Z giełdy staroci, przytargałem coś co od razu przyciągnęło moją uwagę... „uroczo wyglądający” Apple Macintosh Classic. https://pl.wikipedia.org/wiki/Macintosh_Classic
Ten kompaktowy komputer z początku lat 90. serio ma w sobie "to coś".
Stan zewnętrzny jest całkiem przyzwoity, widać delikatne rdzawe zacieki w okolicach łączeń obudowy, brakuje klawiatury i myszy.
Mimo braków i drobnych niedoskonałości "cieszy oko" a atrakcyjna cena zachęciła do zakupu.
IMG_3988.jpeg
Po zdjęciu obudowy, obecność rdzawych zacieków wyjaśniła się
Jest i pozytywne zaskoczenie - ma dysk! (Conner SCSI)
IMG_3978.jpeg
IMG_3981.jpeg
Strach pomyśleć co bedzie dalej.....
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
Na takich komputerach miałem lekcje informatyki w 1 klasie zamojskiego "Elektryka", 1993 r. Były też większe "Maki" z kolorowymi monitorami i drukarki laserowe
Jabłuszko okazało się być lekko zgniłe w środku i entuzjazm lekko przygasł
jethrotull pisze: śr, 29 kwietnia 2026, 08:00
Bateria wylała?
Niestety tak....
MB.jpeg
RUST.jpg
Może mi się wydaje, ale wygląda jakby akumulator gwałtownie się rozszczelnił wyrzucając drobiny elektrolitu ?
A ja narzekałem na akumulatory 'VARTA' w PC'tach....
BATT.jpeg
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.
jethrotull pisze: śr, 29 kwietnia 2026, 13:12
Ale rzeź
Mam nadzieję że soldermaska uratowała ścieżki.
Może nawet dzisiaj 'ją wstępnie wykąpię' i zobaczymy...
Na ten moment, po dotknięciu, odpadły wszystkie stojące elektrolity SMD oraz rezonator kwarcowy
jethrotull pisze: śr, 29 kwietnia 2026, 13:12
Chyba nie ma sensu pytać czy się bootuje?
Locutus pisze: wt, 28 kwietnia 2026, 23:49
Po zdjęciu obudowy, obecność rdzawych zacieków wyjaśniła się
Bateria wylała?
Bardziej stał w wilgoci - tam była bateria litowa - identyczną miąłem na płycie Zenita Data System i siedziała tam od nowości - data na baterii Grudzień 1992 a komputer wyprodukowano w 1993
A propos wylania baterii na płycie i wyżarcia:
kupiłem onegdaj bardzo dawno temu Apple IIc.
Po otwarciu okazało się,że musiał stać na wąski kant
długi czas i wilgoć ściekała po powierzchni płyty
pomiędzy elementami. Wymyła z zeżartej baterii
elektrolit, a ten użarł cały rząd pinów z chipów
kwadratowych, jakie spotkał po drodze.
Jeszcze mnie tu nie było i oddałem wtedy całość
do recyklingu.
Teraz żałuję...
"To se ne vrati, Pane Havranek"- jak powiadał
dobry wojak Szwejk...
Pozdrawiam Wszystkich Koleżeństwa nostalgicznie:-)
Jacek "b/t"