Trafiło do zakładu jakiegoś rzeźnika, który samowolnie poprzepinał kable w środku (niekontaktowy dziadek, nic mu nie przetłumaczysz). W efekcie w radio został tylko UKF, inne fale zniknęły. Ale po tym zabiegu radio dalej ładnie grało kilka lat.
Od pewnego czasu po włączeniu i rozgrzaniu radio gra ledwie ledwie, zielone oko się nie schodzi. Cichutko i jak niedostrojone. Czasami po puknięciu w klawisze z wyborem fal "zaskakiwało" i grało bardzo ładnie. Ostatnio nawet tego nie da się uzyskać.
Korzystając z pomocy tzw. AI zrobiłem:
- wyjąłem wszystkie lampy, odkurzyłem je, przeczyściłem styki, psiknąłem gdzieś superkontaktem. Wszystkie lampy wyglądają na sprawne, ładnie świecą
- popukałem w kondensator i takie tam, psiknąłem superkontaktem w klawiaturę od środka
- stan wizualny przewodów elektrycznych nie wykazał jakiegoś przetarcia czy zerwania
- skala kręci
- nic nowego nie zepsułem.
Nie pomogło. Dalej radio się włącza, rozgrzewa, zaczyna coś grać na ledwo złapanej fali, dalej nie stroi dokładnie i nie uruchamia pełnej głośności. Problem z anteną wykluczam, tu od lat nic nie zmieniałem.
Jak zapewne widzicie z tego opisu, kompletnie się na tym nie znam. Szukam jakiegoś pasjonata z Warszawy (najlepiej prawobrzeżnej), któremu by się chciało zajrzeć do tej skrzynki i spróbować naprawić. Najlepiej za niewielkie pieniądze
Nie spieszy mi się.
pozdrawiam
