Część poszła już do utylizacji termicznej - PCB jest stosunkowo proste do utylizacji w spalarniach przystosowanych do spalania odpadów o dużej zawartości chloru. Wiele czeka na utylizację. Kondensatory i trafa w UE, USA, i Chinach starano się ewidencjonować, największe trafa były płukane co niestety powoduje problem ogromnej ilości oleju do utylizacji.
Najgorzej sytuacja wygląda w Rosji i Ukrainie, oraz poradzieckich krajach Azji. Ukraina sporo zutylizowała przy wsparciu finansowym UE i Norwegii. Najgorsza sytuacja jest w miejscach gdzie PCB zostały rozproszone w środowisku. Jest to częsta sytuacja w USA - fabryki Monsanto i DOW zrzucały ścieki, a np. Ford zużyte oleje hydrauliczne zawierające PCB za pomocą mafii wywoził do rezerwatów Indian gdzie je porzucano. Tysiące ton rozproszyło się na wieki w środowisku z tzw. źródeł otwartych - tuszów do kalki, plastyfikatorów, papieru samokopiującego, farb, itd. Tu jednak oczywiście najgorsza sytuacja jest z PFAS, zwłaszcza PFOA i "C-8".
W Polsce próby produkcji PCB podjęła się Rokita w Brzegu Dolnym, i na szczęście nie opanowała technologii z powodu problemów z produkcją bifenylu. Dalsza synteza jest bowiem prosta, do zagrzanego do 100-120 stopni bifenylu wdmuchuje się gazowy chlor w obecności FeCl3 lub AlCl3 a po osiągnięciu wymaganego stopnia chlorowania produkt się destyluje.
W Europie największy problem stworzyło (Czecho)słowackie Chemko Strážske. Fabryka ta, pierwotnie będąca producentem heksogenu produkowała PCB od późnych lat 60, i ze względu na braki technologiczne, wprowadziła ich duże ilości do środowiska, procentowo w stosunku do wyprodukowanej ilości kilkanaście razy więcej nż zakłady Monsanto czy Dow. Przede wszystkim:
- Pozostałość podestylacyjną traktowano jako nieszkodliwą i stawiano w beczkach na hali. Kiedy beczki zarosły pół zakładu, stwierdzono, że trzeba posprzątać, część zakopano w lesie na terenie zakładu, część wstawiono do starej kotłowni, część do budynku opuszczonej chlewni. Przez lata beczki pordzewiały, poprzewracały się, a zawartość w postaci półpłynnego "toffi" rozlała się. Uprzątnięto to za kasę Słowacką i UE w latach 2010-20.
- Z wydzielającego się przy syntezie HCl Chemko produkowało w skruberze techniczy kwas solny, który zanieczyszczony śladami PCB sprzedawano. Drugi skruber z NaOH produkował sól którą sypano na drogi, w dodatku mgły z komina skrubera rozniosły PCB po rejonie
- Zanieczyściło PCB swój kanał ściekowy do rzeki i zalew Zemplinska Sirava.
- Tłoczyło popioły lotne z elektrowni opalanej węglem brunatnym na składowisko nie za pomocą wody, a ścieków z produkcji, czym rozniosło znowu PCB oraz inne swoje odpady jak fenol i formaldehyd. Tutaj na szczęście okazało się, że popioły związały PCB.
- Sprzedawało PCB do części Czeskiej, gdzie produkowano farby hydrofobowe do malowania kurników i chlewni, a jak wiadomo PCB świetnie przechodzą do jajek, boczku, i innych tłustych produktów
W dodatku kiedy świat zakazywał produkcji PCB, bankrutujące Chemko postanowiło wykorzystać braki na rynku i ruszyło z produkcją pełną parą, łącznie z eksportem do USA.
Spory problem stworzyła jedna mała niemiecka firma "Envio". Oferowała ona "recykling traf i kondensatorów z PCB". Olej z traf spuszczano do mauzerów które oddawano do utylizacji, więc wyglądało OK. Podczas rutynowego badania środowiska ktoś z badał pietruszkę z okolicznych ogródków wykrywając PCB poza zakresem metody. Okazało się że Envio nie stosuje żadnych zabezpieczeń pracowników, a wyciągniętą z traf miedź wyciera się szmatami które składuje się byle gdzie za halą. Następnie Envio uzyskało pozwolenie na recykling kondensatorów i dławików które były składowane na składowiskach podziemnych gdzie składuje się najgorsze rzeczy jak pyły z rtęcią czy niektóre odpady promieniotwórcze "na zawsze", głównie w opuszczonych kopalniach KCl w niemczech. Trafa te były wypełnione po zutylizowaniu oleju sorbentem. Envio po prostu je rozebrało i wyciągnęło miedź, rozsypując sorbent po pracownikach, i byle gdzie po hali. Następnie, zanim afera wyszła na jaw, zdążyło jeszcze zacząć sprowadzać kondensatory z Kazachstanu:
W Kazachstanie stoi porzucony radziecki radar wczesnego wykrywania typu "Darjal-U", jeden z następców zmory krótkofalowców "Duga". Po rozkradzeniu czego się dało zostały TYSIĄCE kondensatorów energetycznych z PCB, bo mówimy o instalacji pobierającej setki MW. Powywracały się, złomiarze powyrywali miedziane wyprowadzenia, olej się rozlał... Część zdążyło niestety sprowadzi Envio, ale taki plus, że kiedy skandal wyszedł na jaw, to za środki zachodnie w końcu zutylizowano te zalegające kondensatory w normalnych zakladach.