Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Elektronika retro

Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp

Awatar użytkownika
akordeonista
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 531
Rejestracja: czw, 10 marca 2011, 13:40
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: akordeonista »

Wtrącę swoje stare trzy grosze. Od czasu do czasu kupuję różne zabytki, najczęściej fotograficzne - zarówno na A. jak i na Olx, czyli dawnej tablicy.
Po pierwsze - możliwość odbioru osobistego. Jeśli sprzedawca jest np. z Gorzowa albo Rzeszowa oczywiście nie pojadę tak daleko, ale sam fakt istnienia takiej możliwości daje do myślenia. Jest kilku sprzedawców, którzy w informacji "o mnie" piszą: "brak możliwości odbioru osobistego". Dziwnym trafem mają sporo negatywów...
Dlatego staram się kupować w swojej okolicy, czyli woj. mazowieckim.
Po drugie - kontakt ze sprzedającym przed zalicytowaniem, najlepiej telefoniczny. Rozmowa, język, odpowiedzi na pytania - to kopalnia informacji! W najgorszym razie wysyłam "wiadomość do sprzedającego" podając swój numer telefonu.
No i lokalizacja - żadne takie "internet", "Polska"!
Po trzecie - komentarze sprzedawcy. Tu najciekawsze są odpowiedzi na ew. komentarze niepozytywne - one mówią bardzo dużo o sprzedającym, wszelkie inwektywy typu "oszust", "pętak", "naciągacz" albo wulgaryzmy to dzwonki alarmowe.
Warto także obejrzeć komentarze autorów negatywów.
Zdaję sobie sprawę, że stosowanie tych zasad mocno ogranicza możliwości nabycia pożądanych przedmiotów, ale
"nie ma róży bez kolców" jak powiedział pewien pan, gdy po śmierci teściowej przyniesiono mu rachunek za pogrzeb...
Niemniej jakoś do tej pory udało mi się uniknąć większych strat... :wink: Akordeonista.
Wszystkie szczelne złącza przeciekają a każda rura po skróceniu jest za krótka - trzecie prawo Murphy'ego.
stdi
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 305
Rejestracja: ndz, 12 lipca 2015, 17:05

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: stdi »

elektrit pisze:Musi minąć dobre pół godziny aby ustawiona stacja została na swoim miejscu.
Ależ to pływanie to norma. Nie dba się o stabilność termiczną heterodyny w nowoczesnych głowicach bowiem w radiu/telewizorze jest obecnie PLL.
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Romekd »

Czołem.
Krzysztof_M pisze:Przez wiele lat intensywnie używałem zakupiony na alledrogo amplituner Marantza z 1978 roku i wymienić musiałem jedynie dwie żaróweczki.
W środku sprzęt był nie grzebany, jak z fabryki. Ostatecznie sprzedałęm znowu na allegro w jako w pełni sprawny.
Tuner Kenwooda z 1970 roku był wręcz w perfekcyjnym stanie zarówno technicznym jak i wizualnym. Również kilka lat użytkowania i poszedł na sprzedaż.
Krzysztof, chyba jesteś w czepku urodzony. Ja nigdy nie miałem szczęścia do zakupów sprzętu używanego. Tu nie chodzi o to, że sprzęt może być wyeksploatowany, on jest po prostu stary, w związku z czym zaszły w nim pewne procesy, które zajść najzwyczajniej musiały. Wszystkie srebrzone styki przełączników pokryły się grubą warstwą nieprzewodzącego siarczku srebra, smary i oleje użyte w potencjometrach uległy utlenieniu i zgęstniały, izolując od siebie ruchome elementy w tych podzespołach, ciągłe nagrzewanie się i stygnięcie wyprowadzeń obciążonych podzespołów wywoływało powstawanie naprężeń mechanicznych, które z czasem osłabiły połączenia lutowane (powstały zimne luty). Styki wyłączników po dwudziestu i więcej latach eksploatacji sprzętu wyglądają tak, jak na zdjęciach poniżej:
pezełącznik.jpg
przełącznik_2.jpg
Sądzisz, że przy takim pokryciu się nalotem styków te przełączniki mogą jeszcze działać poprawnie? Tu nie pomoże żaden cudowny "spray". Pozostaje mechaniczne czyszczenie, polerowanie i zabezpieczenie styków przed ponownym zasiarczeniem. Starych wzmacniaczy naprawiłem dziesiątki, może nawet setki i we wszystkich spotkałem się z tymi samymi problemami, wymienionymi powyżej. Nie wiem, może gdyby sprzęt przeleżał wszystkie te lata w tekturowym pudełku i był dodatkowo zawinięty w plastykową folię, izolującą go od "świeżego powietrza", jego stan byłby lepszy. Może eksploatowany w krajach o mniejszej zawartości siarki w powietrzu zużywałby się wolniej. Ja jednak nie natrafiłem jeszcze na takie idealnie sprawne egzemplarze. Kilka lat temu kupiłem na Allegro wzmacniacz Pioneer, model A-717, który zdaniem sprzedającego znajdował się w idealnym stanie - nic nie trzeszczało, ani nie przerywało, grał jego zdaniem idealnie. Po rozpakowaniu i włączeniu okazało się, że nie mogę znaleźć takiego położenia przełączników, w którym oba kanały grałyby jednocześnie. Grał jeden, po kilku przełączeniach czasem odzywał się drugi, lub w obu kanałach słychać było tylko zniekształcenia. Zadzwoniłem do sprzedającego i dowiedziałem się, że powinienem kilkadziesiąt razy pokręcić wszystkimi przełącznikami, gdyż pewnie "się zastały" i taka czynność przywróci im sprawność. Przywróciła, na jeden lub dwa dni, po czym intensywne i wielokrotne przełączanie trzeba było powtarzać. W końcu nie wytrzymałem i wstawiłem wzmacniacz na warsztat. Czyszczenie przełączników i potencjometrów, przelutowanie "zimnych lutów", przeczyszczenie styków przekaźników, sprawdzanie i wymiana wyschniętych kondensatorów, regulacja prądów spoczynkowych przywróciły wzmacniaczowi pełną sprawność, choć praca przy nim zajęła trzy dni...

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Krzysztof_M
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 576
Rejestracja: wt, 17 października 2006, 09:14

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Krzysztof_M »

Wychodzi na to, że faktycznie miałem szczęście. Nie trzeszczały potencjometry, przełączniki. Nie znałem historii urządzenia, więc nie wiem gdzie stał, chociaż ja bardzo lubię rzeczy uszanowane, więc kupiłem urządzenie wyglądające jak nowe (oczywiście niewielkie ślady używania nosiło).
Ale oczywiście przygody, o których piszesz Romku, też miałem, np. ze wzmacniaczem Kenwooda KA-900. I tam się chyba skumulowały wszystkie złośliwości starych gratów jednocześnie.
Więc w dużej mierze bilans wyszedł na zero :-)
α β Σ Φ Ω ℧ μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ −
alpher
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 441
Rejestracja: czw, 18 stycznia 2007, 03:50
Lokalizacja: Mississauga

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: alpher »

Chcialbym tylko zaznaczyc ze czyms zupelnie innym jest Marantz z lat 70tych a Pioneer z 80 czy 90tych.
Tak zwane "schodzenie na psy" zaczelo sie znacznie wczesniej niz sie naogol uwaza, o ile sprzet markowych firm jak Marantz robiony wtedy w Japonii czy Stanach
w latach 70 tych "trzyma klase" o tyle w 80 tych zaczyna sie tania masowka.
Boguś
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 3049
Rejestracja: sob, 17 stycznia 2004, 22:10
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Boguś »

alpher pisze:Chcialbym tylko zaznaczyc ze czyms zupelnie innym jest Marantz z lat 70tych a Pioneer z 80 czy 90tych.
Tak zwane "schodzenie na psy" zaczelo sie znacznie wczesniej niz sie naogol uwaza, o ile sprzet markowych firm jak Marantz robiony wtedy w Japonii czy Stanach
w latach 70 tych "trzyma klase" o tyle w 80 tych zaczyna sie tania masowka.
No nie do końca. Ja mam Yamahe M-85 i preamp do niej C-80 rocznik 86 i o ile końcówkę kupiłem uszkodzona (rozerwany kondensator elektrolityczny 47.000u i uszkodzone tranzystory mocy) to cala reszta jest sprawna. Z kolei przedwzmacniacz miał usterkę mechaniczną, połamany potencjometr siły głosu oraz barwy tonu obecnie nie osiągalny ale udało mi się pokleić i działa reszta jest sprawna. Wszystkie przełączniki sprawne. Wniosek ? zależy kto co i gdzie robił oraz kto co utrafił :wink:
Załączniki
barwa tonu.jpg
głos + kontur.jpg
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Romekd »

disaster pisze:Romku, ale to przecież wynika z postawy kupujących, którym nie chce się dochodzić swoich praw.
Dajemy się oszukiwać, machamy rękę, bo szkoda czasu, nawet komentarza negatywnego nikt nie wystawi.
No to i uczciwych inaczej mamy mrowie.
Nie zawsze jest to takie proste. Czasem pilnie potrzebujemy jakiegoś przyrządu, mamy jakieś zlecone badania lub realizujemy jakiś projekt. Gdy orientujemy się, że otrzymaliśmy rzecz uszkodzoną, nie ma już czasu na jej odesłanie i czekanie na rozpatrzenie reklamacji, więc zrywamy plomby (jeśli są) i próbujemy urządzenie naprawić samodzielnie. Ja przynajmniej kilka razy tak postąpiłem. Z drugiej strony wielokrotnie widywałem sprzęt totalnie zmasakrowany przez różne serwisy (w tym również te autoryzowane) i miałbym duże obawy oddać nabyty sprzęt w nieznane obce ręce. Skutki takich niefachowych napraw mogą w przyszłości być opłakane, choć bezpośrednio po naprawie sprzęt może niby całkiem poprawnie działać...
Nie miałem szczęścia do sprzętu z demobilu, z mienia powojskowego. Pilnie potrzebowałem generatora do 500 MHz z modulacją amplitudy i częstotliwości, o małych zniekształceniach nieliniowych. Zakupiłem generator sygnałowy firmy ADRET (model 740A). Przed zakupem odbyłem rozmowę telefoniczną ze sprzedającym, który zapewniał mnie, że sprzęt ma około 15 lat, ale ponieważ został wykonany dla wojska, to jest doskonałej jakości i bezproblemowo posłuży mi przez kolejne 15 lat... Kupiłem więc pierwszą sztukę i okazało się, że jest zepsuta. Skontaktowałem się ze sprzedającym i ten poinformował mnie, że już wysyła kolejną na wymianę (tą pierwszą miał odebrać ode mnie kurier dostarczając drugi generator). Kurier jednak nie zabrał pierwszej, gdyż nikt nie dał mu takiego zlecenia. Przemyślałem transakcję jeszcze raz i postanowiłem zakupić oba (pierwszy na części, gdyby ewentualnie popsuł się ten drugi). Niestety czasu jak zawsze brakowało, więc naprawę pierwszego generatora musiałem wtedy odłożyć. Po miesiącu popsute były już oba, a przy okazji dowiedziałem się, że generatory mają ponad 30 lat (zostały opracowane chyba pod koniec lat 70.). Od tamtej pory każdy z nich psuł się już wielokrotnie - gdy je otrzymałem miały powylewane akumulatory (wycieki zniszczyły płytę PCB), padały układy CMOS, trymery i inne elementy. Teraz niedawno padły pamięci RAM. Po latach muszę stwierdzić, że nic z tego co mówił sprzedający się nie potwierdziło, a niektóre jego opowieści były zwykłym cygaństwem. Identyczny generator kupiło jeszcze dwóch moich kolegów (jeden z naszego Forum). Ich generatory również uległy bardzo poważnym awariom. Od tego samego sprzedawcy kupiłem jeszcze oscyloskop (popsuł się dwa razy; pierwszy wymieniłem, gdyż przyszedł już niesprawny), różne szerokopasmowe wzmacniacze w.cz. dużej mocy do nadajników (zawsze okazywało się, że ich rzeczywista moc wyjściowa i pasmo były niższe niż podawał to na swoich aukcjach sprzedający :? ). Jednak stare są dobre tylko wino, skrzypce i urządzenia wykonane na lampach elektronowych :wink: Myślę, że zajęcie się handlem może niektórych ludzi całkowicie zdemoralizować, choć znam oczywiście bardzo wiele wyjątków, czyli handlowców, z którymi z prawdziwą przyjemnością od lat robi się interesy...

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
disaster
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1466
Rejestracja: wt, 5 października 2010, 21:13
Lokalizacja: Brzeziny k.Łodzi

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: disaster »

Wiem, że nie jest.
W naszym kraju istniej kultura oszukaństwa.
Klienci mając prawo do zwrotu towaru w ciągu 14 dni uważają, że jest to prawo do 14 dniowego wypożyczenia. Znam ludzi, którzy na święta wypożyczają dywany i meble z Castoramy i nie widzą w tym nic złego.
Sprzedawcy sprzedają totalny chłam, bo za niego mają prowizję.
Serwisy odwalają zlecenia z automatu, bo niewielu klientów się odwołuje.
Pracodawcy udają, że płacą, pracownicy, że pracują.
I tak dalej...
Z przyczyn technicznych koniec świata odwołany.
Poszukuję viewtopic.php?p=304055#p304055
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Romekd »

Krzysztof_M pisze:Wychodzi na to, że faktycznie miałem szczęście. Nie trzeszczały potencjometry, przełączniki. Nie znałem historii urządzenia, więc nie wiem gdzie stał, chociaż ja bardzo lubię rzeczy uszanowane, więc kupiłem urządzenie wyglądające jak nowe (oczywiście niewielkie ślady używania nosiło).
Ale oczywiście przygody, o których piszesz Romku, też miałem, np. ze wzmacniaczem Kenwooda KA-900. I tam się chyba skumulowały wszystkie złośliwości starych gratów jednocześnie.
Krzysztof, o tym, że psucie się przełączników w sprzęcie audio jest rzeczą niemal pewną w 100% przekonałem się kilkakrotnie naprawiając nawet własne domowe urządzenia. Pierwszy wzmacniacz firmy Techics kupiłem jeszcze w Pewexie za dolary, jakoś tak po skończeniu szkoły średniej. Wszystkie przełączniki naprawiałem w nim już dwukrotnie i obecnie znowu przerywają i stwarzają poważne problemy. Srebrzone i srebrne styki w niehermetyzowanych przekaźnikach i przełącznikach w naszych warunkach (przy tym poziomie zasiarczenia powietrza) są prawdziwym przekleństwem. Nie znam naprawdę skutecznego sposobu ich zakonserwowania na długie lata :( Środki, które stosuję wystarczają maksymalnie do 10 lat, często krócej. Mój wzmacniacz zawsze eksploatowałem w dobrych warunkach (no może nie zawsze, gdyż kiedyś paliłem sporo papierosów :wink: ), a jednak z przełącznikami i potencjometrem miałem już parokrotnie problemy. Nie wiem jakim cudem podobne przełączniki u Bogusia we wzmacniaczu nigdy nie się nie popsuły. Może są inaczej wykonane, bardziej szczelne? Pewnie nie byłoby tego problemu gdyby styki były złocone. W Technicsie porobiły się również "zimne luty" pod hybrydowym stopniem końcowym i kilkoma grzejącymi się tranzystorami mocy (Boguś o takich problemach nie wspomina). W Technicsie w pewnym momencie pojawiły się również problemy ze srebrnymi stykami przekaźników, których rolą jest opóźnienie włączania głośników, u Bogusia one też nie padły... :roll: Jakim sposobem...?

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Romekd »

disaster pisze:W naszym kraju istniej kultura oszukaństwa.
Klienci mając prawo do zwrotu towaru w ciągu 14 dni uważają, że jest to prawo do 14 dniowego wypożyczenia. Znam ludzi, którzy na święta wypożyczają dywany i meble z Castoramy i nie widzą w tym nic złego.
Sprzedawcy sprzedają totalny chłam, bo za niego mają prowizję.
Serwisy odwalają zlecenia z automatu, bo niewielu klientów się odwołuje.
Pracodawcy udają, że płacą, pracownicy, że pracują.
I tak dalej...
I to właśnie jest porażające. W czasach mojej młodości złodzieja określano złodziejem, oszusta oszustem, a dzisiaj są to już ludzie "zaradni", "przedsiębiorczy", "z łbami do interesów"... Gdy rozmawiam z kilkoma znajomymi o ich pracy w handlu, krew mnie zalewa. Uważają, że handlarz ma prawo cyganić, bo najważniejszą rzeczą jest sprzedać towar. Uważają przy tym, że nic złego nie robią, bo przecież nikogo siłą do zakupu nie zmuszają, ludzie sami od nich te towary kupują i sami oddają im swoje własne pieniądze, gdyż są... durniami... Mdli mnie jak z nimi o tym rozmawiam... W tej kwestii zdania nie zmienię.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Awatar użytkownika
Lecho
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 450
Rejestracja: pn, 17 czerwca 2013, 19:43
Lokalizacja: Cieszyn ale czeski po tamtej stronie granicy

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: Lecho »

Racja panie kolego, jest tragicznym paradoksem naszych czasów iż ekonomia, marketing oraz handel to nic innego jak organizowany rozbój, chamstwo, kłamstwo i oszustwo na poziomie akademickim, nabijanie klienta i to w biały dzień...a to wszystko ładnie się nazywa "wolny rynek" dobre, co.
lubię szum starej płyty
Awatar użytkownika
brys
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1297
Rejestracja: śr, 10 sierpnia 2005, 23:51
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: brys »

Romekd pisze:Srebrzone i srebrne styki w niehermetyzowanych przekaźnikach i przełącznikach w naszych warunkach (przy tym poziomie zasiarczenia powietrza) są prawdziwym przekleństwem. Nie znam naprawdę skutecznego sposobu ich zakonserwowania na długie lata :( Środki, które stosuję wystarczają maksymalnie do 10 lat, często krócej.
O tym, że srebro czernieje na powietrzu wiadomo co najmniej od rewolucji przemysłowej, a mimo to stosowano je jeszcze zupełnie niedawno jako materiał na styki. Gdzie tu logika?
chrzan49
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2469
Rejestracja: sob, 2 lutego 2008, 19:18

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: chrzan49 »

Sprzęty sprzedawane na Allegro w większości maja rodowód "komórkowy" czy strychowy a są sprzedawane przez przypadkowych ludzi czy handlarzy. Pierwsze skutkuje zawilgoceniem często ponad 20 letnim, a co za tym idzie wiemy. Drugie to że nikt nie ma serca do zabytków. One maja jak najszybciej dobrze się sprzedać. Sprzedający mają wiedze elementarną, czyli jak się załączy i nie wybuchnie to 100 % sprawny. Niemniej wolę stare dobre klamoty od nowego badziewia. A że wymagają wiedzy i pracy, to o to chodzi. Dziwne byłoby gdyby kupowało się 40 letni samochód i wierzyło w zapewnienia że cud malina. Komis samochodowy, to kraina cudów i bajek. Zaś pokażcie mi sprzęt, który był okresowo serwisowany. Elektronika działa od awarii do awarii, a często musiała nosić na sobie kwiatek i serwetki.
Pozdrawiam Tomasz
Awatar użytkownika
ciasteczkowypotwor
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 590
Rejestracja: śr, 9 lutego 2011, 11:15
Lokalizacja: jcty
Kontakt:

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: ciasteczkowypotwor »

Romekd pisze: Okazało się, że uszkodzenie powstało wskutek pojawienia się w urządzeniu bardzo wielu tzw. "zimnych lutów"
Yamaha - lubię te urządzenia, ale nie wiem o co chodzi, 90% Yamah z lat 80 ma mnóstwo zimnych lutów, po prostu wszędzie. Oraz co ciekawe przerwy w doprowadzeniach tranzystorów w obudowie TO92, tylko takiej wyższej, nie pamiętam jak się zwały.
gustaw353
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1773
Rejestracja: czw, 2 czerwca 2011, 19:43
Lokalizacja: Wrocław - Krzyki

Re: Czy kupno starego tranzystorowego wzmacniacza ma sens...

Post autor: gustaw353 »

Choroba taka >>> trąd cynowy.
http://www.vintage-radio.info/whiskers - polecam video.
ODPOWIEDZ