Teslacoil pisze: pn, 16 marca 2026, 01:44Potencjalni użytkownicy sprzętu nie dbają o jakieś tam prądy spoczynkowe, bo nie wiedzą co to, i po co. To tak z mojego doświadczenia. A to serwisant ustawia prądy.
Akurat z tym wzmacniaczem przyszedł do mnie człowiek dość obeznany technicznie, który sam sobie regulował i nawet wiedział co.
W przypadku wzmacniaczy 300B to się zdarza, ponieważ ich właściciele często mają kilka kompletów lamp, nierzadko bardzo drogich.
Do tego zarówno potencjometr, jak i gniazdo pomiarowe są dostępne z zewnątrz.
Romekd pisze: pn, 16 marca 2026, 12:00
Olu, gdybym był w Twojej sytuacji zapytałbym klienta, czy decyduje się na pewną modyfikację wzmacniacza, polegającą na zmianie sposobu pomiaru prądu spoczynkowego, wobec niedoskonałego oryginalnego rozwiązania. Po zmianie prąd badałoby się dowolnym miernikiem jako napięcie w miliwoltach, które bezpośrednio przekładałyby się na wskazania prądu w miliamperach.
Zostawiam równoległy rezystor 10R jako kompromis minimalizujący ryzyko uszkodzenia.
Obecny użytkownik mógłby wiedzieć co i jak, ale po kilku zmianach właściciela informacja o zmianie mogłaby zaginąć...
Romekd pisze: pn, 16 marca 2026, 12:00
Jeśli klient wyraziłby zgodę, wyeliminowałbym tę kuriozalną masę "wielopunktową" (rozproszoną po całym chassis) i dałbym "szynę masy" podłączoną z chassis w jednym punkcie), z rezystorami pomiarowymi 1 Ω, znajdującymi się bezpośrednio przy lampach mocy, które przez rezystancję np. 1 kΩ połączone zostałyby do gniazd pomiarowych prądu (przy samych gniazdach dałbym jeszcze kondensatory blokujące 100 nF do chassis przy gniazdach. W takim układzie pomiar prądu byłby bardzo prosty, a zwieranie gniazd lub dokonywanie pomiaru nie miałoby wpływu na pracę układu.
To już by spowodowało duże zmiany, a co za tym idzie potencjalne obniżenie wartości wzmacniacza na rynku wtórnym, czy jak to nazywają audiofile "ryzyko zmiany brzmienia". Kilka rezystorów mogę dodać, ale kompletna przebudowa to już zbyt wiele.
Romekd pisze: pn, 16 marca 2026, 12:00
Pomysł z ograniczeniem zakresu regulacji prądu spoczynkowego lamp też uważam za bardzo dobry i klient nie powinien mieć żadnych zastrzeżeń do tego rozwiązania.
Co ciekawe we wzmacniaczu Cary CAD805, który opisywał GSmok, cały układ jest identyczny, tylko 300B przez transformator steruje lampą 845. (swoją drogą czy to błąd, że na schemacie jest tam lampa 845, układ jest dopasowany do 845, a wzmacniacz nazywa się 805?)
Tam 845 ma polaryzację automatyczną ze stratą ponad 100V napięcia i 10W mocy na Rk, a 300B w stopniu sterującym ma polaryzację stałą, również z zakresem regulacji od 0V.
https://www.grzegorz-makarewicz.pl/inde ... cad-805-pl
Tomasz Gumny pisze: pn, 16 marca 2026, 13:41Jedno wyprowadzenie bocznika podaj na styk przez rezystor 100R. Jak amperomierz nic nie wskaże, to sobie przypomnisz.
Ja sobie przypomnę, ale użytkownik, który kiedyś kupi ten wzmacniacz z drugiej (trzeciej) ręki, już niekoniecznie. I znając życie, będzie podkręcał prąd coraz wyżej, skoro miernik pokazuje 0. GSmok opisywał właśnie taki przypadek uszkodzenia 300B w podobnym wzmacniaczu.
Kolejna ciekawostka:
Wydawało mi się, że pojemność 2x 1200uF w zasilaczu to przesada i można połączyć kondensatory szeregowo, żeby uzyskać 600uF wydłużając życie i kondensatorów i lampy prostowniczej. Okazało się jednak, że przy takim połączeniu wzmacniacz ma dość znaczny przydźwięk od zasilacza.
Ostatecznie zastosowałam rezystor 330R przed pierwszym kondensatorem i 91R pomiędzy kondensatorami. Przydźwięku nie ma, a lampa prostownicza ma przynajmniej namiastkę komfortu pracy w porównaniu do oryginalnego 20R pomiędzy kondensatorami i braku rezystora przed.