Nie chodzi mi o stosowanie tańszych elementów, bo to mogę jeszcze zrozumieć. Mam na myśli wyrachowanie w stosowaniu rozwiązań, których obecność praktycznie wyklucza dłuższe działanie urządzeń. Tego typu rozwiązania stosowane są nagminnie, z premedytacją i pełną świadomością skutków, jakie przyniosą w przyszłości... Prosty przykład - mamy płytkę drukowaną, na której jest masa wolnego miejsca, dlaczego więc kondensatory elektrolityczne znajdują się w miejscach o najwyższej temperaturze? Czemu stabilizatory nie mają w ogóle radiatorów, lub mają je zbyt małe, przez co ich temperatura podczas pracy potrafi przekraczać 110°C, co powoduje, że padają "jak muchy" po dwóch lub trzech latach pracy? Dlaczego kondensatory elektrolityczne montowane są zawsze nad radiatorami, a nie pod nimi, w dodatku montuje się bezpośrednio przy nich mocno grzejące się rezystory? Poniżej zdjęcia z takimi właśnie rozwiązaniami.tszczesn pisze:Nie uważam, że zamierzona. Aktualnie cena rządzi, a przy realnym czasie życia urządzenia rzędu kilka lat - można oszczędzać na trwałości. Niezależnie od jakości użytych elementów znakomita (na moje oko - ponad 90%) urządzeń dokona żywota niezależnie od ich awarii. Od kilkunastu już chyba lat żadne urządzenie elektroniczne które wyrzuciłem (OTV, elementy komputerowe, telefony itp) nie było niesprawne - wszystkie straciły swoje funkcje użytkowe. W takiej sytuacji stosowanie droższych i bardziej kłopotliwych, bo większych, elementów nie ma ekonomicznego sensu. Tak samo jak z wędlinami - masz napisane "Szynka 9.99zł/kg" to naród leci kupić, niezależnie od tego, że mięsa tam i pewnie połowy w udziale nie ma.Romekd pisze:I uważasz, że to nie jest zamierzona strategia firm, zmierzająca do tego by nowe urządzenia działały coraz krócej i klienci coraz częściej musieli kupować kolejne, by był coraz większy ruch w interesie, coraz większe dochody firm...?
A wystarczyło zamontować płytkę odwróconą o 180° i wtedy kondensatory miałyby idealne warunki chłodzenia...
Stabilizatory tak się grzały, że aż płyta zmieniła kolor. Kondensatory przy tych stabilizatorach oczywiście spuchły od zbyt wysokiej temperatury...
Poza tym twierdzisz, że obecnie używane sprzęty po kilku latach powinno się wymieniać na nowe i jeszcze lepsze. Coś takiego mam powiedzieć koledze, gdy po dwóch latach padł mu ekran w ponad 80-calowym TV OLED za kilkadziesiąt tysięcy złotych? Dziękujemy, czas minął...?
Pamiętam jak bodajże w latach 80. zeszłego stulecia Bill Gates w jednym z wywiadów powiedział, że ludzie nie powinni nabywać urządzeń technicznych na własność, gdyż nie można kupić sobie zawartych w nich technologii i opatentowanych rozwiązań. Jego zdaniem ludzie w przyszłości mieli tylko dzierżawić sprzęt, płacąc co rok opłatę za korzystanie z użyczonych im rozwiązań. Jego "proroctwa" chyba się spełniły, przyjęły tylko nieco inną formę...
Kiedyś urządzenia audio firmy ONKYO uważane były za wyjątkowo udane i trwałe. Tak było jeszcze w zeszłym wieku. Niestety później firma udowodniła, że ich wyroby można używać maksimum kilka lat, po czym należy oddać je do utylizacji. Poniżej siedmiokanałowy wzmacniacz kina domowego, w którym po czterech latach użytkowania uległy uszkodzeniu niemal wszystkie kondensatory w stopniach mocy. Najzwyczajniej uległy przegrzaniu i wysuszeniu, przez co całkowicie straciły pojemność. W zasadzie wszystko na płytce jest mocno wygrzane, a sama płyta bardzo osłabiona (przy próbie wymiany kondensatorów odchodzi druk) i pełna tzw. "zimnych lutów". W każdym z siedmiu kanałów znajduje się siedem kondensatorów, co łącznie daje prawie 50 kondensatorów do wymiany. Tranzystory pracując ciągle w wysokiej temperaturze również uległy "zmęczeniu", przez co wzmacniacz co jakiś czas nie daje się uruchomić, gdyż na wyjściu któregoś z kanałów pojawia się składowa stała napięcia i wzmacniacz wyświetla awarię... Gdy już w ogóle po kilkudziesięciu próbach (powtarzanych co kilka dni) uda się go włączyć, działa krótko i beznadziejnie, co jest oczywiste przy takiej liczbie uszkodzeń...

Pozdrawiam
Romek