Krzysztof_M pisze: ↑śr, 8 grudnia 2021, 18:59
Z przebiegów widzę, że faktycznie maestrią inżynierii tego nie można nazwać.
Ale które przebiegi Ci się nie podobają? Domyślam się że te prostokątne, mocno odkształcone na krańcach pasma. To jest akurat
burza w szklance wody: nawet najprostszy pasmowoprzepustowy pasywny filtr RC wygenerowałby zarówno zwis (na częstotliwościach poniżej swojej dolnej częstotliwości granicznej lub niewiele powyżej niej, tak jak tu widać na przykładzie przebiegów przy 10Hz i 100Hz) jak i pochylenie oraz zaokrąglenie zboczy, aż do przekształcenia przebiegu prostokątnego w trójkątny (co ledwo widać przy 1kHz ale już całkiem wyraźnie przy 10kHz oraz 20kHz, o jeszcze wyższych częstotliwościach już nie mówiąc). Na ograniczenie pasma od dołu wpływa stała czasowa wyznaczona elementami R107 (0.5k) oraz C5 (100u); wynosi ona 50ms do daje 3dB granicę pasma na 3,18Hz. Górną zaś granicę wyznacza głównie stała czasowa równolegle połączonych dla sygnału R110 i R111 (wypadkowo 50k) oraz kondensatora C104 (100pF). Stała czasowa 5us daje tutaj górną częstotliwość graniczną 31,83kHz, więc i tutaj
mucha nie siada (wpływ kondensatora C101 na wejściu jest pomijalny, tutaj bowiem stała czasowa jest przeszło 10-krotnie mniejsza). Jak zatem źle by te przebiegi dla oka nie wyglądały - to dla ucha brzmią całkowicie normalne, wzmacniacz nie ogranicza bowiem nijak pasma słyszalnego. Przy tym z niewielkiego nachylenia zboczy nie należy wnioskować aby tylko wskutek powyższego wzmacniacz miał generować znaczne zniekształcenia typu TIM. Bowiem C104 ograniczający nachylenie chroni zarazem wejściowy stopień różnicowy przed przesterowaniem szybko narastającymi przebiegami, odmiennie niż by to czynił ten kondensator gdyby włączyć go po millerowsku, między kolektor a bazę T108.
Jeśli weźmiemy pod uwagę, że to wszystko na rezystancyjnym obciążeniu, to pod prawdziwym zestawem głośnikowym to się pewnie gorzej zachowuje.
A to już zależy o ile
gorsze obciążenie stanowi ów
prawdziwy zespół głośnikowy.

Chociaż z uwagi na krańcowo wielkie wzmocnienie prądowe trzystopniowych układów Darlingtona, którego nie ograniczają rezystory R117 i R119 nie mające połączenia z wyjściem spodziewam się że musiałby to być wyjątkowo
trudny zespół głośnikowy aby stopień wstępny i sterujący mógł to odczuć. Iloczyn
bet wszystkich tranzystorów komplementarnego wtórnika można śmiało oszacować na 100 000 a nawet więcej, toteż nawet spadek impedancji zespołu z 8 omów do 1 oma będzie dla części wzmacniacza objętej ogólnym USZ nieoczuwalny. Prędzej odczuje go wtórnik wyjściowy, mogąc łatwo ulec przeciążeniu, co wobec wysoce problematycznej stabilizacji prądu spoczynkowego grozi katastrofalnymi skutkami, które zresztą wystąpiły zanim jeszcze do takiego przeciążenia doszło. No i wtórniki emiterowe mające obciążenie cechujące się wysokim udziałem susceptancji pojemnościowej niekiedy lubią się wzbudzać.
Chociaż z drugiej strony jak na konstrukcję bez globalnej pętli sprzężenia zwrotnego to tragedii nie ma.
Ten natomiast wniosek jest nazbyt pochopny. Przy takim ograniczeniu pasma (żadnym zresztą ograniczeniu, jeśli chodzi o pasmo akustyczne) przebiegi prostokątne wyglądałyby tak samo, bez względu na to czy pętla USZ obejmowałaby także wtórnik końcowy, czy też nie. Zniekształceń nieliniowych przebiegu sinusoidalnego (chyba że bardzo drastycznych, np. ostrego obcinania wierzchołków sinusoidy) nie dostrzeże się natomiast gołym okiem, póki nie wyfiltruje się składowej podstawowej dowolną byle skuteczną metodą pozostawiając same zniekształcenia.
Jeśli zerkniemy na normę DIN45500 (
https://pl.wikipedia.org/wiki/Hi-fi) to mam ciche podejrzenie, że jednak normy Hi-Fi spełnia:
[...] norma DIN 45500 dopuszcza dla urządzeń klasy hi-fi, przy paśmie przenoszenia 20 Hz – 20 kHz i mocy wyjściowej 2×20 W, nierównomierność charakterystyki odtwarzania ±3 dB i 1% zniekształceń nieliniowych (dla częstotliwości 1 kHz) przy pracy ciągłej (co najmniej 10 minut) z sygnałem sinusoidalnym [...]
Z wykresów nie widzę, aby to przekraczało 1% THD, więc odpowiadając na pytanie to strzelam, że poniżej 0,5% będą zmierzone zniekształcenia całkowite THD+N.
Tak rozumianą normę DIN 45500 miałyby poważną szansę spełnić nawet wzmacniacze na układach scalonych UL1405L

Gdy się ściągnie starą dobrą kartę kataologową CEMI (nie mylić ze stronami w zbiorczym katalogu Elementy półprzewodnikowe - Układy scalone)
http://www.elenota.pl/datasheet-pdf/606 ... 8607b952ce
można znaleźć na ostatniej stronie ponętnie wyglądający wykres przedstawiający moc wyjściową w funkcji napięcia zasilania. Wynika z niego że przy dopuszczalnym napięciu zasilającym 27V można na obciążeniu 8 omów uzyskać moc 8W. Co prawda przy h=10%, ale jak wykazały moje
próby z tymi układami - zniekształcenia przy dużych sygnałach powodowane są ostrym obcinaniem wierzchołków które szybko zanika w miarę obniżania poziomu sygnału. Już przy 26V zasilania bez trudu uzyskałem nieobcięty przebieg sinusoidalny 20Vpp i nawet jeśli uwzględnić że rezystory obciążające miały 8,1818 oma zamiast dokładnie 8 omów - to i tak uzyskałem moc 6,11W, a oszacowane wzrokowo zniekształcenia po skompensowaniu składowej podstawowej powinny zmieścić się w 0,3% podczas gdy przywołana norma DIN
http://bee.mif.pg.gda.pl/Oktoda/index.php/DIN_45500
wymaga dla wzmacniaczy stereofonicznych Hi-Fi mocy wyjściowej 2 x 6W przy zniekształceniach do 1%. Mimo to absolutnie nie poleciłbym tych wzmacniaczy do sprzętu Hi-Fi. Forma zniekształceń (ostre dolne wierzchołki towarzyszące przejściu połówki z górnej na dolną i na odwrót, kiedy to bardzo znacznie zmienia się wzmocnienie w otwartej pętli) i bez szczegółowych pomiarów każe spodziewać się gęstego grzebienia harmonicznych wysokiego rzędu, w konsekwencji także wysokich zniekształceń intermodulacyjnych. Co więcej zniekształcenia nieliniowe nie maleją przy dalszym spadku mocy wyjściowej lecz wręcz rosną (co z kolei związane jest z pracą stopnia końcowego w klasie C), i chociaż również spełniają wówczas wymagania normy DIN (jeszcze przy mocy 0,4W a więc zmniejszonej o więcej niż o 20dB względem mocy pełnej wynoszą trochę ponad 0,5%) to przy mocy w okolicach 0,6mW wynoszą już 2% i mają równie vredny charakter. Ale czego wymagać od normy tworzonej pod wzmacniacze lampowe, ewent. także poprawnie skonstruowane wzmacniacze tranzystorowe, którym zniekształcenia takie jakie potrafił wygenerować niewydarzony układ scalony (względnie
równie niewydarzony tranzystorowy wzmacniacz magnetofonów M2405, Finezja 3 Hi-Fi (sic!), ZK146 etc. obarczony dokładnie tą samą wadą co UL1405 w postaci bardzo różniącego się wzmocnienia dla obu połówek sygnału) były całkowicie obce?
Ale oprócz sumarycznego wyniku lepiej pewnie byłoby zobaczyć grzebień harmonicznych
Pewnie i to niebawem zobaczymy, i spodziewam się że dobrze to nie wypadnie. Policzyłbym taki charakter zniekształceń na karb braku pętli USZ obejmującej stopień końcowy. Gdyby pracował on w klasie A - byłyby one i bez tej pętli niewielkie i całkiem strawne, tutaj jednak mamy klasę AB głębszą lub płytszą, przy czym nie można przewidzieć jaką wobec skandalicznie złej stabilności prądu spoczynkowego, grożącej nawet katastrofalną awarią
