Dzień dobry,
spora ilość osób wykonuje wzmacniacze czy inne urządzenia DIY. Oprócz działania praktycznego, zdobycia doświadczenia, istotną częścią takich konstrukcji jest obudowa- bezpieczna, solidna, wytrzymała... o odpowiednią nie trudno, dzięki wielu sklepom z tego typu wyrobami. Przy budowie mojego (jak do tej pory najbardziej zaawansowanego) wzmacniacza, oczywiście w technice lampowej, napotkałem pewien problem. Front obudowy stanowi duża aluminiowa płyta, na której umieszczone zostały potencjometry, przełączniki, kontrolki etc. Obudowa została polakierowana, dorobione piękne, drewniane boczki, jak w wintydżowych urządzeniach z wyższej półki. Wszystko dograne jest idealnie. Istotą problemu jest brak oznaczenia (opisów) poszczególnych manipulatorów na ww. płycie czołowej oraz na tylnym panelu (wyjścia głośnikowe, amperaż bezpieczników, poszczególne wejścia). Jest to jedyna rzecz, która wyróżnia ten wzmacniacz od tych "sklepowych".
Prolog był dość długi i szczegółowy, teraz krótko i na temat.
Macie jakieś sprawdzone sposoby na wykonanie takich opisów?
Zlecaliście komuś takie rzeczy? Zależy mi na sprawdzonych wykonawcach takich usług.
Pozdrawiam, Maciej, ArMi Si.
Gibson Explorer 02'
Mesa Mark III (head)
Randall RN 4x12
Marshall JCM800 combo
Ja robię nalepki pokryte folią "podłogową". Wygląda to bardzo dobrze i jest trwałe, ale jest to oczywiście dość specyficzne rozwiązanie, ograniczone do niektórych rodzajów urządzeń.
Witam. Ostatnio dowiedziałem się o metodzie wykonywania opisów na cienkiej samoprzylepnej foli aluminiowej za pomocą lasera. W najbliższym czasie planuje wykonać tak opisy na wzmacniaczu. Koszty mają być niższe od sitodruku jak mnie zapewniano, a trwałość podobna. Kolego ArMi Si sprawdź w okolicy za pomocą wyszukiwarki tego typu zakład. Pozdrawiam.
" Nigdy się nie tłumacz-przyjaciele tego nie potrzebują, a wrogowie i tak nie uwierzą i nigdy nie mów prawdy ludziom, którzy na nią nie zasługują "
Mark Twain
Serdecznie witam wszystkich -
Jeśli chodzi o napisy, to metoda jest już po części znana wśród elektroników tworzących płytki "na żelazko". W tym przypadku tworzymy matrycę opisów, które nie są jednorazowe, ale mogą służyć bardzo długo, do opisów różnych płyt czołowych urządzeń.
Ale od początku:
Wykonujemy grafiki opisów na komputerze, w takiej formie, w jakiej mają widnieć na płycie czołowej. Następnie wykonujemy ich negatyw. Tło stanie się czarne a opisy białe. Drukujemy je na drukarce z czarnym tonerem, na papierze kredowym (koniecznie kredowym). Tak wykonane grafiki, będziemy przenosić nie na płytkę drukowaną, ale na bardzo cienką (0,2.mm) folię miedzianą. (Którą można zakupić jako ścinki, lub z arkusza). Dobrze oczyszczoną folię i odtłuszczoną, kładziemy na tekstolitowej płycie (bardzo gładkiej), przykładamy grafikę na czoło miedzianej płytki, i powoli prasujemy. Temperatura rozpuszcza toner i przenosi go na miedzianą powierzchnię. Teraz lakierem od paznokci (ciemnym), malujemy krawędzie miedzianej płytki oraz spód. Należy to zrobić bardzo starannie, ponieważ wytrawiacz, może nam nadtrawić miedź, w miejscach niezabezpieczonych. Trawimy nadzorując proces, poruszając płytką miedzianą obwiązaną żyłką, by można było ją trzymać w wytrawiaczu, i poruszać. Kiedy nasz wzór zostaje wytrawiony do końca, aż ukaże się lakier od paznokci . Wyjmujemy płytkę miedzianą i dokładnie płuczemy. A następnie zmywamy rozpuszczalnikiem nitro lakier i toner. Robimy to ostrożnie, pędzelkiem ponieważ nasza "matryca" jest miękka. Teraz wystarczy tylko delikatne spłukanie gorącą wodą. By usunąć reszki rozpuszczalnika. I matryca gotowa. Jak wykonać teraz opis. Przykładamy ją na miejsce wykonania opisu. I przyklejamy taśmą samoprzylepną do płyty. Resztę płyty zaklejamy papierem, by nie zabrudziła się, przy malowaniu. Także zakrywamy inne matryce z opisami. Ponieważ malowanie jest wykonywane, każdego opisu osobno. Dlaczego?. Ponieważ musimy cienkim wskaźnikiem z szklanego włókna, przytrzymać środkową część matrycy, by przy natrysku białą farbą w spraju, nie podnosiła się. Ponieważ przy natrysku, podmuch może ją nieco podnieść, pomimo przyklejenia obrzeży matrycy. Lewą ręką cienkim wskaźnikiem przytrzymujemy środek matrycy, by przylegał do płyty. A prawą, farbą białą w spraju bardzo krótkimi seriami natryskujemy na matrycę. (nie za blisko!). Lepiej wykonać kilka razy z mniejszą dawką, niż raz - większą, i zrobić zacieki.
Zanim wykonamy opisy na płycie czołowej. Wykonujemy próby na materiale zastępczym. Ten sposób daje możliwość wykonywania opisów w różnych barwach. (Czarna płyta białe opisy). (jasna płyta - czarne lub barwne opisy. Po zakończonej pracy, pęsetą trzymając "matrycę" delikatnie zmywamy ją pędzelkiem w rozpuszczalniku, zależnym, jaką farbą były wykonywane napisy. Kładziemy ją na flanelę i nakładamy na nią drugą, a następnie uciskając, odsączmy resztę rozpuszczalnika. Myjemy w gorącej wodzie. I nasza matryca schowana z plastykowym pudełku, może posłużyć do następnego razu. W miarę potrzeb. Matryc będzie przybywać, i zasoby ich stają się nieodzownym narzędziem w tworzeniu pięknej grafiki własną pracą.
Życzę powodzenia.
Oczywiście na obudowach urządzeń używanych w domu możemy pozwolić sobie na samoróbkę. Ale w przypadku poważnych urządzeń preferuję profesjonalizm. Ostatnio musiałem wykonać urządzenie na zamówienie w małej aluminiowej obudowie i też stanąłem przed problemem napisów. Po przejrzeniu ofert wybrałem metodę nanoszenia napisów przez laserowe wtapianie proszku ceramicznego. Jest tańsza od grawerowania. Grawerzy żądali 50... 70zł za usługę (!?) a firma, która wykonuje te napisy wyceniła je na 30zł. Nie wyobrażam sobie, żeby w takiej sytuacji rzeźbić coś samemu.
Być może nie odkrywam Ameryki,ale dla celów "domowych" używałem bardzo prostego w zastosowaniu letrasetu.Dla nie obeznanych: są to litery,cyfry i różne znaki naniesione na folii przezroczystej i przez nacisk ołówkiem przenosi się na każde podłoże.Napis jest nietrwały i łatwo może być uszkodzony,ale ja naklejam cienką folię samoprzylepną.Jeśli folia jest przyklejona na całej,niedużej powierzchni płyty czołowej,to jest niewidoczna i kryje napisy.Oczywiście jest to sposób do zastosowania w amatorskich,jednostkowych konstrukcjach Czytałem w necie o wykorzystaniu lasera z nagrywarki CD/DVD do wypalania napisów-co koledzy na to ? A co to jest "folia podłogowa"-prosiłbym kol. o wyjaśnienie.Pozdrawiam wszystkich piszących i drukujących na czymkolwiek J.Raf.
janusz rafalski pisze: ↑ndz, 11 lutego 2018, 20:05
Być może nie odkrywam Ameryki,ale dla celów "domowych" używałem bardzo prostego w zastosowaniu letrasetu.Dla nie obeznanych: są to litery,cyfry i różne znaki naniesione na folii przezroczystej i przez nacisk ołówkiem przenosi się na każde podłoże.Napis jest nietrwały i łatwo może być uszkodzony,ale ja naklejam cienką folię samoprzylepną.Jeśli folia jest przyklejona na całej,niedużej powierzchni płyty czołowej,to jest niewidoczna i kryje napisy.Oczywiście jest to sposób do zastosowania w amatorskich,jednostkowych konstrukcjach Czytałem w necie o wykorzystaniu lasera z nagrywarki CD/DVD do wypalania napisów-co koledzy na to ? A co to jest "folia podłogowa"-prosiłbym kol. o wyjaśnienie.Pozdrawiam wszystkich piszących i drukujących na czymkolwiek J.Raf.
Przepraszam, że tak późno, ale nie zauważyłem.
Folia podłogowa to jest samoprzylepna folia do zabezpieczania reklam naklejanych na podłogi w supermarketach. Jest wytrzymała, grubsza i matowiona, ma strukturę delikatnego papieru ściernego. Wygląda to dobrze, ale tylko do sprzętu pro, może ewentualnie gitarowego, w domu raczej niezbyt. Kiedyś takie panele czołowe były stosowane nawet w fabrycznych urządzeniach, zwłaszcza w czasach przycisków pod tą folią.
Nie wiem, czy tu widać wystarczająco, zrobienie zdjęcia takiej folii to nie jest prosta sprawa
Letraset... to były czasy Ja zabezpieczałem potem natryskowo lakierem bezbarwnym nitro.