Strona 9 z 14
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 21:52
autor: Slawek
GeTe pisze:Slawek pisze:Najpierw pytasz o dowód na to że jest to urządzenie bezpieczne, potem nie udzielając odpowiedzi co byłoby dla Ciebie dowodem piszesz ....
Nie Ty napisałeś że podłączysz fazę do obudowy i wetkniesz do gniazdka że to będzie dowód bo wywali bezpiecznik, na to ci odpisałem że jak wetkniesz do gniazdka bez bolca to jaki będzie to dowód.
Następnie napisałeś że certyfikowany wetknięty do gniazdka bez bolca też może porazić, na co Ci ja że certyfikowany na pewno ma informacje że można tylko podłączać do gniazdka z bolcem.
Wyraziłem się nieprecyzyjnie sądząc że rozumiesz iż taki test nie spowoduje wywalenia bezpieczników bez względu na to czy sprzęt ma certyfikat czy nie. Chodziło mi o wzmacniacz podłączony do gniazda z bolcem oczywiście i w tej sytuacji podłączenie fazy na obudowę. Więc ponowię teraz pytanie stawiając je jaśniej, czy jeżeli wzmacniacz podłączę do sieci z bolcem, a następnie podłączę fazę do obudowy trzymając jednocześnie w ręku gitarę to czy w tej sytuacji wywalenie bezpieczników będzie dla Ciebie dowodem na to że sprzęt jest w rzeczywistości bezpieczny?
Certyfikowany ma taką informację ma ale czy to czyni go bezpieczniejszym w praktyce? Kolega ostatnio używał Marshalla z napisem z tyłu "This apparatus must be earthed!". Ten napis nie spowodował jakoś że kolega zaniechał podłączania go do sieci bez bolca.
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 21:54
autor: federerer
Agata+ pisze:Z tego wynika że według normy jedynym zabezpieczeniem przeciwporażeniowym jest podłaczenie przewodu ochronnego z gniazda zasilania do obudowy na oddzielnej śrubie i dziurze od całej reszty .
No to jedna norme mamy z głowy .
Norma przeciwko zakłóceniom elektromagnetycznym itp :
To ponoć prawidłowe prowadzenie masy , czyli tez mamy z głowy bo to już znamy
Jakie jeszcze normy obowiazują producenta wzmacniacza ??
Odpowiednie kable odległości pomiędzy kablami ściezkami itp .???
Transformatory sobie darujemy , za to odp. ich producent .
Mógłby ktos coś jeszcze sypnąć na temat norm , jakie normy i jak im zaradzić ???
Proszę !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Też chętnie usłyszałbym jakimi zasadami się kierować, żeby wzmacniacz który buduję zapewniał mi i komuś kto kiedyś może na nim grać bezpieczeństwo i przy okazji nie "częstował" sąsiada zakłóceniami. Coś w stylu takiego krótkiego poradnika, czego nie robić a co należy uwzględnić, jak choćby osobne mocowanie przewodu ochronnego do chassis - zapewne takich reguł znalazło by się więcej. Jeśli ktoś z osób mających odpowiednią wiedzę znalazłby chwilę w celu stworzenia czegoś takiego zapewne pomogłoby to wielu początkującym uniknąć błędu i zrobić wszystko jak należy. Rozumiem, że istnieją odpowiednie normy, lecz nie są one ogólnie dostępne i podejrzewam, że z tego powodu żaden amator robiący coś dla siebie tam nie zajrzy, a o takie osoby tutaj chodzi.
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 21:56
autor: geguś
Thereminator pisze:
Gorzej, że ta dyskusja stała sie pożywką dla kolejnego wcielenia trola (Citroneamplification = EinStein = Marek.P = Agata+). Dostał już ktoś od niego na PW w związku z tematem jakąś "cenną" informację na swój temat lub o rodzaju uprawianej profesji?

Ano, skąd wiedziałes?
PW od Agty+
Ja osobistych wycieczek w twoja strone nie robię wiec i ty rób to samo .
Tych norm to ja się dopiero uczę i w koncu się naucze tak samo jak nauczyłem sie budowac profesjonalne wzmacniacze do gitar.Dłubię przy tym juz z 17 lat i mam zamiar za pare lat to produkować , więc nie utrudniaj mi zycia tylko jezeli chcesz pomóc pomóż a jezeli zaszkodzić lub podkładac kłode pod nogi to nie rób tego
prosze zrozum
pozdrawiam robert .
Są jakieś pytania?
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 21:59
autor: KaKa
VacuumVoodoo pisze:Ludziee!, normy dotycza wzmacniacza. Nigdzie w normach nie jest napisane ze Ty, Slawek lub ja mamy miec kabel PE przykrecony sruba do d..y i wytrzymac przez minute 4kV miedzy lewym uchem i prawym jajem. Ale jako konstruktor masz obowiazek zapewnic ze wzmacniacz bedzie spelnial wymogi normy w chwili gdy go oddasz w prezencie, sprzedasz, wypozyczysz do uzytku na scenie, w studio itp.
Producentem jest ten kto dane urzadzenie wykonal, obojetne czy dla wlasnej narcystycznej przyjemnosci czy na prosbe kolegi czy z nadzieja ze uda sie sprzedac. Wystarczy 1 szt i nie trzeba byc wlascicielem zarejestrowanej firmy. Do obrotu handlowego = na rynek wprowadza ten kto pierwszy przekazuje prawo wlasnosci innej osobie n.p. w formie darowizny. Czy to jest naprawde nie do zrozumienia? Nie mam nic wiecej do powiedzenia w tej kwestii.
Dziękuję Aleksandrze, że napisałeś to co powinno zostać napisane kilka stron wcześniej. Zamyka to dyskusję z mojej strony.
Całe szczęście nie stać mnie na tanich prawników
Slawek pisze:Certyfikowany ma taką informację ma ale czy to czyni go bezpieczniejszym w praktyce? Kolega ostatnio używał Marshalla z napisem z tyłu "This apparatus must be earthed!". Ten napis nie spowodował jakoś że kolega zaniechał podłączania go do sieci bez bolca.
Gdyby koledze cokolwiek się stało, Marshall będzie kryty. Użytkownik użytkował wzmacniacz w sposób niewłaściwy, niezgodny z jego przeznaczeniem i tyle. Jedna maks dwie rozprawy i po krzyku.
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:02
autor: GeTe
Chodziło mi o wzmacniacz podłączony do gniazda z bolcem oczywiście i w tej sytuacji podłączenie fazy na obudowę. Więc ponowię teraz pytanie stawiając je jaśniej, czy jeżeli wzmacniacz podłączę do sieci z bolcem, a następnie podłączę fazę do obudowy trzymając jednocześnie w ręku gitarę to czy w tej sytuacji wywalenie bezpieczników będzie dla Ciebie dowodem na to że sprzęt jest w rzeczywistości bezpieczny?
Dla mnie zamocowanie w ogóle kabla PE jest zabezpieczeniem. A to że można to zrobić lepiej i gorzej to już druga rzecz, lepiej gdy jego odkręcenie nie jest wymagane przy żadnych czynnościach serwisowych.
Certyfikowany ma taką informację ma ale czy to czyni go bezpieczniejszym w praktyce? Kolega ostatnio używał Marshalla z napisem z tyłu "This apparatus must be earthed!". Ten napis nie spowodował jakoś że kolega zaniechał podłączania go do sieci bez bolca.
Kolega mógłby nawet włożyć rękę do środka wzmacniacza - to jego wybór. Ale kto ma za jego uszczerbek na zdrowiu podczas tego działania odpowiadać to już jest uregulowane.
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:04
autor: Agata+
Brakuje mi słów .
PW to PW czyli prywatna wiadomość ,to jeszcze bardziej przekonuje mnie do tego że ty Geguś jesteś pozerem , a myslałem że mam do czynienia z kimś .
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:10
autor: Thereminator
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:13
autor: Agata+
Kolega mógłby nawet włożyć rękę do środka wzmacniacza - to jego wybór. Ale kto ma za jego uszczerbek na zdrowiu podczas tego działania odpowiadać to już jest uregulowane.
[/quote]
Nic nie jest uregulowane . ktos kupił klon Fendera na Ebay , znajomy kupił go na bazarze
Jakiś mądry wykonał ten klon z zasilaniem lat 60 ,czyli dwuprzewodowym , znajomy podłaczył do zwykłego gniazdka pograł pare minut i pieprzneły bezpieczniki , grund kondensator tzw dead był za słaby lub niesprawny lub przeżył juz jakieś zwarcie .
I kto tu jest winny uzytkownik ze kupił taki wzmacniacz ? Wobec tego niech producenci w normie zabronia kupowac wzmacniacze wykonywane przez hobbystów amatorów .
czy to nie głupie
Ja nie walcze z wiatrakami !
To wiatraki same walcza ze sobą bo nie maja klarownych odpowiedzi na proste pytania .
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:16
autor: Wicker
Też chętnie usłyszałbym jakimi zasadami się kierować, żeby wzmacniacz który buduję zapewniał mi i komuś kto kiedyś może na nim grać bezpieczeństwo i przy okazji nie "częstował" sąsiada zakłóceniami. Coś w stylu takiego krótkiego poradnika, czego nie robić a co należy uwzględnić, jak choćby osobne mocowanie przewodu ochronnego do chassis - zapewne takich reguł znalazło by się więcej. Jeśli ktoś z osób mających odpowiednią wiedzę znalazłby chwilę w celu stworzenia czegoś takiego zapewne pomogłoby to wielu początkującym uniknąć błędu i zrobić wszystko jak należy. Rozumiem, że istnieją odpowiednie normy, lecz nie są one ogólnie dostępne i podejrzewam, że z tego powodu żaden amator robiący coś dla siebie tam nie zajrzy, a o takie osoby tutaj chodzi.
Sądzę, że nie jest to takie łatwe do znalezienia, bo min. za to że wzmacniacze spełniają normy, ich twórcy na nich zarabiają, to taka troszkę sekretna wiedza, wątpię żeby ktokolwiek podał taki przepis (pomijając, że to w ogólności dość skomplikowane), po prostu jeśli sprzedaję produkt, to nie zależy mi, żeby ktokolwiek wiedział jak do tego doszedłem, to chyba proste, to jest wiedza która rodzi się z praktyki, doświadczenia oraz .... czytania norm, komuś się jednak chciało to przeczytać, zrozumieć i zastosować, jeśli budowałbym wzmacniacze, które spełniają normy, przechodzą testy emc etc. to na pewno nie napisałbym jak do tego doszedłem (pomijając fakt, że np. zagadnienie emc wymaga często wiedzy inżynierskiej z zakresu elektroniki i elektrotechniki - ludzie poświęcają parę lad studiowania aby zdobyć taką wiedzę ) ... szczerze mówiąc, nudna jest ta jałowa dyskusja, o tym co trzeba i dlaczego było sporo powiedziane (nie wszystko oczywiście), Voodoo o ile pamiętam wspominał wielokrotnie dlaczego musi to być osobna śruba, dlaczego przewód ochronny musi być dłuższy od pozostałych idących do gniazda, dlaczego musi być gniazdo z bolcem (w praktyce wiem jak to wygląda niestety) i wiele innych, wystarczy poczytać zaległe wątki (oj trzeba poszukać, tak) z różnymi konstrukcjami, często było wspominane co powinno być poprawione aby było ok.
Niektórzy wolą jednak, aby było na talerzu.
Niestety od jakiegoś czasu, poziom na triodzie bardzo się obniżył, szkoda, brakuje tutaj często merytorycznych tematów, podziwiam Voodoo że chce mu się to wszystko komentować, wiedząc, że udziela się też na paru ciekawych zagranicznych forach. Szkoda, że Marvel się nie pojawia, painlust też coś mniej się wypowiada jak również parę innych osób.
Postaram się dodać może coś od siebie niedługo bo tylko narzekam, ale ilekroć chciałem poruszyć jakiś temat to stosowałem metodę Voodoo - napisałem posta, przeczytałem 2x i jakoś ochota mi przechodziła...
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:17
autor: AnTech
Po lekturze tego wątku strach mnie obleciał. Czy aby na pewno wszystko to co wymyślę, wytworzę i sprzedam będzie w zgodzie z najbardziej aktualnymi wymaganiami, normami i dyrektywami? Czy zawsze zdążę na czas (przed wprowadzeniem urządzenia do obrotu) zapoznać się z nowymi regulacjami prawnymi, rewizjami dyrektyw itp.? ... a unijni urzędnicy nie próżnują (np.
http://www.mg.gov.pl/Wspieranie+przedsi ... 2006+95+WE). Ile cennego czasu przyjdzie poświęcić na przestudiowanie aktualnych i aktualizowanych wymogów? hmmm... może strach ma tylko wielkie oczy

Póki co przewód PE zawsze przykręcam oddzielną śrubką do chassis.

Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:17
autor: geguś
Agata+ pisze:Brakuje mi słów .
Znaczy przestaniesz sie udzielać na forum. Dzięki, pozdrawiam i życzę miłych konwersacji na innym forum.
federerer pisze:Rozumiem, że istnieją odpowiednie normy, lecz nie są one ogólnie dostępne i podejrzewam, że z tego powodu żaden amator robiący coś dla siebie tam nie zajrzy, a o takie osoby tutaj chodzi.
Jest Was tu kilkunastu od wzmacniaczy. Niektórzy nawet zarabiają w Euro. Problem zrzutę zrobić? Na jednego wyjdzie mniej niż czteropak piwa. Ja tam mogę ci kupić tą normę, Ty kupisz mi te, które mi potrzebne. Tylko jakieś 20sztuk za niecałe 4tysiaki. Pasuje?
Slawek pisze:
Nie dochodzi do żadnego porażenia ponieważ istnieje elektryczne połączenie PE z obudową. Zapewniam Cię że jest ono pewne i trwałe, jeżeli masz życzenie wymyslać sobie niestworzone rzeczy to ok, ale nie mają one nic wspólnego z rzeczywistym wzmacniaczem.
Proszę mnie zapewnić technicznie. Obawiam się, że mamy odmienne zdanie. Ale poczekam co masz do powiedzenia. Później przedstawię swoje, na zgubę Agaty+/Roberta czy jak mu tam

.
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:19
autor: GeTe
ktos kupił klon Fendera na Ebay , znajomy kupił go na bazarze
Jakiś mądry wykonał ten klon z zasilaniem lat 60 ,czyli dwuprzewodowym , znajomy podłaczył do zwykłego gniazdka pograł pare minut i pieprzneły bezpieczniki , grund kondensator tzw dead był za słaby lub niesprawny lub przeżył juz jakieś zwarcie .
I kto tu jest winny uzytkownik ze kupił taki wzmacniacz ? Wobec tego niech producenci w normie zabronia kupowac wzmacniacze wykonywane przez hobbystów amatorów
.
Ten kto robił klona jest odpowiedzialny, co ma do tego producent ??
A, że kupił na bazarze to nie ma się do kogo zgłosić po odszkodowanie - wybór użytkownika.
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:20
autor: Slawek
KaKa pisze:VacuumVoodoo pisze:
Producentem jest ten kto dane urzadzenie wykonal, obojetne czy dla wlasnej narcystycznej przyjemnosci czy na prosbe kolegi czy z nadzieja ze uda sie sprzedac. Wystarczy 1 szt i nie trzeba byc wlascicielem zarejestrowanej firmy. Do obrotu handlowego = na rynek wprowadza ten kto pierwszy przekazuje prawo wlasnosci innej osobie n.p. w formie darowizny. Czy to jest naprawde nie do zrozumienia? Nie mam nic wiecej do powiedzenia w tej kwestii.
To co piszesz jest jedynie Twoim poglądem. Nie mając zarejestrowanej firmy nie jestem producentem niczego. Jesteś w stanie podać jakiś przepis z którego jasno wynika że się mylę?
"Do obrotu handlowego = na rynek wprowadza ten kto pierwszy przekazuje prawo wlasnosci innej osobie n.p. w formie darowizny."
Czy dokładnie tak brzmi jakiś konkretny przepis? Czy to Twoja luźna twórczość?
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:27
autor: GeTe
Sławku to pójdę odwrotnie:
Podłączam metalowe pudełko z przewodem fazowym, reszta przewodów nie podłączona. Daje to koledze, on podłącza i odkłada opierając się o grzejnik.
Czy jestem winny czemuś ??
Re: Klon Soldano SLO 50
: ndz, 6 listopada 2011, 22:33
autor: KaKa
Slawek pisze:
"Do obrotu handlowego = na rynek wprowadza ten kto pierwszy przekazuje prawo wlasnosci innej osobie n.p. w formie darowizny."
Tak, jest na to wykładania Sądu Najwyższego. Coś więcej potrzebujesz?
24.5.2005 r. Sąd Najwyższy przyjął za cywilistycznym piśmiennictwem, że „wprowadzenie do obrotu” oznacza pierwszą transakcję wyrobem, która dokonuje się poprzez faktyczne pozbawienie możliwości rozporządzania danym przedmiotem przez osobę uprawnioną, (...)
Z producentem też mam szukać czy uwierzysz na słowo?