
Nie mam pojęcia jak to się stało - nie używałem siły...
Jak to często bywa z 'przydasiami', całkiem niedawno zdezelowana kolba do ZD-915 'starego typu' (inna blokada zwalniania pojemnika) w której ten element był cały poszła na szrot

Kiedyś miałem w planach zrobienie sobie rozlutownicy w opraciu o kolbę do PENSOL-SL20... ale kupiłem ZD-915 i plany poszły w odstawkę.
Ponieważ napięcia grzałek się zgadzają, nadszedł dobry moment próby jej użycia

Kolby mają identyczne wtyczki ale oczywiście wyprowadzenia się nie zgadzają - do przelutowania.
Ponadto, uziemienie grota w chinolu, jest zrealizowane oddzielnym przewodem a w Solomonie jest wspólne z jednym przewodem z termopary (na ten moment zostawiłem niepodłączone)
Termopary różnią się więc algorytm grzania nie do końca dobrze działa.
Temperatura grota różni się od 'zadanej' o niecałe 20C (błąd jest stały więc jakoś specjalnie nie przeszkadza...).
Czyli żeby mieć 220C trzeba wprowadzić 240C a grot nigdy nie osiąga zadanej temperatury tylko o ~20C mniejszą
(odczyt temperatury zgadza się z temperaturą grota).
Kolba Solomona ma zdecydowane plusy techniczne i wielki minus ergonomiczny - kształt i wyprofilowanie rękojeści jest w stosunku do chinola fatalne.
Natomiast samo rozlutowywanie to 'inna bajka'...
Przede wszystkim zupełnie się nie zapycha (zdjęcie w termowizji wskazuje, że przy wlocie do pojemnika rurka ma temperaturę grotu więc cyna tam nie zastyga - jak to się zdarza w ZD-915), lepsze trzymanie temperatury (jest wrażenie, że grot ma dużo większą pojemność cieplną mimo, że jest mniejszy niż w ZD-915), duuużo lepiej odsysa (znakomita szczelność), pojemnik bardzo łatwo się wyjmuje.
Na 100% nie "wrócę" do oryginalnej kolby...