Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp
-
- 125...249 postów
- Posty: 191
- Rejestracja: śr, 10 października 2007, 22:23
- Lokalizacja: Górny Śląsk
Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Mam urządzenie jak w tytule. W środku jest jedna lampa UBL21 oraz dwa przekaźniki w tym jeden rtęciowy. Sprzęt pochodzi z wydziału chemii. Pytanie brzmi: do czego to służyło i z czym współpracowało? Z napisu wynika, że urządzenie zostało opatentowane, jednak nie ma numeru, który pozwoliłby odnaleźć zastrzeżenie na stronie UP.
-
- 3125...6249 postów
- Posty: 3308
- Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Z nazwy wynika tak z rosyjska,że to jakiś przekaźnik elektroniczny dla fotografii.
Widocznie był wykorzystywany w tym celu przez chemików.
Trzeba by w okolicy danego roku sprawdzać w wykazie patentów po hasłem
np.przekaźnik elektronowy fotograficzny.
Dziwne,że nie ma przywołanego numeru patentu.
Chyba nie ściągnęli układu z patentu zagranicznego na 110-115V?
Np.z 30P1S lub 117L7GT?
Widziałem podobny układ [bez prostowania(?)] na podwójnej triodzie, dla młodzieży
w takiej małej broszurce z tamtych lat kiedyś.Takiej typu Słodowy.
W każdym razie duży elektrolit jest do wymiany przed próbą uruchomienia.
Jacek
Widocznie był wykorzystywany w tym celu przez chemików.
Trzeba by w okolicy danego roku sprawdzać w wykazie patentów po hasłem
np.przekaźnik elektronowy fotograficzny.
Dziwne,że nie ma przywołanego numeru patentu.
Chyba nie ściągnęli układu z patentu zagranicznego na 110-115V?
Np.z 30P1S lub 117L7GT?
Widziałem podobny układ [bez prostowania(?)] na podwójnej triodzie, dla młodzieży
w takiej małej broszurce z tamtych lat kiedyś.Takiej typu Słodowy.
W każdym razie duży elektrolit jest do wymiany przed próbą uruchomienia.
Jacek
-
- 125...249 postów
- Posty: 191
- Rejestracja: śr, 10 października 2007, 22:23
- Lokalizacja: Górny Śląsk
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Dziękuję za odpowiedź.
Nie sądzę, aby był to adaptowany przyrząd fotograficzny. Sprzęt wygląda na specjalnie przeznaczony do jakiegoś doświadczenia. Proszę zwrócić uwagę, że wyjście jest opisane "licznik". Człon "fot" w nazwie zapewne wynika z tego, iż do wejścia układu dołączano jakiś czujnik optyczny.
Na razie przeznaczenie układu ciągle pozostaje zagadką, za to zasadę działania już zrozumiałem zrysowując schemat.
Nie sądzę, aby był to adaptowany przyrząd fotograficzny. Sprzęt wygląda na specjalnie przeznaczony do jakiegoś doświadczenia. Proszę zwrócić uwagę, że wyjście jest opisane "licznik". Człon "fot" w nazwie zapewne wynika z tego, iż do wejścia układu dołączano jakiś czujnik optyczny.
Na razie przeznaczenie układu ciągle pozostaje zagadką, za to zasadę działania już zrozumiałem zrysowując schemat.
No właśnie prostowanie jest, ale nie zwyczajne. Pentoda pracuje tutaj mianowicie w układzie prostownika sterowanego. Interesujący jest też sposób polaryzacji lampy. Schemat umieszczę po przerysowaniu na czysto.bez prostowania(?)
Z czego Pan to wnosi? Elektrolit niewątpliwie wymaga uformowania, ale wymiana wydaje się być zbędna.W każdym razie duży elektrolit jest do wymiany przed próbą uruchomienia.
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Kilka faktów:
Wejsćie 10uA, 6A to obciążalność styków wyjściowych.
Czyli stosunkiowo niewielki prąd ma coś aktywować.
Mamy przełącznik oznaczony czas - 1 sek / 0,05sek.
Ten CZAS mnie intryguje, sugeruje funkcję intergratora lub generowania impusu o zadanym czasi trwania. Szkoda że niewiele widać z opisów drugiego przełącznika.
Wejsćie 10uA, 6A to obciążalność styków wyjściowych.
Czyli stosunkiowo niewielki prąd ma coś aktywować.
Mamy przełącznik oznaczony czas - 1 sek / 0,05sek.
Ten CZAS mnie intryguje, sugeruje funkcję intergratora lub generowania impusu o zadanym czasi trwania. Szkoda że niewiele widać z opisów drugiego przełącznika.
-
- 3125...6249 postów
- Posty: 3308
- Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Właśnie,ja niczego nie mogłem starymi oczami odczytać z nachylonej fotki.
Ale dobrze,że młodszy Kolega to uczynił.
No, ale odnośnie meritum,powiedziałem,co mi się skojarzyło i się przy niczym nie upieram.
Logicznie mi to na jakiś timer jakichś procesów wyglądało na pierwszy rzut oka i
wspomniane poprzednio skojarzenie.
Jak Kolega ten elektrolit uformuje,to chwała Mu za to.
Ja się na kilku takich tego typu "przejechałem",stąd "dmucham na zimne":-).
Dosyć ryzykowne jest zastosowanie prostowania przez U(B)L21 odnośnie jej odporności
przebicia Uk/g.No ale może tam jest minus Ua odbierany,a włókno z katodą połączone
i tam się wchodzi?
Na pewno schemat zrysowany nas wszystkich oświeci.
Pozdrawiam Wszystkich.
Ale dobrze,że młodszy Kolega to uczynił.
No, ale odnośnie meritum,powiedziałem,co mi się skojarzyło i się przy niczym nie upieram.
Logicznie mi to na jakiś timer jakichś procesów wyglądało na pierwszy rzut oka i
wspomniane poprzednio skojarzenie.
Jak Kolega ten elektrolit uformuje,to chwała Mu za to.
Ja się na kilku takich tego typu "przejechałem",stąd "dmucham na zimne":-).
Dosyć ryzykowne jest zastosowanie prostowania przez U(B)L21 odnośnie jej odporności
przebicia Uk/g.No ale może tam jest minus Ua odbierany,a włókno z katodą połączone
i tam się wchodzi?
Na pewno schemat zrysowany nas wszystkich oświeci.
Pozdrawiam Wszystkich.
-
- 125...249 postów
- Posty: 191
- Rejestracja: śr, 10 października 2007, 22:23
- Lokalizacja: Górny Śląsk
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Faktycznie mogłem dać lepsze zdjęcie. Przełączniki to "czas 1s/0,05s" oraz "styki czynne/bierne". Potencjometr oznaczony "reg. nap. wejść.". Wejście ma oznaczoną polaryzację +/-.
Urządzenie udało się uruchomić. Wymagało to wyczyszczenia przełączników błyskawicznych. Jeden z rezystorów drutowych miał przerwę. Dużą upływność miały oba smołowce. Większy powodował, że po włączeniu opóźnienia 1s nie dało się przełączyć układu, natomiast mniejszy ugotował się w czasie prób. Poprzez dołączenie do wejścia fotorezystora uzyskałem automat zmierzchowy.
Urządzenie udało się uruchomić. Wymagało to wyczyszczenia przełączników błyskawicznych. Jeden z rezystorów drutowych miał przerwę. Dużą upływność miały oba smołowce. Większy powodował, że po włączeniu opóźnienia 1s nie dało się przełączyć układu, natomiast mniejszy ugotował się w czasie prób. Poprzez dołączenie do wejścia fotorezystora uzyskałem automat zmierzchowy.
-
- 3125...6249 postów
- Posty: 3308
- Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Dzięki za schemat.Czyli jakiś przekaźnik czasowy elektronowy.
Czyli jak był na chemii,to chemik mógł sobie jakąś aparaturę
włączyć na czas ustawiony i pójść w międzyczasie powiedzmy na...mleko:-).
a tam mu się destylowało:-).
Czyli jak był na chemii,to chemik mógł sobie jakąś aparaturę
włączyć na czas ustawiony i pójść w międzyczasie powiedzmy na...mleko:-).
a tam mu się destylowało:-).
-
- 125...249 postów
- Posty: 191
- Rejestracja: śr, 10 października 2007, 22:23
- Lokalizacja: Górny Śląsk
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Absolutnie nie tak to działa. Po włączeniu aparatu i nagrzaniu lampy, włącza się przekaźnik. Jeżeli teraz zewrzemy zaciski wejściowe, lub rezystancja między nimi spadnie poniżej pewnego progu, nastąpi wyłączenie przekaźnika. Zwiększenie rezystancji między zaciskami wejściowymi powoduje ponowne załączenie przekaźnika. Jeżeli do wejścia przyłączymy fotorezystor, a do wyjścia lampkę nocną oraz przełącznik "styki" ustawimy w pozycji "bierne", powstanie nam tzw. wyłącznik zmierzchowy, czyli automat, który wieczorem samoczynnie załącza oświetlenie, a o świcie je wyłącza. Kondensator 0,5u włączany przełącznikiem "czas" pomiędzy siatkę i katodę, powoduje, że krótkie zwarcie wejścia (poniżej sekundy) nie będzie przez układ zauważone. W ten sposób można pozbyć się fałszywych zadziałań przekaźnika wskutek zakłóceń.ballasttube pisze:Dzięki za schemat.Czyli jakiś przekaźnik czasowy elektronowy.
Czyli jak był na chemii,to chemik mógł sobie jakąś aparaturę
włączyć na czas ustawiony i pójść w międzyczasie powiedzmy na...mleko:-).
a tam mu się destylowało:-).
Polecam analizę, jak wytwarzane jest ujemne napięcie siatki, bo zrobione jest to dość sprytnie.
- jacekk
- 1250...1874 posty
- Posty: 1609
- Rejestracja: sob, 17 października 2009, 23:04
- Lokalizacja: Okolice Lublina
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Ciekawe ile miesięcy, może lat by taki układ pracował ciągle jako automat zmierzchowy. To znaczy kiedy lampa by powiedziała że ma dosyć.
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Ale jak podłączyło się termometr z regulowaną kotwiczką i stykiem, taki od termostatów U1 itp. to mieliśmy regulator temperatury z mniejszym lub większym czasem bezwładności. Prawie PID 

-
- 75...99 postów
- Posty: 86
- Rejestracja: pn, 10 lipca 2006, 01:13
- Lokalizacja: Czechowice-Dziedzice
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Mnie i tak najbardziej zadziwia w tym urządzeniu transformatorek sieciowy, służący wyłącznie do kontrolki "sieć"... 

-
- 3125...6249 postów
- Posty: 3308
- Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Może od końca dyskusji zacznę:Kolego Majster: po prostu zaoszczędzili miedzi i stali na EBL21:-).
Kolego Winnetou: wolę się przyznać do mej niewiedzy i poprosić o wyjaśnienie,niż się z"pianą i wytrzeszczem" wymądrzać.
Dlatego delikatnie proszę o wyjaśnienie następujących kwestii:
1) Nie wiem,dlaczego,ale na schemacie nie mogę znaleźć połączenia obwodu katody z masą,tj.
z jednym z zacisków zasilania 220V poprzez oporniki żarzeniowe.
Tym dolnym na schemacie.
2) Ciągle mi się wydaje,może błędnie,że dwa oporniki żarzeniowe po 620 Omów dające w sunie te 1,24 kOma
zwierają równoległe do nich potencjometr i szeregowy do niego opornik 10 razy odeń mniejszy
i ta stała czasowa w katodzie jednak jest bliższa wartości dla 1,24 kOma, niż ponad 150 kOmów.
Nie ma oddzielenia galwanicznego obwodu żarzenia od obwodu RC siatkowego.Tak,jakby te opory wysokoomowe były po prostu praktycznie zwierane na schemacie i nie decydowały o stałej czasowej prawie w ogóle.
Może ja durnie myślę,ale te opory wedle mego głupiego umysłu mogłyby nie być podłączone na schemacie do katody tylko nad jej połączeniem z oporami 2x620 Omów i i katodą "przechodzić górą".
Wtedy by się stała czasowa regulowała w obrębie dużych oporności siatkowych.
Może się mylę?
Ten dzielnik oporowy w katodzie robi tu dużo zamieszania,wygląda,jakby składowa stała dożarzała tu jeszcze lampę niedożarzona przez za duże opory drutowe.Znam taki układ amerykański,ale odwrotny:-),dodawanie prądu zmiennego poprzez dodatkowy kondensator.Tu ten na suwaku też robi dużo zamieszania.
Chyba to jakiś niedoszły Noblista wymyślił:-)
3) Dzięki za wyjaśnienie funkcji przełącznika "Styki".
Ja go wziąłem za dodatkową parę styków przekaźnika anodowego i wtedy nijak mi to nie pasowało.
Zatem jestem ciekaw,jaka jest Kolegi odpowiedź na moje dwa pierwsze pytania.
"Z góry" dziękuję.
Jacek
Kolego Winnetou: wolę się przyznać do mej niewiedzy i poprosić o wyjaśnienie,niż się z"pianą i wytrzeszczem" wymądrzać.
Dlatego delikatnie proszę o wyjaśnienie następujących kwestii:
1) Nie wiem,dlaczego,ale na schemacie nie mogę znaleźć połączenia obwodu katody z masą,tj.
z jednym z zacisków zasilania 220V poprzez oporniki żarzeniowe.
Tym dolnym na schemacie.
2) Ciągle mi się wydaje,może błędnie,że dwa oporniki żarzeniowe po 620 Omów dające w sunie te 1,24 kOma
zwierają równoległe do nich potencjometr i szeregowy do niego opornik 10 razy odeń mniejszy
i ta stała czasowa w katodzie jednak jest bliższa wartości dla 1,24 kOma, niż ponad 150 kOmów.
Nie ma oddzielenia galwanicznego obwodu żarzenia od obwodu RC siatkowego.Tak,jakby te opory wysokoomowe były po prostu praktycznie zwierane na schemacie i nie decydowały o stałej czasowej prawie w ogóle.
Może ja durnie myślę,ale te opory wedle mego głupiego umysłu mogłyby nie być podłączone na schemacie do katody tylko nad jej połączeniem z oporami 2x620 Omów i i katodą "przechodzić górą".
Wtedy by się stała czasowa regulowała w obrębie dużych oporności siatkowych.
Może się mylę?
Ten dzielnik oporowy w katodzie robi tu dużo zamieszania,wygląda,jakby składowa stała dożarzała tu jeszcze lampę niedożarzona przez za duże opory drutowe.Znam taki układ amerykański,ale odwrotny:-),dodawanie prądu zmiennego poprzez dodatkowy kondensator.Tu ten na suwaku też robi dużo zamieszania.
Chyba to jakiś niedoszły Noblista wymyślił:-)
3) Dzięki za wyjaśnienie funkcji przełącznika "Styki".
Ja go wziąłem za dodatkową parę styków przekaźnika anodowego i wtedy nijak mi to nie pasowało.
Zatem jestem ciekaw,jaka jest Kolegi odpowiedź na moje dwa pierwsze pytania.
"Z góry" dziękuję.
Jacek
- AZ12
- 3125...6249 postów
- Posty: 5419
- Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
- Lokalizacja: 83-130 Pelplin
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Witam
Podłączenie żarówki o prądzie znamionowym bezpośrednio do obwodu żarzenia lampy UBL21 może spowodować jej przepalenie. Przyczyą jest udar prądowy wywołany przez zimny grzejnik katody.
Podłączenie żarówki o prądzie znamionowym bezpośrednio do obwodu żarzenia lampy UBL21 może spowodować jej przepalenie. Przyczyą jest udar prądowy wywołany przez zimny grzejnik katody.
Ratujmy stare tranzystory!
-
- 3125...6249 postów
- Posty: 3308
- Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Czysta prawda,Kolego AZ12.
Dlatego w Pionierach U i klonach dawali żarówki na 225 mA lub nawet 300 mA przy stałym oporze w obwodzie żarzenia równym 650 Omów nawet na zimno.W niektórych wersjach sprawę ratował jeszcze termistor.Lampy U też jeszcze trochę nawet na zimno dawały pewnej zauważalnej oporności,widać to przy pomiarze oporności włókna żarzenia lampy npxBL21,gdzie x jest zmytą literą U lub E.Da się poprzez to obie odróżnić przy całkowicie zmytym napisie typu.
Tak ja się nabrałem na UL41 zamiast EL41,bo nie miałem ze sobą omomierza:-).
Ale w warunkach "czysto bojowych:-)" łatwiej zmusić UL do pracy za EL, niż odwrotnie:-)(głównie tu chodzi o obwód żarzenia).
Dlatego w Pionierach U i klonach dawali żarówki na 225 mA lub nawet 300 mA przy stałym oporze w obwodzie żarzenia równym 650 Omów nawet na zimno.W niektórych wersjach sprawę ratował jeszcze termistor.Lampy U też jeszcze trochę nawet na zimno dawały pewnej zauważalnej oporności,widać to przy pomiarze oporności włókna żarzenia lampy npxBL21,gdzie x jest zmytą literą U lub E.Da się poprzez to obie odróżnić przy całkowicie zmytym napisie typu.
Tak ja się nabrałem na UL41 zamiast EL41,bo nie miałem ze sobą omomierza:-).
Ale w warunkach "czysto bojowych:-)" łatwiej zmusić UL do pracy za EL, niż odwrotnie:-)(głównie tu chodzi o obwód żarzenia).
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Przekaźnik elektronowy RELEFOT prod. Energia 1961r.
Alternatywą dla konrolki z żarówką zasilaną przez transformator mogłaby być tu kontrolka z neonówką mającą wmontowany w oprawkę rezystor. No ale ktoś widać nie pomyślałAZ12 pisze:Podłączenie żarówki o prądzie znamionowym bezpośrednio do obwodu żarzenia lampy UBL21 może spowodować jej przepalenie. Przyczyą jest udar prądowy wywołany przez zimny grzejnik katody.
