Romekd pisze: ↑sob, 26 maja 2018, 18:10
Z tego powodu wyprowadzenia w zwykłych kondensatorach i rezystorach wykonuje się często z cynowanej stali, a w tych lepszych i przeznaczonych do audio wyprowadzenia zawsze są wykonywane z cynowanej miedzi (oczywiście beztlenowej...

).
Z czego wynikałoby że rezystory MŁT, wszelkie kondensatory foliowe MIFLEX, czy elektrolityczne ELWA należą do elementów
z wyższej półki? 
Wśród
klasycznych elementów wyprowadzenia ferromagnetyczne miały jedynie diody w obudowach szklanych oraz tranzystory w obudowach metalowych. Trochę zaczynam się niepokoić o jakość śrubowego połączenia obudowy ulubionych tranzystorów mocy w stalowych obudowach TO-3 oraz TO-66 która stanowi jedyne wyprowadzenie kolektora, mimo że do tych celów używam wyłącznie śrub mosiężnych. Natomiast stalowych kabli jak dotąd nie pozwalam sobie wcisnąć.
I jeszcze może mała dygresja. Pamiętacie jaka była konstrukcja fabrycznych wzmacniaczy mocy z lat 70-tych wyposażonych w tranzystory (szczególnie właśnie w obudowach metalowych) umieszczonych wspólnie na tylnej ściance stanowiącej zarazem radiator? Z płytkami końcówek mocy, czy wręcz z jedną dużą płytką drukowaną na której umieszczono wszystkie elementy wzmacniacza a nawet amplitunera łączyły je długie, wijące się po całym urządzeniu
pyty kabelków. A przecież tam z racji pracy w klasie AB płynęły prądy silnie odkształcone. Gdy do tych zniekształceń nieliniowych dojdą jeszcze zniekształcenia liniowe wynikające z indukcyjności i pojemności pasożytniczych (a przecież taka
pytę aż się prosi przypasać do popularnego w tamtych latach metalowego ażurowego kątownika stanowiącego szkielet obudowy, aby nie
pętała się bezładnie), to w efekcie przebieg jaki wyniknie ze złożenia się prądów poszczególnych tranzystorach może znacznie odbiegać od oryginalnego. Pokazywałem kiedyś jak można takich
pyty wyeliminować: płytkę końcówki mocy umieszcza się bezpośrednio za radiatorem, równolegle go jego płaszczyzny. Końcówki tranzystorów mocy lutuje się od strony przeciwnej niż pozostałe elementy, za pośrednictwem cienkich wlutowanych w płytkę tulejek, a w razie ich chwilowego braku można sięgnąć po mało elegancką ale równie skuteczną
wieczną prowizorkę w postaci krótkich odcinków srebrzanki wlutowanej w druk i lutowanej do wyprowadzeń emitera i bazy tranzystorów mocy. Wyprowadzenie kolektora łączy się z płytką oczywiście przy pomocy mosiężnych śrub, tych samych które mocują tranzystory do radiatora. W ten sposób można skrócić krytyczne doprowadzenia do centymetra
z hakiem.
Z racji zaś tego że o wiele bardziej lubię
rzeźbić w aluminium niż w tępiącej wiertła stali - obudowę znajdującego się w stanie surowym, ale już grającego tranzystorowego niescalonego amplitunera AM/FM wykonałem z kątowników aluminowych, łączonych na śruby, przy czym częściej nawet niż nakrętek używałem własnoręcznie gwintowanych otworów. Wyniki Twoich pomiarów nasuwają mi przypuszczenie że wybór materiału mógł okazać się korzystny nie tylko ze względu na łatwość obróbki.
Pozdrawiam
Tomek