycznego. Tworzą się wówczas nowe częstotliwości, na które słuch ludzki również jest bardzo wyczulony, gdyż nie współbrzmią one z dźwiękami zawartymi w sygnale muzycznym, są one zniekształceniami intermodulacyjnymi. I w ich przypadku możemy te nowe częstotliwości podzielić na mniej i bardziej dokuczliwe dla naszego słuchu. Doświadczalnie wyznaczono granicę tych najbardziej dokuczliwych IMD i przyjęto, że górna granica, której sprzęt uznawany za wiernie odtwarzający dźwięk nie powinien przekraczać, wynosi 0.2% w stosunku od skutecznej wartości napięcia sygnału muzycznego. Wzmacniacze lampowe potrafią wprowadzać wyższe poziomy zniekształceń IMD, ale tu znowu tworzone są sygnały bardziej akceptowalne przez "ludzkie ucho" (podane wartości zniekształceń zaczerpnąłem z książki Pana Prof. zw. dr. hab. Edwarda Ozimka, której tytuł to: "Dźwięk i jego percepcja").

Wzmacniacz DENSEN BEAT B100 spełnia warunki o których pisałem wcześniej, więc może być uznany za urządzenie bardzo wiernie odtwarzające muzykę. Jak wspomniałem parametry urządzenia, przy jego dużej prostocie, mogłyby być jeszcze lepsze, gdyby lepiej zaprojektowano urządzenie pod względem rozmieszczenia jego poszczególnych bloków i zadbaniu o nieco większą stabilność parametrów przy zmieniającej się temperaturze otoczenia i chwilowych wartościach napięcia w sieci elektrycznej. Niestety pod tymi względami popełniono wiele błędów...

Dla mocy wyjściowej równej 100 mW przy częstotliwości sygnału 1 kHz i przy prądzie spoczynkowym równym 50 mA, zniekształcenia wprowadzane przez wzmacniacz wyglądałyby tak (to zmodyfikowany wykres, który w oryginalnej wersji pokazuję dalej):
0_THD_1kHz_100mW_8R-modyfikowany.png

Niestety potencjometr regulacji siły głosu umieszczony został blisko nieekranowanego transformatora sieciowego i prostowników z filtrami, więc przy mocy wyjściowej 100 mW/8 Ω, prądzie spoczynkowym tranzystorów mocy równym 50 mA, dla sygnału 1 kHz wykres THD wygląda dużo gorzej, gdyż dołożyły się jeszcze zakłócenia z wymienionych przez mnie elementów. Oryginalnie prąd spoczynkowy tranzystorów wyjściowych wynosił ok. 250 mA i można przypuszczać że przy tak dużym prądzie zniekształcenia THD byłyby dużo niższe (niestety nie ryzykowałem ustawienia optymalnego prądu 170 mA lub nieco mniejszego, ze względu na małą stabilność układu przy większych wahaniach napięcia w sieci elektrycznej 230 V). Tak przedstawiały się zniekształcenia THD przy mocy 100 mW na obciążeniu 8 Ω:
1_THD_1kHz_100mW_8R.PNG

Tak przy mocy 500 mW:
2_THD_1kHz_500mW_8R.PNG

przy mocy 1 W:
THD_1kHz_1000mW_8R.PNG

przy mocy 2 W wyglądały niemal identycznie:
THD_1kHz_2000mW_8R.PNG

tak przy 5 W:
THD_1kHz_5000mW_8R.PNG

przy 10 W:
THD_1kHz_10000mW_8R.PNG

przy 20 W:
THD_1kHz_20000mW_8R.PNG

50 W:
THD_1kHz_50000mW_8R.PNG

przy mocy 60,5 W, przy której całkowite zniekształcenia THD wzrosły do ok. 0,15% (daje się już wyczuć nakładanie się tętnień 100 Hz na składowe w sygnale wyjściowym):
THD_1kHz_60500mW_8R.PNG

To była moc wyjściowa przy obciążeniu obu kanałów "STEREO", natomiast sprawdziłem jeszcze jak duża część sygnału przy mocy w jednym kanale równej 50 W przeniesiona zostanie na wyjście drugiego kanału i ten sygnał wyglądał jak na wykresie poniżej:
THD_1000Hz_50000mW_KANAŁ NIEWYSTEROWANY.PNG

Mimo niekorzystnego rozmieszczenia podzespołów wzmacniacza, tłumienie przesłuchów międzykanałowych przy tak dużej mocy wyjściowej wynosiło prawie 60 dB.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Locutus
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2374
Rejestracja: sob, 4 sierpnia 2007, 23:09
Lokalizacja: LubLin

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Locutus »

Jak zwykle bardzo fajny wątek 'pomiarowy' - z zainteresowaniem śledzę od początku.

Wzmacniacz ma pasmo przeciętnego lampowca, przy małych mocach (a przeciez mając wysokoskuteczne kolumny gramy poniżj 1W) zniekształcenia nie się duże i mają 'dobry rozkład' z przewagą drugiej.

Jestem przekonany, że w odsłuchach wielu osobom mógłby się podobać... 8)
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Romekd »

Dziękuję. Wzmacniacz faktycznie spełnia wymagania stawiane sprzętom wysokiej klasy i to wymaganiom obecnym, a nie tym obowiązującym w latach 70. i 80. zeszłego stulecia, gdy THD na poziomie 1% było uważane za niskie. Muzyka przy korzystaniu z niego ma przyjemne, neutralne brzmienie, a pokazane przeze mnie poziomy tętnień są na tyle niskie, że dla mnie i moich znajomych były niesłyszalne. Dodatkowo poziom samego szumu jest również bardzo niski (proszę zwrócić uwagę jak nisko leży "podłoga" /"trawka"/ szumu na przedstawionych przeze mnie wykresach. Niestety wiele wzmacniaczy renomowanych firm miało znacznie wyższe napięcie szumu na wyjściach głośnikowych i to nawet przy potencjometrze głośności ustawionym na minimum.

Wykonując testy sprawdziłem zniekształcenia THD także dla częstotliwości 30 Hz i 10 kHz i również podczas ich wykonywania uzyskałem rezultaty lepsze niż wcześniej przewidywałem i to przy prądzie spoczynkowym wynoszącym jedynie 50 mA. Poniżej poziomy THD dla częstotliwości 30 Hz i kilku wartości mocy wyjściowej.
THD_30Hz_100mW_8R.PNG
THD_30Hz_500mW_8R.PNG
THD_30Hz_1000mW_8R.PNG
THD_30Hz_2000mW_8R.PNG
THD_30Hz_5000mW_8R.PNG
THD_30Hz_10000mW_8R.PNG
THD_30Hz_20000mW_8R.PNG
THD_30Hz_50000mW_8R.PNG

Wykonując kolejny pomiar badałem przenikanie sygnału do lewego kanału gdy prawy dostarczał do obciążenia moc równą 50 W.
THD_30Hz_50000mW_KANAŁ NIEWYSTEROWANY.PNG

Tłumienie przesłuchu międzykanłowego dla sygnału o częstotliwości 30 Hz i mocy wyjściowej równej 50 W okazało się lepsze od 61 dB. W następnym wpisie przedstawię poziomy THD dla częstotliwości 10 kHz. Pokażę również jak napięcie zasilania wpływa na poziom zniekształceń oraz jak przenika sygnał między kanałami przy częstotliwości 10 kHz i mocy wyjściowej 20 W.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Romekd »

Zniekształcenia dla sygnału sinusoidalnego o częstotliwości 10 kHz również wypadły stosunkowo niskie, choć i tu spodziewałem się wyższych. Poniżej wyniki pomiarów dla kilku wartości mocy wyjściowej.
1_THD_10000Hz_500mW_8R_ZAS-230V.PNG
2_THD_10000Hz_1000mW_8R.PNG
3_THD_10000Hz_2000mW_8R.PNG
4_THD_10000Hz_5000mW_8R.PNG
5_THD_10000Hz_10000mW_8R.PNG
6_THD_10000Hz_20000mW_8R.PNG

Jak wspomniałem sprawdziłem jak zmieniają się zniekształcenia przy mocy wyjściowej 500 mW podczas zmian napięcia w sieci elektrycznej z wartości nominalnej 230 V na 200 V i 250 V. Zmiany te widoczne są na wykresach poniżej:
2-1_THD_10000Hz_500mW_8R_ZAS-200V.PNG
1_THD_10000Hz_500mW_8R_ZAS-230V.PNG
3-1_THD_10000Hz_500mW_8R_ZAS-250V.PNG

Jak widać wzrost prądu spoczynkowego podczas wzrostu napięcia zasilania z 230 V do 250 V daje tylko niewielką poprawę w odstępie sygnału od zakłóceń, a spadek napięcia sieci do 200 V daje nieco większy wzrost zniekształceń THD. Na koniec pomiarów z częstotliwością 10 kHz sprawdziłem jak przenika sygnał z jednego kanału do drugiego przy mocy wyjściowej w tym pierwszym równej 20 W. Nie chciałem sprawdzać przy wyższej mocy, by nie podgrzewać nadmiernie rezystorów w obwodach Zobla, bo choć niektóre wzmacniacze audio mają podane pasmo przenoszenia aż do kilkudziesięciu lub nawet kilkuset kiloherców, to już przy ułamku ciągłej mocy wyjściowej w stosunku pełnej danego urządzenia, z rezystorów w obwodach Zobla zaczyna lecieć dym, więc trzeba uważać z wysterowaniem wzmacniacza sygnałami o takich częstotliwościach... Tym razem separacja kanałów wyniosła 43 dB.
7-P_THD_10000Hz_20000mW_KANAŁ NIEWYSTEROWANY.PNG

Czy ktoś z Szanownych Kolegów chce zobaczyć jak wypadły inne typy zniekształceń tego urządzenia?

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Krzysztof_M
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 576
Rejestracja: wt, 17 października 2006, 09:14

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Krzysztof_M »

Romekd pisze: sob, 11 grudnia 2021, 20:36 Czy ktoś z Szanownych Kolegów chce zobaczyć jak wypadły inne typy zniekształceń tego urządzenia?
Co za pytanie :) Oczywiście!
Przy okazji przyznaję, że dla niskich mocy zniekształcenia są bardzo małe.
Ta konstrukcja zasłużyła na lepszą implementację w mojej ocenie.
α β Σ Φ Ω ℧ μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ −
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Romekd »

Czołem.
W takim razie przedstawiam poziomy zniekształceń intermodulacyjnych, które zaobserwowałem na wyjściach wzmacniacza dla podanego na wejście "dwutonu", czyli dwóch sygnałów sinusoidalnych o częstotliwościach 19 kHz i 20 kHz przy stosunku amplitud obu częstotliwości 1:1 i przy mocach wyjściowych urządzenia od 1 W do 20 W.
IMD_19kHz_20kHz_1000mW_8R.PNG
IMD_19kHz_20kHz_2000mW_8R.PNG
IMD_19kHz_20kHz_5000mW_8R.PNG
IMD_19kHz_20kHz_10000mW_8R.PNG
IMD_19kHz_20kHz_20000mW_8R.PNG

Również w przypadku tego rodzaju zniekształceń wzmacniacz DENSEN BEAT B100 można uznać za urządzenie, które wiernie oddaje brzmienie muzyki (maksymalny dla urządzeń wysokiej klasy poziom zniekształceń IMD to nie więcej niż 0,2%!).

Zbadałem też wartości IMD dla "dwutonu", składającego się z dwóch sinusoid o częstotliwościach 250 Hz i 8 kHz o stosunku amplitud 4:1.
Co zastanawiające, tu wyniki wypadły nieco gorzej, co widać na wykresach poniżej:
IMD_250Hz_8kHz_1000mW_8R.PNG
IMD_250Hz_8kHz_5000mW_8R.PNG
IMD_250Hz_8kHz_10000mW_8R.PNG
IMD_250Hz_8kHz_20000mW_8R.PNG

Zastanawiałem się dzisiaj czy nie użyłem w teście złych częstotliwości, ponieważ w sygnale wyjściowym Densena była duża zawartość tętnień 50 Hz i harmonicznych od tej częstotliwości :roll: Trudno, nie sprawdzę tego, gdyż wzmacniacz jest już u swojego szczęśliwego (z udanej naprawy :wink: ) właściciela...

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Krzysztof_M
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 576
Rejestracja: wt, 17 października 2006, 09:14

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Krzysztof_M »

Te intermodulacyjne zniekształcenia w Twoich pomiarach nie wyglądają źle (za wyjątkiech tych, gdzie zapewne zakłócenia z sieci psują wynik).
Ale nasuwa mi się pytanie Romku, czy kierowałeś się jakąś dyrektywą co do wyboru częstotliwości 19 i 20 kHz?
To dosyć wysokie częstotliwości, procentowy udział takich dźwięków w materiałach muzycznych jest wyjątkowo niski.
Dlatego zdziwił mnie wybór, ponieważ w sumie to nadal nie wiemy, jak zniekształca ten wzmacniacz w paśmie, w którym ucho ludzkie jest najbardziej czułe.
Dla pomiaru zniekształceń nieliniowych można wybrać różne częstotliwości, ale jeśli możemy wybrać tylko jedną z nich to praktycznie wszędzie jest to 1 kHz.

Takie pobieżne przeczesanie sieci nie przyniosło mi odpowiedzi co do wytycznych jak zniekształcenia intermudulacyjne powinny być mierzone, aby potem te wyniki łatwo było porównywać.
α β Σ Φ Ω ℧ μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ −
Awatar użytkownika
Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 5263
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Tomek Janiszewski »

Krzysztof_M pisze: pn, 13 grudnia 2021, 21:11 Te intermodulacyjne zniekształcenia w Twoich pomiarach nie wyglądają źle (za wyjątkiech tych, gdzie zapewne zakłócenia z sieci psują wynik).
Ale nasuwa mi się pytanie Romku, czy kierowałeś się jakąś dyrektywą co do wyboru częstotliwości 19 i 20 kHz?
To dosyć wysokie częstotliwości, procentowy udział takich dźwięków w materiałach muzycznych jest wyjątkowo niski.
Dlatego zdziwił mnie wybór, ponieważ w sumie to nadal nie wiemy, jak zniekształca ten wzmacniacz w paśmie, w którym ucho ludzkie jest najbardziej czułe.
No i tak właśnie w tym przypadku jest: różnica 20 kHz i 19 kHz daje sygnał zniekształceń IMD o częstotliwości 1kHz, różnica podwojonych częstotliwości sygnałów wejściowych - 2 kHz, potrojonych - 3 kHz itd. Wszystkie one mieszczą się w zakresie największej częstotliwości słuchu. Im większy jest udział nieliniowości wyższego rzędu w charakterystyce przejściowej wzmacniacza (rozumianej jako zależność chwilowej wartości napięcia wyjściowego od chwilowej wartości napięcia wejściowego) - tym większa możliwość powstawania najprzeróżniejszych kombinacji pomiędzy dwoma, trzema itp sygnałami wejściowymi. Dlatego wzmacniacze w których występują nieznaczne nawet ale ostre załamania charakterystyki (takie jak np. UL1405 albo od "Finezji") tożsame z występowaniem nieliniowości bardzo wysokiego rzędu cechują się zwykle wyższym poziomem IMD niż np. wzmacniacze lampowe, gdzie nawet jeśli występuje wyraźna nieliniowość charakterystyki, to ma ona najczęściej charakter nieliniowości rzędu drugiego (we wzmacniaczach SE) lub trzeciego (we wzmacniaczach PP), innym słowy charakterystyki tych wzmacniaczy są choć wyraźnie zakrzywione to jednak "gładkie" i pomimo że THD takich wzmacniaczy mogą być znaczne, to IMD wysokie nie są, i słucha się ich całkiem przyjemnie. Intuicyjnie powinno być oczywiste że głośnik z membraną uderzającą o twardy przedmiot (np. zbliżony do głośnika paznokieć) wydaje dźwięki bardziej przykre niż ten sam głośnik którego membrana została przyhamowana zwiniętą w rulonik miękką szmatą.
Dla pomiaru zniekształceń nieliniowych można wybrać różne częstotliwości, ale jeśli możemy wybrać tylko jedną z nich to praktycznie wszędzie jest to 1 kHz.
Teraz to już niestety musztarda po obiedzie - ale bardzo byłyby wskazane pomiary stabilności prądu spoczynkowego w czasie. Zarówno przy braku jakiegokolwiek sygnału, jak i warunkach gdy wzmacniacz oddaje różne poziomy mocy wyjściowej przez czas dłuższy, po czym redukuje się sygnał do zera i natychmiast mierzy się prąd spoczynkowy zanim jeszcze tranzystory zdążą ostygnąć. Gdyby prąd spoczynkowy znacznie zmalał poniżej 50 mA (lub okazałoby się że musi być ustawiony na mniejszą wartość dla zapobieżenia lawinowemu wzrostowi przy długotrwałym oddawaniu pełnej mocy) to zniekształcenia skrośne wnoszone przez nieobjęty pętlą ogólnego USZ złożony wtórnik końcowy będą dużo większe niż wyszło obecnie w pomiarach. Zawsze można dla rozwiania wątpliwości przeprowadzić symulację pracy wtórnika końcowego przy różnych zadanych wartościach prądu spoczynkowego, przy założeniu że sygnał wejściowy wtórnika (na wyjściu objętego pętlą USZ stopnia sterującego jest wolny od zniekształceń, a jego impedancja wyjściowa jest równa zeru. Będzie to niewiele tylko odbiegać od stanu faktycznego. To że w pomiarach wyszła na jaw duża zależność prądu spoczynkowego od napięcia zasilania źle wróży jego stabilności w czasie. Wszak prąd spoczynkowy nie powinien zależeć bezpośrednio od napięcia zasilającego, ponieważ prąd źródła (z tranzystorem T106 obciążającego stopień sterujący jest stabilizowany, i to dwustopniowo: przez złącze emiterowe tranzystora T105 oraz stabilistor D4 w zasilaniu NE555, skąd czerpany jest prąd płynący przez kolektor T105. Od prądu płynącego przez źródło z tranzystorem T105 zależy spadek napięcia na stabilizatorze prądu spoczynkowego z tranzystorem T107, tymczasem zależność ta jest nieznaczna. Jeśli mimo takiej potrójnej już stabilizacji napięcia polaryzującego trójstopniowy wtórnik końcowy (D4, T105, T107) obserwuje się silną zależność prądu spoczynkowego od napięcia zasilania - oznacza to że zależność ta musi być pośrednia. Wzrost napięcia zasilającego przy niezmienionym zrazu prądzie spoczynkowym skutkuje zwiększeniem mocy strat w tranzystorach wtórnika końcowego i tym samym wzrostem traconej w nich mocy, rośnie wskutek powyższego temperatura złącz a każdy 1 K wzrostu temperatury skutkuje spadkiem napięcia na złączu o 2 mV. Na każdym z tranzystorów końcowych przy 50 mA prądu spoczynkowego traci się po 1,8 W mocy a ich Rthjc wynosi 1,25 K/W, na sterujących tranzystorami końcowymi - po 0.36 W przy Rthjc=8,333 K/W, skutki nagrzewania się tranzystorów T109 i T110 pomijam. Nawet przy idealnym chłodzeniu (Rthca=0) początkowy sumaryczny przyrost temperatury 4 tranzystorów wtórnika końcowego w spoczynku wyniesie zatem 2 x (1,25 x 1,8 + 8,333 x 0,36) = 10,5 K, spadek sumy napięcia wszystkich 4 złącz napięcia po osiągnięciu stanu równowagi - 21 mV. To wyraźnie więcej niż wynosi łączny spadek napięcia na rezystorach emiterowych który przy 50 mA wyniesie zaledwie 15 mV. W efekcie początkowo ustawiony prąd spoczynkowy 50 mA wkrótce "odpłynie". W dużym przybliżeniu można przyjąć że wzrośnie do takiej wartości aby spadek napięcia na rezystorach był zbliżony do 21 mV, co nastąpiłoby przy prądzie 70 mA. Podobnie stanie się gdy przy ustabilizowanym już prądzie spoczynkowym wzrośnie napięcie zasilające. Przy chłodzeniu nieidealnym sytuacja się nie pogorszy pod warunkiem że idealny będzie kontakt tranzystora T107 z radiatorem, a to nawet w przypadku plastikowej obudowy TO-92 o niewielkiej powierzchni styku jest wysoce problematyczne. Co jednak się stanie gdy po dłuższej pracy z najbardziej niekorzystną mocą wyjściową przy obciążeniu 4 omy na samych tylko tranzystorach końcowych odłoży się po 33 W, temperatura każdego z nich wzrośnie o 41 K, a sumaryczny spadek napięcia na ich złączach obniży się aż o 164 mV? Szczególnie przy nieidealnym kontakcie T107 z radiatorem można spodziewać się wszystkiego najgorszego, podobnego do objawów zaobserwowanych przed wycyzelowaniem prądu spoczynkowego. Np. przy pracy wzmacniacza w upalny dzień, chyba że zakładamy jego używanie wyłącznie w pomieszczeniach klimatyzowanych. A to chyba nie tak powinno wyglądać?
MarianBaczynski
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 157
Rejestracja: śr, 29 marca 2017, 22:53

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: MarianBaczynski »

Ten wzmacniacz ma opinię awaryjnego od zawsze jak pamiętam.
marma2
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 148
Rejestracja: śr, 9 grudnia 2015, 19:10

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: marma2 »

Przypadek jak z tym Densenem należy traktować jako nauczkę i ostrzeżenie. W sprzedaży jest mnóstwo takich „perełek” , legend minionego czasu. Dzisiaj kupno wzmacniacza w klasie A na tranzystorach bipolarnych to spore ryzyko. Pomijając kwestie związane z starymi elektrolitami, zimnymi lutami, skrzypiącymi potencjometrami itp. wymagałby stosowania dobrego autotransformatora a na to potrzebne jest i miejsce i finanse. Niestabilne napięcie w sieci to norma. Ryzyko jest zbyt duże tym bardziej, że oprócz wzmacniacza mogą się spalić kosztowne głośniki. Jeśli klasa A to w krzemie to tylko na Mosfetach a jeszcze lepiej na Vfetach. Zrobiłem w przeszłości First Watt M2 i F7 i uważam, że trudno je przebić czymś banalnym. Trochę mała moc no ale coś za coś. Ale za to odporne są na wahania napięcia w sieci. Nawet JLH69 na bipolarach o dość skromnej mocy wymaga zasilania stabilizowanego. Ostatnio nabyłem wzmacniacz Simaudio Moon I3RS za 30% niegdysiejszej ceny ale to w zasadzie klasa AB więc się nie boję. Pomijam już fakt, że sporo półprzewodników mocy z tamtej epoki nie produkuje się a jeśli są w sprzedaży to sporo jest podróbek. Stosowanie ich w stopniach mocy to chodzenie po cienkim lodzie.
Awatar użytkownika
Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 5263
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Audiofilski wzmacniacz DENSEN BEAT B100

Post autor: Tomek Janiszewski »

Jeśli wzmacniacz klasy A na tranzystorach bipolarnych ma skuteczną stabilizację prądu spoczynkowego (taką aby na rezystorach emiterowych odkładały się w spoczynku ułamki wolta a nawet pojedyncze wolty a nie kilkanaście mV) oraz tranzystory końcowe pracujące w bezpiecznym obszarze, z dala od granicy drugiego przebicia, to niebezpieczeństwa awarii nie widzę, nawet jeśli napięcie w sieci będzie niestabilne. Dziwactwa jakimi naszpikowano tematycznego knota (z rzekomym brakiem USZ na czele, podczas gdy w istocie omija ono tylko stopień końcowy) miały za zadanie skusić nie znającą się na rzeczy audiofilską klientelę, jako tzw. znak firmowy. Ot coś w stylu obowiązkowego łączenia równolegle połówek lampy ECC82 w wyrobach Audio Note, choć tam przynajmniej nie wiązało się to z żadnym niebezpieczeństwem awarii, podnosiło tylko cenę oraz zużycie prądu. Warto obejrzeć wnętrze pokazane na filmiku Youtube aby zobaczyć jak tego się robić nie powinno. Długaśne ścieżki wiodące przez całą niemal szerokość płytki od emiterów tranzystorów końcowych do baterii rezystorów emiterowych (poskładanych z miniaturowych MELF-ów) - wymiatają! :evil: Przez te ścieżki płyną wszak silnie odkształcone prądy poszczególnych połówek sygnału, dzięki czemu stanowią one wydatne anteny. Im krótsza jest droga konieczna do przebycia przez prądy mające połączyć się w niemal nieodkształcone przebiegi wyjściowe - tym lepiej. Ciśnie mi się na usta określenie: chłopek roztropek pod adresem drutoklety który wypuścił to coś, bez względu na to że miliony much nie mogą się mylić. :oops:
ODPOWIEDZ