Witam.
STUDI pisze:Pierwsze podejrzenie to impedancja tegoż stabilizatora.
Po drugie - taki uproszczony układ stabilizatora nigdy nie miał dobrych parametrów.
STUDI, stopień skomplikowania zasilacza, a więc i uzyskane w wyniku tego parametry, muszą być adekwatne do reszty układu. Tak robi każdy rozsądny konstruktor. Co Ty właściwie chcesz konstruować? Sondę do badania próbek Marsa, czy jakiś ultraprecyzyjny przyrząd laboratoryjny? To tutaj to tylko stopień mocy m.cz. Większość takich układów zasilana była napięciem niestabilizowanym. Napisałeś, że stabilizator psuje parametry wzmacniacza również w zakresie tonów wysokich. Napisz jak to możliwe, zważywszy, że znajdujący się na jego wyjściu kondensator 4700 uF ma w tym przedziale częstotliwości impedancję na poziomie kilkudziesięciu miliomów.
Gdyby nieco "podrasować" hybrydę Piotra, tez nie wymagałby jakiejkolwiek stabilizacji. Wystarczyłoby uniezależnić prąd spoczynkowy i napięcie wyjściowe od napięcia zasilającego, oczywiście zmieniającego się w pewnych normalnych granicach. Powstałby wtedy układ nie lepszy, a po prostu inny. Te same wyniki zostałyby osiągnięte inną metodą.
STUDI pisze:Wg mnie zamiast MOSFET'a w takim stabilizatorze lepszym byłby w tej roli tranzystor bipolarny - MOSFET'y mają swoje wady, bowiem spadek napięcia zależy od natężenia przepływającego prądu. Jest to ich ogólna wada i np. w przetwornicach napięcia lepszymi są tranzystory bipolarne, z racji nasycenia, gdzie spadek napięcia nie zależy proporcjonalnie od natężenia przepływającego prądu. Przy większej mocy są jednak używane tranzystory IGBT, a nie MOSFET'y. O czymś to świadczy?
Przepraszam, ale część tego co napisałeś było słuszne może ze 20 lat temu. Początkowo w przetwornicach stosowano wyłącznie tranzystory bipolarne. Nie potrafiono bowiem produkować odpowiednich do tego celu Mosfetów (o wysokim napięciu dopuszczalnym i niskiej rezystancji włączonego kanału). Gdy tranzystory polowe z izolowaną bramką ulepszono, wyparły one z przetwornic tranzystory bipolarne niemal całkowicie. Co skonstruowano najpierw - TDA4601, sterujący tranzystorem BU508A, czy TDA4605, sterujący Mosfetem? Dzisiaj, tam gdzie to uzasadnione stosuje się tranzystory IGBT, posiadające pewne zalety obu typów tranzystorów. IGBT mają też swoje wady, że wymienię choćby mniejszą szybkość przełączania.. Wracjąc do stabilizatorów liniowych, to obecnie w sprzęcie elektronicznym stosuje się już niemal wyłącznie układy LDO, a w nich szeregowym elementem regulacyjnym jest właśnie Mosfet! Tak wygląda schemat ideowy tych najbardziej popularnych dziś układów:

STUDI pisze:Proste stabilizatory liniowe potrafiły silnie szumieć (przypadłość np. serii LM78xx), łatwo się wzbudzały na wysokich częstotliwościach (fale krótkie i UKF). To ew. drugie podejrzenie. Do tego MOSFET'y mocy, które wręcz uwielbiają się wzbudzać w zakresie VHF. Nie miałem perełek ferrytowych aby ew. nanizać je a wyprowadzenie każdej z diod Zenera, na wyprowadzenia tranzystora. Przyznaję się bez bicia. Prosta brutalna modyfikacja dała zadowalający efekt i tak zostało
Sądzisz, że w tych LDO są montowane jakieś "perełki" ferrytowe? Stabilizatory serii LM78xx wzbudzały się z powodów błędów montażowych (za długie przewody, nie odsprzęgane kondensatorami wejścia i wyjścia, w przypadku Mosfetów brak rezystorów antyparazytowych i błędnie opracowane płytki drukowane /pętle, sprzężenia itp./). Co do szumów serii 78xx, to czego się można spodziewać za niecałe 30 groszy za układ w hurcie? To popularny i tani element. Gdy potrzebne są lepsze parametry, zawsze można opracować jakiś własny, bardziej złożony stabilizator.
Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .