dokopałem się w zasobach post-radzieckiej lampki EM-4.
Jak wiadomo, w tym kraju "oka magiczne" mają zupełnie
inne oznaczenia, niż europejskie.
Lampka, o której teraz tutaj napiszę, służy zupełnie do
czegoś innego. Jest to trioda elektrometryczna,służąca
np. do uzyskiwania wielkiej oporności wejściowej miernika
kwasowości "pH" (nie mylić z pikohenrami:-)),kiedy jeszcze
nie znano FET-ów i MOSFET-ów.
Zaintrygowało mnie jej bardzo niskie napięcie anodowe,
tylko 8V. Żarzona jest z jednego ogniwa zasadowego 1,2V.
Chcę jej użyć doświadczalnie jako po prostu triody wzmacniającej
o tak niskim napięciu anodowym. Powinna współpracować także z np.
układem tranzystorowym, zasilanym z bateryjki 9V.
Wiem,że z definicji:-) jej wzmocnienie napięciowe jest bardzo liche,
jak u triody mocy m.cz.
w praktyce, jako wzmacniaczyk w.cz. lub nawet - audion.
Ostatnio była tu mowa o mikro-radyjkach. Lampka jest na heptalu
i dosyć niewielka, zatem do "Kolibra" naszego krajowego by się
zmieściła (zamiast bateryjek:-)), a oporność wejściową ma bardzo
przyzwoitą, jak FET.
Czytałem w internecie,że ktoś nawet na wyświetlaczu VFD zmontował
radyjko z audionem:-), więc może i tą lampkę da się wkorzystać
do "przyzwoitego:-))" celu?
Pozdrawiam Koleżeństwa.
Jacek"b/t"
PS: miałem kiedyś do czynienia z radyjkiem "Emersona",wielkości naszego
"Kolibra", zbudowanego na lampkach "palcowych", poza końcówką m.cz.,
ktora była na parce bardzo antycznych tranzystorów. Całość była zasilana
z dwóch bateryjek po 22,5V w szereg.Pamiętający bardzo dawne czasy
pamiętają aparaciki fotograficzne "AMI" na film zwijany,dla harcerzy,
z lampą błyskową na żarówki spaleniowe. Ta lampa błyskowa potrzebowała
jednej takiej bateryjki do zainicjowania spalenia się magnezu w bańce.
Wspomniane radyjko "Emersona" miało nawet lampę mieszającą "palczikową":-),
bodaj triodę heksodę.typ 2G21,na napięcie anodowe właśnie 22,5V i to
wszystko grało nawet głośno, mimo znikomego nachylenia przemiany.

