Re: Stopnie mocy w polskich magnetofonach w czasach PRL-u - pomiary i ocena
: pt, 1 marca 2019, 08:44
Źle narysowany T6, i źle włączony w układ. Kolektor ma być na masie!
Forum miłośników lamp i retro radiotechniki
http://forum-trioda.pl/
T6 jest narysowany prawidłowo (symbol i sposób włączenia), jedynie źle zostały opisane jego wyprowadzenia. Natomiast układ nie zapewni kompensacji temperaturowej prądu spoczynkowego, co może stanowić poważny problem przy małych radiatorach. Napięcie między bazami tranzystorów T3 i T6 powinno zmniejszać się o ok. 9 mV na każdy stopień Celsjusza przyrostu temperatury radiatorów.
Akurat można temu zaradzić włączając w dzielnik polaryzacji baz tranzystorów mocy odpowiednio dobrany termistor NTC lub cztery diody krzemowe 1N4148 łączone szeregowo. Elementy te muszą mieć dobry kontakt z radiatorem.Romekd pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 08:54 Natomiast układ nie zapewni kompensacji temperaturowej prądu spoczynkowego, co może stanowić poważny problem przy małych radiatorach. Napięcie między bazami tranzystorów T3 i T6 powinno zmniejszać się o ok. 9 mV na każdy stopień Celsjusza przyrostu temperatury radiatorów.
W oryginalnych bida-wzmacniaczach od M531S i M2405S diody BAP811 (lub 2 X BZP687) nie mają kontaktu z radiatorem, podobnie zresztą jak i w nie ma go tranzystor w zmodyfikowanych przeze mnie wzmacniaczach, które z założenia miały wykorzystywać oryginalne radiatory, ciągnąć zaś długie pęta jeszcze i od elementu stabilizacyjnego jakby mało było tych od tranzystorów mocy zdecydowanie mi się nie uśmiechało. A mimo to działają: rezystory emiterowe robią jednak swoje. Kontakt z radiatorem ma natomiast stabilizacyjny AC125 we wzmacniaczu AD161/162 zastosowanym na jachcie, gdzie dla odmiany z założenia nie ma rezystorów emiterowych. Jest za to obudowa-radiator z góry przewidziana do przykręcenia acetki.
Błąd w schemacie tranzystora Darlingtona PNP zauważyłem od razu po wysłaniu posta. Jednak wiedząc jaką radość sprawi Ci zwrócenie mi na to uwagi (byłem pewny, że jak zwykle złośliwościom z Twojej strony nie będzie końca, i się nie pomyliłem...Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 12:25Powaga???Znowu piątek przejął kontrolę nad wzrokiem?
![]()
![]()
![]()
![]()
W oryginalnych stopniach mocy magnetofonu M-2405S nie ma może bezpośredniego połączenia termicznego między diodą BAP811 i radiatorami, ale jest pośrednie i producent raczej je uwzględnił. Płytki w tym magnetofonie zostały umieszczone radiatorami do dołu, z płytką PCB umieszczoną między nimi, co przy występującej w magnetofonie ciasnocie powodowało niemal jednoczesne grzanie się radiatorów i elementów na płytce. Podobnie było w magnetofonie "Finezja", gdzie radiatory w niemal bezpośredniej bliskości otaczały płytki drukowane od strony zamontowanych na niej elementów elektronicznych (tworzyły rodzaj "puszki"). Widać takie sprzężenie wystarczało. Natomiast gdy zdecydujemy się już na modyfikację wzmacniacza, nie warto stosować przestarzałych i mało dostępnych obecnie diod BAP811, czy łączonych szeregowo diod 1N4148, a tym bardziej termistorów, gdyż rozwiązanie z tranzystorem jako czujnikiem temperatury, zamocowanym na jednym z radiatorów, wydaje się jednak najlepsze.Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 12:50W oryginalnych bida-wzmacniaczach od M531S i M2405S diody BAP811 (lub 2 X BZP687) nie mają kontaktu z radiatorem, podobnie zresztą jak i w nie ma go tranzystor zmodyfikowanych przeze mnie wzmacniaczach, które z założenia miały wykorzystywać oryginalne radiatory, ciągnąć zaś długie pęta jeszcze i od elementu stabilizacyjnego jakby mało było tych od tranzystorów mocy zdecydowanie mi się nie uśmiechało. A mimo to działają: rezystory emiterowe robią jednak swoje.
Byłbym nawet skłonny uwierzyć że to była podpucha a nie wysoki stopień roztargnienia, gdyby nie dalsza część wypowiedzi:Romekd pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 13:18 Błąd w schemacie tranzystora Darlingtona PNP zauważyłem od razu po wysłaniu posta. Jednak wiedząc jaką radość sprawi Ci zwrócenie mi na to uwagi (byłem pewny, że jak zwykle złośliwościom z Twojej strony nie będzie końca, i się nie pomyliłem...), postanowiłem już tego nie zmieniać (mając pilny wyjazd nie miałem zresztą na to czasu; poza tym wiadomo, że schemat takiego tranzystora i tak jest rysowany w uproszczeniu, gdyż w strukturze znajdują się jeszcze nie widoczne na "schemacie" rezystory). Twoją reakcję Tomku da się przewidzieć niemal ze 100% precyzją, więc i tym razem przeczucie mnie nie zawiodło...
Cholercia, że też na to nie wpadłem aby udoskonalić ten genialny patent Polskiej Myśli Technicznej i umieścić końcówki mocy w termosie (nie mylić z termostatem). A przynajmniej szczelnie opatulić je szmatą oraz okleić folią termoizolacyjną. Dopiero uzyskałbym wówczas stabilność, może nawet lepszą niż sam Wojciechowski w swoim "wzmacniaczu" bardzo stabilnym pod względem zmian temperatury z "Nowoczesnych zabawek"W oryginalnych stopniach mocy magnetofonu M-2405S nie ma może bezpośredniego połączenia termicznego między diodą BAP811 i radiatorami, ale jest pośrednie i producent raczej je uwzględnił. Płytki w tym magnetofonie zostały umieszczone radiatorami do dołu, z płytką PCB umieszczoną między nimi, co przy występującej w magnetofonie ciasnocie powodowało niemal jednoczesne grzanie się radiatorów i elementów na płytce. Podobnie było w magnetofonie "Finezja", gdzie radiatory w niemal bezpośredniej bliskości otaczały płytki drukowane od strony zamontowanych na niej elementów elektronicznych (tworzyły rodzaj "puszki"). Widać takie sprzężenie wystarczało.
Przyznam Tomku, że umieram z ciekawości...Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 15:45 A wracając do meritum: pierwsze próby z UL1481 które doradzałem AZ12 mam już za sobą. I muszę przyznać że wyniki nie wypadły po mojej myśli. Twojej jak przypuszczam - tym bardziej.Oj, nie będzie to spokojny weekend...
![]()
Celna uwaga z diodami Zenera o napięciu niższym od 3,9 V. Mam w pracowni diody o deklarowanym przez producenta napięciu Zenera równym 2 V, 2,4 V, 2,7 V, które w zależności od płynącego prądu (od 1 mA do 20 mA) wykazują spadek napięcia, który potrafi się zmieniać nawet o 80%. To już zdecydowanie lepiej w tej roli wypadają diody elektroluminescencyjne (różnych typów LED-y czerwone, zielone i IR). Dlatego we wzmacniaczu, czekającym na półce na kolejne pomiary, zastosowałem właśnie dwa tranzystory komplementarne, z potencjometrem włączonym między ich bazami. Taki układ kompensacji temperaturowej działa bardzo dobrze.Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 19:42 Nieśmiało tylko zauważę, że w tym przedziale napięć im niższe napięcie Zenera tym mniej dioda staje się podobna do diody, a bardziej do rezystora (większy staje się jej opór różniczkowy). Zamiast kombinować jak koń pod górę chyba jednak lepiej zdecydować się na tranzystorowy układ stabilizacji. A nawet dwutranzystorowy, na parze komplementarnej małej mocy. Wtedy w razie potrzeby można umieścić każdy z tranzystorów stabilizacyjnych na osobnym radiatorze.
Pewien jesteś że tego chcesz?
Błąd wynikł z przerobienia schematu wzmacniacza quasi-komplementarnego z tranzystorami BDP283, który zbudowałem w czasach liceum. Jego pierwowzorem stał się układ wewnętrzny hybrydowy GML-025 stosowany w radioodbiorniku Amator 2 stereo.Tomek Janiszewski pisze: ↑pt, 1 marca 2019, 08:44 Źle narysowany T6, i źle włączony w układ. Kolektor ma być na masie!
Czy mam przez to rozumieć, że Twoim zdaniem powtarzające się od wielu lat, w wielu wypowiedziach, w wielu wątkach, na różnych forach dyskusyjnych, szydzenie z uproszczonego nieco wzmacniacza od magnetofonu M2405S, a także z autorów tego rozwiązania, oraz ciągłe wychwalanie nigdy nie sprawdzonych osobiście od strony technicznej kilku marnych układów scalonych nie było żadnym błędem? Było tylko Twoim "przecenianiem" parametrów tychże kilku czy może nawet kilkunastu różnych wzmacniaczy scalonych? Masz w takim razie bardzo osobliwe do tego podejście...
Byłem bardzo ciekawy, czy przejście Producenta magnetofonu z tranzystorowej konstrukcji bida-komplementarnej, tak przez Tomka Janiszewskiego i Pana Krzysztofa z kanału "Reduktor szumu" pogardzanej, na dużo nowocześniejszą, z polecanym przez Tomka wzmacniaczem UL1481T, była krokiem w dobrym kierunku, czy cofnięciem się o dwa...?
pozostaje weekendowy kac.Poza tym zachwalasz marne układy scalone (UL149x, UL1481, UL1482, UL1440T), z których większości nigdy osobiście nie testowałeś, a których parametry mogą być nawet znacznie gorsze niż tych krytykowanych przez Ciebie wzmacniaczy bida-komplementarnych...
Stopień wejściowy tego wzmacniacza scalonego nie kompensuje on szumu wnoszonego przez rezystory. Poprawiono to w układach TDA2010 i pochodnych opracowanych przez ST Microelectronics gdzie oba rezystory włączone do wejścia różnicowego mają jednakową wartość.Tomek Janiszewski pisze: ↑sob, 2 marca 2019, 12:08 No to zapowiadany ciąg dalszy. Z szumami sprawa okazała się prosta: dołączając kompensator zapomniałem zewrzeć wejścia wzmacniacza na masę, szumiał rezystor 100k na wejściu wzmacniacza scalonego, a ściślej mówiąc płynący przez niego prąd szumów bazy tranzystora wejściowego. Po uzupełnieniu tego połączenia szumy stały się niewidoczne na oscyloskopie. Oczywiście, podobnie będzie i przy pracy wzmacniacza w urządzeniu: zwykle impedancja źródła sterującego jest znacznie mniejsza niż 100k.