dopisek z dn. 29.11.2005r
Postanowiłem zmienić tytuł wątku. Brzmi może nieco buńczucznie, ale tytuł ten spodobał się paru osobom i niech tak zostanie.
W każdym razie bardziej odpowiada temu, co w wątku się znajduje niż jego dotychczasowy tytuł.
Udało mi się wykonać pierwszą neonówkę. Ponieważ jest jednak napełniona powietrzem więc bardziej uzasadniona jest nazwa "powietrzówka" . Powietrze pod ciśnieniem 70Tr, odległość między elektrodami 4mm. Oznacza to, że napięcie zapłonu jest w granicach 2-3kV.
Załączniki
powietrzówka1.jpg (4.75 KiB) Przejrzano 7939 razy
Ostatnio zmieniony wt, 27 marca 2007, 19:40 przez Alek, łącznie zmieniany 7 razy.
Alek pisze:Udało mi się wykonać pierwszą neonówkę. Ponieważ jest jednak napełniona powietrzem więc bardziej uzasadniona jest nazwa "powietrzówka" :D . Powietrze pod ciśnieniem 70Tr, odległość między elektrodami 4mm. Oznacza to, że napięcie zapłonu jest w granicach 2-3kV.
Amatorskie wykonywanie lamp elektronowych to fajna sprawa )) Też muszę spróbować. Kiedyś miałem zamiar umieścić anodę i żarnik w kolbie kulistej, wyprowadzić przez gumowy korek elektrody i rurkę z kurkiem do wypompowywania- jeszcze nie zrealizowałem tego pomysłu ale zamierzam.
Vault_Dweller pisze:Amatorskie wykonywanie lamp elektronowych to fajna sprawa )) Też muszę spróbować. Kiedyś miałem zamiar umieścić anodę i żarnik w kolbie kulistej, wyprowadzić przez gumowy korek elektrody i rurkę z kurkiem do wypompowywania- jeszcze nie zrealizowałem tego pomysłu ale zamierzam.
Najprostszą diodę można zrobić oklejejąc żarówkę cynfolią z czekolady. Parametrów nie ma rewelacyjnych, ale działa.
Moja neonówka działa. Skan niestety nie chce oddać koloru świecenia .
Wault odradzam Ci Twój pomysł. Musiałbyś mieć naprawdę dobrą próżnię. Moje 70Tr nadaje się co najwyżej do robienia takich prymitywnych neonówek.
Jasiu Twój pomysł niestety może być niewiele jest wart (czytaj dalej). Dawno temu gdzieś widziałem taki opis, że po zanurzeniu bańki żarówki w metalowej wanience ze stopioną mieszaninią zdaje się NaOH-u i NaNO2 można było rzeczywiście obserwować słabiutki prąd.
Niestety dzisiejsze żarówki z reguły nie mają próżni, lecz gaz obojętny.
Niektóre jakąś tam próżnię mają -piętnastki PIL-owskie.
Alek pisze:
Jasiu Twój pomysł niestety może być niewiele jest wart (czytaj dalej). Dawno temu gdzieś widziałem taki opis, że po zanurzeniu bańki żarówki w metalowej wanience ze stopioną mieszaninią zdaje się NaOH-u i NaNO2 można było rzeczywiście obserwować słabiutki prąd.
Niestety dzisiejsze żarówki z reguły nie mają próżni, lecz gaz obojętny.
Niektóre jakąś tam próżnię mają -piętnastki PIL-owskie.
Nie chodzi o porządną lampę, ale o pokaz działania. Parę lat temu robiłem coś takiego na wykładzie popularno - naukowym. Zarówka samochodowa od kierunkowskazów i folia z czekolady stanowiły diodę, która przyłączona do sieci energetycznej i jakiegoś kondensatora naładowała go do prawie 200V. Przeszkodą w osiągnięciu lepszej wydajności jest nie tylko kiepska próżnia, ale równieżwarstwa szkła. Elektroda ze stopionych soli alkalicznych jest o tyle lepsza od folii aluminiowej, że umożliwia przepływ prądów jonowych.
Mam generator zrobiony na NE555, potem sterowanie na IRF840, trafo sterujące od heliosa, BU208 i trafo linii od heliosa. Skąd wiem jakie jest napięcie? Póki co, orientacyjnie po długości iskry.
Stałem się dziś szczęśliwym posiadaczem luminoforu zielonego (podejrzewacie już co chcę zrobić ) a także dość porządnego palnika do szkła. W piątek przychodzi gazownik aby zamontować odpowiedni kurek gazowy .
Pierwej muszę opanować trochę zasady łączenia szkła. Ciekawe, ile żarówek zepsuję nim uda mi się zrobić pierwszą działajacą lampkę, choćby biedną diodę...
Plan jest następujący:
Chcę w bańkę żarówki wtopić elektrodę, jak na zdjęciu. Wykorzystam przy tym fakt, że żarówki o mocy 60W są napełniane gazem. Zatem przy ogrzewaniu w bańce zrobi się wypukłość i wreszcie dziurka. Umożliwi to w tym miejscu wtopienie elektrody. Patrząc na bańkę widzę, że najlepiej spróbować elektrodę wtopić u góry-tam szkło jest stosunkowo grube.
Teoretycznie powinno się połączyć-szkła o podobnej rozszerzalności.
Znajomy szklarz nie wróży mi jednak sukcesu. Z drugiej strony może się udać-widziałem już przerobioną żarówkę z rurką odpompową u góry.
Przez rurkę odpompową elektrody będę wyciągał z bańki powietrze (a właściwie kogoś o to poproszę).
Zastanawiam się nad zrobieniem pułapki rtęciowej - lampa stałaby się wówczas gazotronem. Zastanawiam się jednak nad kilkoma sprawami:
Katoda takiej lampy będzie wolframowa. Tymczasem w gazotronach katoda jest tlenkowa. Spodziewam się zatem dość małego prądu wyprostowanego.
Jeśli zdecyduję się na wytworzenie w bańce próżni, bez rtęci to otrzymam zwykłą diodę. Jednakże odległość anoda-katoda wyniesie najmarniej 3cm.
Poza tym rozmiar anody nie jest bardzo duży. Spodziewam się zatem małego prądu anodowego. Zaletą całej tej zabawy jest to, że katoda wolframowa dobrze znosi nawet kiepską próżnię, więc jakiś efekt powinien być widoczny, o ile-rzecz jasna połączenie będzie szczelne.
Alek pisze:Wykorzystam przy tym fakt, że żarówki o mocy 60W są napełniane gazem. Zatem przy ogrzewaniu w bańce zrobi się wypukłość i wreszcie dziurka. Umożliwi to w tym miejscu wtopienie elektrody.
.
Podejrzewam Alku, że na szkle bańki raczej zrobi się wklęsłość niż wypukłość, bo choć w bańce znajduje gaz, to jego ciśnienie jest mniejsze od atmosferycznego. Aby zobaczyć ile gazu znajduje się w żarówce proponuje przeprowadzić proste doświadczenie. W tym celu należy z dowolnej (najlepiej spalonej ) żarówki 220V delikatnie usunąć gwintowany styk wykonanany z cienkiej aluminiowej blaszki tak, aby odsłonić szklana rurkę służącą do usunięcia powietrza w lampie. Następnie lampę zanurzyć w naczyniu z wodą i stłuc szklana rurkę pozwalając wodzie wypełnić część bańki, aż do wyrównania się ciśnienia w bańce z ciśnieniem atmosferycznym. Ilość gazu jaka pozostanie w żarówce da pewne wyobrażenie o stopniu rozrzedzenia tego gazu w sprawnej żarówce.
Pozdrawiam,
Romek