Żarzenie lamp serii P z przetwornicy
Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn, OTLamp, Einherjer
-
CHOPIN66
- 1875...2499 postów

- Posty: 2444
- Rejestracja: pn, 10 sierpnia 2009, 17:47
- Lokalizacja: Gdańsk
Re: Żarzenie lamp serii P z przetwornicy
Romku , Bardzo dziękuje za wyjaśnienie . Co prawda diody USD1120/30 nie są już produkowane ale ich zamiennikiem podobno nawet lepszym jest 1N5818/19
Jak człowiek nie siedzi na co dzień w przetwornicach
to kojarzy głównie diody Schottky'ego z serią BAT 
-
Romekd
- moderator
- Posty: 7829
- Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
- Lokalizacja: Zawiercie
Re: Żarzenie lamp serii P z przetwornicy
W przetwornicach stosowano różne diody Schottky'ego na wyjściu układu scalonego. Pamiętam, że Philips w przetwornicach swoich telewizorów stosował diodę o symbolu, którego już nie pamiętam i która również miała maksymalne napięcie równe 20 V i prąd 1 A, ale tamte telewizory miały taką wadę, że nie miały rezystora między częścią pierwotną i wtórną zasilacza i gdy przy wyjętym z gniazda kablu antenowym przejechało się dłonią po ekranie telewizora, zaraz po jego włączeniu, potrafił się uszkodzić zasilacz (pojawiało się jakieś zaburzenie w sterowaniu tranzystora, ten się uszkadzał przez co przepalał się rezystor, na którym sprawdzany był prąd, i pełne napięcie z kondensatora płynęło przez szeregowy rezystor na wyjście układu scalonego, więc uszkadzały się te elementy (w tym dioda zabezpieczająca), ale padał też sam układ scalony. Zamontowanie rezystora 4,7 MΩ między stroną "gorącą" i "zimną" przetwornicy niwelowało tą wadę odbiornika. W niektórych odbiornikach telewizyjnych (chyba między innymi był to stary VIDEOTON) równolegle ze wspomnianym rezystorem w obwodzie kontroli prądu, stosowano równolegle z rezystorem dwie szeregowo połączone diody prostownicze, przez co uszkodzenie się tranzystora powodowało jedynie uszkodzenie jeszcze bezpiecznika, a sterowanie tranzystora i rezystor pomiarowy pozostawały sprawne.
Pozdrawiam
Romek
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .