Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Moderatorzy: gsmok, tszczesn, Romekd, Einherjer, OTLamp
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Tę przetwornicę można nawinąć na rdzeniu trafa od Kolibra. Częstotliwość pracy może być na tyle niska (około 2 - 3 kHz a nawet mniej) iż zakłóceń będzie stosunkowo mało. Co innego nowoczesne przetwornice pracujące na kilkudziesięciu kHz czy nawet powyżej 100 kHz.
jedna uwaga o wszem wygodnie jest zasilać wszystkie obwody z jednego akumulatora. Ale wtedy należy zwrócić uwagę na filtrowanie napięcia żarzenia dla lamp bateryjnych szczególnie serii 25mA w torze m.cz.. Niestety w tym przypadku korzystniejszym jest współczesna przetwornica bowiem łatwiej wyfiltrować w.cz. od m.cz.
jedna uwaga o wszem wygodnie jest zasilać wszystkie obwody z jednego akumulatora. Ale wtedy należy zwrócić uwagę na filtrowanie napięcia żarzenia dla lamp bateryjnych szczególnie serii 25mA w torze m.cz.. Niestety w tym przypadku korzystniejszym jest współczesna przetwornica bowiem łatwiej wyfiltrować w.cz. od m.cz.
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Z tej racji, że udało mi się nabyć dość okazyjnie akumulatorki NI-MH 9V (7x1,2=8,4V) pojemności 225mAh, postanowiłem wykonać zasilanie do Szarotki i innych szarotko-podobnych odbiorników. Szczegóły na załączonych zdjęciach. Napięcie: 8x7x 1,2V=67,2V (bez obciążenia - 70,5V). Działa bez zarzutu.
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Fajne!Wskazane jest zastosowanie bezpiecznika wewnątrz takiej baterii. Kiedyś za młodych lat taką orginalną baterią zasilałem żarówkę samochodową 21W/12V i to była super latarka,ha,ha.Strach myśleć co może spowodować zwarcie takiego zestawu akumlatorów-wybuch akumlatora w SONY WAIO to przy tym pryszcz. M.
- akordeonista
- 500...624 posty
- Posty: 531
- Rejestracja: czw, 10 marca 2011, 13:40
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Nie chcę krakać, ale po kilku, a najdalej kilkunastu ładowaniach ośmiu zespołów akumulatorków NiMH (a także zakazanych obecnie NiCd) połączonych szeregowo część z nich ulegnie przebiegunowaniu a później zwarciu wewnętrznemu
. Problem polega na konieczności dobierania ogniw pracujących szeregowo według rezystancji wewnętrznej. Tanie baterie akumulatorków na ogół nie są dobierane i dlatego są tanie. Warto zwrócić uwagę na różnice w cenach akumulatorów do elektronarzędzi - bywają dziesięciokrotne!
Jeżeli Kolega chce zmniejszyć szanse uszkodzenia poszczególnych ogniw - należałoby ładować każdy zespół 8,4 V osobno, a nie wszystkie razem, choć nie wiem, czy jest to możliwe.
Może warto rozważyć zasilanie z baterii ogniw ołowiowych żelowych, w których opisany wyżej efekt nie występuje.
32 albo 33 ogniwa rozmiaru AA chyba dałoby się upakować w obudowie oryginalnej baterii anodowej, chociaż tanio to nie będzie...
Krakacz-akordeonista.

Jeżeli Kolega chce zmniejszyć szanse uszkodzenia poszczególnych ogniw - należałoby ładować każdy zespół 8,4 V osobno, a nie wszystkie razem, choć nie wiem, czy jest to możliwe.
Może warto rozważyć zasilanie z baterii ogniw ołowiowych żelowych, w których opisany wyżej efekt nie występuje.
32 albo 33 ogniwa rozmiaru AA chyba dałoby się upakować w obudowie oryginalnej baterii anodowej, chociaż tanio to nie będzie...

Wszystkie szczelne złącza przeciekają a każda rura po skróceniu jest za krótka - trzecie prawo Murphy'ego.
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Owszem, uwzględniłem taką możliwość. Nie mniej jednak dotychczasowe doświadczenia w tej materii nie nastawiają mnie pesymistycznie.
Co prawda nie łączyłem w szereg 56 ogniw jedynie od 30 do 48 i w jednym przypadku wypadło jedno ogniwko i to dopiero po ponad setce cykli.
Na dodatek było to zwarcie wewnętrzne. Bardziej obawiam się samo rozładowania, a to ze względu, że i tak nie będę codziennie załączał Szarotki,
jeno jeśli mi się przypomni (i to samo tyczy się ładowania). Poza tym cena była symboliczna (likwidacja sklepu znajomego). W każdym razie, jeśli odmówi któreś ogniwo posłuszeństwa nie omieszkam poinformować. Nazwy akumulatorków nie podam, coby nie być posądzony o kryptoreklamę.
Co prawda nie łączyłem w szereg 56 ogniw jedynie od 30 do 48 i w jednym przypadku wypadło jedno ogniwko i to dopiero po ponad setce cykli.
Na dodatek było to zwarcie wewnętrzne. Bardziej obawiam się samo rozładowania, a to ze względu, że i tak nie będę codziennie załączał Szarotki,
jeno jeśli mi się przypomni (i to samo tyczy się ładowania). Poza tym cena była symboliczna (likwidacja sklepu znajomego). W każdym razie, jeśli odmówi któreś ogniwo posłuszeństwa nie omieszkam poinformować. Nazwy akumulatorków nie podam, coby nie być posądzony o kryptoreklamę.
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Dlatego właśnie aby nie dopuścić do kumulowania się różnic w stopniu naładowania poszczególnych ogniw, co prowadziłoby do przebiegunowania tych słabszych (cechujących się mniejszą pojemnością a zwłaszcza większą upływnością) - zaleca się ładowanie nadmiarowe, tj. prądem tzw. dziesięciogodzinnym ale nie przez 10 lecz przez minimum 14 godzin a nawet więcej. Akumulatorom NiMH a także NiCd przeładowanie nie szkodzi, o ile tylko prąd zostanie ograniczony do 0,1C, ewentualnie do 0,2C ale pod warunkiem kontroli temperatury. W wyniku przeładowania wydzielający się na elektrodzie dodatniej tlen reaguje z materiałem elektrody ujemnej co jest równoznaczne z jej rozładowywaniem i zapobiega tak wydzieleniu się wodoru na tej elektrodzie co nastąpiłoby po jej całkowitym naładowaniu jak i wzrostowi ciśnienia wewnątrz ogniwa. Jedynym namacalnym efektem takiego cyklicznego wydzielania się i pochłaniania tlenu staje się lekkie nagrzewanie ogniwa, stąd konieczność ograniczenia prądu ładującego w warunkach przeładowania aby ogniwa nie przegrzać.akordeonista pisze: ↑ndz, 18 lutego 2018, 16:32 Nie chcę krakać, ale po kilku, a najdalej kilkunastu ładowaniach ośmiu zespołów akumulatorków NiMH (a także zakazanych obecnie NiCd) połączonych szeregowo część z nich ulegnie przebiegunowaniu a później zwarciu wewnętrznemu![]()
Zwarcie w akumulatorze nie jest konsekwencją przebiegunowania, lecz przeciwnie: wielokrotnego przeładowania któremu nie towarzyszy sporadyczne przynajmniej rozładowanie ogniwa do końca. Może ono wystąpić jedynie w akumulatorach NiCd użytkowanych przy dużym obciążeniu i jest końcowym stadium tzw. efektu pamięciowego. Narastające w fazie ładowania kryształy metalicznego kadmu nie ulegają całkowitej przemianie w tlenek przy dużych prądach obciążenia (wskutek słabo rozwiniętej powierzchni) zanim ogniwo wykaże spadek napięcia poniżej końcowego. Ale to mylny sygnał: ogniwo w tym stadium mogłoby oddać jeszcze sporo energii, tylko przy mniejszym obciążeniu. Gdy taka sytuacja powtórzy się wielokrotnie - niektóre kryształy mogą osiągnąć takie rozmiary że przebiją separator powodując zwarcie. W akumulatorach NiMH nie ma metalicznego kadmu, zatem im zwarcie z powyższego powodu nie grozi, a jeżeli wystąpi - jest to wyłącznie wynik ich tandetnego wykonania (uwaga na ogniwa R6 "Eurobatt", jakiś czas temu uległo takowe zwarciu podczas ładowania i to prądem mniejszym od dziesięciogodzinnego, co prawda na szczęście w otwartym pojemniku a nie w urządzeniu, ale świst i erupcja dymu były porażające

Akutar rezystancja wewnętrzna miałaby znaczenie tylko przy równoległej pracy ogniw, co jest rzadko stosowane.Problem polega na konieczności dobierania ogniw pracujących szeregowo według rezystancji wewnętrznej.
Też nie bardzo rozumiem po co było bebeszyć poszczególne bateryjki. Nie dałoby się ich wcisnąć w całości, jedna obok drugiej i łączyć do listew z odpowiednio połączonymi klemami?Jeżeli Kolega chce zmniejszyć szanse uszkodzenia poszczególnych ogniw - należałoby ładować każdy zespół 8,4 V osobno, a nie wszystkie razem, choć nie wiem, czy jest to możliwe.
Za to występuje o wiele gorszy efekt, właściwy wszelkim ogniwom ołowiowym, bez względu na to w jakiej postaci znajduje się kwas siarkowy (płynnej, zżelowanej czy zaadsorbowanej w macie szklanej - AGM). Takie ogniwa powinny być traktowane jako zasadniczo nienaruszalny zapas energii. I tak w samochodzie energia czerpana z akumulatora jest tylko podczas rozruchu, po czym alternator tak szybko jak to tylko jest możliwe doładowuje akumulator do pełna. W UPS-ach energia czerpana jest z akumulatora tylko podczas awaryjnych przerw w dostawie prądu, kiedy to zanik zasilania spowodowałby straty nieporównywalnie większe niż koszt akumulatora. Inne warunki pracy, kiedy to dochodzi do znacznego rozładowania akumulatora, i co gorsze ich pełne naładowanie następuje z opóźnieniem (np. na jachtach żaglowych) szybko je niszczą powodując nieodwracalny spadek pojemności (wskutek rekrystalizacji siarczanu ołowiu do postaci niereaktywnej), tym większy im dłużej trwał stan niepełnego naładowania oraz im rozładowanie było głębsze.Może warto rozważyć zasilanie z baterii ogniw ołowiowych żelowych, w których opisany wyżej efekt nie występuje.
32 albo 33 ogniwa rozmiaru AA chyba dałoby się upakować w obudowie oryginalnej baterii anodowej, chociaż tanio to nie będzie...
A są w ogóle takowe ogniwa Pb? D/R20 to owszem widziałem przed wielu laty w sklepie z bublami przy Białostockiej, wśród sterty złomu głównie komputerowego i telewizyjnego. Ale nie skusiłem się na nie, właśnie dlatego że były ołowiowe a nie zasadowe. Złomu ołowianego nie potrzebowałem. Ponadto skoro ogniwa NiCd zostały wycofane z powszechnego użytku (pozostały tylko w zastosowaniach profesjonalnych, kiedy to można liczyć na odpowiedzialność użytkownika że nie wyrzuci ich do kosza z domowymi śmieciami) to tym bardziej powinno to dotyczyć ogniw zawierających niemniej groźną choć bardziej podstępną truciznę jaką jest ołów.
Ostatnio zmieniony wt, 20 lutego 2018, 12:09 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 2 razy.
- AZ12
- 3125...6249 postów
- Posty: 5419
- Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
- Lokalizacja: 83-130 Pelplin
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Witam
Akumulatory ołowiowe tradycyjne nie nadają się do zasilania urządzeń przenośnych ze względu na wrażliwość na wstrząsy, co powoduje wykruszenie masy czynnej z płyt. Bardziej odporne są typy żelowe lub AGM.
Akumulatory ołowiowe tradycyjne nie nadają się do zasilania urządzeń przenośnych ze względu na wrażliwość na wstrząsy, co powoduje wykruszenie masy czynnej z płyt. Bardziej odporne są typy żelowe lub AGM.
Takie akumulatory nadal są dostępne, chociażby w łódzkim TME.Tomek Janiszewski pisze: ↑wt, 20 lutego 2018, 08:34A są w ogóle takowe ogniwa Pb? D/R20 to owszem widziałem przed wielu laty w sklepie z bublami przy Białostockiej, wśród sterty złomu głównie komputerowego i telewizyjnego. Ale nie skusiłem się na nie, właśnie dlatego że były ołowiowe a nie zasadowe. Złomu ołowianego nie potrzebowałem.
Wycofanie akumulatorów NiCd było podyktowane przepisami unijnymi.Tomek Janiszewski pisze: ↑wt, 20 lutego 2018, 08:34Ponadto skoro ogniwa NiCd zostały wycofane z powszechnego użytku (pozostały tylko w zastosowaniach profesjonalnych, kiedy to można liczyć na odpowiedzialność użytkownika że nie wyrzuci ich do kosza z domowymi śmieciami) to tym bardziej powinno to dotyczyć ogniw zawierających niemniej groźną choć bardziej podstępną truciznę jaką jest ołów.
Ratujmy stare tranzystory!
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Rozumiem zatem że tym bardziej nie nadają się do samochodów?

Za to wypadałoby wiedzieć że te pierwsze są zupełnie nieodporne na minimalne choćby przeładowanie. Wydzielone gazy pozostają w zżelowanym elektrolicie na zawsze. Konieczne jest stosowanie bardzo precyzyjnych ładowarek, dostosowanych do konkretnego typu.Bardziej odporne są typy żelowe lub AGM.
Pytałem bardzo wyraźnie o ogniwa w rozmiarze AA/R6. Pod https://www.tme.eu/pl/Document/4100eaea ... CYCLON.pdf takowe nie występują.Takie akumulatory nadal są dostępne, chociażby w łódzkim TME.
A ogniw ołowiowych w zastosowaniach powszechnego użytku to nie dotyczyło? Jakoś w pospolitych hipermarketach ich się nie spotyka, podobnie jak i od pewnego czasu nie spotyka się NiCd, natomiast NiMH to i owszem.Wycofanie akumulatorów NiCd było podyktowane przepisami unijnymi.
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
"(Tomek J.) Też nie bardzo rozumiem, po co było bebeszyć poszczególne bateryjki.
Nie dałoby się ich wcisnąć w całości,
jedna obok drugiej i łączyć do listew z odpowiednio połączonymi klemami?"
Bebeszenie miało jeden podstawowy cel - zmieścić fizycznie w opakowaniu bateryjki Szarotki
i to było to i tylko to.
Na zdjęciu akumulatorki są "obrane z wierzchniej skórki", z powodu by się nikt nie czepiał,
iż mamy do czynienia z nieuzasadnioną reklamą.
Z pozostałymi uwagami Kolegi Tomka zgadzam się w całości.
Nie dałoby się ich wcisnąć w całości,
jedna obok drugiej i łączyć do listew z odpowiednio połączonymi klemami?"
Bebeszenie miało jeden podstawowy cel - zmieścić fizycznie w opakowaniu bateryjki Szarotki
i to było to i tylko to.
Na zdjęciu akumulatorki są "obrane z wierzchniej skórki", z powodu by się nikt nie czepiał,
iż mamy do czynienia z nieuzasadnioną reklamą.
Z pozostałymi uwagami Kolegi Tomka zgadzam się w całości.
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Jak kto woli - ale czy gdyby skleić osobiście opakowanie do złudzenia przypominające te oryginalne, na tyle jednak większe aby całe bateryjki się pomieściły - miałoby to szansę zmieścić się w Szarotce?
W każdym razie przyjemnie sobie popatrzeć na przyzwoitą konstrukcję baterii. Rozbebeszyłem kiedyś podejrzanie napuchniętą baterię NiMH innej firmy (w blaszanej obudowie identycznej z typową bateryjką jednorazową) i okazało się że mieści się w niej 7 szt. ogniw guzikowych ułożonych na płask, przy czym w dolnej, bardziej napuchniętej strony baterii był stos 4 ogniw, w górnej zaś - trzech! Improwizacja że aż wstyd!Na zdjęciu akumulatorki są "obrane z wierzchniej skórki",

Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Obawiam się, że samorozładowania tych Ni-MH będzie miało decydujące znaczenie. W każdym razie ja mam raczej kiepskie doświadczenia ze zdolnością akumulatorów tego typu do utrzymywania ładunku.
785mm
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
(Tomek Janiszewski)"Jak kto woli - ale czy gdyby skleić osobiście opakowanie do złudzenia przypominające te oryginalne,
na tyle jednak większe aby całe bateryjki się pomieściły - miałoby to szansę zmieścić się w Szarotce?"
Z pomiarów wynika, że niestety nie. Za gruba by to była bateryjka, więc musiałem sobie dać wiecej zajęcia.
(Janusz) - Samowyładowanie i owszem, ale tak dopiero po pół roku lub dłużej.
Tak mi wyszło z uprzednich doświadczeń z "niemarkowymi akumulatorami"
na tyle jednak większe aby całe bateryjki się pomieściły - miałoby to szansę zmieścić się w Szarotce?"
Z pomiarów wynika, że niestety nie. Za gruba by to była bateryjka, więc musiałem sobie dać wiecej zajęcia.
(Janusz) - Samowyładowanie i owszem, ale tak dopiero po pół roku lub dłużej.
Tak mi wyszło z uprzednich doświadczeń z "niemarkowymi akumulatorami"
- akordeonista
- 500...624 posty
- Posty: 531
- Rejestracja: czw, 10 marca 2011, 13:40
- Lokalizacja: Warszawa
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Widzę, że wsadziłem przysłowiowy kij w mrowisko
. Sprawdziłem w różnych miejscach i Tomek ma rację - jak zwykle zresztą - najmniejsze ogniwa ołowiowe występują w przyrodzie w rozmiarze D, czyli R20. Niemniej wydaje mi się, że w ELFIE widziałem kiedyś takie ogniwa rozmiaru AA/R6 - ale to było bardzo dawno i może nieprawda...
Mam znajomego, który od lat produkuje akumulatory - dawniej NiCd, teraz NiMH - do zastosowań profesjonalnych, głównie dla szpitali do elektronarzędzi chirurgicznych (Brrrr!) w najprzeróżniejszych rozmiarach. Jeśli Kolega zechciałby podać wymiary typowej - przed laty oczywiście - baterii anodowej, zapytam go o możliwość zmontowania pakietu ogniw NiMH o takich wymiarach. Wiem, że instaluje w takich pakietach czujnik temperatury do szybkiego ładowania - prądem nawet 0,7 pojemności
, jaki dopuszczają nowsze wersje ogniw NiMH.
PS. Kolega AZ12 częściowo ma rację, pisząc o małej przydatności akumulatorów kwasowych w urządzeniach przenośnych - nie przewoźnych! Miałem kiedyś flesz Brauna z akumulatorami ołowiowymi w szkolnym kółku fotograficznym. Podczas przestawiania metalowej szafki w pracowni, znajdujący się wewnątrz flesz przewrócił się... Po powrocie z wakacji nie miałem ani flesza, ani półki w szafce
. Auto na ogół jeździ na kołach
, a poza tym dzisiejsze akumulatory nawet po dachowaniu działają. Stary akordeon.

Mam znajomego, który od lat produkuje akumulatory - dawniej NiCd, teraz NiMH - do zastosowań profesjonalnych, głównie dla szpitali do elektronarzędzi chirurgicznych (Brrrr!) w najprzeróżniejszych rozmiarach. Jeśli Kolega zechciałby podać wymiary typowej - przed laty oczywiście - baterii anodowej, zapytam go o możliwość zmontowania pakietu ogniw NiMH o takich wymiarach. Wiem, że instaluje w takich pakietach czujnik temperatury do szybkiego ładowania - prądem nawet 0,7 pojemności

PS. Kolega AZ12 częściowo ma rację, pisząc o małej przydatności akumulatorów kwasowych w urządzeniach przenośnych - nie przewoźnych! Miałem kiedyś flesz Brauna z akumulatorami ołowiowymi w szkolnym kółku fotograficznym. Podczas przestawiania metalowej szafki w pracowni, znajdujący się wewnątrz flesz przewrócił się... Po powrocie z wakacji nie miałem ani flesza, ani półki w szafce


Wszystkie szczelne złącza przeciekają a każda rura po skróceniu jest za krótka - trzecie prawo Murphy'ego.
-
- 1250...1874 posty
- Posty: 1773
- Rejestracja: czw, 2 czerwca 2011, 19:43
- Lokalizacja: Wrocław - Krzyki
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Cyclon'y - są THE BEST - 2V, ołowiowe (ołowiane ?) - można nimi poniewierać , mogą długo leżakować i dają z siebie kilkaset amperów w porywach.
- Tomek Janiszewski
- 3125...6249 postów
- Posty: 5263
- Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18
Re: Jak zasilacie swoje bateryjniaki?
Ale mowa była o wrażliwości na wstrząsy a nie na nieprawidłową pozycję! Na temat właściwości różnych odmian akumulatorów ołowiowych (w tym żelowych, wobec których jednak używania nazwy "ołowiowy" lub "kwasowy" unika się jak ognia ze względów marketingowych) narosło wiele legend. Poleca się te ostatnie do zasilania instalacji jachtowych, a więc tam gdzie ma się do czynienia z długotrwałym stanem niepełnego naładowania, i twierdzi że będą w tym zastosowaniu lepsze i trwalsze od zwykłych akumulatorów samochodowych. A to z powodu rzekomej wrażliwości na wstrząsy zwykłych akumulatorów (jakby to w samochodach wstrząsów nie było), a to dlatego że akumulatory samochodowe są przystosowane do poboru dużych prądów, małe zaś je niszczą. Ograniczoną wydajnością prądową (ze względu na obniżoną ruchliwość jonów w zżelowanym elektrolicie) cechują się natomiast akumulatory żelowe, i to rzekomo ma gwarantować ich wysoką trwałość. To oczywiście pomieszanie z poplątaniem, trwałość akumulatorów ołowiowych w warunkach niepełnego naładowania można zwiększyć (ale nadal w niezadowalającym stopniu) poprzez zastosowanie elektrod o luźniejszej strukturze oraz dodatków do materiałów elektrodowych spowalniających rekrystalizację PbSO4. Natomiast postać elektrolitu nie ma tu nic do rzeczy. Idealne w tym zastosowaniu byłyby akumulatory zasadowe (NiCd lub NiMH) ale po pierwsze trudno je nabyć w zakresie pojemności powyżej 10Ah, po drugie zaś - użytkownicy jachtów z reguły są na bakier z elektroniką. Do tego stopnia że prostownik z Lidla do ładowania akumulatorów ołowiowych podłączyć potrafią, ale zbudowanie najprostszego ogranicznika prądu dla bezpiecznego ładowania ogniw zasadowych jest ponad ich możliwości.akordeonista pisze: ↑wt, 20 lutego 2018, 17:39 PS. Kolega AZ12 częściowo ma rację, pisząc o małej przydatności akumulatorów kwasowych w urządzeniach przenośnych - nie przewoźnych! Miałem kiedyś flesz Brauna z akumulatorami ołowiowymi w szkolnym kółku fotograficznym. Podczas przestawiania metalowej szafki w pracowni, znajdujący się wewnątrz flesz przewrócił się... Po powrocie z wakacji nie miałem ani flesza, ani półki w szafce
Ostatnio zmieniony śr, 21 lutego 2018, 12:12 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 1 raz.