Strona 4 z 4

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 13:43
autor: _idu
Piotr pisze:Gdzie jest to niezadowalające oddawanie mocy dla niskich częstotliwości?
Odwracasz kota ogonem.
Dla przyjętego kryterium nie był zadowalający spadek mocy dla 20Hz.
Dla płytki ze stabilizatorem podłączonej do zasilacza spadek mocy maksymalnej był większy dla 20Hz niż dla płytki bez stabilizatora zasilanej z tego samego (regulowanego) zasilacza. Dla Ciebie to nieistotny spadek zaś wymóg był ostrzejszy. Nie było podane co było zasilaczem a zgóry zakładzas dużą jego impedancję. Co mam się cofnąć w czasie zrobić zdjęcie? Coś to zmienia?

A co z pytaniem jak to niby wzmacniacz ma mieć więcej niż jedną moc maksymalną (dla konkretnej częstotliwosci sygnału, napięcia zasilania i impedancji obciążenia) - przecież sugerujesz że zależność mocy maksymalnej od częstotliwościnie nie jest funkcją czyli musiałyby być więcej niż jedna maksyhmalna moc wyjściowa (nie widzisz janwej sprzeczności).

A jak tam to trafoza 100 PLN netto które ma dać prawie taką samą moc maksymalną dla 20Hz jak dla 1kHz?

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 14:25
autor: Piotr
STUDI pisze:Dla płytki ze stabilizatorem podłączonej do zasilacza spadek mocy maksymalnej był większy dla 20Hz niż dla płytki bez stabilizatora zasilanej z tego samego (regulowanego) zasilacza. Dla Ciebie to nieistotny spadek zaś wymóg był ostrzejszy. Nie było podane co było zasilaczem a zgóry zakładzas dużą jego impedancję.
Przypomnę ci co napisałeś wcześniej:
STUDI pisze:Zastosowany stabilizator napięcia / filtr tętnień. Ma on zdecydowanie zbyt dużą impedancję wyjściową. Przez co wzmacniacz nie jest w stanie dać rady z oddaniem mocy na małych jak też na dużych częstotliwościach Pominięcie (i oczywiście dostosowania napięcia) plus da poprawy filtracji dołożenie kondesatora blokującego zasilanie (poza płytką) poprawiło osiągi wzmacniacza.
Piszesz wyraźnie o pominięciu stabilizatora i dołożeniu jedynie kondensatora.

Napisałeś też:
STUDI pisze:Dla pracy z tym stabilizatorem maksymalna moc wyraźnie spadała już przy 30Hz. Dla 20Hz można było już mówić o 20 - 25% spadku amplitudy napięcia na obciążeniu.
Gdzie na oscylogramach, które zamieściłem widzisz taki spadek?
Nie ma? Więc może twój wzmacniacz jednak był niesprawny?
STUDI pisze:Odwracasz kota ogonem. Co mam się cofnąć w czasie zrobić zdjęcie? Coś to zmienia?
Tak. Ja zrobiłem zdjęcia, z których jasno wynika, że problemów na dole, szczególnie spowodowanych zasilaczem nie ma.
Zaznaczam też, że rezystancja wewnętrzna zasilacza, jaka by nie była, nie ma wpływu na pasmo.
A ty rzucasz słowa na wiatr przez cztery strony wątku bez żadnego rzeczowego argumentu. Męczy mnie to już.

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 17:40
autor: Piotr
Swoją drogą jestem nad wyraz rozczarowany przebiegiem tego wątku.
Gdybym na zarzut, od którego wątek się rozpoczął, natrafił na jakimkolwiek innym forum, nie poświęcałbym w ogóle czasu na zawracanie sobie głowy tak niedorzecznymi zarzutami. Ale forum Triody zawsze traktowałem wyjątkowo, jako poważne i opiniotwórcze. Tylko dlatego rozpocząłem dyskusję, w nadziei, iż rzeczowe argumenty wsparte pomiarami (!) znajdą zrozumienie i poparcie wśród użytkowników.
Odnoszę jednak wrażenie, że wątku nikt nie przeczytał, ewentualnie nikogo nie obchodzi wyjaśnienie sprawy, nie wątpię bowiem, że znakomita większość użytkowników doskonale rozumie zagadnienie. Skoro tak, to niech przynajmniej ktoś wreszcie zamknie ten wątek, bo niedługo dowiem się, że moje wzmacniacze brzydko pachną, albo coś podobnego.

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 18:00
autor: Einherjer
Piotrze, spróbuj zrozumieć też innych użytkowników. Doświadczenie pokazuje, że przy typowo dwustronnych sporach, posty osób trzecich zupełnie giną, albo wybierane są z nich pojedyncze zdania. Tak było z postami moimi i Romka. Z moich postów "uchowały się" tylko dywagacje na temat właściwości wtórnika przy dużych częstotliwościach. Pisałem, że wtórnik nie może zaszkodzić temu układowi. Zginęło w szumie. Romek pisał o eliminacji "oddychania" wzmacniacza w skutek zmian amplitudy napięcia sieciowego. Gdzieś się rozmyło. Wszystko wskazuje, że Ty masz rację i dodanie wtórnika nie było błędem. Jak ktoś przeczyta wątek to dojdzie do takiego wniosku. Czego właściwie oczekujesz? Że tu Tomek Janiszewski coś napisze i Sutdi się z nim nie zgodzi z założenia? :D

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 20:41
autor: Romekd
Witam.
Przypomniał mi się jeszcze jeden powód, dla którego warto stabilizować napięcie zasilające stopie końcowe większej mocy, pracujące w klasie AB, szczególnie te spełniające normy Hi-Fi (z bardzo niską dolną częstotliwością graniczną), i to właśnie zasilane pojedynczym napięciem. Powodem tym są wahania napięcia zasilania wywołane zmieniającym się poziomem wysterowania wzmacniacza. Jakieś 35 lat temu, będąc nastolatkiem chciałem zaszokować lekko moich kolegów melomanów, "podrasowując" posiadany wtedy magnetofon szpulowy M2405S. Fabrycznie wyposażony był on w stopnie końcowe o maksymalnej mocy wyjściowej 5 W/4 Ω, czyli podobnej jak posiadane przez nich odbiorniki typu "Duet", czy "Amator-Stereo". Postanowiłem podnieść moc wyjściową magnetofonu na ile to tylko możliwe i rozszerzyć pasmo przenoszenia z fabrycznych 40 Hz...18 kHz (19 cm/s) do pełnego hi-Fi, czyli powiedzmy od 16 Hz...20 kHz. Wyrzuciłem oryginalne wewnętrzne głośniki i w ich miejsce zamontowałem cztery dodatkowe transformatory sieciowe, stopniowo podnosząc napięcie z oryginalnych 21 V do ponad 60 V. Wyciąłem też puszkę, w której chowało się kabel sieciowy w czasie transportu magnetofonu, gdyż miejsce to było mi potrzebne na zamontowanie kilku dodatkowych kondensatorów filtru sieciowego (połączone szeregowo-równolegle kondensatory 4700 μF/40 V). Oczywiście trzeba było dokonać zmian w stopniach mocy, czyli użyć większych i mocniejszych tranzystorów, zwiększyć powierzchnię radiatorów, zastosować kondensatory o wyższym napięciu dopuszczalnym, oraz dokonać zmian w obrębie pętli sprzężenia zwrotnego, by podnieść wzmocnienie dla uzyskania większej mocy wyjściowej przy tym samym poziomie sygnału sterującego. Zmieniłem też charakterystykę częstotliwościową wzmacniacza odczytu i zapisu, by poszerzyć pasmo przenoszenia. Udało się – kolegom "opadły szczęki", z kilku zestawów głośnikowych przy większym wysterowaniu wyleciały membrany, popaliły się też cewki w kilku głośnikach wysokotonowych, ale takich "sopranów" i "basów" koledzy wcześniej nie słyszeli.. :wink: Magnetofon potrafił nagłośnić dyskotekę w stosunkowo dużej sali... Pojawiły się jednak pewne problemy, z których najbardziej widocznym było trzepotanie membran głośników niskotonowych w sytuacjach gdy nagle znacznie zmieniała się moc wyjściowa (po wysterowaniu zmieniała się wartość napięcia zasilającego /"miękki" zasilacz/, a układy starały się utrzymać napięcie na wyjściach tranzystorów w połowie wartości napięcia zasilania /tak samo jak w hybrydzie Piotra/; kondensatory sprzęgające głośniki miały pojemność ok. 5000 μF) . Ponieważ pasmo przenoszenia rozpoczynało się znacznie niżej, to dało się zauważyć "przebicia" najniższych częstotliwości ze ścieżek z drugiej strony taśmy – jakieś "przechodzenie" pola magnetycznego, wywołane przemagnesowywaniem się taśmy od pól zewnętrznych, lub namagnesowaniem się samej głowicy magnetofonu. To zjawisko było najbardziej irytujące przy odtwarzaniu starszych taśm, nagrywanych dużo wcześniej (w sumie zniechęciło mnie to do magnetofonów szpulowych..). Na osiedlu, na którym mieszkałem, budowało się wtedy nowe domy jednorodzinne, czemu towarzyszyło częste używanie spawarek transformatorowych, co przy dość prymitywnej i mocno przeciążonej sieci 220 V skutkowało bardzo dużymi skokami napięcia. Przy nich membrany głośników podłączonych do magnetofonu ciągle się "kiwały", a co jakiś czas, przy większych zmianach napięcia w sieci, pojawiało się buczenie o częstotliwości 100 Hz, wywołane przepływem dużych prądów, przeładowujących kondensatory sprzęgające głośniki z tranzystorami stopni mocy. Pomogło dopiero zamontowanie stabilizatora napięcia (stabilizował napięcie o wartości 55 V), oczywiście wykonanego nie na Mosfecie, bo wtedy ich jeszcze nie było.. :wink:

Pozdrawiam,
Romek

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 21:01
autor: Piotr
Einherjer pisze:Czego właściwie oczekujesz? Że tu Tomek Janiszewski coś napisze i Sutdi się z nim nie zgodzi z założenia? :D
Tak, właśnie na to cały czas czekałem :lol:

Przepraszam za całe zamieszanie i za to, że dałem się wciągnąć w przepychankę :oops:

ps. Niebawem dużo nowości, postaram się zapewnić wam trochę rozrywki. Na początku przyszłego tygodnia na przykład będę testował płytki zupełnie nowych zestawów. Lampowych i to przeciwsobnych!! Ale o tym już w zupełnie innych wątkach 8)

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 21:07
autor: Einherjer
Czekam z niecierpliwością :) Będzie wśród nich "Kukułka"? Kacper namotał w końcu dla mnie transformatory do QQE03/12 (jedna na kanał). Wyszły niezłe armaty, zobaczymy co z tego będzie. No i kolejny słuchawkowiec do przetestowania, SEPP w klasie A.

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 21:14
autor: Piotr
Einherjer pisze:Będzie wśród nich "Kukułka"?
Takoż jedna na kanał, ale bez prądu siatki. Z tego, co pamiętam, twój układ miał być z prądem siatki dla większej mocy. Ja stawiam na prostotę i szczerze mówiąc najbardziej kusi mnie opcja zasilania tego z 250V, co powinno pozwolić na uzyskanie 9W mocy przy Raa=8k. Ale znając naszych hobbystów żadna żywotność lamp nie zrekompensuje im tych dodatkowych trzech watów i będzie trzeba zrobić transformatory na Raa=10k i zasilanie 300V :roll:
Einherjer pisze:Kacper namotał w końcu dla mnie transformatory do QQE03/12 (jedna na kanał). Wyszły niezłe armaty, zobaczymy co z tego będzie. No i kolejny słuchawkowiec do przetestowania, SEPP w klasie A.
Opisuj, chętnie pozaglądam. Ale to też raczej nie w tym wątku ;)

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pt, 5 lipca 2013, 21:24
autor: gsmok
Szanowni Panowie. Apeluję o spokój :) . Są wakacje, słonko świeci. Naprawdę nie ma potrzeby tak się emocjonować.
W razie potrzeby będę niestety zmuszony zamknąć wątek, a tego nie chciałbym robić. Proszę o spokojne wypowiedzi merytoryczne.

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: sob, 6 lipca 2013, 09:43
autor: _idu
Piotr pisze:Piszesz wyraźnie o pominięciu stabilizatora i dołożeniu jedynie kondensatora.
Tak bo taka była zmiana na płytce. Podczas pomiaru nie był dokładany dodatkowy kondensator. Te były dopiero dodane do zmontowanego urządzenia.
Piotr pisze: Więc może twój wzmacniacz jednak był niesprawny?
Dlaczego niesprawny? Można się jedynie spierać o to czy dostępne w handlu MOSFET'y nie są "malowankami". O tym się boleśnie przekonałem kupując w znanej hurtowni pospolite tranzystory 2N5401. Przy 50% napięcia dopuszczalnego Uce przy 1mA szlag je trafiał (w naprawianym układzie). W końcu udało się znaleźć pochodzący z demontażu który działał w tym układzie. Kondensatory elektrolityczne jakie są w handlu niestety nie mają określonej wartości ESR.

Już pisałem lepszym jest zastosować dwa lub więcej kondensatory połączone równolegle zamiast jednego.

Piotr pisze: Zaznaczam też, że rezystancja wewnętrzna zasilacza, jaka by nie była, nie ma wpływu na pasmo.
Zmiana rezystancji wpływa na moc maksymalną - maksymalna amplituda na wyjściu wzmacniacza zależy od napięcia zasilania. Jeśli rezystancja będzie zależna od częstotliwości to i moc wyjściowa będzie od niej zależeć.
Dla pasma określanego nie przy pełnej mocy ale typowo dla -20dB względem pełnego wysterowania to tak, masz rację. Przy poprawnie zaprojektowanym zasilaczu.


P.S.
Prostownik pełnookoresowy z kondensatorem o pojemności 22 mF (22000 μF) oferuje rezystancję wyjściową równą 1/(4 * f * C) => 227 mΩ. Oczywiście bez uwzględnienia rezystancji szeregowej kondensatora. Ale i ta wartość teoretyczna nie różni się znacząco od impedancji stabilizatora w układzie prostego wtórnika.

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: ndz, 7 lipca 2013, 20:23
autor: Romekd
Witam.
STUDI pisze: Kondensatory elektrolityczne jakie są w handlu niestety nie mają określonej wartości ESR.
Studi, należy kupować kondensatory jedynie znanych producentów i jeszcze lepiej znanych serii, gdyż dla nich zawsze można znaleźć notę katalogową, a w niej wszystkie istotne parametry kondensatora. Karty katalogowe informują o dopuszczalnym ciągłym prądzie zmiennym, jaki może przez kondensator przepływać bez ryzyka skrócenia jego żywotności. Są też podawane graniczne (maksymalne) wartości ESR, najczęściej dla dwóch temperatur pracy kondensatora. ESR można też samemu zmierzyć, gdyż większość mostków RLC daje obecnie taką możliwość. Myślę, że nawet nie dysponujący mostkiem przeciętnie zdolny konstruktor-amator powinien umieć wyznaczyć ESR kondensatora metodą techniczną.
Można się jedynie spierać o to czy dostępne w handlu MOSFET'y nie są "malowankami". O tym się boleśnie przekonałem kupując w znanej hurtowni pospolite tranzystory 2N5401.
Zmiana rezystancji wpływa na moc maksymalną - maksymalna amplituda na wyjściu wzmacniacza zależy od napięcia zasilania. Jeśli rezystancja będzie zależna od częstotliwości to i moc wyjściowa będzie od niej zależeć.
Czy podróbki mogły być aż tak bardzo złe, by zbudowany na nich stabilizator wykazywał gorsze parametry od zwykłego mostka prostowniczego z kondensatorem. Chyba, że byłyby całkiem zepsute lub innego typu, ale wtedy nie powinieneś zarzucać Piotrowi poważnego błędu. Nie mógł uwzględnić takiej ewentualności projektując stabilizator z Mosfetem.. Ustalenie przyczyny złego działania wzmacniacza ze stabilizatorem wydaje się bardzo proste do przeprowadzenia. Czemu tego nie zrobiłeś? Zresztą jeżeli nawet napięcie na wyjściu stabilizatora spadałoby przy pełnym wysterowaniu wzmacniacza o powiedzmy 2...3 V, w stosunku do stanu przed wysterowaniem, to spadek mocy z tego wynikający byłby nie do wykrycia na słuch, może dałoby się go co najwyżej zmierzyć... Jak sądzisz, jak bardzo obniżyłaby się moc i czy zależałaby wówczas od wzmacnianych częstotliwości?
Prostownik pełnookresowy z kondensatorem o pojemności 22 mF (22000 μF) oferuje rezystancję wyjściową równą 1/(4 * f * C) => 227 mΩ. Oczywiście bez uwzględnienia rezystancji szeregowej kondensatora. Ale i ta wartość teoretyczna nie różni się znacząco od impedancji stabilizatora w układzie prostego wtórnika.
Z tej części Twojej wypowiedzi to już w ogóle niewiele rozumiem. Za bardzo to zagadnienie "uprościłeś". Rezystancja wyjściowa stabilizatora kompletnie nie zależy od pojemności kondensatora, gdyż mówi ona o zmianach napięcia na wyjściu dla obciążenia prądem stałym. Po wysterowaniu wzmacniacza zmienia się dość mocno wartość składowej stałej prądu pobieranego ze stabilizatora, przez co napięcie na wyjściu wtórnika minimalnie przysiada. Dzieje się to niezależnie od częstotliwości wzmacnianych sygnałów, a zależy głównie od ich amplitudy (mocy wyjściowej). Dla składowej zmiennej prądu można określić impedancję (a nie rezystancję, jak napisałeś) wyjściową i ta zależy od częstotliwości, oraz parametrów kondensatora i samego wtórnika (jest wypadkową wszystkich tych parametrów). Ma ona jednak w omawianym układzie zbyt małą wartość, by w ogóle oddziaływać na parametry wzmacniacza.

Upraszczając temat (dla łatwiejszego zrozumienia) możemy przyjąć, że na kondensatorze filtru występują trzy główne rodzaje zakłóceń:

- wolnozmienne wahania napięcia, występujące przy zmianach napięcia w sieci elektrycznej i chwilowych zmianach poziomu mocy oddawanej przez wzmacniacz
- szybkozmienne, wynikające z obciążenia wyjścia filtru składową zmienną prądu o częstotliwości sygnału sterującego wzmacniaczem
- tętnienia sieciowe (o częstotliwości 100 Hz i jej harmonicznych), których poziom również zależy od pobieranego z zasilacza prądu.

Przy normalnej pracy wzmacniacza występują one jednocześnie i trzeba rozumieć znaczenie i wpływ każdej z nich.

Jednym z istotnych parametrów każdego wzmacniacza jest tłumienie zakłóceń przedostających się od strony zasilania. Dzięki niemu w zasilaczach wzmacniaczy często stosowane były kondensatory o stosunkowo małej pojemności, np. 2* 4700 uF przy maksymalnej mocy wyjściowej 2*100 W. Amplituda tętnień na nich była dość wysoka, a mimo to w głośnikach dla małych i średnich wysterowań wzmacniacza w ogóle nie były one słyszalne. W dość popularnej wśród audiofilów konstrukcji "Gainclone" niektórzy stosowali kondensatory o pojemności zaledwie 1000 uF i układy działały. Tłumienie zakłóceń z obwodów zasilania dla typowych stopni wyjściowych m.cz. wynosi mniej więcej 50...100 dB i w dużym stopniu zależy od częstotliwości zakłóceń - tłumienie zmniejsza się ze wzrostem częstotliwości, a przy niektórych wzmacniaczach zasilanych niesymetrycznie (to zależy od ich budowy) zmniejsza się również ze spadkiem częstotliwości zakłóceń poniżej pewnej wartości. Oczywiście wzmacniacz tłumi zakłócenia jedynie w sytuacji, gdy nie brakuje mu napięcia zasilającego, czyli gdy nie jest maksymalnie wysterowany.

Pozdrawiam,
Romek

Re: Wpływ obwodów zasilania na pracę wzmacniacza hybrydowego

: pn, 8 lipca 2013, 10:22
autor: _idu
Romekd pisze: Studi, należy kupować kondensatory jedynie znanych producentów i jeszcze lepiej znanych serii, gdyż dla nich zawsze można znaleźć notę katalogową, a w niej wszystkie istotne parametry kondensatora. Karty katalogowe informują o dopuszczalnym ciągłym prądzie zmiennym, jaki może przez kondensator przepływać bez ryzyka skrócenia jego żywotności. Są też podawane graniczne (maksymalne) wartości ESR, najczęściej dla dwóch temperatur pracy kondensatora. ESR można też samemu zmierzyć, gdyż większość mostków RLC daje obecnie taką możliwość. Myślę, że nawet nie dysponujący mostkiem przeciętnie zdolny konstruktor-amator powinien umieć wyznaczyć ESR kondensatora metodą techniczną.
Wartość ESR specyfikuje się jedynie dla kondesatorów niskoimpedancyjnych. Niestety wybór wartości, napięć itd jest niewielki. Największa dostęna w hurtowni pojemność to niestety 3900u.
Standardowe - niezależnie od klasy temperaturowej - nie mają wyspecyfikowanej wartości ESR.
Nie ma tu nic do tego sprzedawca - bowiem jest produkt firmy i jego nota katalogowa.

Niestety w przypadku standardowych kondesatorów trzeba się liczyć ze sporym rozrzutem wartośći ESR (inaczej by podawano ją... ciekawe dlaczego nie chcą jej podawać :) ?). Co do kupowania - oferta znanej łódzkiej hurtowni elektronicznej TME o zasięgu europejskim. Ilu masz tam producentów kondesatorów elektrolitycznych - szczególnie dużej pojemności?

Inny dostawca lokalny - no właśnie - nie ma innego dostawcy - w sklepikach kupić można coś co musi być tanśze dla sklepikarza w zakupie praktycznie detalicznym (tak, detalicznym, bo ilość zamawianych elementów przez sklepiki to detal) niż sprzedaje TME z upustem.
Inny hurtownik - OK - tylko się okaże, że ma produkty tych samych producentów co TME.....
Romekd pisze: Czy podróbki mogły być aż tak bardzo złe, by zbudowany na nich stabilizator wykazywał gorsze parametry od zwykłego mostka prostowniczego z kondensatorem. Chyba, że byłyby całkiem zepsute lub innego typu, ale wtedy nie powinieneś zarzucać Piotrowi poważnego błędu.
Wystarczy, że MOSFET ma większą wartość Rdson.

Po drugie niby ten sam typ np. IRFP530, ale nawet pobieżne przejrzenie not katalogowych np. IR i VISHAY (oferta TME) pozwala wychwycić różnice w specyfikacji. Np. pojemność wejściowa może sie znacznie różnić. Zgodność jest jedynie w zakresie kilku podstawowych parametrów jak dopuszczalna moc strat, napięcie, maksymalny prąd.

Hurtownik ma coraz trudniej z zakupem elementów - stąd już ilość dostępnych typów spada. Powód dobry producent woli zarabiać na czymś innym - np. pamięci flash itd.... Przykład sprzed mnie więcej 10 lat. Atmel olał produkcję mikrokontrolerów (były braki na rynku mimo sporego popytu) bo miał lepszy kontrakt (sporo monety) na pamięci flash. Dla hurtownika jakim jest TME jest też ważna cena jaką może zaoferowąć nabywcy przy hurtowych zamówienianiach. Cena (niska) rządzi niestety. Na "leżaku magazynowym" nie zarabia się a jedynie traci.

Wracająć do poważnego błędu. Niestety projektując układ trzeba też liczyć się z tym jakie elementy są dostępne. Co innego parta miliona sztuk gdzie sobie można zamówić elementy "pod siebie" a co innego zestaw dla hobbystów gdzie niestety elementy dospene w sklepie będą takie a nie inne.
Romekd pisze: Jak sądzisz, jak bardzo obniżyłaby się moc i czy zależałaby wówczas od wzmacnianych częstotliwości?
Słuch nie wychwyci ale są ludzie którzy sie uczepią np. spadku rzędu 0.25dB na dolnym skraju pasma akustycznego. Nie mają znaczenia argumenty typu że nie słyszysz. (Pada argument ale mam(y) kolumny które przenoszą od 20Hz.... i basta) - decyduje więc końcowy argument za to bardzo brutalny, który nazywa się kasa. Niestety w dobie taniej masówki to jedyny zarobek na produkcie własnoręcznie zmontowanym to niestety jest ale wśród grupy ludzi którzy np. założą złoconą Skę w tablicy rozdzielczej. Chcesz do swojego hobby nie dokładać - to niestety musisz się dostosowywać często do absurdalnych zachcianek. Ale to już temat na inną dyskusję - niestety polityczną w dużej mierze.
Romekd pisze: Z tej części Twojej wypowiedzi to już w ogóle niewiele rozumiem. Za bardzo to zagadnienie "uprościłeś". Rezystancja wyjściowa stabilizatora kompletnie nie zależy od pojemności kondensatora, gdyż mówi ona o zmianach napięcia na wyjściu dla obciążenia prądem stałym. ....
To sobie trochę przerobiłem pod LTSpice'm.
Uproszczenie modeli - źródło napięcia ma tylko rezystancję wewnętrzną (czyli własnych polejmnośći indukcyjności itd....).
Zbudowany schemat stopnia mocy (identyczny jak w opisywanym schemacie Piotra - jedynie tranzystory mocy IRFP240 i IRFP9240, zaś ten w układzie polaryzacji to BD438 - ale to mało istotne - takie modele akurat miałem pod ręką). Wykreślanie ch-ki częstotliwościowej nieco poniżej pełnej mocy.

No to już tylko pozostaje "zabawa" z rezystancją źródła zasilania i pojemnością kondesatorów go blokujących. Ładnie widać ich wpływ. Powiedzmy że pojemnośći rzędu 4700u i rezystancja rzędu 100m dają już widoczny spadek mocy w zakresie niskich częstotliwości poniżej 30Hz (powiedzmy że wartość kondesatora na wyjściu zwiększymy, tak samo jak pojemnosci kondesatora bootstrap'u, i kondesatorów sprzęgających).

Wcześniej "symulowałem" ten wtórnik-stabilizator.

Prostownik z kondesatorem na wyjściu. Napięcie tętnień na tym kondesatorze jest głównym elementem składowym jego dynamicznej wyjściowej rezystancji.
Spadek napięcia na diodach - wartośc dynamiczna ma małą wartość a i tak impulsy natężenia podłądowywujące kondesator mają wartość maksymalną praktycznie niezależną od natężenia prądu obciążenia. (diody wtedy praktycznie pracują na zwarcie którego rezystancja jest ograniczone rezystancją uzwojenia, połączeń i ESR kondesatora).

Wracając czy wtórnik stabilizator może popsuć ch-kę przenoszenia wzmacniacza. Tak, wszystko zależy od tego jak się zmieni stała czasowa rwy * Cf. Zmiana rwy może być mniejsza niż zmiana Cf w przypakdu założenia zworki w miejscu tranzystora pełniącego rolę stabilizatora.

A że istotnym będzie np. Rdson tranzystora we wtórniku to łatwo o taki sobie efekt końcowy. Owszem - normalnie no problem - przecież niby spadek mocy dla 20Hz będzie mniejszy niż 3dB. Tak, ale jeśli ktoś określi, że dla 20Hz i 50kHz spadek mocy ma być nie większy niż 0.5dB? Jeszcze gorzej jest jak to 0.5dB ma być dla 10Hz (a nie jest to rzadkością - nowa moda to przenoszenie od 7Hz).

Bateria połączonych kondesatorów elektrolitycznych dała w moim konkretnym przypadku lepszy rezultat.
Romekd pisze: Ma ona jednak w omawianym układzie zbyt małą wartość, by w ogóle oddziaływać na parametry wzmacniacza.
Jak wcześniej napisałem jak już zbocznikujesz stabilizator kondesatorem to już pojawia sie wpływ częstotliwości. Takie 4700u i 100m rezystancji to np. spadki napięcia na obciążeniu wzmacniacza rzędu 0.5dB dla 20Hz. (Spadek mocy jest już dwukrotnie większy w decybelach).
Romekd pisze: Jednym z istotnych parametrów każdego wzmacniacza jest tłumienie zakłóceń przedostających się od strony zasilania. Dzięki niemu w zasilaczach wzmacniaczy często stosowane były kondensatory o stosunkowo małej pojemności, np. 2* 4700 uF przy maksymalnej mocy wyjściowej 2*100 W. Amplituda tętnień na nich była dość wysoka, a mimo to w głośnikach dla małych i średnich wysterowań wzmacniacza w ogóle nie były one słyszalne.
Amplituda tętnień zależy od prądu obciążenia. We wzmacniaczu klasy B prąd spoczynkowy jest niski. Więc i amplituda tętnień mała.
A co do tego że niesłyszalne - kiedyś jak odstęp sygnał szum oraz dynamika źródeł sygnału był niska jak na obecne standardy to tak - było OK bo i tak szumy i zakłócenia w sygnale maskowały dość duży przydźwięk. No i ew. znaczenie ma też dolna częstotliwość przenosozna przez zestaw głośnikowy.
Obecnie już nie. To "w ogóle niesłyszalne" niestety jest zdecydowanie za głośne gdzie osłuchuje się głośnik w cichym pokoju z odległości 0.5m a wzmacniacz rozkręcony na maxa przy zwartym do masy wejściu. Wierz mi, że 2 * 4700u "nie przejdzie". Szczególnie przy zestawach o dużej efektywności i mających niską dolną częstotliwość przenoszenia. Niestety dziś jak ktoś chce wydać monetę to stawia duże wymagania. Ten "niewymagający" zainteresuje się wieżą z "choinką" (lampek) sprzedawaną w markecie.
Romekd pisze: W dość popularnej wśród audiofilów konstrukcji "Gainclone" niektórzy stosowali kondensatory o pojemności zaledwie 1000 uF i układy działały.
Tak, ale dodaj że, stosowano tam sztuczki układowe zwiększające tłumienie tętnień. Zresztą większość rozwiązań układowych publikowanych w TubeCAD Journal mają zastosowane takie tricki.
Romekd pisze: Oczywiście wzmacniacz tłumi zakłócenia jedynie w sytuacji, gdy nie brakuje mu napięcia zasilającego, czyli gdy nie jest maksymalnie wysterowany.
Bardzo mądra uwaga. Określanie maksymalnej mocy dla różnych częstotliwości (czego Piotr bardzo unika zasłaniając się dziwnymi argumentami....) niestety oznacza też że wzmacniacz pracuje zazwyczaj w reżimie gdzie mocy zasilania zaczyna już "być na styk".

Ciekawej sie zaczyna jak sobie dołożymy pasożytnicze rezystancje, indukcyjności itd.

Jest jeszcze wpływ temperatury. Ale radiator nagrzewa się wolniej w porównaniu z okresem dla 10Hz. Dla zimnego i ciepłego - wyniki będą inne.
Dla niskich cżestotliwości może się pojawić dodatkowa szkodliwa modulacja parametrów zastosowanych elementów. Pojawi się "pompowanie" przesunięte w czasie - o tym zjawisku było w wątku o 1Ż37B i gammatronie gdzie prąd płynący przez lampę dogrzewa katodę zwięszając jej emisję...)