lamposz pisze: ↑sob, 28 lipca 2018, 01:44
Ja niechlujnie składając podobny układ miałem duże problemy z napięciem wyjściowym i stabilnym działaniem. Po solidnym zmontowaniu i nałożeniu koralików ferrytowych na doprowadzenia do anody 6P45S wszystko się uspokoiło.
Ja również mam takie doświadczenia, stąd nadzieja że problem zniknie po przeniesieniu do chassis i złożeniu bez tych wszystkich zbędnych przewodów.
salicjonał pisze: ↑sob, 28 lipca 2018, 00:12
Czy zasilacz został zaprojektowany przy użyciu charakterystyk lamp?
Nie wiem, nie jestem autorem schematu.
Spostrzegam, że stabilizacja od wahań napięcia sieciowego z dokładnością ułamka wolta jest bezcelowa
Głównie chodzi o stabilizację od zmian obciążenia, ale zgadzam się, nie
potrzebuję stałości co do miliwoltów. Jeżeli jednak można ją mieć, czemu po nią nie sięgnąć?
niektóre fabryczne przyrządy do pomiaru parametrów lamp mają niestabilizowane napięcie anodowe lub nawet pomiar odbywa się napięciem zmiennym przez pół okresu.
A czy ja im bronię? Niech sobie mierzą i zmiennym prosto z transformatora, u mnie będzie stabilizacja jak w sowieckim L3-3, gdzie nawet żarzenie było prądem stałym (adn. 1 - choć niestabilizowanym; adn. 2 - u mnie nie będzie).
Pozatem, o czym już wielokrotnie pisałem, urządzenie, które masz na myśli będzie w tej samej mierze miernikiem lamp co i zasilaczem laboratoryjnym, a tu już dokładność i stabilizacja się przyda, nie?