romanradio pisze:
UX201,ale można wtyknąć każdą inną 201,pozdrawiam.
Najlepsze rezultaty udało mi sie uzyskac z lampą UX-200A (domieszka gazu szlachetnego ) w detektorze.
Lampy CX-340 w wykonaniu "globe" też są godne uwagi - pracują w pozostałych stopniach ze znaczaco większym wzmocnieniem od 201A
roger1pl pisze:Po wojnie.. zostało pewnie sporo zapasów albo i stanowiska-linie produkcyjne - zapotrzebowanie wojenne znacznie zmalało wiec trafiła na rynek.
Znasz jakis odbiornik produkowany pod nią?
pozdrawiam
Z pamięci nie powiem, nie znam na pamięć wczesnych radyj, ale zapewne większość pierwszych konstrukcji jej używała. Zwłaszcza, że sporo producentów nie podawało typu lamp a informacje typu 'lampa detektorowa', klient wsadzał co chciał. AFAIR nawet PTR jej mutację produkował (pod nazwami RM, SRM i PRM)
A tak BTW , to wielkie dzięki roger1pl za podzielenie się doświadczeniem i naprowadzenie na właściwy trop
Strasznie głupio wyglądałby nowy zasilacz anodowy w projekcie TNT 1929 .
A bateria to jest , do okazjonalnej pracy tym nadajnikiem .
roger1pl pisze:Akumulatorki 9V nie są tutaj dobrym rozwiązaniem, bardzo awaryjne, ponieważ wewnętrzne cele są często nierównomiernie ładowane – okres eksploatacji rzadko przekracza rok.
Dla porównania, "ruski" akumulator 9V z 1981roku a używany od 1982 do chwili obecnej wygląda na całkiem dobry. Np. radio "Sokół" gra na nim co najmniej kilka godzin zanim trzeba go ponownie ładować.
roger1pl pisze:Akumulatorki 9V nie są tutaj dobrym rozwiązaniem, bardzo awaryjne, ponieważ wewnętrzne cele są często nierównomiernie ładowane – okres eksploatacji rzadko przekracza rok.
Dla porównania, "ruski" akumulator 9V z 1981roku a używany od 1982 do chwili obecnej wygląda na całkiem dobry. Np. radio "Sokół" gra na nim co najmniej kilka godzin zanim trzeba go ponownie ładować.
Być może nie wyraziłem się precyzyjnie, chodzi o współczesne akumulatorki rozmiaru 6F22.
Ten na fotografii jest zestawem połączonych ogniw guzikowych (chyba 100mAh), o większej trwałości.
Co nie zmienia faktu że jego trwałość jest zaskakująca , mam sporo takich radzieckich ogniw-akumulatorków Ni-Cd o różnych pojemnościach z lat 80 i 90. Większość z nich gubi elektrolit lub jest wyschnięta. Jedynie dobrze zakonserwowane ( regularnie czyszczone i smarowane) ogniwa maja użyteczną pojemność.
GRATULUJĘ EGZEMPLAŻA
takie baterie anodowe prod. CHRL są na rynku USA,cena 15 usd/szt.Dwie załatwiają sprawę zasilania anodowego bateryjniaków (nie wszystkich).Może któryś z polskich importerów elektrotechniki chińskiej byłby skłonny zamówic partię takich?
$(KGrHqEOKpgE6U8D0FWPBOu()gR7Jw~~60_12.jpg (20.09 KiB) Przejrzano 1283 razy
znów odwaliłem kawał dobrej a niepotrzebnej roboty
---------------------------------------------
ciąg dalszy zasilania bateryjnego.Taki solidny pojemnik z wojskowego demobilu b. łatwo przerobiłem na zasilacz żarzenia 1,5V i minusa -6V,do radyjka.Jeszcze prościej zrobić zasilanie tylko 1,5V,12 x bateria R 20,przy czym wystarczy do pojemnika włożyć 4 szt. R20.Przeróbka wymaga (oprócz chęci) dwustronnego laminatu.Jeśli chodzi o koszty pojemniki są wystawiane na Allegro 5pln/szt.Baterie R20 można kupić już od 1pln/szt.
znów odwaliłem kawał dobrej a niepotrzebnej roboty
---------------------------------------------
Pomysłowość się przydaje. Też miałem kilka pomysłów co do tego pojemnika, ale jest zbyt nietypowy gabarytowo jak na moje potrzeby... Stworzyłem coś takiego, drewniana skrzynka oklejona częściowo fornirem, wewnątrz będzie pakiet 4xR20 do żarzenia i 60xR6 do zasilania anodowego, włącznik zasilania z przodu lub z boku i docelowo dwa woltomierze z zakresem 0V-3V i 0V-100V włączane włącznikiem chwilowym w celu kontroli napięcia (z tym mam problem, kupić dwa identyczne z wyglądu przyrządy to chyba cud). Zastanawiam się jeszcze czy jest szansa na "upchnięcie" wewnątrz zasilacza sieciowego, ale zobaczę ile będzie miejsca z kompletem baterii i dopiero się okaże czy ta sztuczka się uda.
Ps. Skrzynka na razie w fazie zaawansowanego pomysłu, jeszcze wiele się może zmienić, zwłaszcza kolor, ten jest zdecydowanie za jasny.
Zasilanie bateryjne to takie koszty, że postanowiłem kupić zasilacz i żarzenie tylko z baterii mieć. A i tak jest to powód dla którego pionier stoi w kącie i pójdzie chyba na strych na wsi. Kompletnie debilny, niepotrzebny, przepłacony, nieopłacalny i za mało przemyślany zakup. Może jak będzie mi się chciało za kilka lat to go naprawię...
Raczej myślałem o pomalowaniu tych jasnych fragmentów farbą składającą się z 30% czarnej i 70% brązowej. Dało by to kolor podobny do bakelitu tego Pioniera. Mam złe doświadczenia co do bejcy rustykalnej, te kolory są jakieś dziwne. Jak nie czerwone to szarawe... Mam chyba 7 różnych buteleczek i zawsze jakiś horror kolorowy wychodzi. Już lakierobejca jest znacznie lepsza ale przy nakładaniu za pomocą tamponu lub gąbki. Przetestowałem ten sposób na pseudo kopiach osad i działa dobrze.
jacekk pisze:Mam złe doświadczenia co do bejcy rustykalnej, te kolory są jakieś dziwne. Jak nie czerwone to szarawe... Mam chyba 7 różnych buteleczek i zawsze jakiś horror kolorowy wychodzi.
Mi kolor zawsze się zgodził z podanym na etykiecie. Kilka warstw - drewno pije. Również lakier pije.
Lakier pogłębi kolor. Kolor bez lakieru jest słaby, jasny itd... Lakier dopiero wzmacnia efekt końcowy.
Przy dobrym oczyszczeniu drewna i dobrym lakierze na koniec wystarcza z powodzeniem bejca rustykalna. Owszem trzeba wyczuć kolor ale to inna kwestia.
jacekk pisze:
Już lakierobejca jest znacznie lepsza ale przy nakładaniu za pomocą tamponu lub gąbki.
A fe.... Ani to bejca ani lakier. Dobre do szybkiego odmalowania na odwal się.
Pokazał bym jedno zdjęcie ale się boję Lakierobejca jest całkiem znośna, ale nie przy nakładaniu pędzlem! Używam do tego szmacianego gałganka, podobnie jak przy politurowaniu. Kilka warstw daje świetny efekt, na koniec politura albo lakier. Tylko kluczowe jest perfekcyjne przygotowanie powierzchni, każdy dołek, zmatowienie czy coś podobnego psuje efekt.
jacekk pisze:Pokazał bym jedno zdjęcie ale się boję Lakierobejca jest całkiem znośna, ale nie przy nakładaniu pędzlem! Używam do tego szmacianego gałganka, podobnie jak przy politurowaniu. Kilka warstw daje świetny efekt, na koniec politura albo lakier. Tylko kluczowe jest perfekcyjne przygotowanie powierzchni, każdy dołek, zmatowienie czy coś podobnego psuje efekt.
No widzisz przy tradycyjnej bejcy wystarczy usunąć tylko wszelkie resztki starego lakieru. Jak dobrze nasączysz (kilka malowań) to da radę szlifować przed lakierowaniem bez utraty jednolitości koloru. Przy lakierowaniu można pomiędzy kolejnymi warstwami szlifować (ale nie pierwsze warstwy gdy praktycznie cały lakier wnika wgłąb drewna).
Lakierobejca nigdy nie da tego efektu bejca + lakier. Jest dobra dla szybkiego pomalowania na odwal się. Tradycyjna bejca może głębiej zabarwić. Lakier zrobi swoje ale np. słoje inaczej reagują na bejcę i inaczej na lakier.