Nie wiedziałbyś. W dobie powszechnych włamań na konta pocztowe, chmurowe dyski, chomiki, a nawet komputery. Ktoś może wykraść dokumenty i ebooki także. Takich przypadków było już bardzo wiele - tysiące ludzi ludzi rocznie zgłasza włamania do swoich prywatnych zasobów.Radiowiec pisze: ndz, 12 kwietnia 2026, 20:39 Zostaje jeszcze jedna możliwość - dystrybucja jak w przypadku Zrozumieć Elektronikę Piotra Góreckiego.
Mógłbyś zrobić każdy egzemplarz trochę inny i tylko Ty wiedziałbyś o różnicach. Gdyby coś nielegalnie w sieci by się znalazło to po tych charakterystycznych cechach wiedziałbyś kto "zrobił przeciek".
Zatem, to że ebook z np. indywidualnym hologramem znajdziesz gdzieś w sieci nie oznacza od razu, że jego nabywca udostępnił go komukolwiek.
Po prostu trzeba się z tym pogodzić, że pliki z tzw. prawami autorskimi krążyły, krążą i będą krążyć w sieci. Można rwać włosy z głowy i sprzedawać jednak swoje pliki, a można nie publikować swoich plików z obawy przed ich dystrybucją poza oficjalnym obiegiem i zabrać je ze sobą do grobu. Jednak czy w takiej sytuacji autor tych plików zarobi chociaż dolara? No raczej nie. W obu przypadkach nie zarobi lub coś zarobi - jednak taka możliwość jest tylko w pierwszym wariancie.
Właśnie wszedłem na ogólnie dostępną, największą w sieci bibliotekę z legalnie i nielegalnie udostępnionymi książkami i artykułami. Książek mają tam jakieś 12 milionów a artykułów około 80 milionów - we wszystkich językach świata, polskim także.
Nawet ściągać nie trzeba, można od razu czytać online.
I przy tym wszystkim statystyki wyglądają tak: Rynek e-booków rośnie i cieszy się niesłabnącą popularnością. W Polsce przychody i udział formatów cyfrowych (w tym e-booków i audiobooków) systematycznie pną się w górę, stanowiąc obecnie około 15,5% przychodów całego rynku wydawniczego.
To wszystko mimo, iż ludzie kopiują, pożyczają, skanują czy ściągają z netu.

