Witam,
Prawie 2 lata temu kupiłem taki magnetofon po czym wylądował w "poczekalni". Postanowiłem więc, że nadszedł już ten czas.
Zaraz po zdjęciu górnego panela i dolnej pokrywy dotarło do mnie dlaczego cena była okazyjna:
IMG_20260126_212140851.jpg
IMG_20260126_212814636.jpg
Ktoś (może sprzedawca) ogołocił magnetofon ze wszystkich lamp, głośników i, co najgorsze, kompletnej końcówki mocy (na ECC83 i ELL80) wraz z transformatorami głośnikowymi. Dobrze, że chociaż główny transformator pozostał nietknięty. Ten ktoś nawet pokusił się o zaklejenie szczeliny magicznego oka EM84 za pomocą foliowego papierka w kolorze luminoforu. No coż, mogłem zajrzeć po zakupie przed potwierdzeniem przesyłki OLX

Ogólny stan jednak był bardzo dobry i wydaje mi się, że sprzęt był przed zdekompletowaniem sprawny. Tak więc pogodziłem się z tym faktem, a że będę go używał okazjonalnie, to może pozostać deckiem. Lampy ECC81 i EL95 miałem w zapasach NOS-y, EM84 też się znalazła, EF86 kupiłem tanio używane. Podstawki EF-ek są zamontowane na komfortowo miękkich gumowych amortyzatorach, a wszystkie lampy mają ekrany.
Każdy lampowy sprzęt niewiadomego pochodzenia lub po bardzo długim postoju przed uruchamianiem podłączam bez lamp przez żarówkę, a w gałąź anodową szeregowo, często przed prostownikiem selenowym wpinam rezystor o wartości kilkudziesięciu kiloomów. I tak zostawiam na kilka godzin, jak coś ma "wyjść", to raczej powinno, przy okazji kondensatory elektrolityczne się zaformują

Po ponad 60 latach elektronika wygląda tutaj całkiem zdrowo, elementy wyglądają na takiej o dobrej jakości, a listwy przesuwne przełączników N/O i zmiany prędkości czyste i bez nalotu:
IMG_20260126_212828513.jpg
Widać, że przeleżał w całkiem dobrych warunkach. Po pomiarze napięć, włożeniu lamp i jeszcze kilku pomiarach, wyglądało, że elektronika jest sprawna. Czas więc zająć się mechaniką. Tutaj również nie było za wiele pracy, bo nawet bez konserwacji pracowała poprawnie. Ale standardowo zakropliłem osie kół olejem silikonowym oraz wyczyściłem bieżnie. Fajnie, że na każdym kole jest obwódka z filcu zapobiegająca zanieczyszczeniu bieżni przez olej. Paski zdjąłem, wyczyściłem i założyłem ponownie, po tylu latach są ciągle elastyczne.
IMG_20260130_232410742.jpg
Silnik rozebrałem, wyczyściłem i nasmarowałem, bardziej z ciekawości niż konieczności (bardzo łatwy demontaż):
IMG_20260130_180433148.jpg
Na głowicach, capstanie i kołkach prowadzących taśmę było trochę rdzawego nalotu, ale odrobina pasty polerskiej załatwiła sprawę. Nie trzeba mówić, że rolka dociskowa również jest w stanie bardzo dobrym, tak jak cała mechanika. Po założeniu szpul magnetofon zagrał i to całkiem dobrze, wszystkie funkcje działają lekko i precyzyjnie, przewijanie, odtwarzanie - bajka.
Okazało się, że i nagrywa, przeczyścić jedynie trzeba było styki łączników, bo nie działała regulacja poziomu zapisu w jednym z kanałów. Przeczyścić również trzeba było potencjometr regulacji poziomu; zrobiłem to chemią przez szczeliny, bo rozbiórka bez uszkodzeń byłaby bardzo trudna. Pozostał również problem z dużym oporem pracy potencjometru barwy głosu, ten również jest niezbyt miły w rozbiórce (trzecie zdjęcie). Trochę pomogło zapuszczenie nafty w oś, choć nie za wiele. Po tych zabiegach, bez regulacji magnetofon zaczął przyzwoicie i odtwarzać i nagrywać.
Pozostał jednak pewien niesmak z powodu bezużytecznych dziur po głośnikach i potencjometrach regulacji barwy i siły głosu. A tym ostatnim bardzo przyjemnie się kręci

Pomyślałem, że może jednak zainstalować głośniki i odbudować wzmacniacz. Ale wiązałoby się to z koniecznością poświęcenia czasu i pieniędzy, a tych rzeczy jak zwykle brakuje

Tak więc poszperałem w warsztatowych pudłach i znalazłem rozwiązanie:
IMG_20260203_204105256.jpg
Czyli gotowa końcówka mocy z zasilaniem z jakiejś "wieży" i głośniki z jakiegoś telewizora. Te ostatnie niestety prostokątne, ale najlepiej pasują z tych, jakie znalazłem. Trochę pracy i taki oto efekt:
IMG_20260204_215308475.jpg
Te gąbki przy głośnikach to specjalne elementy tłumiąco - zaślepiające (żart). No i magnetofon stał się w pełni sprawną hybrydą elektronowo - krzemową, lepsze nic niż wcale
Trochę pobrudzona była pokrywa, wszak jest to sprzęt przenośny w formie walizki; tutaj ze względu na marszczoną fakturę bardzo dobrze pomaga spray do mycia felg aluminiowych, czyści bardzo dobrze. Spray ten też często stosuję do mycia zapuszczonych obudów i paneli, szczególnie oklejonych papierosowym osadem.
Podsumowując - sprzęt pochodzi z dobrego okresu firmy Grundig, użyte podzespoły są bardzo dobrej jakości o czym świadczy fakt, że mimo ponad 60 lat, po stosunkowo niewielkiej konserwacji wszystko działa poprawnie, nawet niczego nie regulowałem. Ma się stać elementem pewnego zestawu, który kiedyś postaram się zaprezentować.
IMG_20260215_203401618.jpg
Pozdrawiam!
Nie masz wymaganych uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego posta.