Za wysoki prąd anodowy lamp.

Teoria lamp elektronowych, techniki próżniowe, zagadnienia konstrukcyjne. Nic dodać, nic ująć. Wszystko o lampach.

Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp

Awatar użytkownika
Matizz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1196
Rejestracja: wt, 4 lipca 2006, 10:58
Lokalizacja: Zawiercie
Kontakt:

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: Matizz »

Studi nie mam ochoty na przepychanki słowne z Tobą.
Ciągle nie mogę znaleźć fragmentu, w którym podobno napisałem, że Ikmax wynika z mocy admisyjnej anody, za to dalej widzę tam rozróżnienie między Ia w punkcie pracy, a Ikmax.

Proszę więc jakiegoś forumowicza, który nie zabrał jeszcze głosu w tej dyskusji o niezależną opinię, czy moja wypowiedź zacytowana przez Studiego wprowadza w błąd.

Ps. dobrze, że poprawiłeś te "pazie katody", bo z tego to dopiero mogły by powstać niezłe bajki.

Pozdrawiam
M.
kontakt - PW, mail - jezussm@gmail.com
_idu

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: _idu »

Matizz pisze: Ciągle nie mogę znaleźć fragmentu, w którym podobno napisałem, że Ikmax wynika z mocy admisyjnej anody, za to dalej widzę tam rozróżnienie między Ia w punkcie pracy, a Ikmax.
Niestety ale wzrokowiec zapamięta wybrane charakterystyczne słowa np. katalog, Ikmax i admisyjna. To się rzuca w oczy. Nie pamięta się całego zdania ale jakieś wyrywkowe charakterysytyczne słowa. Potem łatwo o kalkę że podana w katalogu wartość Ikmax to wynika mocy admisyjnej. Jestem wzrokowcem i w taki sposób kojarzę - zapamiętuję - inne informacje aby zapamiętać koniecznie wiążę z tymi posiadanymi (lub poprzez skojarzenia czasem dziwaczne np. powiązane ze sobą liczby poprzez linie komunikacji miejskiej). Nie staram się wbić do łba całego zdania słowo-po słowie. Nauka czegokolwiek na pamięć była dla mnie mordęgą - nie do przejścia.

Czytanie to u mnie zawsze był rzut okiem na całą stronę a nie ślipienie literka po literce.
Ktoś kto inną posiada percepcję nie zrozumie tego bez dokładniejszej analizy innego typu percepcji. W dwie strony to działa. Wzrokowiec bardzo często nie zauważy swoich błędów ortograficznych, literówek, interpunkcyjnych itd - bo od razu jego mózg na podstawie kilku rozpoznanych ciągów liter "podstawi" to co chciał napisać a nie to co jest na kartce czy ekranie.

Ponadto nawet Twoje stwierdzenie nie jest prawdziwe bowiem dla pracy impulsowej śmiało punk pracy można sobie wybrać powyżej hiperboli admisyjnej. Punkt dla pracy podczas przewodzenia. Pomiędzy impulsami lampa zatkana. Moc tracona na anodzie będzie wynikiem odczytanym z punktu pracy przemnożonym przez współczynnik wypełnienia impulsów.

Jak w pierwszej kolejności mówimy o katalogu to nie mieszajmy przyjętych tam zwyczajowo symboli dla pewnych parametrów z całkiem odmiennymi wartościami - dla dowolnego przypadku pracy lampy!.
Na wielu szkoleniach i egzaminach za takie coś było niezaliczeni odpowiedzi! Powszechnym jest to że jak jest błąd w oficjalnym podręczniku dla szkolenia kończącego się egzaminami certyfikacyjnymi to przy odpowiedzi musisz popełnić identyczny błąd.
Matizz pisze: Ps. dobrze, że poprawiłeś te "pazie katody", bo z tego to dopiero mogły by powstać niezłe bajki.
Zacinająca się klawiatura w "służbowym" laptopie w biurze.
Awatar użytkownika
Matizz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1196
Rejestracja: wt, 4 lipca 2006, 10:58
Lokalizacja: Zawiercie
Kontakt:

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: Matizz »

STUDI pisze:Niestety ale wzrokowiec zapamięta wybrane charakterystyczne słowa np. katalog, Ikmax i admisyjna. To się rzuca w oczy. Nie pamięta się całego zdania ale jakieś wyrywkowe charakterysytyczne słowa. Potem łatwo o kalkę że podana w katalogu wartość Ikmax to wynika mocy admisyjnej. Jestem wzrokowcem i w taki sposób kojarzę - zapamiętuję - inne informacje aby zapamiętać koniecznie wiążę z tymi posiadanymi (lub poprzez skojarzenia czasem dziwaczne np. powiązane ze sobą liczby poprzez linie komunikacji miejskiej). Nie staram się wbić do łba całego zdania słowo-po słowie. Nauka czegokolwiek na pamięć była dla mnie mordęgą - nie do przejścia.

Czytanie to u mnie zawsze był rzut okiem na całą stronę a nie ślipienie literka po literce.
Ktoś kto inną posiada percepcję nie zrozumie tego bez dokładniejszej analizy innego typu percepcji. W dwie strony to działa. Wzrokowiec bardzo często nie zauważy swoich błędów ortograficznych, literówek, interpunkcyjnych itd - bo od razu jego mózg na podstawie kilku rozpoznanych ciągów liter "podstawi" to co chciał napisać a nie to co jest na kartce czy ekranie.
Przepraszam Cię Studi, może jestem już zmęczony albo nie wiem co, ale nie mogę zrozumieć co chciałeś przekazać i jak to tyczy się naszej dyskusji....
Brakuje mi tu trochę przecinków, pojedynczych znaków w wyrazach, a nawet paru całych wyrazów by te zdania odczytać jednoznacznie.
Za to uśmiałem się co nie miara, gdy czytając Twoją wypowiedź przypomniałem sobie ten rysunek:
let.jpg
let.jpg (19.78 KiB) Przejrzano 1886 razy
STUDI pisze:Ponadto nawet Twoje stwierdzenie nie jest prawdziwe bowiem dla pracy impulsowej śmiało punk pracy można sobie wybrać powyżej hiperboli admisyjnej. Punkt dla pracy podczas przewodzenia. Pomiędzy impulsami lampa zatkana. Moc tracona na anodzie będzie wynikiem odczytanym z punktu pracy przemnożonym przez współczynnik wypełnienia impulsów.
Dalej twierdzę, że moja wypowiedź czytana w całości i odniesiona do kontekstu całego posta jest pełna i nie zawiera błędów. ECC81 którą opisywałem może i mogła by pracować jako lampa impulsowa, jednak TYPOWY PUNKT PRACY, do którego się odnoszę jest dla klasy A.
Nie uznałem za konieczne zamieszczać dodatkowej informacji o innych przypadkach, by nie robić mętliku w głowie autora tematu. Miernik Ł3-3 chyba z resztą nie obsługuje pomiarów impulsowych. Natomiast przytoczona przez autora lampa 6N6P posiada swój odpowiednik przystotowany do pracy impulsowej - 6N6P-I.
Nie neguję oczywiście tego co napisałeś o pracy impulsowej. Można by jeszcze dodać, że w nadajnikach w klasie C (praca impulsowa) po zastosowaniu kilku dodatkowych zabiegów możemy też stosować znacznie wyższe napięcia anodowe niż napięcie maksymalne dla normalnej pracy lampy. W ten właśnie sposób z czterech PL509 można uzyskać kW w klasie C.
STUDI pisze:Jak w pierwszej kolejności mówimy o katalogu to nie mieszajmy przyjętych tam zwyczajowo symboli dla pewnych parametrów z całkiem odmiennymi wartościami
Który katalog przyjmujesz jako ten jedyny, w którym parametry są nazwane w poprawny sposób, a ich skróty opisane idealnie?
Według moich doświadczeń prawie każdy autor/autorzy posiada swój własny system oznaczeń. Czasem podobny do innego, czasem nie.
Czy maksymalna moc tracona w anodzie to Pamax, Pa, Na, Qa?
Prąd diody to Iadiody, Ia, Id?
IMG_1498.jpg
STUDI pisze:Na wielu szkoleniach i egzaminach za takie coś było niezaliczeni odpowiedzi! Powszechnym jest to że jak jest błąd w oficjalnym podręczniku dla szkolenia kończącego się egzaminami certyfikacyjnymi to przy odpowiedzi musisz popełnić identyczny błąd.
Mówią, że kłamstwo powtarzane tysiące razy staje się prawdą.
Nie spotkałem się z przykładem takiego podejścia. Jeśli tylko potrafiłem prosto i logicznie wytłumaczyć dlaczego uważam, że gdzieś tkwi błąd to nigdy nie miałem problemów by się obronić.

Pozdrawiam
M.
kontakt - PW, mail - jezussm@gmail.com
_idu

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: _idu »

Matizz pisze: Przepraszam Cię Studi, może jestem już zmęczony albo nie wiem co, ale nie mogę zrozumieć co chciałeś przekazać i jak to tyczy się naszej dyskusji....
Brakuje mi tu trochę przecinków, pojedynczych znaków w wyrazach, a nawet paru całych wyrazów by te zdania odczytać jednoznacznie.
Osoba mają inny typ percpecji nie zrozumie.
Kiedyś krążył prosty tęścik dt percepcji. Ważny jest sposób zadani pytania:
Mamy kwadrat. Czyli wszystkie jego boki mają TAKĄ SAMĄ DŁUGOŚĆ. Po obwodzie tego kwadratu idzie sobie mrówka ze STAŁĄ JEDNAKOWĄ PRĘDKOŚCIĄ.
Czyli każdy bok powinna przejść w tym samym czasie. Pierwszy bok pokonała w ciągu jednej minuty i dziesięciu sekund, drugi tez oczywiście bo jednakowe boki i stała prędkość, w przeciągu jednej minut i dziesięciu sekund (powoli przyspieszamy tempo zadawania pytania ....), trzeci bok równiez jedna minuta i dziesięć sekund, zaś ostatni jedynie w siedemdziesiąt sekund. Jak to możliwe.
Albo odpowie poprawnie natychmiast albo w ogóle. Tych drugich co zaczną się motać i kombinować spotkałem więcej.
Czemu tak jest? Bo sugerujemy im 1 i 10 czyli 1:10 czyli niejako 110. I tak raz 110, drugi raz 110 , trzeci raz 110 i nagle 70. Próbują wymyślać różne przyczyny. A 0:70 to przecież 1:10 - czyż nie? (stąd dopiski o sposobie zadania pytania - intocnacja, tempo...)
Takich testów jest ogrom.
Matizz pisze: Który katalog przyjmujesz jako ten jedyny, w którym parametry są nazwane w poprawny sposób, a ich skróty opisane idealnie?
Każdy że strony Franka. Ikmax zawsze tam oznacza to samo w przypadku katody tlenkowej - Maksymalny prąd katody niezależnie od punktu pracy. Różnice literek wynikają głownie z różnic językowych. Katalogi w kilku językach (trzy typowo) nie stosują lokalnych symboli - a używają standardowych typowych dla języka angielskiego.
N jako moc znajdziesz w katalogu niemieckojęzycznym zaś w wielojęzycznych już jako P.
Symbol natężenia prądu jest jednakowy w tych typowych językach w USA i w EU.
Matizz pisze: Prąd diody to Iadiody, Ia, Id?
Zawsze I czyż nie?
a = anody. Diodę wyszczególnia się jedynie przy lampach z rożnymi systemami - dla skrótu oraz co ważniejsze aby nie
tworzyć choinki indeksów (tj Iad1 pod indeksem do I, d1 indeksem do a...) - kłopotliwej dla składu drukarskiego .
Dla lampy EB91 mającej dwie identyczne diody Ia będzie jednoznaczne. Dla EBF89 czy EAF801 Ia już nie.
EABC80 ma trzy diody - dwie jednakowe niskorezystancyjne (do detektora stosunku FM - a tam wymagana jest mała rezystancja dynamiczna) i jedna wysokorezystancyjna (detektor AM - pożądana wysoka rezystancja dynamiczna by nie tłumic ostatniego filtru p.cz.).
Matizz pisze: Nie spotkałem się z przykładem takiego podejścia. Jeśli tylko potrafiłem prosto i logicznie wytłumaczyć dlaczego uważam, że gdzieś tkwi błąd to nigdy nie miałem problemów by się obronić.
Nie miałeś okazji uczestniczyć jak widać w certyfikowanych szkoleniach kwalifikacyjnych. Ja w swojej byłej pracy byłem zmuszony np.:
4 z grupy certyfikowanego administratora systemu Solaris - konczące się trzema egzaminami.
1 jako certyfikowany amdinistrator oprogramowania CheckPoint FW-1/VPN-1 - egzamin,
4 z grupy certyfikowanego administratora Cisco (CCNA) - 1 egzamin .... itd.
Wszystkie egzaminy z jednej firmy certyfikującej.

Egzamin to test w formie elektronicznej organizowany przez niezależną firmę (spoza Europy) robiąca testy z wielu dziedzin, więc pytania są tworzone na podstawie oficjalnego podręcznika szkolenia - stąd jak błąd w podręczniku to i błąd w prawidłowej odpowiedzi na teście. Tak firma nie ma specjalistów z każdej dziedziny, z której przeprowadza certyfikowane egzaminy. Czyli trochę jak przy akredytywie (forma płatności, jak jedna ze stron zrobi błąd w nazwie kontrahenta to kontrahent musi przedstawiać dokumenty z identycznym błędem) - sprzedaje się tekst podręcznika. W języku angielskim - masz przeciętnie mniej niż minutę na każde z pytań. Dla Polski dodawano nieco więcej czasu bo mieliśmy jako naród opinię nieznających języka. angielskiego.

Ba, musisz jeszcze przed upływem czasu na cały test koniecznie kliknąć skończyłeś - bo przerwany nie oznacza zaliczenia żadnej z odpowiedzi! - bo jak nie klikniesz koniec to nie jest wysyłany plik odpowiedzi do centrum certyfikacyjnego firmy udostępniającej egzamin. Zapłacić musisz bo płaci się za pobranie zestawu pytań. Nie ma mowy w czasie egzaminu o dyskusji.

Co jeszcze - są pytanie w formie symulacji środowiska systemów / urządzeń i musisz rozwiązać problem - i niestety symulacje mają błędy i musisz o nich wiedzieć by zaliczyć poprawną odpowiedź! (tak było w przypadku CCNA trzeba wiedzieć z góry o błędach symulacji urządzeń - istotnych bo jest w tedy różnica względem lab'ów na szkoleniach czy też różnica w stosunku do podręczników). Skąd wiedzieć nie pytaj - pomyśl ....

Nie wolno mieć ze sobą nic na egzaminie, własnego długopisu, kartki itd. Notatek sporządzonych podczas egzaminu nie wolno zabierać ze sobą (dostajesz kilka kartek i długopis jako wyposażenie stanowiska ezgaminacyjnego). Sala gdzie jest przeprowadzany egzamin jest monitorowana (a do dokładniej każde ze stanowisk).

Test często dopuszcza że jest więcej niż jedna poprawna odpowiedź i to w kilku wariantach - kilka musisz dać by zaliczyć (jak jaką pominiesz to odpowiedź jest niezaliczona wszystkie zaznaczyłeś albo nic), jak też model ze każda z możliwych poprawnych jest różnie punktowana i albo zliczana jest suma albo najwyżej punktowana. Zaliczenie egzaminu może mieć różny pozom punktowy np. dla jednego wystarczy 75% ale dla innego wymaga się 87,5%.

Generalnie jest to schemat stałego niezmiennego zestawu pytań niezależnie od tego jak odpowiadasz. Egzamin zdaje się w w jakiś firmach / instytucjach mających podpisane umowy z firmami sprzedającymi egzaminy certyfikacyjne np. w ZETO.

Microsoft miał własne centra certyfikacyjne i stosował wredniejsza metodologię. Tzw test "adaptatywny: jak to nazywali "trenerzy". Zakres to kilka tematycznych działów. Jak odpowiedzi są z wysokiej półki to szybko zmieniany jest dział na inny. Jak potkniesz się to leci seria trudnych pytań "wyciągających" z dziedziny z której udzieliłeś złą lub słabo punktowaną odpowiedź. Jak potykasz się dalej to co najwyżej dostaniesz kilka końcowych "killujących" pytań. Czyli zestaw pytań się zmienia zależnie jak odpowiadasz w trakcie egzaminu. Egzamin ma wyłapać przede wszystkim Twoje braki wiedzy a nie skupiać się na wykazywaniu Twojej biegłej znajomości - tak to wynikało ze sposobu testowania.

W obydwu przypadkach masz honorowany na świece dyplom-certyfikat. O wyższym znaczeniu niż np. dyplom uczelni czy doktorat. Doktoryzowanie i habilitacja się z podobnej dziedziny nie daje certyfikatu.

Wszystkie wymagane egzaminy jakoś zdałem - presja finansowa była skuteczna.. Jeśli nie zdałeś to płaciłeś za kolejny podejście (kilkaset PLN i powyżej za podejście do egzaminu). Jak nie zaliczyłeś egzaminu to z pensji potrącano koszty szkolenia (tysace PLN).

Te moje egzaminy (na szczęście nie byłem w szufladce Microsoft) to i tak były tanie co innego SAP tam już pojawiały się cyrografy na dziesiątki tysięcy PLN. Aby firma spełniała jakieś tam wymogi norm ISO musi mieć np. wdrożenie systemów (frameworków) biznesowych (np. SAP) przez osoby o odpowiednim poziomie certyfikowania ....

Kodeks pracy nie bronił Ciebie przed potrąceniami z pensji. Pracodawca ma prawo wymagać abyś podnosił kwalifikacje. To że je Tobie zafunduje to jego tylko dobra wola a nie obowiązek. Nie było ani jednej godziny wolnego dla nauki (i nie mogłeś się domagać tego - przecież byłeś na szkoleniu - wystarczy).
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: Romekd »

Witam.
STUDI pisze:Wprowadzasz czytającego w błąd. Podany w katalogu Ikmax nie jest powiązany z mocą amidsyjną. Jest wartością stałą, zaś maksmyalne Ik dla różnych punktów pracy w klasie A dla triod ułożą się na hiperboli mocy admisyjnej (w przypadku tetrod i pentod sprawę komplikuje prąd Ig2 i moc admisyjną g2). Swoją wypowiedzią sugerujesz że Ikmax w katalogu wynika z mocy admisyjnej co jest niestety nieprawdą.
(..) Jednoznacznie - katalog podając Ikmax podaje to jako wartość stała niezależną od mocy tracone w anodzie. Ty zaś mieszasz w głowie używajac niefortunnie standardowy symbol z katalogu do podania zupełnie innej wartości - punktu na przecięciu hiperboli admisyjnej z pionową prosta określająca stała wartość Ua. (...)
Studi, ja nie dopatrzyłem się żadnego błędu w wypowiedziach Matizza, choć wątek śledzę od samego początku. Matizza znam osobiście i często dyskutujemy o bardzo "subtelnych" zjawiskach, zachodzących w lampach elektronowych, na których temat ciężko znaleźć jakiekolwiek informacje w popularnych książkach. Kolega ma dużą wiedzę i bardzo pokaźny zbiór literatury na temat lamp, więc czasem udaje mu się znaleźć jakieś informacje na tematy, które mnie interesują. W tym wątku poruszane są zagadnienia dość podstawowe, więc tym bardziej nie wierzę by Matizz gdzieś się tu pomylił, wprowadzając w błąd innych użytkowników..

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
_idu

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: _idu »

Romekd pisze:więc tym bardziej nie wierzę by Matizz gdzieś się tu pomylił, wprowadzając w błąd innych użytkowników..
w niefortunny sposób przekazał. Zestawienie obok siebie katalogu i zamieszczanego w nim symbolu używanego do innego parametru. Błąd w sposobie przekazania - można to zrobić lepiej aby nie sugerować żadnych skrótów myślowych. Tylko tyle.
Awatar użytkownika
gsmok
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3908
Rejestracja: wt, 8 kwietnia 2003, 08:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: gsmok »

Skoro omówiono już wszystkie subtelności luźno związane z wątkiem proponuję powrót to tematu, czyli pytania zadanego w pierwszym poście :) .
Pozdrawiam
Grzegorz Makarewicz 'gsmok'
Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 6891
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: Romekd »

STUDI, napisałeś:
STUDI pisze:Błąd. Przy napiącu powiedzmy 20V tak prąd wynikający z mocy admisyjnej anody np. 2W wyniósłby 100mA!. Niestety nawet jak by się udało wymusić taki prąd płynący przez katodę to szlag trafi katodę.
Wróć proszę do tego postu gdzie jest przykład z ECC81.
(...)Piszesz że katalogi podają typowy punkt pracy (10mA) zaś Ikmax wynika z mocy admisyjnej anody.
Wprowadzasz czytającego w błąd. Podany w katalogu Ikmax nie jest powiązany z mocą amidsyjną.(...)
A poniżej wypowiedź Matizza, w której znalazłeś ten "błąd":
Matizz pisze:Katalogi podają przeważnie prąd w typowym punkcie pracy, a nie maksymalny prąd katodowy (np. dla ECC81 w typowym punkcie pracy Ia = 10mA, a lampa ma Ikmax = 15mA; 10mA wynika w tym przypadku z ograniczenia maksymalnej mocy traconej na anodzie).
Ja nie widzę w niej błędu, a podane informacje faktycznie pokrywają się z danymi z noty katalogowej:
ECC81.png
Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ  Ω  μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
_idu

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: _idu »

Romekd pisze: Ja nie widzę w niej błędu, a podane informacje faktycznie pokrywają się z danymi z noty katalogowej:
ECC81.png
Każdy z parametrów podanych w sekcji parametrów granicznych jest niezależny od siebie.
Ik 15mA nie dla tego że przekroczysz moc admidsyjną.
np. Ia = 10mA i Ua = 300V. Prąd poniżej podanej jego wartości granicznej . A co z mocą admisyjną - przekroczony limit.

Dla zaprojektowania katody wybrano jako punkt wyjściowy przecięcie ch-tki dla Ug = 0V z hiperbolą mocy admisyjnej. 15mA. Ponieważ lampa w typowym zastosowaniu nie ma pracować z prądem siatki to nie miało sensu wpychać do niej mocniejszej katody. Nie oznacza to że nie może być przypadku pracy dla Ug1 > 0.
I np.dla niezabronionego Ug1 = +0,3V nie można przekroczyć Ik = 15mA mimo iż moc tracona na anodzie jest niższa od mocy admisyjnej.
Oczywiście piszę o stałych wartością a nie o pracy impulsowej .

Gdzie masz więc współzależność mocy admisyjnej i maksymalnego dopuszczalnego prądu katody jako podanych parametrów granicznych / dopuszczalnych.

Masz np. ch-ki - Ia = f(Ua, Ug1). Obszar roboczy limitują - hiperbola mocy admisyjnej, prosta pozioma dla Ikmax i prosta pionowa maksymalnego Ua dla "zatkanej" lampy. Limitem umownym jest też ch-ka dl aUg1 = 0V ale ta nota katalogowa nie zabrania pracy np. z Ug1 = +0,3V.

Naniesione czerwone kreseczki i ramki maja co udowodnić / zasugerować? To że moc admisyjna anody wynika z iloczynu dla jednego z przykładowych punktów pracy?
2,5W bo 150V * 10mA? Stąd ten parametr? Gdzie komentarz to tych kresek - bo jak widzisz można te linie nieopatrznie interpretować.

Nie kwestionowałem samych liczb tylko fakt sugerowania parametru dopuszczalnego prądu katody jako wynikającego (jedynie) z mocy admisyjnej.
Awatar użytkownika
Alek
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: wt, 2 października 2012, 08:40
Lokalizacja: Świat

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: Alek »

Na szczęście udział w tym forum to nie egzamin ani nie szybkie czytanie stron. Zanim się coś odpisze, warto przeczytać słowo po słowie co kto napisał. Są sytuacje, gdzie jeden przecinek znaczyć może bardzo wiele.
Awatar użytkownika
TooL46_2
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2024
Rejestracja: ndz, 20 lipca 2008, 12:06
Lokalizacja: Seattle, WA

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: TooL46_2 »

STUDI pisze:Nie kwestionowałem samych liczb tylko fakt sugerowania parametru dopuszczalnego prądu katody jako wynikającego (jedynie) z mocy admisyjnej.
Studi, gdzie w tym zdaniu
Matizz pisze:Katalogi podają przeważnie prąd w typowym punkcie pracy, a nie maksymalny prąd katodowy (np. dla ECC81 w typowym punkcie pracy Ia = 10mA, a lampa ma Ikmax = 15mA; 10mA wynika w tym przypadku z ograniczenia maksymalnej mocy traconej na anodzie).
jest fakt sugerowania parametru dopuszczalnego pradu katody wynikajacego z mocy admisyjnej?!

Ja, i domyslam sie takze moim przedmowcy, zrozumieli to zdanie w nastepujacy sposob:
Katalogi podaja przewaznie prad w typowym punkcie pracy, a nie maksymalny prad katody (ktory) dla ECC81 w typowym punkcie pracy Ia = 10mA, a lampa ma Ikmax = 15mA; (wspomniane) 10mA w typowym (Ua = 250V) punkcie pracy wynika w tym przypadku z ograniczenia maksymalnej mocy traconej na anodzie (250V * 10mA = 2.5W (Pa max), czyli punkt ten lezy na krzywej Pamax i ma sie nijak do Ikmax)*
Nie wiem, jak inaczej mozna to zdanie zrozumiec. Napisz prosze, konkretnie, ktora czesc w/w zdania prowadzi do Twojej konkluzji
STUDI pisze:(...) sugerowania parametru dopuszczalnego prądu katody jako wynikającego (jedynie) z mocy admisyjnej.
* pogrubione dopowiedzi w nawiasach ode mnie
Pozdr,
-Tomek Drabas
________
‎"One should not pursue goals that are easily achieved. One must develop an instinct for what one can just barely achieve through one's greatest efforts."
—Albert Einstein

tomdrabas.com
_idu

Re: Za wysoki prąd anodowy lamp.

Post autor: _idu »

Jeszcze raz napisze osoba inaczej czytająca np nie całością strony, inaczej zapamiętująca niestety nie zrozumie.

Mus czytanie całą stroną - taka moja ostatnia praca. Powoli zbliżam się do sezonu w pracy czyli każdego dnia do przejrzenia kilkadziesiąt ogłoszeń przetargów i wybranie które pasują branża a z tych pasujących wyłapać i oznaczyć te, które pozwalają na wystartowanie samodzielnie (treść ogłoszenia jest nie wiążąca bo jest jeszcze SIWZ, przedmiary, projekty lub PFU w przypadku procedury zaprojektuj+wybuduj i STWiORB - a dodam że często dokumentacja na stronie z ogłoszenie to nawet i setka plików nazwanych bardzo pomocnie plik 1, plik 2, plik 3). Do tego mailing, przedzwonić dla średnio 10 przetargów dziennie do każdej z potencjalnej firmy z pytaniem czy będą startować , przypomnieć się do wcześniejszych. Jeszcze trzeba każdego dnia przejrzeć wyniki z otwarcia ofert, jak brakuje wysłać żądania do zamawiającego przysłanie ich (bo trzeba spróbować się wepchnąć się z ofertą temu co wygrał przetarg i z tych otwarć pozyskiwać dane firm bo napisanej przeze mnie bazy, która firmy wyszukuje terytorialnie i po branży). Jeszcze są realizacje a wtedy dodatkowe zamówienia, plus odbiory robót jako GW- multum dokumentacji do ostemplowywania i podpisywania. Konkurencja nie śpi. Do zwykłego podwykonastwa jeszcze drobiazgi jak ochrona (czasem b. ciężko o ochronę na 2 - 3 dni no i jeszcze taki horror jak kontener na odpady - p...... ustawa śmieciowa....).
Bez czytania całością strony nie masz szans się wyrobić.

Alternatywą dla kogoś w moim wieku jest jedynie praca na kasie w Biedronce czy innym supermarkecie.

Odpuszczam bo nie ma sensu. Ktoś się poczuł urażony - przepraszam.
ODPOWIEDZ