Na pierwszy ogień poprawiłem w nim elektronikę
- wywalamy trnsformator ze środka - kupujemy albo robimy zasilacz zewnętrzny np. w gniazdko 12V ~
- wywalamy prostownik jednopołówkowy wstawiamy graetza
- wywalamy zenera D2 (10V), R1 R34 i wstawiamy szeregowy stabilizator na LM317 albo na 7810 przykręcony do blaszki po zenerze.
- tranzystory T5 i T6 mocujemy obok siebie jeszcze lepiej spinamy klamerką z aluminium
- wywalamy C19 - ten kondensator chyba był wstawiony tylko by uzyskać dodatek do pensji za wniosek racjonalizatorski, on przeszkadza powoduje, że obroty silnika stabilizują się z paskudnym przerzutem system jest zdecydowanie mniej stabilny z tym C niż bez niego, fuj i do kosza.
Mechanika
- talerzyk napędowy zanosimy do tokarza i prosimy aby liznął powierzchnię górną na której leży talerz główny i boczną paska. Ile ich widziałem tyle mniej lub bardziej biło a to kluczowe dla stabilności obrotów. Tokarz zrobi idealnie centrycznie aż miło patrzeć.
- ośkę polerujemy pastą na błysk
- na dno wkładamy kawałeczek twardego teflonu
- smarujemy najgęstszym mineralnym olejem cylindrowym tulejkę (albo tym do nasycania panewek capstan), smar/olej silikonowy odpada bo nie smaruje.
Ramię
Demontujemy wszystko, myjemy, polerujemy miseczki łożysk na błysk, składamy na sucho i regulujemy luzy aby nie były wyczuwalne, zawias nie stukał przy ruszaniu ani kulki nie grzechotały, jednak nie może być zbyt dużych oporów, wszystko musi się wahać bardzo, bardzo lekko. To godzinka - dwie prób.
Smarujemy gęstym olejem mineralnym.
Możemy przed wkręceniem w zawiasy wypolerować rurkę ramienia i pomalować lakierem bezbarwnym, ja psiknąłem 2x urethanem - świci

Po wielu staraniach obczajenia co poeta konstruktor miał na myśli albo zrezygnowani rąbiemy gramofon na wióry albo ustawiamy właściwą/lepszą geometrię ramienia. (Ktoś wie dla jakich odległości od osi FoniCa obmyśliła że będzie minimalizowany błąd kątowy?

Wybieramy najsensowniejsze rozwiązanie czyli geometrię Baerwalda. Długość naszego ramienia pi razy oko 220 mm
Drukujemy jakiś protractor z punktami zerowego błędu w odległości 66 i 120,9 (czyli Baerwald) i staramy się tak ustawić wkładkę, aby było ok.
Okazuje się, że się nie da bo ramie jest za krótkie - przezwis wynosi jakieś 15 a powinno być 19 dla naszego ramienia pi razy oko 220 długość i 201 mm odległości osi obrotu.
Piłujemy dziury w obudowie wkładki.
Udaje nam się w końcu uzyskać zerowe błędy kąta dla w.w. odległości od osi obrotu, samoczynnie automagicznie ustala nam się przezwis na 19 mm, Baerwald jest zadowolony.
Zakładamy płytę i dziwimy się, że to jednak jakoś gra i wiór z rowka się nie sypie

To suma sumarum dobry gramofon ale
- ma skopaną elektronikę do potęgi n - kto montował taki prostownik? i psuł stabilność?
- jest bardzo kiepski mechanicznie z winy produkcji - talerzyk ala faworek, miseczki łożysk robione mniej starannie jak mój zawias deski klozetowej.
- ma "jakąś" geometrię ramienia - podobno kopia japończyka - chyba po sake

Nie dziwne sa bardzo negatywne opinie na temat produktów Foniki bo sądząc po tym co widuję te gramofony bez ucywilizowania nie nadają się do odtwarzania płyt.
I to by było na tyle.