Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Wzmacniacze, zasilacze itd. Schematy, parametry, konstrukcje...

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Janusz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 860
Rejestracja: wt, 8 listopada 2005, 15:36
Lokalizacja: Bytom

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Janusz »

Te z drugiego zdjęcia (REMA Andante) grają przyjemnie, chyba głównie za sprawa eliptycznych głośników średnio-wysokotonowych. Natomiast nie dostarczą zbyt głębokiego basu. Głośniki niskotonowe w tych obudowach mają częstotliwość rezonansową ok. 90 Hz, przy 60 Hz bez obudowy. Górne zawieszenie wymaga "rozruszania". Ja podałem ze dwa waty przy mniej więcej 100 Hz. Początkowo głośnik, umieszczony swobodnie, wykazywał rezonans przy mniej więcej 80 Hz, by po godzinie zejść w okolice 60 Hz.
Zwrotnica ma 6db/okt. dla każdej gałęzi, plus korekcję impedancji, bo w zestawie nominalnie 6 omowym, głośnik średnio-wysokotonowy ma 8 om.
785mm

Awatar użytkownika
Szrot majster
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 710
Rejestracja: śr, 12 listopada 2003, 15:57
Lokalizacja: Dolna Grupa(wioska)

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Szrot majster »

Teslacoil pisze:
czw, 6 maja 2021, 23:27
Witam.
Cel osiągnięty - sprzęt gra i jesteś zadowolony :)
W kwestii impedancji głośników. Każdy wzmacniacz lampowy (tranzystorowy nie raz też) z transformatorem na wyjściu musi być obciążony znamionową impedancją dla osiągnięcia znamionowej mocy i minimum zniekształceń. Wynika to z przekładni transformatora. Podłączenie innej impedancji nie zmienia tej przekładni, jak pisałeś. Zmienia warunki pracy wzmacniacza. Większa impedancja od znamionowej nie pozwoli osiągnąć znamionowej mocy, mniejsza może przeciążyć lampy mocy przy wysterowaniu bliskim maksymalnego. Nieznamionowe obciążenie wpływa też na poziom zniekształceń.
Przy cichym słuchaniu niezachowanie znamionowej impedancji obciążenia nie uszkodzi wzmacniacza (tranzystorowego również), wzrost zniekształceń na brzmienie raczej tu nie wpłynie.
Dali podłącz do lampowca a Phillipsy wywal do warsztatu, powinno być git.
Pozdrawiam.
Witam!
Dali podłączone, jednak brzmienie jest inne niż gdy pędziłem je TPA3116(klasa D), podobne do starych, pracujących w klasie A, końcówek na AD161/162, lekko zamulone.
Dla mnie, porównanie z jakimś tandetnym wzmacniaczem Technicsa czy innym budżetowym wzmacniaczem to nieporozumienie.
Lampa jednak gra inaczej, właśnie tak jak lubię.
Powiem tak: moje zamiłowanie do lamp i starych, tranzystorowych końcówek mocy wzięło się jeszcze czasów podstawówki.
Wtedy popularne były radiomagnetofony stereo typu "jamnik". Był to zupełny syf, mechanizmy niszczyły kasety, radio szumiało a brzmienie całkiem dobrego układu Samsunga KA2206 psuły tandetne głośniczki. Do tego pełno migających diodek :evil:
Pokolenia 1976-1985 doskonale to pamiętają, nikt tego mile nie wspomina, ja też nie, urodziłem się w 1983 roku, wtedy to był prezent komunijny( ja nie byłem, moja Mama sobie nie życzyła), sprawny egzemplarz tego urządzenia to dziś biały kruk.
Zbierało się Tarabany, Śnieżniki, Ślązaki......masa tego była.
Na sprzęt Hi-Fi musiałem poczekać do osiemnastki, do 2001 roku. Ojciec dał mi 180zł za które kupiłem amplituner Technics SA-303, dziś to Vintage, wtedy grał paskudnie, szybko zastąpił go stary Amator 2 Stereo, który też nie był idealny(kontur i kiepska głowica UKF, jeszcze dostrojenie "pływało"), potem jakiś stary Telefunken, kilka innych gratów, nawet nowy Denon PMA 520AE, który był wyrzuceniem 160 EURO w błoto i został po dwóch latach sprzedany za pół darmo.
Obecnie mam Cambridge Audio A1 v.3. (LM4766T), do tego cztery kolumny od Toccaty, po dwie w szereg na kanał, pomieszczenie ma 48m2, nie wolno mi głośno słuchać z uwagi na niedosłuch ojca, nie mogę używać subwoofera ani korektorów graficznych, Techno też mi nie wolno słuchać( kiedyś słuchałem radia Sunshine Live, potem audycji Qter Club w radiu Kaszebe- oczywiście przez internet, 2kW nie dolecą 120km, choć Zetka z Chwaszczyna u mnie mało wiele gra)
Słucham muzyki ze Spotify, na marnej jakości integrze na płycie głównej, słychać szmery, piski i pracę dysków twardych.
Nie kupuję płyt CD, mam kolekcję płyt winylowych ale to trzeba spokoju, by docenić ich jakość, u mnie są tylko nerwy.
Powiem tak: doceniłem jakość dźwięku dopiero w nowym domu, w starym....0,5W na kanał, ryczący telewizor na dole (stropy wyjedzone przez myszy), myszy i piski całe noce :evil:

Nie spodziewałem się , że wzmacniacz o tak prostej konstrukcji ładnie zagra, spodziewałem się brzmienia typu stary TV z PRL-u na jakim w przedszkolu oglądałem "Smerfy"
A dzisiejsze pokolenia nawet takiego prostego wzmacniacza nie zrobią, nic nie zrobią, wtyczki do kontaktu nie umie założyć, wymienić żarówki czy bezpiecznika( ale gwóźdź to założy).
Wszystko jedzie na dno.

Awatar użytkownika
kubafant
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2387
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: kubafant »

Szrot majster pisze:
pt, 7 maja 2021, 01:18
A dzisiejsze pokolenia nawet takiego prostego wzmacniacza nie zrobią, nic nie zrobią, wtyczki do kontaktu nie umie założyć, wymienić żarówki czy bezpiecznika( ale gwóźdź to założy).
Wszystko jedzie na dno.
Bez takich generalizacji, dobrze? :? Ja urodziłem się w 1997 roku, wg twoich prawideł wtyczki do kontaktu nie umiem założyć.

Porównamy może montaż któregoś z moich urządzeń i twojego wzmacniacza?

marma2
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 70
Rejestracja: śr, 9 grudnia 2015, 19:10

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: marma2 »

Są wyjątki od reguły lub inaczej jedna jaskółka wiosny nie czyni.

Awatar użytkownika
Szrot majster
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 710
Rejestracja: śr, 12 listopada 2003, 15:57
Lokalizacja: Dolna Grupa(wioska)

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Szrot majster »

kubafant pisze:
pt, 7 maja 2021, 08:45
Szrot majster pisze:
pt, 7 maja 2021, 01:18
A dzisiejsze pokolenia nawet takiego prostego wzmacniacza nie zrobią, nic nie zrobią, wtyczki do kontaktu nie umie założyć, wymienić żarówki czy bezpiecznika( ale gwóźdź to założy).
Wszystko jedzie na dno.
Bez takich generalizacji, dobrze? :? Ja urodziłem się w 1997 roku, wg twoich prawideł wtyczki do kontaktu nie umiem założyć.

Porównamy może montaż któregoś z moich urządzeń i twojego wzmacniacza?
Witam!
Nie chciałem Kolegi urazić i przepraszam.
Niestety miałem okazję rozmawiać ze studentem wydziału Elektroniki i Telekomunikacji, który był zupełnym debilem, nie wiedział jak zbudowany jest tranzystor, czym się różnią bipolarne i MOS-FET, nie potrafił podłączyć LED-a do Arduino i wgrać podstawowego BLINK-a.
Mało tego, śmiał się ze mnie, robił głupie docinki, myślał, że wszystkie rozumy pozjadał, on tylko będzie miał PAPIER, którym sobie będzie mógł d..ę podetrzeć, będzie z niego dobry pracownik na 3 miesiące i kop w d....wszyscy po tych "szkołach" tak kończą, znam z autopsji.
Ja mam średnie wykształcenie ogólne, zdałem starą maturę, nie tą od Giertycha jak choćby Stoch, który i tak ze wstydu poprawił w następnym roku, bo wstyd choć i tak się dostał na AWF.
Mam skończony I stopień CISCO CCNA, administracja sieci komputerowych to jest ale nie samymi lampami można żyć, trzeba iść z duchem czasu, wziąłem się za mikrokontrolery AVR i ARM.
Wzmacniacz w środku wygląda jak wygląda ALE DZIAŁA!!!!
Jest to moja pierwsza lampowa konstrukcja, każdy się uczył kiedyś.
Zobacz sobie jak w środku wyglądają wyroby ZME POLKAT- zupełny badziew, krzywe otwory, zerwane gwinty i zimne luty, kable byle jak prowadzone.
We wzmacniaczach tego producenta normalną rzeczą był przydźwięk sieciowy i trzeszczące potencjometry, mam Akorda 41, wygląda jakby młotkiem i przecinakiem go robili, ma też oczywiście przydźwięk i trzeszczą w nim potencjometry.
Są za to "audiofilskie" wzmacniacze na lampach typu 300B lub 845, z zasilaczem na.....gazotronach :evil:
Żeby zastosować gazotrony w audio trzeba być debilem, te lampy "sieją" zakłóceniami impulsowymi, były we wzmacniaczach ale w latach 50-tych i nie domowych a takich około 1-2kW.
Audiofil kupi pozłacaną wtyczkę sieciową i włączy ja do gniazdka z czasów PRL-u, instalację na 100% ma "łataną", aluminium z miedzią ale ma ŁADNY , DROGI I MODNY SPRZĘT.
Mój wzmacniacz powstał z byle czego, zaś przeciętny audiofil w "ślepym teście" nie odróżni go od takiego " g... w złotym papierku" na choćby 845 czy innej, nadawczej lampie, która więcej mocy zużywa na samo żarzenie niż oddaje do głośnika, do tego pracując na 1000V anodowego.
Nie ocenia się książki po okładce, nie kpi się z tak zwanego "kolekcjonera śmieci", może on być wartościowym i uczynnym człowiekiem, któremu coś padło na rozum, to jest choroba, sam ją mam ale staram się kontrolować stan swojej kolekcji, sprzedając niepotrzebne klamoty.
Kolega kubafant: dzieli nas 14 lat w wieku, ja jestem z tak zwanego "pokolenia PRL", które swoje dostało, w innych czasach dorastałem, inne mam myślenie i mentalność, jak się urodziłeś byłem w 7 klasie szkoły podstawowej, zaś okres przedszkolny przypadł na schyłkowy PRL.
Naprawdę przepraszam :(
%

Awatar użytkownika
kubafant
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2387
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: kubafant »

W porządku, po prostu chciałem zwrócić uwagę, że takie generalizacje są krzywdzące. To, że Szkoci są przeważnie skąpi, nie oznacza, że każdego z nich można przezwać harpagonem ;)

A jeżeli student uczelni wyższej i to w dodatku na wydziale elektronicznym nie wie jak działa tranzystor, to to już jest najlepsze świadectwo wydane tej uczelni i systemowi szkolnictwa, które u nas oczywiście kuleje. Pomyśleć co dopiero będzie jak zdalnie nauczane roczniki pójdą w ruch! :twisted:

Awatar użytkownika
Szrot majster
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 710
Rejestracja: śr, 12 listopada 2003, 15:57
Lokalizacja: Dolna Grupa(wioska)

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Szrot majster »

kubafant pisze:
pt, 7 maja 2021, 22:32
W porządku, po prostu chciałem zwrócić uwagę, że takie generalizacje są krzywdzące. To, że Szkoci są przeważnie skąpi, nie oznacza, że każdego z nich można przezwać harpagonem ;)

A jeżeli student uczelni wyższej i to w dodatku na wydziale elektronicznym nie wie jak działa tranzystor, to to już jest najlepsze świadectwo wydane tej uczelni i systemowi szkolnictwa, które u nas oczywiście kuleje. Pomyśleć co dopiero będzie jak zdalnie nauczane roczniki pójdą w ruch! :twisted:
Witam!
Nie tylko cywilne uczelnie "zeszły na psy", WAT również.
Kiedyś znajomy muzyk pracujący w klubie oficerskim dał mi do naprawy zwykły zasilacz od klawiszy Yamaha, w zasilaczu nie łączyło gniazdo sieciowe.
Jak to rozebrałem....właściwie połamałem.
Pod naklejką śruba, łącząca połówki obudowy, śruba kiedyś wykręcana, zasilacz ewidentnie rozbierany, śruba zalana "Kropelką" i ładnie naklejona naklejka....w środku byle jak przylutowany przewód wyjściowy, tak zwany "zimny lut". A gość mówił "uważaj bo to trep robił".
Wywaliłem to uszkodzone gniazdo, polutowałem przewody jak należy a ten sieciowy na stałe do płytki, dziury zalałem klejem z klejarki, samą obudowę skleiłem taśmą izolacyjną. Pewnie do dziś to działa.
Pokolenia "nauczane zdalnie" to od razu dwa lata do powtórki, jak ja chodziłem do szkoły to mówiło się "kiblować" na powtarzanie roku, oczywiście powtarzały zupełne cepy, taki miał 15 lat z był w VI klasie podstawówki, moja szkoła tylko głupków wypuszczała, potem denaturat pili, dziś widzę szkolnych kolegów na cmentarzu ale pod ziemią. Niektórzy trzydziestki nie dożyli.
A na Ryszarda Petru wylał się hejt bo powiedział, że komputer za 300zł wystarczy do nauki zdalnej :evil:
KOMPUTER NIE LAPTOP!!!!
Za 300zł można kupić taki Core i3 drugiej a nawet i trzeciej generacji, 4GB RAM i SSD 128GB, Windows 10. Do nauki zdalnej aż nadto, poza tym poleasingowe sprzęty są bardzo solidne.
Mam ThinkPad T430 z procesorem Core i5 trzeciej generacji i SSD. Kupiłem go z 4GB RAM-u, niestety Windows 10 64-bit potrzebuje 8GB, inaczej chodzi to okropnie. Puściły mi nerwy i kupiłem 4GB DDR3 SODIMM, teraz mam dobry laptop(posty piszę z blaszaka ale czasem i laptop jest mi potrzebny).\
Kupiłem go w 2018 roku za 850zł, bez SSD i z Windows 7 był sporo tańszy.
Nic nie psuje się, nie skrzypi, porządny, pancerny laptop.
Ale "madka" chce nowy laptop, najlepiej z RTX i to wyższy modelem, kamerką 4K i słuchawki Razer za 400zł :evil:
Ale TO Z NASZYCH PODATKÓW MA BYĆ KUPIONE!!!!
Szlag mnie trafia, jak takich ludzi widzę.
Nauka zdalna jest możliwa nawet na Raspberry Pi 4 i 400, 4 lub 8GB( mam i Pi 400 4GB i Pi 4B 8GB) ale komu tam chce się bawić w linuxa....MUSI BYĆ "OUT OF BOX".....

Pixel
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 117
Rejestracja: ndz, 13 grudnia 2020, 07:25

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Pixel »

Powiem Wam tylko tyle... pracuję zawodowo w jednej firmie dłużej niż Wy żyjecie (to nie argument to informacja) i zauważam zmiany pokoleniowe jakie zachodzą i stwierdzam jedno: Dobrze to już było... Co gorsze, istnieje jakieś dziwne przyzwolenie na bylejakość wykonywanej pracy. Jeszcze tam gdzie proces technologiczny jest precyzyjnie opracowany i pracownik MA TO WYKONAĆ jest dobrze ale tam gdzie ma wykonać coś samodzielnie od początku do końca to czasem aż chce się płakać widząc efekt pracy.

marma2
50...74 posty
50...74 posty
Posty: 70
Rejestracja: śr, 9 grudnia 2015, 19:10

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: marma2 »

Ja też już wiekowy jestem i mam takie spostrzeżenie. Ograniczę się tylko do sfery audio. Bawię się w to hobby już około pół wieku. Miałem trochę fabrycznego sprzętu i to nawet niezłej jakości. Nie pamiętam jak było ze sprzętem zjednoczenia Unitra ale posiadałem kilka wzmacniaczy mocy produkcji zachodniej z lat 70-90 ubiegłego wieku (Alchemist, NAD i inne) i znajdowałem na płycie głównej papierek z kontroli jakości gdzie podpisywał się imiennie ten, który sprzęt dopuszczał do sprzedaży. Dobra praktyka, która może jeszcze w jakichś manufakturach z ręczną robotą jest utrzymana. Nie wiem, nie kupiłem nic konkretnego od bodaj 20 lat tylko części i podzespoły. Kończę powoli z DIY, może jeszcze jakiś lampowiec bo ze wzrokiem coraz gorzej a wszechobecne podróby zniechęcają do czegokolwiek.

Awatar użytkownika
Marek7HBV
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1818
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Marek7HBV »

marma2 pisze:
sob, 8 maja 2021, 20:05
. Nie pamiętam jak było ze sprzętem zjednoczenia Unitra ale posiadałem kilka wzmacniaczy mocy produkcji zachodniej z lat 70-90 ubiegłego wieku (Alchemist, NAD i inne) i znajdowałem na płycie głównej papierek z kontroli jakości gdzie podpisywał się imiennie ten, który sprzęt dopuszczał do sprzedaży.
To w Unitrze też było stosowane{zwłaszcza na początku działalności} dla sprzętu lepszej klasy i nawet byłem zbulwersowany różnicami między kanałami {jak można robić niesymetryczne Hi-Fi Stereo? :lol: }. :D

Awatar użytkownika
Szrot majster
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 710
Rejestracja: śr, 12 listopada 2003, 15:57
Lokalizacja: Dolna Grupa(wioska)

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Szrot majster »

Witam!
Tak sobie myślę, że przecież te moje trafa głośnikowe to byle co.
Myślę o wymianie na coś lepszego, na przykład od p.Ogonowskiego, trochę kosztuje ale nie ma co z kasą robić, PP też nie złożę za cenę lepszych transformatorów, ten wzmacniacz też swoje kosztował( transformator sieciowy, militarne lampy, oczka magiczne i obudowa), temat się rozlazł niczym przysłowiowy "smród po gaciach".
Czy mając obecnie podłączone kolumny Dali Concept 1( bez urazy ale to wyższa pólka niż takie ZG15c od Amatora) i stosując te trafa uzyskam poprawę jakości dźwięku?
https://allegro.pl/oferta/transformator ... 8643792669
czy może dać sobie spokój i
https://allegro.pl/oferta/transformator ... 7462662212
Te droższe mają podobno super parametry, chodzi mi o zniekształcenia na niskich tonach przy większej mocy, które u mnie niestety trochę słychać.
Czy mam "olać" i kupić tańsze, być może z byle czego, na marnych rdzeniach, niewiele lepsze od tego co jest?
Albo "zaszaleć" i zrobić coś co będzie mnie cieszyło, nie denerwowało?
Druga sprawa to podłączenie.
Te od p.Ogonowkiego mają odczep UL na 43% uzwojenia pierwotnego.
Czy mam z góry uzwojenia podłączyć napięcie anodowe, drugi koniec do anody lampy EL84 a odczep UL gdzie?
Czy mogę podłączyć z niego zasilanie siatki drugiej EL84 i zasilanie stopnia wstępnego, czyli przez rezystor R11 to plusa kondensatora C4, w skrócie do złącza oznaczonego jako "Vss 200-220V"?
Czy mam zrobić kolejny stopień filtracji RC, to jest bez sensu, mam 200uF za prostownikiem i za rezystorem 510R kolejne 100uF?
Dla mnie pchanie tysięcy uF elektrolitów do wzmacniacza tak prostej konstrukcji nie ma sensu i śmierdzi mi AudioVoodoo.
Natomiast o brzmieniu wzmacniacza lampowego decydują transformatory wyjściowe.
Nie mam słuchu przerytego hałasem z klubów i antybiotykami podawanymi od dziecka( widziałem 8-latka, który nie słyszał pisku trafa linii w TV, to jest chore. lekarze non stop mu zapisywali antybiotyki), słyszę każdy szczegół i każda wadę sprzętu, choć mam już prawie 39 lat.
Załączam schemat
SE-EL84-schemat.gif
I bez kąśliwych komentarzy- naprawdę nie wystarczy mi boom-box jak większości ludzi, uruchomiłem na byle czym, niestety apetyt rośnie w miarę jedzenia i przydało by się coś lepszego niż 50-letni transformator, który 10 lat leżał pośród starych kabli, pustych słoików i pogryzionych przez myszy gazet.

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4247
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Tomek Janiszewski »

To co chcesz zrobić to właśnie będzie boom-box, tak jak jest nimi i teraz. Bez względu na to jak wielkie, ciężkie i drogie transformatory zastosujesz, i w jak kolorowy papierek to coś owiniesz. Po prostu, z EL84 SE choćbyś się skichał, to nie wyciśniesz więcej niż 5W z hakiem, i to przy h=10% Pierwotne założenie było takie by zbudować miniwzmacniaczyk mieszczący się na biurku, mający służyć obeznaniu się z lampami i przy takich założeniach projekt był dobry. Ty jednak wsadziłeś go w mocno przewymiarowaną obudowę niwecząc od razu podstawowe założenie, potem niepotrzebnie go skomplikowałeś dokładając wskaźniki wysterowania, a teraz chcesz inwestować w drogie transformatory SE. Skoro tak - to już lepiej zainwestować w transformatory PP, uzyskasz z podwojonej liczby EL84 trzykrotnie większą moc przy dwukrotnie większych zniekształceniach. I transformatory głośnikowe będą lżejsze przy tym samym paśmie przenoszonym. Chyba warto? Co zaś do transformatora sieciowego to jest on obecnie mocno niedociążony w wyniku czego byłeś zmuszony wyczyniać cuda na kiju żeby zbić nadmiar napięć. Tymczasem w układzie PP na EL84 Ua=300V jest ze wszech miar odpowiednie, a jego filtracja - mało krytyczna. Pierwsze doświadczenie z lampami za sobą już masz, więc dasz sobie radę i z PP, a w razie czego możesz liczyć na pomoc Forum. Natomiast rad odnośnie budowy przerośniętego knota się ode mnie nie doczekasz. Ewentualnie możesz ich szukać u jednego jak na razie szpeca od takich antykonstrukcji, do którego żadne racjonalne argumenty nie docierają. :oops:

Awatar użytkownika
Locutus
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1279
Rejestracja: sob, 4 sierpnia 2007, 23:09
Lokalizacja: LubLin

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Locutus »

Tomek Janiszewski pisze:
wt, 18 maja 2021, 11:03
Natomiast rad odnośnie budowy przerośniętego knota się ode mnie nie doczekasz. Ewentualnie możesz ich szukać u jednego jak na razie szpeca od takich antykonstrukcji, do którego żadne racjonalne argumenty nie docierają. :oops:
Panie Tomaszu... może czas zdjąć gumofilce i wysypać słomę.... ?

Awatar użytkownika
kubafant
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2387
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: kubafant »

Skoro tak - to już lepiej zainwestować w transformatory PP, uzyskasz z podwojonej liczby EL84 trzykrotnie większą moc przy dwukrotnie większych zniekształceniach.
Ja tylko chciałbym dodać (pewnie Tomek sam by to zrobił zauważywszy literówkę, gdyby miał szansę na edycję posta, jak to drzewiej bywało), że wzmacniacz PP oferuje dwukrotnie mniejsze zniekształcenia (4% vs 10%) od prostego SE.

Również nie widzę sensu kosztochłonnego rozbudowywania wzmacniacza, który z założenia jest oślą łączką i w późniejszych latach działalności raczej powodem do rumieńca niż dumy :lol:

Gdyby zaś iść w SE, to w SE z prawdziwego zdarzenia: w SE 300B! :D Ta jest najbardziej ceniona przez audiofili, nie tam jakaś EL84 wyszarpana z enerdowskiego radyjka.

Pozdrawiam,
Jakub

Copper_Lucas
20...24 posty
20...24 posty
Posty: 24
Rejestracja: wt, 10 lutego 2015, 22:57

Re: Pierwszy wzmacniacz lampowy DIY

Post autor: Copper_Lucas »

Jak już nie masz co z kasą robić(zazdroszczę) to zainwestuj w zrobienie/kupno kolumn na porządnych głośnikach i jak najwyższej skuteczności, to zawsze jest wąskie gardło.

ODPOWIEDZ