Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn, OTLamp, Einherjer

wojtib
25...49 postów
25...49 postów
Posty: 31
Rejestracja: śr, 17 grudnia 2025, 08:32

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: wojtib »

No to mierzymy wersję przedbiedakową - czyli quasikomplementarną (poświęciłem się i je zakupiłem). Jakby wypada dużo gorzej niż UL1481 :-)
Kolejno: pasmo, 1Vpp, 10Vpp i 17Vpp - zasilanie 26V (nie wiem jak rozdzielić obrazki komentarzem)

ps. Czeka na pomiary wersja już dotknięta czarem "ulepszania" z finezji dzięki uprzejmości naszego kolegi z forum - pozdrawiam i dziękuję :D
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Ostatnio zmieniony pt, 28 sierpnia 2026, 12:26 przez wojtib, łącznie zmieniany 2 razy.
wojtib
25...49 postów
25...49 postów
Posty: 31
Rejestracja: śr, 17 grudnia 2025, 08:32

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: wojtib »

Z poważniejszych usprawnień na płytce od wersji z tr TG70 dodali wstydliwe "usprawnienie" Taki mały kondensator którego nie znalazłem na schemacie. Może nie wiem gdzie szukać :-)

ps. Która wersja miała końcówki na 2n3055? Bo ktoś kiedyś krzyczał że ma na 2n3055 i go nie dotyczy ten "problem" a mam wrażenie że tylko podmienili 354 na 2N a "bieda" pozostała
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Krecik
10...14 postów
10...14 postów
Posty: 10
Rejestracja: pt, 11 września 2026, 16:16

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Krecik »

Przeczytałem niemal cały ten wątek. Pracowałem w ZRK 4 lata przy montażu magnetofonów ZK246 i kolejnych z tej rodziny, od gołych blach i kuwetek z drobiazgami po gotowy, zapakowany magnetofon. Poznałem aż nadto dobrze wszystkie hmm... nazwijmy to cechy tych magnetofonów i ich elektroniki. Nie wiem, o co tu kruszenie kopii z tymi parametrami końcówek mocy. Natknąłem się tu na domniemanie, że te bidy zrodzone zostały z konieczności zaoszczędzenia na tranzystorach, ale na załączonych schematach widzę tu pięć i tu pięć... chyba coś źle widzę.
Jedne i drugie działały wystarczająco dobrze w temacie parametrów, choć przyznać trzeba, że bidy były troszkę nieeleganckie technicznie. Ale miały za to inną ważną cechę, o której tu nikt słowa nie pisnął - mniejsze skłonności do wzbudzania się w interakcji z resztą magnetofonu. Nie analizowałem, dlaczego tak było, ale chyba wiem, dlaczego wcześniej było tak dramatycznie, że groziło załamanie produkcji. Ratunkowo inż Głuski wprowadził tzw. antykorekcję, czyli styki zwierające wyjścia przedwzmacniaczy pojemnościami 100nF do masy przy włączeniu funkcji ZAPIS. Proponowane przez dwóch młodych ludzi lepsze rozwiązanie uwolnienia radiatorów końcówek mocy od napięcia sygnału i sprowadzenie ich na potencjał masy wylądowało w kuble na śmieci. Podobnie drugie, równie skutecznie ratujące sytuację, dotyczące unieszkodliwienia promieniujących oporników drutowych-cewek przy głośnikach, zupełnie nieosłoniętych i do tego nieustalonym potencjale koszy głośników. Miano w d... te wnioski, bo autorzy byli za młodzi, głównie za młodzi na wzięcie pieniędzy za uratowanie produkcji z granicy upadku. Potem Tomek K. i Janek K. (zwykli pracownicy tegoż wydziału 1700 ZRK z tym, że jeden z nich należał cichcem do PZPR i był brygadzistą) opracowali naprędce i zgłosili do wdrożenia końcówkę na scalaku.
Przeszło bez problemu.

Czy możecie podać drodzy Koledzy, co w tym układzie uczynić należy, aby jeszcze troszkę poprawić parametry wyjściowe? Zajmuję się modernizacją tych magnetofonów, dość głęboką, ale nie żal mi ich wewnętrznej oryginalności, bo najważniejsze i najlepsze zostaje niemal nienaruszone. ZK246 i M240xS (zwłaszcza pierwsze 2404) to IMHO bardzo ładne magnetofony i to często ratuje je przed PSZOKiem. Skoro sporo ich przetrwało w takim czy innym stanie 50 lat, to czemu mają dalej stać na strychu i gnić, jeśli mogły by grać drugie tyle? Tak - grać a nie stać. Stąd tak głęboka ingerencja w trzewia, bez której raczej tyle by nie pożyły. Uprzedzę zapytania - cztery silniki, DD BLDC na szpulkach, to samo na przesuwie, kontrola naciągu, tłumiki drgań strunowych, trzy głowice, automatyka klawiatury (z sensorami na życzenie włącznie, ale oryginalne klawisze muszą zostać z przyczyn estetycznych), cyfrowy licznik na 4xLED7 z epoki. No to jakaś nie charcząca końcówka mocy musi być. Dobrze byłoby, gdyby miała rzeczywistą wydolność tak z 2...2,5 raza większą niż oryginalne, bo wówczas luzik i daleko od awarii przy tych 5 czy 7VA na wyjściu na czterech omach. Zasilanie obojętne, może być dowolne. Dawno temu upchnąłem do M2404S 2x45VA (schemat chyba a Radioelektronika, bardzo przyzwoity układ i dobrze to ryczało, dawał ponad 60VA bez charkotów) - da się jak widać bez wycia i gwizdów włożyć tam nawet tyle. Radiator z czterema 2N3055 i czymś tam jeszcze był na dnie skróconego schowka przewodu sieciowego w dnie obudowy, bez wiatraka.
Macie jakiś pomysł, co by tam wsadzić w miejsce oryginałów?
Awatar użytkownika
Marek7HBV
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4326
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Marek7HBV »

Seria 24xx miała imponujący wygląd jak na tamte czasy, ale też niedociągnięcia konstrukcyjne o których chyba każdy słyszał. Kolega postanowił udoskonalić ten wyrób dodając silniki przewijania i rozsuwając osie szpul {Revox kosztował tyle co 126p}. Skończyło się na zezłomowaniu :cry: . Sam zacząłem od 240 i próba ,,ustereofonicznienia,, trwa do dziś. Obecnie jest w stanie ,,super deck,,, tz. wymieniony panel na wersję stereo i wyjście z samej głowicy na zewnątrz :lol: .Stoi gotowy do prac od pięćdziesięciu lat, ale nie mam czasu i ochoty dokończyć. :D :lol:
Krecik
10...14 postów
10...14 postów
Posty: 10
Rejestracja: pt, 11 września 2026, 16:16

Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena

Post autor: Krecik »

Marek7HBV pisze: wt, 15 września 2026, 08:54 Seria 24xx miała imponujący wygląd jak na tamte czasy, ale też niedociągnięcia konstrukcyjne o których chyba każdy słyszał. Kolega postanowił udoskonalić ten wyrób dodając silniki przewijania i rozsuwając osie szpul {Revox kosztował tyle co 126p}. Skończyło się na zezłomowaniu :cry: [...]
Twoja opinia o imponującym wyglądzie tej serii nie jest odosobniona, raczej przeważająca. Zwłaszcza świetnie prezentowały się M2404S z pierwszej serii i na eksport, z baryłkowymi metalizowanymi pokrętłami korekcji basu i sopranu. Do dziś te magnetofony bronią się prezencją, ale właściwie niczym więcej. Straszliwie niszczą taśmę brutalnym naciągiem zwijania i makabrycznymi przeciążeniami jej przy hamowaniu z przewijania (ponad 1500g vs. 250g dopuszczalnego dla taśmy 26um naciągu chwilowego), przejawiają bardzo silne drgania strunowe taśmy, co słychać wyraźnie przy odsłuchu i mają jeszcze kilka innych średnio akceptowalnych cech. Dlatego niecelowymi/bezprzedmiotowymi wydają mi się starania o lepszą końcówkę mocy czy utyskiwania nad domniemanymi niedoskonałościami istniejących, skoro wspomniane przypadłości mechaniczne wprowadzają demolkę sygnału wyjściowego o rząd wielkości większą.
Szkoda mi jest tych magnetofonów, może to przez to, że to kawałek mojego życia, może też przez jakieś inne względy, ale ostatecznie chciałbym ocalić od zapomnienia choćby ze 20 sztuk, likwidując im wszystkie niedociągnięcia konstrukcyjne i podnosząc parametry do poziomu ówczesnej czołówki światowej. Taką mam nadzieję, że może nikt nie wyrzuci dobrego, sprawnego magnetofonu. W najgorszym razie może sprzeda komuś bardziej urzeczonemu retro sprzętem.
Panowie, to co z tą lepsiejszą końcówką? Poradźcie coś, bo z resztą problemów jest tu co robić, a doba nie z gumy :roll: