Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Witam.
Koledzy, w mijającym tygodniu otrzymałem od Kolegi Janka rosyjski odpowiednik układu UL1481T o oznaczeniu K174UN7 oraz kupiłem jeszcze jeden układ scalony CEMI typu UL1440T (tym razem od innego sprzedającego). Układy wmontowałem do płytki z magnetofonu M-2405S i dokonałem pierwszych pomiarów parametrów obu układów, używając oscyloskopu (Tektronix TPS2024), starego miernika zniekształceń nieliniowych (UNITRA ELMASZ VN-1064/A/) oraz uniwersalnego miernika (Brymen BM-859CFa). Pokazały one, że rosyjski odpowiednik popularnego wzmacniacza firmy Telefunken przewyższa go parametrami, co mnie mocno zaskoczyło. Przy tych samych poziomach zniekształceń nieliniowych rosyjski układ oddawał (przy zasilaniu napięciem 16 V i obciążeniu wyjścia rezystorem 4 Ω) nieco większą moc niż wszystkie badane przeze mnie wcześniej układy UL1481T i UL1440T, a nawet większą niż oryginalne TBA810AS. Poniżej oscylogramy pokazujące przebiegi sygnału 1 kHz bezpośrednio na wyprowadzeniu 12 układu scalonego (czułość wejścia osc. 2 V/dź.).
-
Pozdrawiam
Romek
Koledzy, w mijającym tygodniu otrzymałem od Kolegi Janka rosyjski odpowiednik układu UL1481T o oznaczeniu K174UN7 oraz kupiłem jeszcze jeden układ scalony CEMI typu UL1440T (tym razem od innego sprzedającego). Układy wmontowałem do płytki z magnetofonu M-2405S i dokonałem pierwszych pomiarów parametrów obu układów, używając oscyloskopu (Tektronix TPS2024), starego miernika zniekształceń nieliniowych (UNITRA ELMASZ VN-1064/A/) oraz uniwersalnego miernika (Brymen BM-859CFa). Pokazały one, że rosyjski odpowiednik popularnego wzmacniacza firmy Telefunken przewyższa go parametrami, co mnie mocno zaskoczyło. Przy tych samych poziomach zniekształceń nieliniowych rosyjski układ oddawał (przy zasilaniu napięciem 16 V i obciążeniu wyjścia rezystorem 4 Ω) nieco większą moc niż wszystkie badane przeze mnie wcześniej układy UL1481T i UL1440T, a nawet większą niż oryginalne TBA810AS. Poniżej oscylogramy pokazujące przebiegi sygnału 1 kHz bezpośrednio na wyprowadzeniu 12 układu scalonego (czułość wejścia osc. 2 V/dź.).
-
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Poniżej oscylogramy, które przedstawiają jak w tych samych warunkach (zasilanie, obciążenie) zachowywał się układ UL1440T, wyprodukowany przez CEMI.
-
Wyniki pokazują, że albo większość obecnie sprzedawanych układów UL1440T to podróbki, albo CEMI wypuściło na rynek niesamowite buble, których parametry nie miały nic wspólnego z podawanymi w katalogach...
Pozdrawiam
Romek
-
Wyniki pokazują, że albo większość obecnie sprzedawanych układów UL1440T to podróbki, albo CEMI wypuściło na rynek niesamowite buble, których parametry nie miały nic wspólnego z podawanymi w katalogach...

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Mając "nowe" układy UL1440T postanowiłem jeszcze na koniec sprawdzić ile mocy uda mi się wycisnąć z testowanych egzemplarzy przy napięciu zasilającym Uz=20 V i przy obciążeniu wyjścia układów rezystorem 4 Ω. Po dzisiejszych testach "szczęka mi opadła". Uważam, że przekazanie do handlu przez CEMI takich strasznych bubli było skandalem, podobnie jak popełnienie błędów w wydanej dla niego nocie aplikacyjnej. Czy ktoś w firmie CEMI w ogóle sprawdzał parametry tych "wybuchowych" elementów?
Poniżej moc wyjściowa zakupionych kostek przy zniekształceniach 0,5%, 1 %, 2,5% oraz 10%.
-
-
W układzie ewidentnie działają ograniczniki prądu wyjściowego, jednak zostały one zaprojektowane i "zestrojone" w sposób zupełnie idiotyczny, gdyż rozpoczynają działanie przy prawidłowym obciążeniu wyjścia układu rezystancją 4 Ω, powodując ogromny spadek mocy wyjściowej i wzrost zniekształceń nieliniowych. Na dodatek mimo swojej ogromnej "czułości" nie zabezpieczają układu przed rozsadzeniem przy przeciążeniu wyjścia lub przekroczeniu dopuszczalnego napięcia zasilającego. Naprawdę dziwię się niektórym kolegom, że nie wykonując pomiarów tego "cudaka" mogli go polecać innym do zastosowania w miejsce "beznadziejnych" układów "bida-quasi-komplementarnych"...
Zwiększyłem czułość wejść oscyloskopu by przekonać się ile woltów tracone jest w układzie przez działanie "cudownych" zabezpieczeń. Szczegóły widoczne na kolejnych oscylogramach... -
Pozdrawiam
Romek

-
W układzie ewidentnie działają ograniczniki prądu wyjściowego, jednak zostały one zaprojektowane i "zestrojone" w sposób zupełnie idiotyczny, gdyż rozpoczynają działanie przy prawidłowym obciążeniu wyjścia układu rezystancją 4 Ω, powodując ogromny spadek mocy wyjściowej i wzrost zniekształceń nieliniowych. Na dodatek mimo swojej ogromnej "czułości" nie zabezpieczają układu przed rozsadzeniem przy przeciążeniu wyjścia lub przekroczeniu dopuszczalnego napięcia zasilającego. Naprawdę dziwię się niektórym kolegom, że nie wykonując pomiarów tego "cudaka" mogli go polecać innym do zastosowania w miejsce "beznadziejnych" układów "bida-quasi-komplementarnych"...
Zwiększyłem czułość wejść oscyloskopu by przekonać się ile woltów tracone jest w układzie przez działanie "cudownych" zabezpieczeń. Szczegóły widoczne na kolejnych oscylogramach... -
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Długo mnie tu nie było, bowiem zapowiadane wcześniej badania wzmacniacza gramofonowego na novalowych UL1403L
Potrafi ktoś na pierwszy rzut oka wskazać, która z nich jest masą
Fabryczny wzmacniacz poszedł zatem w odstawkę i zapewne zostanie bez żalu rozebrany gdy nadarzy się okazja. Tymczasem sięgnąłem po posiadane NOS-y UL1405L i samemu zaprojektowałem płytkę, najlepiej jak potrafiłem. Stereo, aczkolwiek bez niepotrzebnych mi tranzystorowych stopni wstępnych.
Nie wszystkie elementy widać, część z nich (w tym kondensatory kompensacyjne) zostały ukryte pod radiatorem, aby skrócić krytyczne dla stabilności połączenia.
O, tutaj te kondensatory widać. Widać też autentyczne, lampowe podstawki. Obudowa układów scalonych zobowiązuje!
Przewidziałem jednak i możliwość wlutowania układów bezpośrednio w płytkę, na wypadek kłopotów ze stabilnością. Dodatkowych otworów nie widać, bo zalutowane.
I oto pierwsza próba. Zasilanie - 26V (identyczne jak dla wzmacniaczy tranzystorowych), obciążenie - te same rezystory co wtedy (15 II 18 omów), czułość oscyloskopu - 5V/div, zero - pierwsza kreska od dołu. Oczywiście, wzmacniacz został lekko przesterowany najzupełniej celowo.
Pierwsze wrażenie - całkiem pozytywne. Łączne straty napięcia - około 5V, zbliżone jak te w układach tranzystorowych. Brak rezystorów emiterowych zrekompensował zwiększoną liczbę złącz p-n w układzie scalonym. Ostre cięcie świadczy o tym że wzmacniaczowi nie brakuje wydajności prądowej. Pończochów tym razem nie widać: ani przy przejściu przez zero, ani na przesterowanych wierzchołkach. A to już pierwszy obrazek z kompensatora, w którym zmieniłem jedynie rezystory przy potencjometrze nastawiania wzmocnienia, aby można było uzyskać wypadkową rezystancję równą scalonemu rezystorowi sprzężenia zwrotnego, katalogowo równą 10k a tym samym wzmocnienie -1V/V. Oczywiście do końcówki 8 układu scalonego (na którą wchodzi sygnał) został też dołączony rezystor osłabiający USZ, zgodnie z katalogowymi zaleceniami 330 omów. Amplitudę sygnału dobrałem tak aby nie dochodziło do obcinania wierzchołków.
I co się okazało? Czułość kanału sygnału wyjściowego wynosi 5V/div, zniekształceń zaś - 10mV/div. SZOK! Zniekształcenia zdefiniowane jako stosunek napięcia zniekształceń do napięcia wyjściowego mieszczą się w 0,3%. Tyle samo miałem w swoim udoskonalonym wzmacniaczu do M531S przy pełnym wysterowaniu. Jedynie pod względem zawartości wyższych harmonicznych UL1405 pozostaje wyraźnie z tyłu, ale to było z góry oczekiwane. W końcu to także bidak (wzmocnienie diodowego "tranzystora pnp" wynosi tutaj 1, npn zaś - 94, co wynika ze stosunku rezystora 750 omów obciążającego stopień sterujący 750 omów do impedancji obciążenia) i do tego jeszcze pracujący w klasie C. A oto efekt lekkiego zmniejszenia sygnału na wyjściu (do 18V pp). Jeden z wierzchołków przebiegu zniekształceń wygładził się, ale nie widać wyraźnego spadku wartości międzyszczytowej. Zatem zniekształcenia najpewniej nieco wzrosły, może do 0,33% Podobnie jak i w tranzystorowych bidakach nie widać też aby wyższe harmoniczne zamierzały ustąpić. Sygnał zmniejszony do 15Vpp, zniekształcenia zmalały do 50mV. Więc trzymają się wartości 0,33% Przy 10Vpp znów zniekształcenia wzrosły. Pozornie dość nieznacznie (do 0,35%) ale bardzo ostra szpila towarzysząca przejściu sygnału z połówki ujemnej na dodatnio znamionuje obecność harmonicznych bardzo wysokiego rzędu.
Dalszy ciąg - w następnym poście bo więcej obrazków się nie zmieści.
zakończyły się kompletnym fiaskiem. Zanim jeszcze zdążyłem go dołączyć do kompensatora celem uwydatnienia i zaobserwowania zniekształceń - bez trudu zauważyłem pończochy powstające w pobliżu przejścia sygnału przez zero. Nie poddałem się jednak, intuicyjnie przypisując winę Polskiej Myśli Technicznej. Widział kto kiedy tak beznadziejnie cienkie ścieżki we wzmacniaczu mocy? 

Pierwsze wrażenie - całkiem pozytywne. Łączne straty napięcia - około 5V, zbliżone jak te w układach tranzystorowych. Brak rezystorów emiterowych zrekompensował zwiększoną liczbę złącz p-n w układzie scalonym. Ostre cięcie świadczy o tym że wzmacniaczowi nie brakuje wydajności prądowej. Pończochów tym razem nie widać: ani przy przejściu przez zero, ani na przesterowanych wierzchołkach. A to już pierwszy obrazek z kompensatora, w którym zmieniłem jedynie rezystory przy potencjometrze nastawiania wzmocnienia, aby można było uzyskać wypadkową rezystancję równą scalonemu rezystorowi sprzężenia zwrotnego, katalogowo równą 10k a tym samym wzmocnienie -1V/V. Oczywiście do końcówki 8 układu scalonego (na którą wchodzi sygnał) został też dołączony rezystor osłabiający USZ, zgodnie z katalogowymi zaleceniami 330 omów. Amplitudę sygnału dobrałem tak aby nie dochodziło do obcinania wierzchołków.
I co się okazało? Czułość kanału sygnału wyjściowego wynosi 5V/div, zniekształceń zaś - 10mV/div. SZOK! Zniekształcenia zdefiniowane jako stosunek napięcia zniekształceń do napięcia wyjściowego mieszczą się w 0,3%. Tyle samo miałem w swoim udoskonalonym wzmacniaczu do M531S przy pełnym wysterowaniu. Jedynie pod względem zawartości wyższych harmonicznych UL1405 pozostaje wyraźnie z tyłu, ale to było z góry oczekiwane. W końcu to także bidak (wzmocnienie diodowego "tranzystora pnp" wynosi tutaj 1, npn zaś - 94, co wynika ze stosunku rezystora 750 omów obciążającego stopień sterujący 750 omów do impedancji obciążenia) i do tego jeszcze pracujący w klasie C. A oto efekt lekkiego zmniejszenia sygnału na wyjściu (do 18V pp). Jeden z wierzchołków przebiegu zniekształceń wygładził się, ale nie widać wyraźnego spadku wartości międzyszczytowej. Zatem zniekształcenia najpewniej nieco wzrosły, może do 0,33% Podobnie jak i w tranzystorowych bidakach nie widać też aby wyższe harmoniczne zamierzały ustąpić. Sygnał zmniejszony do 15Vpp, zniekształcenia zmalały do 50mV. Więc trzymają się wartości 0,33% Przy 10Vpp znów zniekształcenia wzrosły. Pozornie dość nieznacznie (do 0,35%) ale bardzo ostra szpila towarzysząca przejściu sygnału z połówki ujemnej na dodatnio znamionuje obecność harmonicznych bardzo wysokiego rzędu.
Dalszy ciąg - w następnym poście bo więcej obrazków się nie zmieści.
Ostatnio zmieniony pt, 22 lutego 2019, 10:06 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 3 razy.
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
I co można powiedzieć? UL1405L jest jaki jest. Niedoskonały schemat wynikający z braku możliwości wykonania w tamtych czasach w miarę dobrych scalonych tranzystorów pnp, to i parametry nieciekawe. Silne, jak to w układach scalonych USZ lepiej lub gorzej utrzymuje zniekształcenia w ryzach. Ale tranzystorowy bidak okazał się niewiele lepszy od scalonego. Można nawet zaryzykować twierdzenie że jeden wart drugiego: scalony miał większe zniekształcenia przy małych sygnałach, tranzystorowy - przy dużych. Jeden i drugi legitymowały się znacznym poziomem wyższych harmonicznych, co wynika z "ostrej" formy przebiegu zniekształceń. No ale układ tranzystorowy to wszak inna liga: tam pełnowartościowe tranzystory mocy pnp były dostępne, a ich użycie pozwoliłoby osiągnąć parametry znacznie lepsze. Cóż, skoro Polska Myśl Techniczna nie raczyła po nie sięgnąć? Więc podtrzymuję swoją decyzję aby tranzystorowe bidaki zdyskwalifikować, scalone zaś - potraktować jako swego rodzaju kamień milowy. Jeszcze toporny i mało efektowny, ale na próby z ich następcami dopiero przyjdzie pora.
A dopiero co zmontowany wzmacniacz na lampowych układach scalonych zostawię sobie na pamiątkę. Można go uznać za udany, lepszych parametrów nie należało się spodziewać. Może nawet czasem zechcę go posłuchać...

Ostatnio zmieniony pt, 22 lutego 2019, 09:52 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 1 raz.
- AZ12
- 3125...6249 postów
- Posty: 5419
- Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
- Lokalizacja: 83-130 Pelplin
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Witam
Adaptery piezoelektryczne, a takie były powszechnie stosowane w Polsce w gramofonach aż do lat 80 miały niestety większe zniekształcenia nieliniowe od magnetoelektrycznych. Stosowanie wzmacniacza o bardzo małych zniekształceniach np: LM1875 mijało się z celem.
Adaptery piezoelektryczne, a takie były powszechnie stosowane w Polsce w gramofonach aż do lat 80 miały niestety większe zniekształcenia nieliniowe od magnetoelektrycznych. Stosowanie wzmacniacza o bardzo małych zniekształceniach np: LM1875 mijało się z celem.
Ratujmy stare tranzystory!
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
W czasach skąd pochodzi pokazany na pierwszych zdjęciach wzmacniacz w ogóle stosowanie układów scalonych lepszych od UL1403L (zakładając że układy scalone mają być stosowane) mijało się z celem. Ponieważ ich po prostu nie produkowaliśmy. Co jednak nijak nie usprawiedliwia Polskiej Myśli Technicznej że spieprzyła płytkę, w wyniku czego oprócz zniekształceń które pokazałem na przykładzie swojego wzmacniacza pojawiły się jeszcze pończochy.
Ostatnio zmieniony pt, 22 lutego 2019, 12:48 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 1 raz.
- AZ12
- 3125...6249 postów
- Posty: 5419
- Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
- Lokalizacja: 83-130 Pelplin
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Witam ponownie
A teraz proszę zapodać sygnał prostokątny 100Hz, 1kHz i 10kHz i zamieścić wyniki.
A teraz proszę zapodać sygnał prostokątny 100Hz, 1kHz i 10kHz i zamieścić wyniki.

Nie zakupiono licencji z Europy zachodniej na produkcję układów TDA2010, był on jednak dostępny na rynku krajowym jako MDA2010 prod. Tesla.Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 22 lutego 2019, 07:58 W czasach skąd pochodzi pokazany na pierwszych zdjęciach wzmacniacz w ogóle stosowanie układów scalonych lepszych od UL1403L (zakładając że układy scalone mają być stosowane) mijało się z celem. Ponieważ ich po prostu nie produkowaliśmy.
Ratujmy stare tranzystory!
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Wcale bym się nie zdziwił gdyby okazały się jeszcze mniej ciekawe. Kondensatory kompensacyjne (zgodne z zaleceniami katalogowymi) wydają się podejrzanie wielkie. Zresztą 100pF w tranzystorowych bidakach też nie powala, a tyle musiało być z uwagi na złą konfigurację. Ale nie szkoda róż gdy płonie las tj w sytuacji gdy nawet statyczne zniekształcenia, przy tak małej częstotliwości że efekty dynamiczne można pominąć są w obu przypadkach tak duże.
Mam mocniejszy MDA2020, i jego też zamierzam wziąć na warsztat. Ale CEMI musiało od czegoś zacząć, więc tu akurat się nie dziwię że zdecydowali się na jakiś japoński LA-cośtam.Nie zakupiono licencji z Europy zachodniej na produkcję układów TDA2010, był on jednak dostępny na rynku krajowym jako MDA2010 prod. Tesla.
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Witam.
Tomku, dziękuję za przedstawione wyniki. Pokazują one, że układy wzmacniaczy z polskich magnetofonów nie zasługiwały na aż tak wielka krytykę z Twojej strony, gdyż większość układów z tamtych czasów miała właśnie bardzo kiepskie parametry. Gdy byłem uczniem technikum, mój dobry kolega pochwalił mi się pięknym zestawem Hi-Fi o nazwie "POLONEZ DSS-361", w skład którego wchodził magnetofon kasetowy (bardzo marny M-532...), gramofon ("plastikowy" G902 z marną wkładka krystaliczną), oraz tuner AM/FM i wzmacniacz o mocy wyjściowej 2*15 W. Zestaw miał piękne zielone wskaźniki wychyłowe, wspaniale się prezentował i był obiektem zazdrości dla wielu kolegów... Jego wzmacniacz był uważany za wyjątkowo udany, choć wnosił zniekształcenia mniejsze lub równe 1% i charakteryzował się pasmem przenoszenia 40 Hz...16 kHz.
https://unitraklub.pl/node/4369
Nasze krajowe odbiorniki radiowe FM z tamtego okresu w mojej ocenie nieco "sepleniły", gdyż ich dyskryminatory i stereo-dekodery miały wysoki poziom zniekształceń nieliniowych, co w połączeniu z preemfazą po stronie nadawczej powodowało owe zniekształcenia w zakresie tonów najwyższych (ostre, kłujące w uszy wysokie tony, szczególnie gdy dodatkowo uwydatniło się je pokrętłem regulacji barwy). No cóż, Radmor w swoim kultowym modelu amplitunera zastosował układ wzmacniacza p.cz. z dyskryminatorem typu UL1242N, który wg noty katalogowej mógł wnosić zniekształcenia harmoniczne o poziomie 3...4%. Co prawda zastosowano w nim dwie cewki w dyskryminatorze, co z pewnością obniżało poziom THD, ale i tak zniekształcenia toru FM musiały być wysokie. -
Układ UL1200N, stosowany w wielu polskich tunerach miał typowy poziom zniekształceń nieliniowych 0,5% i maksymalny 1%, choć jego dyskryminator miał już trzy cewki, co mniej doświadczonym elektronikom mogło przysparzać sporo problemów podczas prób regulacji... -
W tym samym czasie o odbiornikach produkcji zachodniej zaczęto już stosować układ CA3089 (np. w SABA "Ultra Hi-Fi 9140" z roku 1978: https://www.radiomuseum.org/r/saba_ultra_hifi_9140.html ), o typowych zniekształceniach THD równych 0,1%, a Japończycy jakiś czas później (niedługo) mieli już układ LA1235 (SANYO), którego typowe zniekształcenia nieliniowe wynosiły już tylko 0,015%, a odstęp sygnału od szumu wynosił niemal 90 dB (UL1200N miał S/N=70 dB) -
Poniżej noty katalogowe wymienionych przeze mnie układów scalonych. -
Dysponując w Polsce na przełomie lat 70/80 takimi dostępnymi źródłami dźwięku (źródłami sygnału audio), stosowanie usprawnionego przez Ciebie wzmacniacza w magnetofonie M-2405S stanowiłoby przerost formy nad treścią (byłoby jak butonierka na kwiatek w brudnej, roboczej kufajce).
Pozdrawiam
Romek
Tomku, dziękuję za przedstawione wyniki. Pokazują one, że układy wzmacniaczy z polskich magnetofonów nie zasługiwały na aż tak wielka krytykę z Twojej strony, gdyż większość układów z tamtych czasów miała właśnie bardzo kiepskie parametry. Gdy byłem uczniem technikum, mój dobry kolega pochwalił mi się pięknym zestawem Hi-Fi o nazwie "POLONEZ DSS-361", w skład którego wchodził magnetofon kasetowy (bardzo marny M-532...), gramofon ("plastikowy" G902 z marną wkładka krystaliczną), oraz tuner AM/FM i wzmacniacz o mocy wyjściowej 2*15 W. Zestaw miał piękne zielone wskaźniki wychyłowe, wspaniale się prezentował i był obiektem zazdrości dla wielu kolegów... Jego wzmacniacz był uważany za wyjątkowo udany, choć wnosił zniekształcenia mniejsze lub równe 1% i charakteryzował się pasmem przenoszenia 40 Hz...16 kHz.
https://unitraklub.pl/node/4369
Nasze krajowe odbiorniki radiowe FM z tamtego okresu w mojej ocenie nieco "sepleniły", gdyż ich dyskryminatory i stereo-dekodery miały wysoki poziom zniekształceń nieliniowych, co w połączeniu z preemfazą po stronie nadawczej powodowało owe zniekształcenia w zakresie tonów najwyższych (ostre, kłujące w uszy wysokie tony, szczególnie gdy dodatkowo uwydatniło się je pokrętłem regulacji barwy). No cóż, Radmor w swoim kultowym modelu amplitunera zastosował układ wzmacniacza p.cz. z dyskryminatorem typu UL1242N, który wg noty katalogowej mógł wnosić zniekształcenia harmoniczne o poziomie 3...4%. Co prawda zastosowano w nim dwie cewki w dyskryminatorze, co z pewnością obniżało poziom THD, ale i tak zniekształcenia toru FM musiały być wysokie. -
Układ UL1200N, stosowany w wielu polskich tunerach miał typowy poziom zniekształceń nieliniowych 0,5% i maksymalny 1%, choć jego dyskryminator miał już trzy cewki, co mniej doświadczonym elektronikom mogło przysparzać sporo problemów podczas prób regulacji... -
W tym samym czasie o odbiornikach produkcji zachodniej zaczęto już stosować układ CA3089 (np. w SABA "Ultra Hi-Fi 9140" z roku 1978: https://www.radiomuseum.org/r/saba_ultra_hifi_9140.html ), o typowych zniekształceniach THD równych 0,1%, a Japończycy jakiś czas później (niedługo) mieli już układ LA1235 (SANYO), którego typowe zniekształcenia nieliniowe wynosiły już tylko 0,015%, a odstęp sygnału od szumu wynosił niemal 90 dB (UL1200N miał S/N=70 dB) -
Poniżej noty katalogowe wymienionych przeze mnie układów scalonych. -
Dysponując w Polsce na przełomie lat 70/80 takimi dostępnymi źródłami dźwięku (źródłami sygnału audio), stosowanie usprawnionego przez Ciebie wzmacniacza w magnetofonie M-2405S stanowiłoby przerost formy nad treścią (byłoby jak butonierka na kwiatek w brudnej, roboczej kufajce).
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Masz wyjątkowy talent do odwracania kota ogonem. Z tego że powstały marne UL1405 (można by je uznać za przydatne do jubilatopodobnego radia klasy kuchennej, i tam też były stosowane) ma wynikać jakoby budowa lepszych od nich wzmacniaczy tranzystorowych była niecelowa? Dla mnie to co przedstawiłem dodatkowo jeszcze kompromituje Polską Myśl Techniczną że tak mało ambitny punkt odniesienia sobie obrała i w wielu wyrobach stosowała bezkrytycznie chłam w postaci tranzystorowych bidaków.
Gdyby wzmacniacz lampowy, np. EL84 PP legitymował się takimi parametrami, uchodziłby za znakomity. I najzupełniej zasłużenie. Ale co dobre w przypadku lamp nie zawsze uchodzi tranzystorom!Jego wzmacniacz był uważany za wyjątkowo udany, choć wnosił zniekształcenia mniejsze lub równe 1% i charakteryzował się pasmem przenoszenia 40 Hz...16 kHz.
Nasze krajowe odbiorniki radiowe FM z tamtego okresu w mojej ocenie nieco "sepleniły", gdyż ich dyskryminatory i stereo-dekodery miały wysoki poziom zniekształceń nieliniowych, co w połączeniu z preemfazą po stronie nadawczej powodowało owe zniekształcenia w zakresie tonów najwyższych (ostre, kłujące w uszy wysokie tony, szczególnie gdy dodatkowo uwydatniło się je pokrętłem regulacji barwy).
Mój pierwszy stereodekoder, który wykonałem na tranzystorach i obwodach LC też seplenił, i to stereofonicznie

Natomiast Amator Stereo ma pełne prawo seplenić, nawet jak mu się wstawi tor FM na UL1200. Bo tam dekoder na UL1601 ma cewki... tak, odpowiedź prawidłowa. Na karkasach od heterodyny LW/MW. Dalsze filozofowanie jest w tej sytuacji zbędne.No cóż, Radmor w swoim kultowym modelu amplitunera zastosował układ wzmacniacza p.cz. z dyskryminatorem typu UL1242N, który wg noty katalogowej mógł wnosić zniekształcenia harmoniczne o poziomie 3...4%. Co prawda zastosowano w nim dwie cewki w dyskryminatorze, co z pewnością obniżało poziom THD, ale i tak zniekształcenia toru FM musiały być wysokie.
Na zwykłych tranzystorach i filtrach LC 10,7MHz (i to strojonych bez użycia wobuloskopu) też można można zrobić odbiornik FM stereo, który nawet jeśli w pomiarach wykaże gorsze paramery niż wyszczególnione wyżej, to nie będzie seplenił ani generował innych irytujących dźwięków, jak produkty Polskiej Myśli Technicznej "z tamtego okresu". Ot coś w rodzaju przyzwoicie skonstruowanego wzmacniacza lampowego którego będzie się słuchać zdecydowanie przyjemniej od tranzystorowego bidaka, bez względu na nieco wyższe THD.W tym samym czasie o odbiornikach produkcji zachodniej zaczęto już stosować układ CA3089, o typowych zniekształceniach THD równych 0,1%, a Japończycy jakiś czas później (niedługo) mieli już układ LA1235 (SANYO), którego typowe zniekształcenia nieliniowe wynosiły już tylko 0,015%, a odstęp sygnału od szumu wynosił niemal 90 dB (UL1200N miał S/N=70 dB)
Jak się pod siebie napaskudzi, to flakon pięknie pachnących perfum istotnie nie pomoże nic a nic. Lepiej jednak pod siebie nie paskudzić, czyli unikać popełniania elementarych błędów (tu: pakowania marnych cewek do stereodekodera) i wtedy nie znajdzie się mało przekonującego usprawiedliwienia dla stosowania bidakomplementarnych wzmacniaczy mocy, godnych conajwyżej ręcznej szczekaczki.Dysponując w Polsce na przełomie lat 70/80 takimi dostępnymi źródłami dźwięku, stosowanie usprawnionego przez Ciebie wzmacniacza w magnetofonie M-2405S stanowiłoby przerost formy nad treścią (byłoby jak butonierka na kwiatek w brudnej, roboczej kufajce).
Tymczasem także twórcy germanowych par komplementarnych AD161/162 (o słabszych acetkach już nie mówiąc) mają się odtąd jak rozumiem - rumienić ze wstydu że wymyślili elementy będące butonierką do kwiatka pakowaną do sprzętu o parametrach uwalanej kufajki?


Ostatnio zmieniony pt, 22 lutego 2019, 11:18 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 7 razy.
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Uśmiałem się widząc tą "oryginalną" płytkę pod układy UL1405. Po prostu "kosmos"...
Trzeba mieć "wyobraźnię", by coś takiego wymyślić...
Pozdrawiam
Romek


Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Swoją wypowiedzią plujesz w twarz ludziom, którzy w tamtych czasach posiadali te urządzenia i cieszyli się brzmieniem muzyki, jaką te sprzęty odtwarzały.


Ostatnio zmieniony pt, 22 lutego 2019, 11:57 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 2 razy.
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Ta płytka przypomniała mi dawno zapomnianą grę "w kartofla", z mojego wczesnego dzieciństwa
Ktoś ją jeszcze pamięta?
https://www.google.com/search?q=gra+w+k ... JBotbjf-XM:
EDIT:
Taka moja prośba do Ciebie - nie zmieniaj po kilkadziesiąt razy swojego posta, bo nikt nie ma czasu na tylokrotne ponowne przeczytanie każdej z Twoich wypowiedzi. Gdybyś jeszcze poprawiał literówki lub dodawał znaki interpunkcyjne, byłbym w stanie to zrozumieć, ale ty zmieniasz i uzupełniasz treść, przez co moje i innych Kolegów wypowiedzi stają się nieaktualne...
Co do ulepszonego przez Ciebie wzmacniacza do M-2405S, jeśli się nie boisz, możesz mi go podesłać do pomiarów na analizatorze (nie wątpię, że jest niezły i dobrze wypadłby w testach). Na pewno Ci go z powrotem odeślę (pokryję koszt przesyłek). Zobaczymy dokładnie poziom każdej z harmonicznych.
Pozdrawiam
Romek

https://www.google.com/search?q=gra+w+k ... JBotbjf-XM:
EDIT:
Tomku, naprawdę nie zauważasz "subtelnej" różnicy między ciągłym (trwającym od ponad 10 lat) szydzeniem z konstruktorów końcówki mocy w polskich magnetofonach szpulowych i kasetowych z okresu PRL-u, oraz w pewien sposób również z użytkowników tamtych urządzeń, którzy z prawdziwą przyjemnością słuchali muzyki z tych ciekawych od strony konstrukcyjnej sprzętów (Twoim zdaniem nie mogli tego tak słyszeć, bo konstrukcja była spaprana, a ich samych przyrównujesz do stada prymitywnych much, jedzących kupę, które przecież w tej ilości nie mogą się jednocześnie mylić, że jest smaczna...), od może lekko prześmiewczej i pojedynczej mojej uwagi, w której stwierdziłem, że płytka wzmacniacza była wykonana "przekomicznie" i przypomniała mi starą grę w kartofla? Wykonanie płytki wcale nie musiało przesądzać, że ten wzmacniacz grał w gramofonie źle, bo może na oryginalnych głośnikach z dołączonymi do nich przewodami wzbudzenia nie było, lub było minimalne i nie dawało słyszalnych efektów...Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 22 lutego 2019, 10:54Swoją wypowiedzią plujesz w twarz ludziom, którzy w tamtych czasach posiadali te urządzenia i cieszyli się brzmieniem muzyki, jaką te sprzęty odtwarzały.![]()
![]()
Taka moja prośba do Ciebie - nie zmieniaj po kilkadziesiąt razy swojego posta, bo nikt nie ma czasu na tylokrotne ponowne przeczytanie każdej z Twoich wypowiedzi. Gdybyś jeszcze poprawiał literówki lub dodawał znaki interpunkcyjne, byłbym w stanie to zrozumieć, ale ty zmieniasz i uzupełniasz treść, przez co moje i innych Kolegów wypowiedzi stają się nieaktualne...
Co do ulepszonego przez Ciebie wzmacniacza do M-2405S, jeśli się nie boisz, możesz mi go podesłać do pomiarów na analizatorze (nie wątpię, że jest niezły i dobrze wypadłby w testach). Na pewno Ci go z powrotem odeślę (pokryję koszt przesyłek). Zobaczymy dokładnie poziom każdej z harmonicznych.
Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^ Δ − ∞ α β γ ρ . . . .
- AZ12
- 3125...6249 postów
- Posty: 5419
- Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
- Lokalizacja: 83-130 Pelplin
Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
Witam
Narysowałem schemat wzmacniacza, można go zbudować i przetestować.Romekd pisze: ↑ndz, 3 lutego 2019, 10:29Zniekształcenia na pewno byłyby niższe. Każde usprawnienie tego układu, przekształcające go w normalny układ quasi-komplementarny lub komplementarny z tranzystorami PNP i NPN powodowałoby poprawę parametrów, jednak w czasach produkcji tamtych magnetofonów najwyraźniej najważniejsze były oszczędności i stąd wywalenie jednego tranzystora w stosunku do wcześniejszych wersji wzmacniacza, montowanych w starszych modelach magnetofonów szpulowych. Ten wcześniejszy układ też był zresztą mierny, gdyż miał tylko jeden stopień wzmocnienia napięciowego sygnału. Swoją drogą chętnie bym go pomierzył, by porównać jego parametry z parametrami tego, którego dotyczy ten wątek.
Ratujmy stare tranzystory!