anodeon pisze: ↑czw, 26 marca 2020, 20:28
Romekd pisze: ↑czw, 26 marca 2020, 19:08
(...)
I to właśnie jest dla mnie najbardziej zaskakujące, gdyż wyniki pomiarów były dobre, nawet bardzo dobre. Jeden z kolegów oznajmił mi, że tą okropną szorstkość dźwięku zauważył dopiero trzeciego dnia od rozpoczęcia słuchania wzmacniacza, ale gdy już ją zauważył, z każda godziną dalszego słuchania stawała się coraz bardziej nieznośna. Po tygodniu stwierdził, że wzmacniacz musi sprzedać, gdyż w ogóle nie może go już słuchać, bo dźwięk z niego doprowadza go do szału...
(...)
To chyba przypadek dla specjalisty z innej dyscypliny naukowej. I niestety nie mam tu na myśli nauk technicznych...
Myślę, że nie ma potrzeby aż tak krytycznie oceniać tych osób

Wrażenia słuchowe powstają w mózgu, a ten jest bardzo podatny na sugestie i potrafi się "dostrajać", w zależności od nastawienia danego człowieka, jego wiedzy i doświadczeń, a te kształtują się i umacniają często przez długie lata. Każdy w obliczu nowych faktów próbuje znaleźć sposób na zrozumienie tego, jak przez wiele lat mógł postrzegać pewne zjawiska całkowicie inaczej, zupełnie opacznie... Teraz nagle musi radykalnie zmienić większość swoich poglądów o "180 stopni", na skutek przedstawionych mu faktów. Nie jest to łatwe, gdyż każdy się przed czymś takim broni, i to na wszelkie możliwe sposoby, szuka wytłumaczenia...
W zeszłym roku zrobiłem też inny test na kilku mich znajomych. Większość audiofilów "słyszy" różne brzmienia kabli sygnałowych i głośnikowych, a przynajmniej tak im się wydaje... Poprosiłem więc ich o przeniesienie do mnie swoich najlepszych i najgorszych (interesowały mnie "skrajności") "interkonektów". Mój przetwornik DAC ma trzy pary wyjść, w których sygnały mają identyczne parametry pod względem amplitudy, pasma przenoszenia i poziomu zniekształceń, co umożliwia szybkie przełączanie na wzmacniaczu sygnałów z trzech różnych par kabli sygnałowych. Porównywaliśmy ze sobą kable najlepsze (najdroższe), używane na co dzień przez moich znajomych, z kablami najgorszymi (tańszymi

), które u moich znajomych leżały przeważnie na dnie jakiejś szuflady, ponieważ zdaniem moich kolegów w ogóle nie nadawały się do przesyłania sygnałów muzycznych... Podczas ślepych testów, które przeprowadziłem z nimi w swoim pokoju, moi znajomi nagle przestali odróżniać brzmienie tych przewodów. Niektórzy strasznie się zdenerwowali i próbowali zwalić winę na nie najlepszą (ich zdaniem) akustykę mojego pokoju, kiepskie zestawy głośnikowe, własne podirytowanie, które, jak to określili "pogarszało im percepcję słuchową"... Dwóch pojechało do domu po własne wzmacniacze i wysokiej jakości słuchawki. Wszystko na nic, gdyż i tak
w ślepych testach nie potrafili rozróżnić "brzmienia" kabli najlepszych od najgorszych. Poniżej zdjęcie niektórych testowanych kabli.
-
Po kilku dniach moi znajomi audiofile zaczęli do mnie wydzwaniać, informując mnie, że różnica w "brzmieniu" kabli jednak występuje, tylko że leży na granicy percepcji i można ją dostrzec tylko na niektórych nagraniach i oczywiście nie codziennie, gdyż by ją w ogóle zauważyć trzeba być wypoczętym i zrelaksowanym, a poza tym trzeba bardzo dobrze wsłuchać się w muzykę, a to nie jest takie łatwe...

No cóż, wcześniej różnice były ogromne...
Po tym moim znajomym dałem do przetestowania własne kable sygnałowe, wykonane ze "specjalnej skrętki" najlepszego na świecie producenta kabli sygnałowych, którego na początku nie chciałem im zdradzić...
-
Pokazałem im też doświadczenie, w którym kładłem na kable włączony telefon bezprzewodowy - kable wykonane ze skrętki "łapały" znacznie mniej zakłóceń (prawie w ogóle) niż wszystkie inne ekranowane kable, które wcześniej badaliśmy. Po kilku dniach znowu dostałem telefon, że moje kable są naprawdę rewelacyjne (potwierdziło to wielu znających się audiofilów, którzy ich posłuchali) i kolega chciałby nawet rozpocząć ich produkcję, musi jednak znać producenta "specjalnej skrętki". Wytłumaczyłem mu, że tak naprawdę użyłem najtańszej skrętki, dostępnej w handli jako skrętka UTP, kosztująca ok. 0,80 zł za metr, przy czym z jednego metra takiego kabla może wykonać osiem kompletów "interkonektów" o długości 0,5 metra... Po tym moim stwierdzeniu, w telefonie nastąpiła nagle głucha cisza...
Bardzo ciekawie zachowywały się kable głośnikowe, gdyż kabel typu "pleciony warkocz" wykazywał kilkukrotnie niższą indukcyjność od zwykłego kabla dwużyłowego, a poza tym nie wykazywał zmian indukcyjności przy zmianie ułożenia (to zrozumiałe, gdyż są to połączone równolegle "skrętki"). Kabel dwużyłowy, rozwinięty i równo (prosto) ułożony miał indukcyjność ok. 1,6 μH/2,5 metra długości, a po nawinięciu go na rurkę z folią stretch jego indukcyjność spadała do 1,19 μH (niektórzy moi znajomi sądzili, że indukcyjność wzrośnie).
.
anodeon pisze: ↑czw, 26 marca 2020, 20:28
Romekd pisze: ↑czw, 26 marca 2020, 19:08
(...)
Gdy to zauważyłem, podczas słuchania zespołu Dire Straits, płyty "On Every Street" (nagrania "You And Your Friend") miałem wrażenie, że gdy pojawia się dźwięk gitary, w tle pojawia się szum. Później jednak zauważyłem, że szum ten słychać również gdy słucham tego samego nagrania na innych wzmacniaczach, pracujących w klasach A i AB, więc pomyślałem, że może jest to wada pliku... teraz nie jestem już tego pewny...
(...)
Za to ja jestem pewny - akurat mam tą płytę (CD, oryginalna, wydana przez Vertigo). Sprawdziłem - faktycznie początek tego utworu pod względem "artefaktów" pozostawia wiele do życzenia (słuchałem na słuchawkach)... Następnie wyciągnąłem sample z CD i odtworzyłem zewnętrznym DACem (USB) - i to samo

.
Dziękuję za tą informację. Jednak mój słuch i aparatura nie są najgorsze, a słyszane szumy nie były moim wymysłem, czy wadą plików, tylko cechą samych nagrań.
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .