Re: Ganymede - przedwzmacniacz "na bogato"
: czw, 15 stycznia 2015, 22:40
Żarzenie szeregowe? Prąd stabilizowany źródłem na tranzystorze, czy bardziej skomplikowanie?
Forum miłośników lamp i retro radiotechniki
http://forum-trioda.pl/
CzołemMatizz pisze:Witaj Piotrze.
Dziękuję. Wyłącznik na bocznej ściance jest zdecydowanie bardziej praktyczny, niż na tylnej, a na przedniej nie mógł się znaleźć choćby dlatego, że nie chciałem wlec napięcia sieciowego w okolice regulatorów.Matizz pisze:Bardzo podoba mi się Twoja konstrukcja (no, może bez tego wyłącznika sieciowego na bocznej ściance, jest on w ogóle praktyczny?)
Po pierwsze kondensator sprzęgający nigdy nie pracuje przy napięciu zbliżonym do znamionowego, ponieważ powinien być przewidziany na napięcie większe od napięcia zasilania przy zimnych lampach, a w punkcie pracy napięcie rzadko przekracza 1/3 tej wartości. Dodatkowo udało mi się nie obłamać wyprowadzeń. Tak, czy siak zostały one zamontowane tymczasowo w oczekiwaniu na właściwe zwijki.Matizz pisze:Po pierwsze zielone miflexy. Zarówno ja, jak i koledzy z forum często spotkaliśmy się z przypadkami, gdy tego typu kondensator pracując przy napięciu zbliżonym do znamionowego z czasem tracił pojemność (w skutek samonaprawialności). Dodatkowo ich wyprowadzenia lubiły się obrywać nawet przy delikatnym ich odginaniu.
Tutaj jest podobnie, kondensatory zastosowane tymczasowo dla doboru odpowiedniej wartości. Jeżeli przyjrzysz się uważnie, to zauważysz, że na kolejnych zdjęciach ich wartości są zupełnie różne. Tu również docelowo będzie czerwono-żółto.Matizz pisze:Wysokonapięciowe kondensatory w regulatorze barwy (małe, niebieskie na 1kV i więcej) są wykonane z ceramik typu X7R, Y5V czy Z5U. Na parametry tego typu kondensatorów wpływa wszystko. Napięcie DC, napięcie AC, temperatura, częstotliwość czy czas odgrywają ogromną rolę w pojemności takiego delikwenta.
Nie. Sprawdzone przez lata w wielu konstrukcjach. Są tak lekkie w porównaniu do sztywności wyprowadzeń, że nie ma zagrożenia. Oczywiście dotyczy to najmniejszych kondensatorów na krótkich nogach, większe są dodatkowo zamocowane.Matizz pisze:U Ciebie kondensatory elektrolityczne, oprócz tych na PCB, wiszą na długich doprowadzeniach i nie są w ogóle przymocowane. Nie boisz się, że coś się kiedyś urwie albo będzie wpadało w rezonans?
Jeżeli masz konkretne dane na ten temat, to chętnie się zapoznam. Ja nie zaobserwowałem żadnych niedomagań ze strony tych elementów.Matizz pisze:Jakość kondensatorów Samwha też jest trochę dyskusyjna, a audiofilskie to one na pewno nie są. Kondensatory Rubycon czy Teapo są od nich dużo lepsze (jeśli chodzi np o ESR, czy żywotność) a dalej to ta sama, najniższa półka cenowa.
Gdyż, wyobraź sobie, różne rezystory służą do różnych rzeczy. W filtrach RIAA rezystory precyzyjne są na swoim miejscu, natomiast MŁT bardzo dobrze spisują się jako rozładowujące dla kondensatorów zasilacza. Z kolei rezystory dużej mocy z radiatorami stosuję w miejscu, gdzie wydzielają się większe moce. To chyba bardziej logiczne, niż robienie wszystkiego pod kolor...?Matizz pisze:rezystory od MŁT przez precyzyjne aż do aluminiowych.
Naprawdę? Hmm...Matizz pisze:Nigdy nie spotkałem się też z innymi parametrami Twoich wzmacniaczy jak moc, czułość i pasmo przenoszenia.
Patrz wyżej. Pewnie zauważyłeś, że moje zaplecze pomiarowe jest w porównaniu do twojego, jakby to ująć, dość podstawowe. Jeżeli miałbyś ochotę przysłużyć się społeczeństwu i pomóc mi w bardziej precyzyjnych pomiarach, np. szumów przedwzmacniaczy mikrofonowych, to z przyjemnością dostarczę sprzęty.Matizz pisze:Dlaczego nie podajesz parametrów takich jak zniekształcenia nieliniowe, zawartość harmonicznych czy odstęp sygnał/szumy?
Czy jest to ściśle strzeżona tajemnica firmy?
Inni producenci zazwyczaj się chwalą, że mają jedno zero w zniekształceniach więcej od konkurencji.
Punkt dla Ciebie, że o tym pamiętasz.Piotr pisze:Po pierwsze kondensator sprzęgający nigdy nie pracuje przy napięciu zbliżonym do znamionowego, ponieważ powinien być przewidziany na napięcie większe od napięcia zasilania przy zimnych lampach, a w punkcie pracy napięcie rzadko przekracza 1/3 tej wartości.
Owszem, zdjęcia dokumentują cały przebieg budowy wzmacniacza. Nie zawsze obliczone wartości elementów są tymi idealnymi ( wszak dochodzą nam różne pojemności montarzowe czy indykcyjności doprowadzeń) i trzeba niektóre elementy dobrać praktycznie. Ostatnie zdjecia sugerują już jednak produkt gotowy, a ciągle widać tam pojedyncze niebieskie kółeczka.Piotr pisze:Tutaj jest podobnie, kondensatory zastosowane tymczasowo dla doboru odpowiedniej wartości. Jeżeli przyjrzysz się uważnie, to zauważysz, że na kolejnych zdjęciach ich wartości są zupełnie różne. Tu również docelowo będzie czerwono-żółto.
Kondensatory te dręczą typowe dla wielu kodnesatorów przypadłości - duży ESR i szybki jego wzrost gdy kondensator pracuje w podwyższonej temperaturze i przy prądzie zbliżonym do nominalnego. Cechy te nie ujawniają się szybko, ale po dłuższym czasie.Piotr pisze:Jeżeli masz konkretne dane na ten temat, to chętnie się zapoznam. Ja nie zaobserwowałem żadnych niedomagań ze strony tych elementów.
Jakość kondensatorów Samwha też jest trochę dyskusyjna, a audiofilskie to one na pewno nie są. Kondensatory Rubycon czy Teapo są od nich dużo lepsze (jeśli chodzi np o ESR, czy żywotność) a dalej to ta sama, najniższa półka cenowa.
Dlaczego więc nie zastosujesz precyzyjnych rezystorów również w regulatorze barwy dźwięku. Potencjometry nie wyglądają na jakieś zwykłe Alphy, więc zakładam, że są współbierzne. Jeżeli w przedwzmacniaczu RIAA dobierasz wszystko dokładne, to dlaczego dopuszczasz możliwość wystąpienia różnicy pomiędzy kanałami w korektorze barwy przez stosowanie 5% rezystorów i nieprzewidywalnych kondensatorów?Piotr pisze:Gdyż, wyobraź sobie, różne rezystory służą do różnych rzeczy. W filtrach RIAA rezystory precyzyjne są na swoim miejscu, natomiast MŁT bardzo dobrze spisują się jako rozładowujące dla kondensatorów zasilacza. Z kolei rezystory dużej mocy z radiatorami stosuję w miejscu, gdzie wydzielają się większe moce. To chyba bardziej logiczne, niż robienie wszystkiego pod kolor...?
Odniosłem się do informacji na stronie, miałem też na myśli parametry sygnałowe. Waga czy wymiary wmacniacza, to w moim mniemaniu parametry drugorzędne. Nawet ilość wejść czy wyjść jest mniej istotna, ponieważ możemy to łatwo zmienić poprzez dodanie przekaźnika, czy innego przełącznika albo dodając kolejny moduł wzmacniacza.Piotr pisze:Naprawdę? Hmm...
Ponieważ, jak już wspominałem, stosuję je tymczasowo do uruchamiania.Matizz pisze:Jeśli już stosujesz wiekowe elementy, to dlaczego nie te najlepsze - styrofleksy?
W tym układzie kondensatory te tworzą filtr 47k-22uF-47k przy minimalnym prądzie, napięciu poniżej połowy znamionowego oraz temperaturze nie przekraczającej 40st.C.Matizz pisze:Kondensatory te dręczą typowe dla wielu kodnesatorów przypadłości - duży ESR i szybki jego wzrost gdy kondensator pracuje w podwyższonej temperaturze i przy prądzie zbliżonym do nominalnego. Cechy te nie ujawniają się szybko, ale po dłuższym czasie.
Ponieważ wciąż dobieram elementy. Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie przed zamontowaniem są zmierzone i dobrane z dokładnością często lepszą niż 1%, nawet jeżeli na obudowie elementu widnieje 5%.Matizz pisze:Dlaczego więc nie zastosujesz precyzyjnych rezystorów również w regulatorze barwy dźwięku. Potencjometry nie wyglądają na jakieś zwykłe Alphy, więc zakładam, że są współbierzne. Jeżeli w przedwzmacniaczu RIAA dobierasz wszystko dokładne, to dlaczego dopuszczasz możliwość wystąpienia różnicy pomiędzy kanałami w korektorze barwy przez stosowanie 5% rezystorów i nieprzewidywalnych kondensatorów?
To o jakie konkretnie parametry chodzi? Pasmo na przykład podaję zawsze przy dwóch spadkach, -1dB i -3dB. Odstęp od szumu jest większy niż możliwości pomiarowe mojego laboratorium, natomiast zniekształcenia przy prostych układach bez sprzężenia zwrotnego trzeba by podawać jako wykres, najlepiej szczegółowo łącznie z informacją o rzędach, co mogłoby więcej zagmatwać, niż wyjaśnić przeciętnemu użytkownikowi.Matizz pisze:Odniosłem się do informacji na stronie, miałem też na myśli parametry sygnałowe. Waga czy wymiary wmacniacza, to w moim mniemaniu parametry drugorzędne.
Dlatego też dyskutuję na forumMatizz pisze:Aby przekroczyć pewne granice czasami trzeba zastosować nowatorskie, nietypowe rozwiązania. Aby to zrobić, potrzebna jest jednak wiedza jak działa, na co oraz w jaki sposób wpływa każdy element schematu.
Te niebieskie kondensatory ceramiczne często nie nadają się nawet do prób w układach audio. Jeżeli są wykonane z kiepskiej "ferrroceramiki", to tolerancja ich pojemności może wahać się od -20 do +80% i zależeć od temperatury, napięcia stałego, oraz składowej zmiennej, stanowiącej sygnał użyteczny.. Pomiar ich pojemności mostkiem jest tu mało przydatny, gdyż w konkretnym układzie, gdzie kondensator będzie spolaryzowany napięciem stałym, jego pojemność będzie już inna, a po podaniu na niego sygnału m.cz. stanie się on jeszcze niezłym modulatorem (będzie generował duże zniekształcenia; być może nawet sam zacznie "grać"..Piotr pisze:Ponieważ wciąż dobieram elementy. Nie muszę chyba dodawać, że wszystkie przed zamontowaniem są zmierzone i dobrane z dokładnością często lepszą niż 1%, nawet jeżeli na obudowie elementu widnieje 5%.
Te 10000h nie robi wrażenia jak się weźmie do łapy współczesny falownik gdzie producent gwarantuje trwałość kondesatorów elektrolitycznych w prostowniku (jest monitorowana prze mikrokontroler) na 10 lat pracy (przy założeniu nawet ciągłej pracy 7d/24h bo producent podaje żadnego dodatkowego warunku dla deklarowanej trwałości jedynie spełnienie minimalnych warunków chłodzenia).Matizz pisze:Dla porównania Rubicony serii ZLH przy mniejszej średnicy wytrzymują co najmniej 7000 godzin, a te grubsze co najmniej 10000 godzin w 105'C.
A jesteś pewny STUDI, że kondensatory w opisywanych przez Ciebie falownikach pracują z pełnym obciążeniem i w temperaturze 105 lub 125°C? Projektując urządzenie możemy zapewnić elementom odpowiednie warunki pracy, co ma ogromny wpływ na trwałość tych elementów. Przy odpowiednich warunkach kondensator z tabelki będzie pracował przez 300000 godzin, a to już ponad 34 lata ciągłej pracy!STUDI pisze:Te 10000h nie robi wrażenia jak się weźmie do łapy współczesny falownik gdzie producent gwarantuje trwałość kondesatorów elektrolitycznych w prostowniku (jest monitorowana prze mikrokontroler) na 10 lat pracy (przy założeniu nawet ciągłej pracy 7d/24h bo producent podaje żadnego dodatkowego warunku dla deklarowanej trwałości jedynie spełnienie minimalnych warunków chłodzenia).
Te 10 lat to jakieś 87 000 godzin z hakiem. Te kondesatory mają często dziwaczny kształt - mocno wydłużone i cienkie albo bardzo niskie o dużej średnicy.Typowo są dwa łączone szeregowo.
Opiszę warunki pracy:Romekd pisze: A jesteś pewny STUDI, że kondensatory w opisywanych przez Ciebie falownikach pracują z pełnym obciążeniem i w temperaturze 105 lub 125°C?