Po lepszym uszczelnieniu aparatury uzyskałem już niewiele niższe ciśnienie, bo 16mmHg. Mam pytanie- otóż podczas odpompowywania w jednum z ramion rtęciowego barometru skróconego pojawia się próżnia Toricellego-opada rtęć i nad nią jest pusta przestrzeń. Rozumiem doskonale, że jest tam tak naprawdę para rtęci, jednak wydaje mi się, że pod bardzo małym ciśnieniem, ograniczonym tak naprawdę jedynie ciśnieniem nasyconej pary rtęci w temperaturze pokojowej, która to prężność wynosi przy 20 stopniach około 3X10^-3Tr. (przy 0 stopni jest to już tylko 3x10^-4Tr). Mylę się?
W ten sposób Alku Thomas Edison uzyskał próżnię w swojej pierwszej żarówce. A działo się to (o ile dobrze pamiętam) w 1879 roku. Może warto powtórzyć ten eksperyment?
Ja w dużej mierze teoretyzuję. by miało to sens musiałbym mieć naprawdę szczelne zawory próżniowe i to co najmniej trzy. Przeraża mnie także ilość rtęci, którą trzeba by tu było dysponować. Przy obniżeniu temperatury udałoby się zejść teoretycznie nawet do 10^-5...-6Tr.
Ponoć nie tak dawno w Łodzi był któs kto jeszcze miał sprawny osprzęt do regeneracji katod w kineskopadh. Wycinał działo z cokołem, regenerował wtapaił i odpopomowywał powietrze z kineskopu. Jaką próżnie uzyskiwał niew iem ale kikenskopy działały i to całekiem długo.
Kontynuując moje zabawy ze szkłem nauczyłem się wydmuchiwać coś w rodzaju małych ekranów lamp oscyloskopowych. Te wszystkie czynności wykonuję z myślą o czymś w rodzaju magicznego oka. Jest to jednak melodia przyszłości.
No odcinają szyjkę i wymieniają cały zespół wyrzutni i zatapiając z powrotem, uzyskują przy tym wręcz idealną próznię. A swiadczy o tym to, że mam właśnie taki regenerowany kineskop od P. Paprockiego juz 6 rok, i jak narazie trzyma sie idealnie, a TV chodzi praktycznie całymi dniami.