Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Przed wypowiedzią bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem tego działu.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

kubafant pisze:
czw, 13 stycznia 2022, 21:05
A co byś powiedział Tomku na pomysł zasilenia EL95 z 300 V, zamiast 250 jak proponuje katalog. Zwiększy to dostępny zapas mocy, poszerzając margines przy korzystaniu z innej (niższej) impedancji obciążenia.
I zarazem bardzo wydatnie zwiększy moc traconą w anodach lamp EL95, a dopuszczalna wynosi tylko 6W. To samo stanie się z mocą traconą w ekranach. Przy tym nijak nie zmniejszy obciążenia prądowego ich katod, i tak już mocno wyżyłowanego. A po tych katodach wielkiej rezerwy bym nie oczekiwał, skoro tak zminimalizowano zapotrzebowanie na moc żarzenia. Może to i jest jakaś (choć bardzo nieelegancka) metoda, ale dlaczego podnosić napięcie anodowe zaraz do 300V? Może wystarczyłoby np. 260V, wtedy moc w anodach aż tak dramatycznie by nie wzrosła. Twoim problemem cały czas jest zbyt niska Raa jak na tak mało wydajne prądowo lampy. Co innego gdyby Raa była większa od katalogowych 10k: wtedy podniesienie Ua tak jak tylko jest to możliwe byłoby skutecznym krokiem: pozwoliłoby wykorzystać w pełni możliwości prądowe lampy, a dzięki zwiększeniu Raa uzyskałoby się większą moc wyjściową.
Taki numer będzie możliwy, ponieważ wspomniany wcześniej transformator po obciążeniu 4 A prądu żarzenia oraz 120 mA stałego prądu anodowego dostarczył ok. 300 V.
Ale w jakich warunkach? Przy filtrze o wejściu indukcyjnym, czy też pojemnościowym? W tym drugim przypadku lampa EZ81 dostarczy już tylko 150mA prądu wyprostowanego, zamiast 180mA. Tak więc zwiększenia Ua przez zastosowanie filtru o wejściu pojemnościowym nie uzyskuje się za darmo.
Polaryzację zastosuję półautomatyczną, wykorzystując spadek napięcia na rezystancji dławika oraz, w razie potrzeby, na uzwojeniu anodowym transformatora, więc nie będzie dodatkowych strat na rezystorach katodowych.
Z uwagi na to co napisałem wyżej - zostawiłbym już te rezystory katodowe. Przecież nie zjedzą one aż 50V napięcia anodowego, a co lampy odciążą to odciążą. Obawiam się jednak że nadal niedostatecznie.
A jak nie to, to ECL86, oczywiście również z 300 V. Wtedy już nie powinno być mowy o niedostarczeniu 6 W na obniżoną impedancję obciążenia
Ano wtedy powinno się uzyskać 6W. Ale niewiele więcej, 13W jak przy optymalnej Raa (9.1k) zdecydowanie bym nie oczekiwał.
Kto wie, może nawet na 4 omowy głośnik wtedy wydoli?
Przecież sam dołączałem zespół 4 omy (Vollschmadt 40) do ceownikowca na TGp5 oraz ECL86. Ale z powodu wskazanego wyżej nie ma wówczas nadziei na uzyskanie 6W mocy, skoro na dwukrotnie większej impedancji nie uzyska się 12W, tym bardziej że sprawność przeciążonego prądowo transformatora będzie wówczas wyraźnie niższa niż przy 8 omach obciążenia. Tu trzeba by lamp o zdecydowanie większej wydajności prądowej, choć już niekoniecznie mocowej. Może PCL805, lub ruskie 6F5P (ECL85), aby można było je żarzyć napięciem 6,3V? Ach prawda, zapomniałem że ruskie lampy w rachubę nie wchodzą :oops:
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4843
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: AZ12 »

Witam
Tomek Janiszewski pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 08:47
Przecież sam dołączałem zespół 4 omy (Vollschmadt 40) do ceownikowca na TGp5 oraz ECL86. Ale z powodu wskazanego wyżej nie ma wówczas nadziei na uzyskanie 6W mocy, skoro na dwukrotnie większej impedancji nie uzyska się 12W, tym bardziej że sprawność przeciążonego prądowo transformatora będzie wówczas wyraźnie niższa niż przy 8 omach obciążenia.
Jakość dźwięku ulegnie pogorszeniu, górna część pasma akustycznego może ulec zmniejszeniu. W gitarowcu to przejdzie, ale w wzmacniaczu stereo do systemów domowych już niekoniecznie.
Tomek Janiszewski pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 08:47
Tu trzeba by lamp o zdecydowanie większej wydajności prądowej, choć już niekoniecznie mocowej. Może PCL805, lub ruskie 6F5P (ECL85), aby można było je żarzyć napięciem 6,3V? Ach prawda, zapomniałem że ruskie lampy w rachubę nie wchodzą
Jak już to w takim przypadku trzeba użyć lamp EL86 lub PL84.
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

AZ12 pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 11:32
górna część pasma akustycznego może ulec zmniejszeniu.
Ale za to dolna się poprawi :D
Jak już to w takim przypadku trzeba użyć lamp EL86 lub PL84.
Też oczywiście można - ale dwie lampy 12W na jeden transformator 5W? :shock: Z PCL805 będą chociaż dwie triody do wykorzystania, i baniek będzie mniej.
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Awatar użytkownika
kubafant
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 2516
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Białystok

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: kubafant »

Tomek Janiszewski pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 08:47
I zarazem bardzo wydatnie zwiększy moc traconą w anodach lamp EL95, a dopuszczalna wynosi tylko 6W. To samo stanie się z mocą traconą w ekranach.
Ale mowa o pracy z polaryzacją półautomatyczną, przy sporo mniejszym prądzie spoczynkowym niż by to było przy katalogowym punkcie pracy z opornikiem katodowym, w takich warunkach lampy nie powinny chyba ulec przeciążeniu?
Przy tym nijak nie zmniejszy obciążenia prądowego ich katod, i tak już mocno wyżyłowanego. A po tych katodach wielkiej rezerwy bym nie oczekiwał, skoro tak zminimalizowano zapotrzebowanie na moc żarzenia. Może to i jest jakaś (choć bardzo nieelegancka) metoda, ale dlaczego podnosić napięcie anodowe zaraz do 300V? Może wystarczyłoby np. 260V, wtedy moc w anodach aż tak dramatycznie by nie wzrosła.
Nie mówię, że aż do 300 V, można oczywiście użyć mniejszego napięcia. W każdym razie ok. 300 V jest dostępne.
Twoim problemem cały czas jest zbyt niska Raa jak na tak mało wydajne prądowo lampy. Co innego gdyby Raa była większa od katalogowych 10k: wtedy podniesienie Ua tak jak tylko jest to możliwe byłoby skutecznym krokiem: pozwoliłoby wykorzystać w pełni możliwości prądowe lampy, a dzięki zwiększeniu Raa uzyskałoby się większą moc wyjściową.
Wiem, ale zaporę nie do przebycia przy zwiększaniu prądu anodowego stanowi transformator sieciowy, który nie wydoli dużo większego prądu. To znaczy wydoli (będzie musiał) w impulsach, wszak zapotrzebowanie na moc wyjściową przy sygnale muzycznym jest nieciągłe, to nie wzmacniacz radiowęzłowy, który cały czas pompuje w wyjście pełną moc. Na krótko zaś transformator dostarczy większego prądu, gdy będzie to potrzebne w głośniejszych momentach. To założenie decyduje także o użyciu nieco innego, chłodniejszego punktu pracy, tzw. low loading, jak to opisują np. w broszurze Mullarda: http://www.r-type.org/articles/art-003e.htm Zwróćmy uwagę, że przy tej samej lampie i tym samym napięciu anodowym, wymaga się wtedy impedancji obciążenia zmniejszonej z 8 do 6 kiloomów, a więc o 25%. Domniemam, że podobne podejście można zastosować również do innych typów lamp, np. EL95 czy ECL86.
Ale w jakich warunkach? Przy filtrze o wejściu indukcyjnym, czy też pojemnościowym? W tym drugim przypadku lampa EZ81 dostarczy już tylko 150mA prądu wyprostowanego, zamiast 180mA. Tak więc zwiększenia Ua przez zastosowanie filtru o wejściu pojemnościowym nie uzyskuje się za darmo.
Filtr jest indukcyjny, jak pisałem wcześniej. Transformator sieciowy nie przeżyłby pojemnościowego przy tym poborze prądu :lol:
Ano wtedy powinno się uzyskać 6W. Ale niewiele więcej, 13W jak przy optymalnej Raa (9.1k) zdecydowanie bym nie oczekiwał.
Nie nie, 13 W absolutnie nie oczekuję, to tylko TGp5-5-666, ze swoim mikrym rdzeniem.
Kto wie, może nawet na 4 omowy głośnik wtedy wydoli?
Przecież sam dołączałem zespół 4 omy (Vollschmadt 40) do ceownikowca na TGp5 oraz ECL86. Ale z powodu wskazanego wyżej nie ma wówczas nadziei na uzyskanie 6W mocy, skoro na dwukrotnie większej impedancji nie uzyska się 12W, tym bardziej że sprawność przeciążonego prądowo transformatora będzie wówczas wyraźnie niższa niż przy 8 omach obciążenia. Tu trzeba by lamp o zdecydowanie większej wydajności prądowej, choć już niekoniecznie mocowej. Może PCL805, lub ruskie 6F5P (ECL85), aby można było je żarzyć napięciem 6,3V?
Nie musi być wtedy tych 6 W. Wzmacniacz będzie miał swoją nominalną impedancję obciążenia 8 omów i przy podłączeniu takiego obciążenia spełni warunek mocy normy Hi-Fi. Nie ma obowiązku spełniać tego warunku dla dowolnej impedancji (w tym wypadku 4 omy), niezależnie od tego, co de facto będzie do niego podłączone. Na razie - z konieczności - kolumny 4 omowe. Z perspektywą późniejszej podmiany na 8 omowe.

Zastosowanie lamp bardziej "prądowych" limituje mi trochę transformator sieciowy. A czy na przykład ECL82 byłaby lepsza niż ECL86, patrząc z tej perspektywy?
Ach prawda, zapomniałem że ruskie lampy w rachubę nie wchodzą :oops:
Nie przejdzie mi przez palce składanie wzmacniacza mieszającego dwa systemy lamp, europejski i radziecki - to prawie tak jakbym budując wzmacniacz na loktalowych EBL21 sięgnął po amerykańskie 7N7, z braku europejskich duotriod loktalowych :lol:

Pozdrawiam!
Jakub

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4843
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: AZ12 »

Witam ponownie
kubafant pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 11:55
Ach prawda, zapomniałem że ruskie lampy w rachubę nie wchodzą :oops:
Nie przejdzie mi przez palce składanie wzmacniacza mieszającego dwa systemy lamp, europejski i radziecki - to prawie tak jakbym budując wzmacniacz na loktalowych EBL21 sięgnął po amerykańskie 7N7, z braku europejskich duotriod loktalowych :lol:
Lampy z cokołem loktalowym w Europie były generalnie przeznaczone do radioodbiorników, ponadto mnożenie wielu typów lamp nie miało sensu w przemyśle radiotechnicznym zniszczonym przez wojnę (lata 40, 50, wchodziły już rimlocki i nowale). Dlatego na tym kontynencie nie produkowano takich duotriod.

Kiedyś miałem pomysł aby wykonać wzmacniacz stereo z lampami EBL21 i 7F7, jednak pomysł nie doczekał się realizacji. Jeśli jest taka potrzeba to zawsze można zastosować lampy mocy 7C5, ale są one zbliżone do oktalowych 6V6.
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

kubafant pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 11:55

Ale mowa o pracy z polaryzacją półautomatyczną, przy sporo mniejszym prądzie spoczynkowym niż by to było przy katalogowym punkcie pracy z opornikiem katodowym
A to Ty całe radio będziesz z tego zasilacza pędził, tak jak ja? :lol: Moje ECC85, ECH81 i EBF89, a w przyszłości być może także dodatkowa EF89 pobierają całkiem konkretny prąd anodowy, dzięki czemu polaryzacja zbliża się swoim charakterem do sztywnej. Natomiast lampy napięciowe audio pobierają prąd tak mały na tle pobieranego przez lampy końcowe, że na stosunek prądu spoczynkowego do prądu przy pełnym wysterowaniu znacząco nie wpłyną: będzie on tylko nieznacznie większy jak przy opornikach w samych tylko katodach lamp końcowych.
, w takich warunkach lampy nie powinny chyba ulec przeciążeniu?
Miałem na myśli przeciążenie mocowe także przy pełnym wysterowaniu, gdy prąd anodowy jest duży. Przy napięciu zasilającym 250V niewiele go zostaje już między katodą i anodą lampy, dzięki czemu moc tracona mieści się w dopuszczalnych granicach. Przy 300V nadmiarowe 50V idzie wyłącznie na dodatkowe nagrzewanie anod.
Nie mówię, że aż do 300 V, można oczywiście użyć mniejszego napięcia. W każdym razie ok. 300 V jest dostępne.
Ale nie zmienia to faktu że brakuje Ci prądu, nie napięcia. Wyciskanie zwiększonego prądu poprzez powiększanie Ua ( i tak już nieco za dużego za sprawą zmniejszonego Raa) to taka jazda na koksie.
Wiem, ale zaporę nie do przebycia przy zwiększaniu prądu anodowego stanowi transformator sieciowy, który nie wydoli dużo większego prądu.
Skoro i transformator nie wydoli, to co pomoże wyciskanie dodatkowego prądu z lamp? Ten prąd obojętnym bykiem będzie musiał pochodzić z transformatora sieciowego. I nie będzie miało tu znaczenia jakie lampy znajdą się pomiędzy zasilaczem anodowym a transformatorem głośnikowym. EL95 ani żadne inne brakującego prądu nie wyczarują. Pomogłoby tylko zmniejszenie zapotrzebowania na prąd, ale to wymagałoby zwiększenia Raa. Poprawę sytuacji (ale tylko w ograniczonym zakresie) przyniosłoby też zastosowanie lamp o bardzo wysokim współczynniku rozdziału prądu między anodę a ekran (aby zmniejszyć obciążenie zasilacza przynajmniej prądami siatek drugich). Niestety pod tym względem EL95 stanowi krok w zdecydowanie złą stronę: w porównaniu z taką np. EL84 dostarcza dwukrotnie mniejszego prądu anodowego (24mA vs. 48mA) przy niewiele tylko mniejszym Ig2 (4,5mA vs. 5.5mA). Może zatem z tego punktu widzenia propozycja AZ12 aby zastosować EL86 lub PL84 nie była zupełnie od czapy? :idea: Dla nich współczynnik rozdziału prądu osiąga aż 20, np 70mA/3,5mA.
To znaczy wydoli (będzie musiał) w impulsach, wszak zapotrzebowanie na moc wyjściową przy sygnale muzycznym jest nieciągłe, to nie wzmacniacz radiowęzłowy, który cały czas pompuje w wyjście pełną moc. Na krótko zaś transformator dostarczy większego prądu, gdy będzie to potrzebne w głośniejszych momentach
.
Na to można liczyć w dość głębokiej klasie AB, tj przy polaryzacji sztywnej. Przy automatycznej, szczególnie przy takim nieciągłym sygnale zmiany prądu pobieranego przez wzmacniacz będą nieznaczne.
To założenie decyduje także o użyciu nieco innego, chłodniejszego punktu pracy, tzw. low loading, jak to opisują np. w broszurze Mullarda: http://www.r-type.org/articles/art-003e.htm Zwróćmy uwagę, że przy tej samej lampie i tym samym napięciu anodowym, wymaga się wtedy impedancji obciążenia zmniejszonej z 8 do 6 kiloomów, a więc o 25%. Domniemam, że podobne podejście można zastosować również do innych typów lamp, np. EL95 czy ECL86.
Ale z tym "low loading" chodzi chyba o zmniejszoną względem standardowej Raa, a nie o zmniejszony pobór prądu? Przecież im mniejsza impedancja obciążenia, tym pobór prądu będzie większy, o ile moc ma pozostać ta sama. A jeżeli i pobór prądu w tych warunkach faktycznie zmaleje - to nie ma bata. Wtedy moc wyjściowa zmaleje w dwójnasób, i za sprawą zmniejszonego prądu, i za sprawą zmniejszonego Raa.
Nie nie, 13 W absolutnie nie oczekuję, to tylko TGp5-5-666, ze swoim mikrym rdzeniem.
Więc przy lampach dostatecznie wydajnych prądowo (np. ECL86 przy Ua=250V) spokojnie uzyskasz oczekiwane 6W, nawet jak Raa będzie na poziomie 7,5k jak to byłoby z głośnikiem 8 omów. EL95 może i tego nie wydolić, z uwagi na niedostateczny prąd anodowy przy Ug1=0.
Nie musi być wtedy tych 6 W. Wzmacniacz będzie miał swoją nominalną impedancję obciążenia 8 omów i przy podłączeniu takiego obciążenia spełni warunek mocy normy Hi-Fi. Nie ma obowiązku spełniać tego warunku dla dowolnej impedancji (w tym wypadku 4 omy), niezależnie od tego, co de facto będzie do niego podłączone. Na razie - z konieczności - kolumny 4 omowe. Z perspektywą późniejszej podmiany na 8 omowe.
Czyli z konieczności będziesz miał niecałe 3W (z lampami EL95) póki nie wystarasz się o głośnik 8 omów.
Zastosowanie lamp bardziej "prądowych" limituje mi trochę transformator sieciowy.
Który już raz muszę powtarzać: lampy EL95, o ile oczekujemy po nich określonej mocy wyjściowej (niechby i 6W na 8 omach) będą łaskawsze dla transformatora sieciowego jedynie przez to że wymagają wyjątkowo małego prądu żarzenia. Zapotrzebowanie na prąd anodowy będzie przy mocy wyjściowej 6W niezależne od tego jakich lamp się użyje. Chyba że użyte lampy okażą się za mało wydajne, wtedy obciążenie zasilacza anodowego okaże się mniejsze, ale też oczekiwanej mocy się nie uzyska. Droga do obniżenia zapotrzebowania na prąd anodowy wiedzie natomiast przez zastosowanie TG z większą przekładnią (i w konsekwencji większą Raa), nie zaś przez zastosowanie słabszych lamp!
A czy na przykład ECL82 byłaby lepsza niż ECL86, patrząc z tej perspektywy?
Gdyby miało chodzić o wyciśnięcie jak największego szczytowego Ia przy możliwie niskim Ug2 (a w konsekwencji i napięciu zasilacza anodowego) to tak. Np. ECL82 już przy Ug2=170V dostarczy Ia=150mA, podczas gdy ECL86 wymagałaby wówczas Ug2=300V. Ale co to pomoże, gdy tak dużego prądu nie ma po prostu skąd wziąć?
Nie przejdzie mi przez palce składanie wzmacniacza mieszającego dwa systemy lamp, europejski i radziecki - to prawie tak jakbym budując wzmacniacz na loktalowych EBL21 sięgnął po amerykańskie 7N7, z braku europejskich duotriod loktalowych :lol:
Ale europejskie ECL85/805 istniały jak najbardziej, ruskie 6F5P stanowią zaś ich odpowiedniki. Taka zaś sytuacja nie ma miejsca w przypadku loctali, bo europejskich duotriod nie było wcale. Czy budując urządzenie opracowane dla polskich tranzystorów BSXP93 wybrzydzałbyś na amerykańskie 2N2369 jedynie dlatego, że nie po europejsku je oznaczono?
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Awatar użytkownika
kubafant
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 2516
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Białystok

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: kubafant »

Tomek Janiszewski pisze:
pt, 14 stycznia 2022, 16:19
A to Ty całe radio będziesz z tego zasilacza pędził, tak jak ja? :lol: Moje ECC85, ECH81 i EBF89, a w przyszłości być może także dodatkowa EF89 pobierają całkiem konkretny prąd anodowy, dzięki czemu polaryzacja zbliża się swoim charakterem do sztywnej. Natomiast lampy napięciowe audio pobierają prąd tak mały na tle pobieranego przez lampy końcowe, że na stosunek prądu spoczynkowego do prądu przy pełnym wysterowaniu znacząco nie wpłyną: będzie on tylko nieznacznie większy jak przy opornikach w samych tylko katodach lamp końcowych.
To trochę nie tak Tomku; polaryzację zakładam "półautomatyczną" nie w celu uzyskania jej typowych zalet, tylko w celu uratowania dodatkowych woltów, które inaczej marnowałyby się na opornikach katodowych. Tutaj i tak będę dysponował napięciem minus kilkunastu do dwudziestu kilku woltów, związanym z rezystancją dławika i uzwojenia anodowego. Szkoda nie wykorzystać, zwłaszcza gdyby zaoszczędzone wolty miały się przełożyć na wzrost mocy wyjściowej :wink:
Nie twierdzę, że na pewno zastosuję takie rozwiązanie, jedynie rozważam tę ewentualność.
Ale nie zmienia to faktu że brakuje Ci prądu, nie napięcia. Wyciskanie zwiększonego prądu poprzez powiększanie Ua ( i tak już nieco za dużego za sprawą zmniejszonego Raa) to taka jazda na koksie.
Z tym brakowaniem prądu to nie do końca szczęśliwie sformułowane, co rozwiną za chwilkę. Wracając do EL95, pisałeś kilka postów wcześniej:
Tomek Janiszewski pisze:
pn, 11 października 2021, 09:06
Skoro wiadomo już że w grę wchodzi jedynie głośnik 8 omów (z 4 a nawet z 7,5 omów będzie potrzebny jeszcze większy prąd, 15 omów nie pozwoli przenieść basów jak należy z wykorzystaniem TGp5, a głośnik 10,5 oma co pozwoliłoby uzyskać dokładnie Raa=10k) jest cokolwiek egzotyczny) to dla uzyskania 6 watów mocy potrzebny będzie prąd w głośniku 1,225A wartości szczytowej. Przekładnia TGp5 jest jaka jest tj. 3x400/86=15,35 (z jednej połówki pierwotnego na wtórne) i tego już nie zmienimy. Tym samym szczytowy prąd anodowy w każdej z lamp wyniesie 1.225/15,35=79,8mA. Tymczasem EL95 we właściwych sobie warunkach pracy Ua=250V, Raa=10k, Po=7W ( https://frank.pocnet.net/sheets/030/e/EL95.pdf; poprzednio omyłkowo podałem link do ECL86) dostarczy tylko 74.8mA. Może zatem zabraknąć nieco mocy dla spełnienia norm Hi-Fi. Chyba że zaryzykujesz pracę EL95 z Ug2 wyższym od Ua. Wtedy prądowa wydajność lamp wzrośnie, ale ani nie jest to praktyczne, ani bezpieczne dla lamp.
Rozważasz tu, czy EL95 dostarczy w omawianych warunkach (obciążenia impedancją o ok. 25% niższą niż zalecane 10 k) prądu potrzebnego do uzyskania mocy 6 W w głośniku. Dochodzisz do wniosku, że w warunkach Ua=Ug2=250 V, będzie to niepewne. Przemyślałem sobie, co napisałeś i doszedłem do wniosku, że zwiększenie napięcia zasilania do 300 V pozwoli na uzyskanie potrzebnego prądu.
Skoro i transformator nie wydoli, to co pomoże wyciskanie dodatkowego prądu z lamp? Ten prąd obojętnym bykiem będzie musiał pochodzić z transformatora sieciowego. I nie będzie miało tu znaczenia jakie lampy znajdą się pomiędzy zasilaczem anodowym a transformatorem głośnikowym. EL95 ani żadne inne brakującego prądu nie wyczarują.
To trochę nie tak. Transformator dostarczy takiego prądu jakiego będzie trzeba, tylko nie może go dostarczać przez cały czas. Prąd spoczynkowy musi być nieduży, w sumie najlepiej do 100-120 mA. To ma mi zapewnić polaryzacja nieco bardziej ujemnym napięciem niż zwykle (low loading, które zaraz dokładniej przybliżę). W ten sposób prąd pobierany ciągle z transformatora będzie umiarkowany, a w krótkich chwilach zapotrzebowania na moc będzie wzrastał do potrzebnych 140 czy 150 mA. Sprawdziłem, tyle zasilacz jest w stanie dostarczyć (160 mA), choć transformator zaczyna wówczas ostrzegawczo brzęczeć :lol:
Teraz kwestia dobrania takich lamp, których wydajność emisyjna katod pozwoli na przepływ odpowiednio dużego prądu przy wysterowaniu, aby mimo nie do końca właściwej przekładni transformatora uzyskać te 6 W na głośniku 8-omowym. Jeżeli EL95 miałyby się okazać wystarczające (np. w warunkach zasilania wyższym napięciem niż 250 V), należałoby je zastosować, bo pobierają mniej amperów żarzenia niż pozostałe potencjalne typy.
Na to można liczyć w dość głębokiej klasie AB, tj przy polaryzacji sztywnej. Przy automatycznej, szczególnie przy takim nieciągłym sygnale zmiany prądu pobieranego przez wzmacniacz będą nieznaczne.
Dokładnie, i w głębszą klasę AB zamierzam tutaj pójść, przede wszystkim ze względu na wysilenie transformatora, żeby nie grzał się niepotrzebnie przy dużym prądzie spoczynkowym. Jakaś szczególnie głęboka ta klasa AB też nie może być, gdyż TGp5-5-666 nie był nawijany optymalnie do zastosowań w klasie B i ze względu na stosunkowo wysoką (prawdopodobnie, do zmierzenia) indukcyjność rozproszenia między połówkami uzwojenia anodowego (poprzez brak przeplatania sekcji obu połówek) zniekształcenia mogłyby wówczas wzrosnąć. Celuję w 20-25 mA prądu spoczynkowego.
Polaryzacja właśnie nie będzie chyba sztywna, tylko półautomatyczna albo ewentualnie zwykła, katodowa, ale na zwiększonym oporniku katodowym. Wszystko zależy od tego, ile woltów anodowego będzie potrzeba :)
Ale z tym "low loading" chodzi chyba o zmniejszoną względem standardowej Raa, a nie o zmniejszony pobór prądu? Przecież im mniejsza impedancja obciążenia, tym pobór prądu będzie większy, o ile moc ma pozostać ta sama. A jeżeli i pobór prądu w tych warunkach faktycznie zmaleje - to nie ma bata. Wtedy moc wyjściowa zmaleje w dwójnasób, i za sprawą zmniejszonego prądu, i za sprawą zmniejszonego Raa.
Nie tak. W broszurze jest to trochę wyjaśnione:
The low-loading adjustment is so called because, with the increased values of cathode resistance, the anode-to-anode load resistance is reduced to 6 kΩ and the quiescent current to 2 x 24 mA. Although the output stage is connected for cathode-bias operation, operation with speech or music input signals approximates very closely to fixed-bias conditions. [...]
With speech or music inputs, the maximum rated power of the amplifier is only required in the output stage for a small part of the time, the average requirement being comparatively low. However, a large power reserve must be available to cater for the widely differing sound levels which can occur.
The HT current consumption is smaller when the output stage is adjusted for low loading. Consequently, the standing dissipation in this stage is reduced from 11 W at each anode with normal loading to 7.5 W at each anode. The valves are thus being run well below the maximum anode-dissipation rating of l2 W. The HT current requirement is reduced with low loading so that the mains transformer rating can be lower if the amplifier is to be used permanently with the low-loading adjustment.
Zwiększa się opornik katodowy, zmniejszając prąd spoczynkowy. Zmniejsza się przez to moc traconą w anodach oraz zużycie prądu anodowego. Prąd przy silnym wysterowaniu jest oczywiście nie mniejszy niż przy normalnym układzie pracy. Chodzi jedynie o zmniejszenie obciążenia spoczynkowego. Z mojego punktu widzenia (transformator!) jest to zaleta nie do pogardzenia. Kwestia tylko czy zastosować osobne rezystory katodowe, wspólne parami czy może skorzystać z występującego i tak spadku napięcia na rezystancji dławika i transformatora.
Więc przy lampach dostatecznie wydajnych prądowo (np. ECL86 przy Ua=250V) spokojnie uzyskasz oczekiwane 6W, nawet jak Raa będzie na poziomie 7,5k jak to byłoby z głośnikiem 8 omów. EL95 może i tego nie wydolić, z uwagi na niedostateczny prąd anodowy przy Ug1=0.
Dlatego myślę raczej o tych ECL86, ale gdyby EL95 miały dostarczyć potrzebnego prądu np. w warunkach podniesionego napięcia zasilania, może lepiej byłoby je zastosować? Choć z drugiej strony nie mam czterech pasujących podstawek heptal (takich z nitowanych płytek tekstolitu), tylko trzy :cry: A podstawek noval, pod wzmacniacz na ECL mam tyle, ile trzeba :D
Czy budując urządzenie opracowane dla polskich tranzystorów BSXP93 wybrzydzałbyś na amerykańskie 2N2369 jedynie dlatego, że nie po europejsku je oznaczono?
Nie no, bez przesady, w ostatniej konstrukcji nawet celowo pomieszałem lampy europejskie z amerykańską lampą prostowniczą 6X5, wstawiając tam de facto radziecką 6C5S :lol:

Pozdrawiam!
Jakub

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

kubafant pisze:
sob, 15 stycznia 2022, 22:38
To trochę nie tak Tomku; polaryzację zakładam "półautomatyczną" nie w celu uzyskania jej typowych zalet, tylko w celu uratowania dodatkowych woltów, które inaczej marnowałyby się na opornikach katodowych.
Mam podejrzenie graniczące z pewnością że uratowane wolty sprawią jedynie kłopoty. Co innego gdybyś w roli transformatorów sieciowych użył w ślad za mną baterii czterech TS30/1/676. Były one projektowane do współpracy z prostownikiem selenowym, przekładnia z uzwojenia sieciowego na anodowe wynosiła zaledwie 1:1, toteż po zastosowaniu lampy prostowniczej (zasilanej z odpowiednio przeplecionych sekcji uzwojenia anodowego, tak że przy braku obciążenia uzyskuje się na nich napięcie przemienne 2x230V) napięcie wyprostowane, i to przy filtrze pojemnościowym okazuje się niepraktycznie niskie, bo ok. 230V DC. Wtedy jest sens walczyć o każdy wolt wszelkimi dostępnymi środkami, w szczególności wykorzystując spadek napięcia na rezystancjach połówek uzwojenia anodowego do polaryzacji półautomatycznej zastępującej rezystory katodowe, na których w przypadku lamp EL95 wytraciłoby się aż 12,06V. Ty natomiast bezproblemowo uzyskujesz z transformatorem od Juwla (od początku projektowanym dla lampy prostowniczej) 300V DC przy filtrze o wejściu indukcyjnym, a tak wysokie napięcie wyprostowane i tak zda Ci się na plaster jeśli będziesz trzymał się transformatorów TGp5-5/666 obciążonych głośnikami 8 omów.
Tutaj i tak będę dysponował napięciem minus kilkunastu do dwudziestu kilku woltów, związanym z rezystancją dławika i uzwojenia anodowego. Szkoda nie wykorzystać, zwłaszcza gdyby zaoszczędzone wolty miały się przełożyć na wzrost mocy wyjściowej :wink:
Jeżeli ma się przełożyć na coś na bank - to na zwiększenie mocy traconej w lampach końcowych. A tu zapas nie jest wszak wcale duży.
Ale nie zmienia to faktu że brakuje Ci prądu, nie napięcia. Wyciskanie zwiększonego prądu poprzez powiększanie Ua ( i tak już nieco za dużego za sprawą zmniejszonego Raa) to taka jazda na koksie.
Z tym brakowaniem prądu to nie do końca szczęśliwie sformułowane, co rozwiną za chwilkę.
Chodziło mi przede wszystkim o deficyt prądu z zasilacza anodowego. EL95 to insza inszość; jak ją zastąpić mocniejszymi lampami - pozostanie tylko problem zasilacza.
Wracając do EL95, pisałeś kilka postów wcześniej:
Tomek Janiszewski pisze:
pn, 11 października 2021, 09:06
Skoro wiadomo już że w grę wchodzi jedynie głośnik 8 omów (z 4 a nawet z 7,5 omów będzie potrzebny jeszcze większy prąd, 15 omów nie pozwoli przenieść basów jak należy z wykorzystaniem TGp5, a głośnik 10,5 oma co pozwoliłoby uzyskać dokładnie Raa=10k) jest cokolwiek egzotyczny) to dla uzyskania 6 watów mocy potrzebny będzie prąd w głośniku 1,225A wartości szczytowej. Przekładnia TGp5 jest jaka jest tj. 3x400/86=15,35 (z jednej połówki pierwotnego na wtórne) i tego już nie zmienimy. Tym samym szczytowy prąd anodowy w każdej z lamp wyniesie 1.225/15,35=79,8mA. Tymczasem EL95 we właściwych sobie warunkach pracy Ua=250V, Raa=10k, Po=7W ( https://frank.pocnet.net/sheets/030/e/EL95.pdf; poprzednio omyłkowo podałem link do ECL86) dostarczy tylko 74.8mA. Może zatem zabraknąć nieco mocy dla spełnienia norm Hi-Fi. Chyba że zaryzykujesz pracę EL95 z Ug2 wyższym od Ua. Wtedy prądowa wydajność lamp wzrośnie, ale ani nie jest to praktyczne, ani bezpieczne dla lamp.
Rozważasz tu, czy EL95 dostarczy w omawianych warunkach (obciążenia impedancją o ok. 25% niższą niż zalecane 10 k) prądu potrzebnego do uzyskania mocy 6 W w głośniku. Dochodzisz do wniosku, że w warunkach Ua=Ug2=250 V, będzie to niepewne. Przemyślałem sobie, co napisałeś i doszedłem do wniosku, że zwiększenie napięcia zasilania do 300 V pozwoli na uzyskanie potrzebnego prądu.
No i przez podwyższenie ponad katalogowe 250V także napięcia anodowego (a nie tylko ekranowego, jak to rozważałem) zmniejszasz wprawdzie nieco dodatkowe obciążenie prądowe i mocowe ekranów (dzięki minimalnemu polepszeniu współczynnika rozdziału prądów), ale za to zwiększasz obciążenie mocowe anod. Analizując katalogowe warunki pracy w klasie AB przy Ua=250V:
https://frank.pocnet.net/sheets/030/e/EL95.pdf
otrzymujemy taki oto bilans mocy w końcówce:
Spadek napięcia na rezystorze katodowym: 2 x (26 + 7,5)mA x 180R = 67mA x 180R = 12,06V.
Efektywne napięcie zasilające końcówkę: 250V - 12,06V ~= 238V
Moc pobierana przez końcówkę (nie licząc strat w rezystorze emiterowym): 238V x 67mA ~= 16W.
Z tych 16W na obciążenie przypadnie 7W, na lampy pozostanie w sumie 9W. Tak więc w każdej z lamp wytraci się w sumie 4,5W. Z tego na siatkę ekranującą przypadnie 238V x 7.5mA = 1,785W. Reszta, tj. 2.715W wydzieli się w anodzie. Tak będzie przy pełnym wysterowaniu.
Natomiast przy braku sygnału bilans wypadnie tak:
Spadek napięcia na rezystorze emiterowym: 9,36V.
Efektywne napięcie zasilające: 240,6V
Moc strat w ekranie: 0,96W
Moc strat w anodzie: 5,29W.
Szczególnie ta ostatnia wzbudza niepokój. Gdy zwiększy się efektywne napięcie zasilające do 300V (bez uwzględnienia spadku napięcia na rezystorze katodowym, którego zgodnie z Twoimi założeniami ma nie być), to przy niezmienionym anodowym prądzie spoczynkowym 22mA moc ta wyniesie 6,6W. Aby zmieścić się w dopuszczalnych 6W należy albo zmniejszyć prąd spoczynkowy do 20mA, albo obniżyć efektywne napięcie zasilania do 273V.
Ale trzeba jeszcze sprawdzić co się będzie działo w tych warunkach przy pełnym wysterowaniu, a przynajmniej takim przy którym uzyska się taką samą jak poprzednio moc wyjściową. Zakładając że prądy w lampach się nie zmienią (dzięki odpowiednio dobranemu napięciu półautomatycznej polaryzacji siatek pierwszych) można przyjąć że moc tracona w ekranie zwiększy się proporcjonalnie do napięcia zasilającego, i po zwiększeniu napięcia zasilania do 300V wzrośnie do 1.2W w spoczynku (co jeszcze jest dopuszczalne) oraz 2.25W przy pełnym wysterowaniu (co w drodze wyjątku też jest dopuszczalne). Natomiast moc strat w anodzie obliczymy podobnie jak poprzednio, odejmując niezmienioną moc wyjściową 7W od mocy zasilania obwodu anodowego, która oczywiście wzrosła wobec podwyższenia napięcia zasilania i wynosi obecnie dla obu lamp 300V x 2 x 26mA = 15,6W. Po odliczeniu 7W w obciążeniu na jedną lampę przypadnie 4,3W mocy traconej w anodzie. Tym razem dopuszczalne 6W nie zostało przekroczone, ale nasilone grzanie się lamp i tak będzie odczuwalne, co nie może nie odbić sie negatywnie na ich trwałości. Tymczasem EL95 w przeciwieństwie do PCL805 piechotą nie chodzą. Przy tym zaznaczam że powyższe obliczenia zostały przeprowadzone przy założeniu że spełnione będą wszelkie warunki katalogowe dla lamp EL95, w tym przede wszystkim Raa=10k. Ona będzie jednak znacząco mniejsza (7,57k z głośnikiem 8R) i dla uzyskania mocy 6W potrzebny będzie szczytowy prąd anodowy 79,8mA, podczas gdy w katalogowych warunkach wymagane byłoby przy mocy 7W - 74.8mA. W tym samym mniej więcej stosunku (1.067) większymi okażą się wszystkie liczone wcześniej prądy i moce. Ten niby bardzo nieznaczny wzrost o 6.7% może przeważyć szalę gdy pracuje się blisko dopuszczalnych granic. Zwłaszcza gdy przy 300V zasilania doprowadzi się przez nieuwagę do przesterowania lamp - wtedy szczególnie łatwo o przeciążenie ekranów.
To trochę nie tak. Transformator dostarczy takiego prądu jakiego będzie trzeba, tylko nie może go dostarczać przez cały czas. Prąd spoczynkowy musi być nieduży, w sumie najlepiej do 100-120 mA. To ma mi zapewnić polaryzacja nieco bardziej ujemnym napięciem niż zwykle (low loading, które zaraz dokładniej przybliżę). W ten sposób prąd pobierany ciągle z transformatora będzie umiarkowany, a w krótkich chwilach zapotrzebowania na moc będzie wzrastał do potrzebnych 140 czy 150 mA.

Jeżeli podsumuje się katalogowe prądy w dwóch kanałach (znów bez uwzględnienia faktu że pracuje się przy mniejszej Raa) to widać że w klasie AB prąd zasilający będzie zmieniał się stosunkowo nieznacznie: od 104mA w spoczynku do 134mA przy pełnym wysterowaniu. Oszczędności na prądzie zasilającym wskutek nieciągłego charakteru sygnału audio należy szukać w klasie B (z polaryzacją sztywną -13V) dla której prąd pobierany wyniesie w identycznych warunkach zasilania i obciążenia odpowiednio 36,8mA oraz 124,8mA. To że w klasie B uzyskuje się jakoby mniejszą moc wyjściową (6,5W zamiast 7W) można wytłumaczyć jedynie tym że w klasie B podano moc wyjściową przy mniejszym THD (3,5% zamiast 5%). Faktyczna moc wyjściowa w klasie B będzie natomiast minimalnie większa niż w klasie AB, choćby dzięki uniknięciu strat na Rk.
Teraz kwestia dobrania takich lamp, których wydajność emisyjna katod pozwoli na przepływ odpowiednio dużego prądu przy wysterowaniu, aby mimo nie do końca właściwej przekładni transformatora uzyskać te 6 W na głośniku 8-omowym. Jeżeli EL95 miałyby się okazać wystarczające (np. w warunkach zasilania wyższym napięciem niż 250 V), należałoby je zastosować, bo pobierają mniej amperów żarzenia niż pozostałe potencjalne typy.
Ten argument jest konkretny. Obawiałbym się jednak czy takie wyżyłowanie katod nie odbija się ujemnie na ich trwałości. Zwłaszcza gdy się będzie chciało z nich pociągnąć większy od katalowego prąd anodowy Czy przypadkiem lampy EL95 nie zostały pierwotnie pomyślane do użycia w radioodbiornikach samochodowych (zasilanych z wibratora?) Dwie takie lampy w układzie PP z szeregowo połączonymi żarzeniami dostarczą mocy nieco większej niż lampa EL84 SE pobierając z akumulatora 12V (co jest krytyczne podczas postoju z wyłączonym silnikiem!) moc żarzenia 1,9 raza mniejszą, przy czym żarzenie lampy EL84 trzeba by jeszcze jakoś dopasować do akumulatora, np. łącząc szeregowo z jej grzejnikiem grupę lamp na 6,3V żarzenia o zbliżonym sumarycznym prądzie żarzenia (np. EBC91 + 6BA6 + rezystor wyrównawczy 39R względnie żarówka 6.3V 0,15A). Czy nie daje Ci nic do myślenia dlaczego wszystkie lampy heptalowe na których można by zbudować kompletny odbiornik AM (6BE6, 6BA6, EBC91) pobierają po 0,3A prądu przy 6,3V żarzenia, a jedyna w tym towarzystwie lampa pobierająca mniejszy prąd (0,2A) okazuje się być... lampą głośnikową EL95? Dlaczego EL84 nie jest równie oszczędna po względem żarzenia i mając moc admisyjną dwukrotnie większą nie pobiera 0.4A? Akurat dokładnie tyle pobierają lampy z rodziny 6V6, EL90, 6P1P, ale w ich wypadku moc admisyjna 12W nie daje się tak efektywnie wykorzystać jak moc admisyjna lamp EL84 czy EL95, w każdym razie bez sięgnięcia po środki nadzwyczajne w rodzaju zasilania anody podwyższonym napięciem.
Na to można liczyć w dość głębokiej klasie AB, tj przy polaryzacji sztywnej. Przy automatycznej, szczególnie przy takim nieciągłym sygnale zmiany prądu pobieranego przez wzmacniacz będą nieznaczne.
Dokładnie, i w głębszą klasę AB zamierzam tutaj pójść, przede wszystkim ze względu na wysilenie transformatora, żeby nie grzał się niepotrzebnie przy dużym prądzie spoczynkowym.
Tyle że pójście w głęboką klasę AB poprzez zwiększenie napięcia polaryzacji automatycznej (względnie półautomatycznej gdy nie ma innego oprócz końcówki mocy znaczącego obciążenia zasilacza anodowego) będzie dużo mniej efektywne niż zastosowanie polaryzacji sztywnej, co przedstawiłem wyżej.
Jakaś szczególnie głęboka ta klasa AB też nie może być, gdyż TGp5-5-666 nie był nawijany optymalnie do zastosowań w klasie B i ze względu na stosunkowo wysoką (prawdopodobnie, do zmierzenia) indukcyjność rozproszenia między połówkami uzwojenia anodowego (poprzez brak przeplatania sekcji obu połówek) zniekształcenia mogłyby wówczas wzrosnąć.

A to insza inszość, i powyższa obawa jest całkiem uzasadniona.
Celuję w 20-25 mA prądu spoczynkowego.
To rozumiem na każdą lampę, nie na każdy kanał?
Polaryzacja właśnie nie będzie chyba sztywna, tylko półautomatyczna albo ewentualnie zwykła, katodowa, ale na zwiększonym oporniku katodowym.
A masz świadomość co wówczas stanie się przy pełnym wysterowaniu? Ujemne napięcie polaryzacji odkładające się na rezystorze katodowym (wszystko jedno jawnym, czy ukrytym w rezystancji dławika) będzie większe od katalogowego 12,06V a nawet od 13V stosowanego przy polaryzacji sztywnej. Czyli "klasa AB", w miarę jeszcze płytka przy umiarkowanym wysterowaniu okaże się głębsza nawet od "klasy B" osiąganej przez polaryzację sztywną, a przecież tego dopiero co chciałeś uniknąć!
Ale z tym "low loading" chodzi chyba o zmniejszoną względem standardowej Raa, a nie o zmniejszony pobór prądu? Przecież im mniejsza impedancja obciążenia, tym pobór prądu będzie większy, o ile moc ma pozostać ta sama. A jeżeli i pobór prądu w tych warunkach faktycznie zmaleje - to nie ma bata. Wtedy moc wyjściowa zmaleje w dwójnasób, i za sprawą zmniejszonego prądu, i za sprawą zmniejszonego Raa.
/.../
Zwiększa się opornik katodowy, zmniejszając prąd spoczynkowy. Zmniejsza się przez to moc traconą w anodach oraz zużycie prądu anodowego. Prąd przy silnym wysterowaniu jest oczywiście nie mniejszy niż przy normalnym układzie pracy.[/quote]
Ale zarazem w takich warunkach mniejszy będzie kąt przewodzenia lamp będzie mniejszy niż w normalnych warunkach. To przyczyni się zresztą także do zwiększenia sprawności końcówki także pełnym wysterowaniu, ale za cenę wzrostu zniekształceń nieliniowych wskutek zagęszczania się charakterystyk dla dużych ujemnych napięć na siatkach sterujących. To będą w istocie zniekształcenia skrośne. O problemach z indukcyjnościami rozproszenia TGp5 już nie mówiąc. Może jednak lepiej zastosować polaryzację sztywną zbliżoną do katalogowej, niż przedobrzoną (pół)automatyczną? Mullard najwyraźniej nie chciał komplikować swojego wzmacniacza prostownikiem napięcia siatkowego, na potrzeby polaryzacji sztywnej i przetestował tę drugą.
Chodzi jedynie o zmniejszenie obciążenia spoczynkowego. Z mojego punktu widzenia (transformator!) jest to zaleta nie do pogardzenia. Kwestia tylko czy zastosować osobne rezystory katodowe, wspólne parami czy może skorzystać z występującego i tak spadku napięcia na rezystancji dławika i transformatora.
I jeszcze kwestia jak zredukować nadmiarowe 300V jeśli będzie groziło przeciążeniem lamp EL95. Dodatkowe ogniwo RC, czy wręcz rezystor włączony w szereg z dławikiem sprawi że różnica napięcia zasilającego w spoczynku oraz przy pełnym wysterowaniu okaże się jeszcze większa niż bez tego redukcyjnego rezystora. A więc w spoczynku nadal będzie groziło przeciążenie anody EL95, przy pełnym zaś wysterowaniu może zabraknąć napięcia zasilającego dla uzyskania zakładanej mocy 6W. Znów powodem problemów jest niewielka rezerwa mocowa EL95.
Dlatego myślę raczej o tych ECL86, ale gdyby EL95 miały dostarczyć potrzebnego prądu np. w warunkach podniesionego napięcia zasilania, może lepiej byłoby je zastosować?
W istocie ECL86 też będą miały niepotrzebnie podniesione Ua. Jedne i drugie będą się dopominać albo o zmniejszenie Ua do wartości takiej aby tylko oczekiwanego prądu do obciążenia mogły nastarczyć, albo o zwiększenie Raa, co oczywiście z TGp5-5-666 jest praktycznie awykonalne, bo skąd wziąć głośnik 10,5 oma, jako że przecie nie będziesz łączył w szereg dwóch pięcioomowych głośników z epoki polskich radioodbiorników lampowych jak to było w OTV Opal bądź Granit. Ale dla ECL86 nawet 6W mocy traconej na anodzie nie będzie jeszcze dramatem.
Choć z drugiej strony nie mam czterech pasujących podstawek heptal (takich z nitowanych płytek tekstolitu), tylko trzy :cry:
A czemu akurat takich? Masywne podstawki z bakelitu, a szczególnie z ceramiki budzą o wiele większe zaufanie.
Nie no, bez przesady, w ostatniej konstrukcji nawet celowo pomieszałem lampy europejskie z amerykańską lampą prostowniczą 6X5, wstawiając tam de facto radziecką 6C5S :lol:
Więc dlaczego wybrzydzałeś swego czasu EF95 na miejsce której wstawiłbyś de facto radziecką 6Ż1P?

Pozdrawiam
Tomek
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

Tomek Janiszewski pisze:
wt, 18 stycznia 2022, 12:46
Czy przypadkiem lampy EL95 nie zostały pierwotnie pomyślane do użycia w radioodbiornikach samochodowych (zasilanych z wibratora?) Dwie takie lampy w układzie PP z szeregowo połączonymi żarzeniami dostarczą mocy nieco większej niż lampa EL84 SE pobierając z akumulatora 12V (co jest krytyczne podczas postoju z wyłączonym silnikiem!) moc żarzenia 1,9 raza mniejszą, przy czym żarzenie lampy EL84 trzeba by jeszcze jakoś dopasować do akumulatora, np. łącząc szeregowo z jej grzejnikiem grupę lamp na 6,3V żarzenia o zbliżonym sumarycznym prądzie żarzenia (np. EBC91 + 6BA6 + rezystor wyrównawczy 39R względnie żarówka 6.3V 0,15A).
Moje podejrzenia okazały się słuszne. Na ten oto zapis nie zwróciłem wcześniej uwagi:
The EL95 is an output pentode with low heater consumption designed initially for car radios.
http://www.r-type.org/exhib/aaa0406.htm
Do tych samych celów rekomendowane były EL42 oraz EL85, a nawet starsza od nich, oktalowa EL32.
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Awatar użytkownika
kubafant
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 2516
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Białystok

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: kubafant »

Tomek Janiszewski pisze:
wt, 18 stycznia 2022, 12:46
Chodziło mi przede wszystkim o deficyt prądu z zasilacza anodowego. EL95 to insza inszość; jak ją zastąpić mocniejszymi lampami - pozostanie tylko problem zasilacza.
Tomku, przeprowadziłem testy praktyczne na prowizorycznie złożonym układzie końcówki mocy i moje obserwacje pokrywają się z Twoimi przewidywaniami. Zdecydowałem ostatecznie o rezygnacji z EL95 na rzecz ECL86.

Tyle że pójście w głęboką klasę AB poprzez zwiększenie napięcia polaryzacji automatycznej (względnie półautomatycznej gdy nie ma innego oprócz końcówki mocy znaczącego obciążenia zasilacza anodowego) będzie dużo mniej efektywne niż zastosowanie polaryzacji sztywnej, co przedstawiłem wyżej.

To prawda, zaobserwowałem powstawanie bardzo widocznych zniekształceń skrośnych przy silnym wysterowaniu końcówki spolaryzowanej w sposób "low-loading", czego nie obserwowałem zupełnie przy polaryzacji sztywnej, ustawionej na ten sam punkt spoczynkowy. Uzyskiwana moc była też wyraźnie większa w tym drugim wypadku, do tego stopnia, że przy zasilaniu z 300 V udało mi się uzyskać 6 W na 4 omach z pary ECL86, natomiast oczywiście to już przy przeciążeniu lamp (bardzo duży wzrost prądu anodowego). Na 8 czy 16 omach bez problemu uzyskiwałem w tych warunkach ponad 10 W, o 6 nie mówiąc.
A to insza inszość, i powyższa obawa jest całkiem uzasadniona.
Zastanawiam się tylko do jakiego stopnia. Czy znasz jakieś ramy, szacunkowe, w jakich powinna się mieścić indukcyjność rozproszenia między połówkami uzwojenia anodowego, aby transformator mógł dobrze pracować w głębszej klasie AB? Zmierzę jutro jak to wygląda w TGp5-5-666 i porównam z jakimś dobrym transformatorem nawijanym na dzielonym karkasie, z przeplataniem połówek.
Celuję w 20-25 mA prądu spoczynkowego.
To rozumiem na każdą lampę, nie na każdy kanał?
Oczywiście!
Polaryzacja właśnie nie będzie chyba sztywna, tylko półautomatyczna albo ewentualnie zwykła, katodowa, ale na zwiększonym oporniku katodowym.
A masz świadomość co wówczas stanie się przy pełnym wysterowaniu? Ujemne napięcie polaryzacji odkładające się na rezystorze katodowym (wszystko jedno jawnym, czy ukrytym w rezystancji dławika) będzie większe od katalogowego 12,06V a nawet od 13V stosowanego przy polaryzacji sztywnej. Czyli "klasa AB", w miarę jeszcze płytka przy umiarkowanym wysterowaniu okaże się głębsza nawet od "klasy B" osiąganej przez polaryzację sztywną, a przecież tego dopiero co chciałeś uniknąć!
Moje testy to potwierdziły. Zastanawiające jest to, co piszą w broszurze Mullarda:
sine-wave testing up to the full output power should not be undertaken with the low-loading arrangement. Such testing should only be undertaken with normal loading. Measurements of frequency response may be made with low-level sinusoidal inputs provided the output power does not exceed .1 to 1.5 W and square-wave testing may also be undertaken if the signal is again restricted in the same way as the sine-wave input. It is not felt that these restrictions will be of very great significance because few home constructors will have the equipment needed for sine-wave and square-wave testing.
W warunkach low-loading testowanie ciągłym sygnałem sinusoidalnym daje duże zniekształcenia, dlatego pomiary mocy należy przeprowadzać przy normal-loading. Podobno jednak w warunkach odtwarzania mowy czy muzyki (sygnału użytecznego) low-loading jest korzystniejszą opcją, jako że większa moc jest pobierana tylko momentalnie i ze względu na dużą stałą czasową filtru katodowego nie przesuwa znacząco punktu pracy. Jak to ma miejsce w przypadku ciągłej pracy z pełnym wysterowaniem (stąd zastrzeżenie, że low-loading nie nadaje się do testów pełnej mocy sygnałem ciągłym).
Może jednak lepiej zastosować polaryzację sztywną zbliżoną do katalogowej, niż przedobrzoną (pół)automatyczną? Mullard najwyraźniej nie chciał komplikować swojego wzmacniacza prostownikiem napięcia siatkowego, na potrzeby polaryzacji sztywnej i przetestował tę drugą.
Nie wiem tylko czy polaryzacja sztywna to nie będzie coś nieproporcjonalnego do skromnego, 6-watowego wzmacniaczyka. Jak sądzisz Tomku?

I jeszcze kwestia jak zredukować nadmiarowe 300V jeśli będzie groziło przeciążeniem lamp EL95. Dodatkowe ogniwo RC, czy wręcz rezystor włączony w szereg z dławikiem sprawi że różnica napięcia zasilającego w spoczynku oraz przy pełnym wysterowaniu okaże się jeszcze większa niż bez tego redukcyjnego rezystora. A więc w spoczynku nadal będzie groziło przeciążenie anody EL95, przy pełnym zaś wysterowaniu może zabraknąć napięcia zasilającego dla uzyskania zakładanej mocy 6W. Znów powodem problemów jest niewielka rezerwa mocowa EL95
Ale w przypadku ECL86 chyba nie ma się o co martwić, skoro jeden z katalogowych układów pracy wymaga napięcia 300 V? Zwłaszcza, że:
dla ECL86 nawet 6W mocy traconej na anodzie nie będzie jeszcze dramatem.
Choć z drugiej strony nie mam czterech pasujących podstawek heptal (takich z nitowanych płytek tekstolitu), tylko trzy :cry:
A czemu akurat takich? Masywne podstawki z bakelitu, a szczególnie z ceramiki budzą o wiele większe zaufanie.

Tak, ale te mi pasują do koncepcji estetycznej wzmacniacza. Chodzi mi o takie typowe Philipsowskie podstawki z płytek tekstolitu nitowanych ze sobą. Firma RFT też takie robiła i właściwie to zastosuję chyba właśnie takie (mam ich więcej w lepszym stanie). Podstawki bakelitowe mi ostatnio podpadły, bo źle się lutowały, a czyszczenie zaśniedziałych nóżek to mordęga :evil:
Ceramicznych znowu mam bardzo niedużo.
Więc dlaczego wybrzydzałeś swego czasu EF95 na miejsce której wstawiłbyś de facto radziecką 6Ż1P?
W sumie nawet nie byłoby trzeba, mam wszakże oryginalne EF95. Tylko to nie jest lampa do audio, więc wolę jej nie ruszać, jak nie muszę :wink:

Pozdrawiam,
Jakub

Awatar użytkownika
kubafant
2500...3124 posty
2500...3124 posty
Posty: 2516
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Białystok

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: kubafant »

W karcie ECL86 podają następujący punkt pracy:
Ua = Us2 = 300 V
Raa = 9,1 k
Rk = 130 omów
Ia = 2x31 mA
Is2 = 2x5,5 mA
Czyli sumaryczny prąd spoczynkowy dla obu kanałów wyniósłby ok. 146 mA, co jest wartością zbyt dużą.
Natomiast przy zwiększeniu rezystora katodowego do 160 omów uzyskuje się sumę prądów wynoszącą 120 mA i 8 W na 8 omach. Przy Rk = 200 omów suma prądów wynosi ok. 100 mA, a moc na 8 omach - 6 W.
Moc można uzyskać większą, podaję wartość dla której nie widać zniekształceń na ekranie oscyloskopu.

Jak oceniasz Tomku takie zwiększenie opornika katodowego? Nie jest to bardzo drastyczne zmniejszenie prądu spoczynkowego, a zarazem umożliwia pracę takiego wzmacniacza z zasilaczem, który jest dostępny.

Przy zastosowaniu polaryzacji stałej napięciem ok. -12 V uzyskuje się prąd spoczynkowy jeszcze mniejszy (60-80 mA) i większą niezniekształconą moc wyjściową, sięgającą powyżej 10 W na obciążeniu 8 omów i powyżej 6 W na obciążeniu 4 omy.

Pozdrawiam,
Jakub

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

kubafant pisze:
wt, 18 stycznia 2022, 22:06

Tomku, przeprowadziłem testy praktyczne na prowizorycznie złożonym układzie końcówki mocy i moje obserwacje pokrywają się z Twoimi przewidywaniami. Zdecydowałem ostatecznie o rezygnacji z EL95 na rzecz ECL86.
Dzięki za włożony trud. Przynajmniej teraz, choćby kto bardzo się starał - nie zdoła mi zarzucić że i ja mierniczę bezsensownie na Forum :twisted:
To prawda, zaobserwowałem powstawanie bardzo widocznych zniekształceń skrośnych przy silnym wysterowaniu końcówki spolaryzowanej w sposób "low-loading", czego nie obserwowałem zupełnie przy polaryzacji sztywnej, ustawionej na ten sam punkt spoczynkowy. Uzyskiwana moc była też wyraźnie większa w tym drugim wypadku, do tego stopnia, że przy zasilaniu z 300 V udało mi się uzyskać 6 W na 4 omach z pary ECL86, natomiast oczywiście to już przy przeciążeniu lamp (bardzo duży wzrost prądu anodowego). Na 8 czy 16 omach bez problemu uzyskiwałem w tych warunkach ponad 10 W, o 6 nie mówiąc.
To wszystko jak rozumiem - z TGp5-5-666? I oczywiście przy częstotliwości na tyle wysokiej aby nie dochodziło do nasycania się rdzenia mimo przenoszonej mocy większej niż znamionowe 5W.
Czy znasz jakieś ramy, szacunkowe, w jakich powinna się mieścić indukcyjność rozproszenia między połówkami uzwojenia anodowego, aby transformator mógł dobrze pracować w głębszej klasie AB? Zmierzę jutro jak to wygląda w TGp5-5-666 i porównam z jakimś dobrym transformatorem nawijanym na dzielonym karkasie, z przeplataniem połówek.
Niestety takich ram nie znam. Negatywne efekty będą co prawda zredukowane dzięki temu że lampy, w odróżnieniu od tranzystorów bipolarnych zatykają się bardzo łagodnie. Pozostają próby praktyczne (zwłaszcza przy najwyższych częstotliwościach akustycznych), względnie symulacja komputerowa, gdy zna się już parametry przewidzianego do zastosowania transformatora. Kol. Einherjer założył niedawno stosowny temat:
https://www.forum-trioda.pl/viewtopic.php?f=25&t=38302
Myślę że Twój głos mógłby wnieść do tematu niemało. Nie obawiaj się LTSpice'a, nie musisz opanowywać go od razu w całości, nawet bez edytora schematów można się obyć, wprowadzając analizowany układ w postaci listy połączeń sczytywanych z narysowanego choćby ręcznie schematu, mimo że wydaje się to nieco pracochłonne. Na dniach zainstalowałem go sobie na kilkunastoletnim laptopie Toshiby, i śmiga równie dobrze jak na nowoczesnym sprzęcie. Zajął mniej miejsca na dysku, niż zgromadzone tam przez lata, do niczego niepotrzebne śmieci. Wskazane jest tylko co jakiś czas usuwać wyniki analiz do których dawno już się nie sięgało (pliki .raw) które w przeciwieństwie do źródłowych plików tekstowych .cir (sieci połączeń) sporo ważą, szczególnie gdy dotyczą analizy stanów nieustalonych .TRAN.
Zastanawiające jest to, co piszą w broszurze Mullarda:
sine-wave testing up to the full output power should not be undertaken with the low-loading arrangement. Such testing should only be undertaken with normal loading. Measurements of frequency response may be made with low-level sinusoidal inputs provided the output power does not exceed .1 to 1.5 W and square-wave testing may also be undertaken if the signal is again restricted in the same way as the sine-wave input. It is not felt that these restrictions will be of very great significance because few home constructors will have the equipment needed for sine-wave and square-wave testing.
W warunkach low-loading testowanie ciągłym sygnałem sinusoidalnym daje duże zniekształcenia, dlatego pomiary mocy należy przeprowadzać przy normal-loading. Podobno jednak w warunkach odtwarzania mowy czy muzyki (sygnału użytecznego) low-loading jest korzystniejszą opcją, jako że większa moc jest pobierana tylko momentalnie i ze względu na dużą stałą czasową filtru katodowego nie przesuwa znacząco punktu pracy. Jak to ma miejsce w przypadku ciągłej pracy z pełnym wysterowaniem (stąd zastrzeżenie, że low-loading nie nadaje się do testów pełnej mocy sygnałem ciągłym).
To jest w pełni logiczne. Pojedynczy impuls sygnału o wysokiej mocy szczytowej, a nawet krótka seria takich impulsów (np. odcinek sinusoidy) nie zdoła znacząco naładować kondensatorów katodowych (lub filtru napięcia siatkowego przy polaryzacji automatycznej) dzięki czemu sytuacja nie jest gorsza niż przy polaryzacji sztywnej. Nie doczytałem się jednak, i nadal ni w ząb nie kumam, dlaczego zalecają zmniejszenie Raa w tym trybie. Na pewno nie będzie to krok we właściwą stronę gdy się oczekuje zmniejszenia poboru prądu z zasilacza anodowego.
Nie wiem tylko czy polaryzacja sztywna to nie będzie coś nieproporcjonalnego do skromnego, 6-watowego wzmacniaczyka. Jak sądzisz Tomku?
Patrz wyżej: sytuacja jest nadzwyczajna, i każdy skuteczny sposób na obniżenie zapotrzebowania na prąd anodowy jest godny polecenia. Jak się polaryzację sztywną zrealizuje - to już osobny rozdział. Można niekoszernie w sposób tradycyjny, tj z prostowaniem napięcia żarzenia przy użyciu diod (niechby i DZG1-7 aby epoki się w miarę blisko trzymać), można i niekonwencjonalnie choć tym bardziej niekoszernie, przy użyciu diody Zenera stabilizującej napięcie ujemne czerpane z umieszczonego od strony masy dławika anodowego tak jak to chciałeś uczynić. Gdyby udało się zwiększyć ubocznie uzyskiwane ujemne napięcie do kilkudziesięciu woltów (np. czerpiąc je przez rezystory z końcówek uzwojenia anodowego transformatora sieciowego, tak jak to zrobiłem w ceownikowcu pozostawiając przy tym dławik od strony masy (sam tego ostatniego nie uczyniłem ponieważ DFZK-2 ma tak mały opór że niewiele by pomógł) - można próbować użyć do jego stabilizacji warystora na możliwie niskie napięcie (krajowe warystory dyskowe z epoki (TELPOD) zaczynały się już od 22V, w szczególności WD-22/10-0.28-1), i oczywiście dzielnika oporowego dla uzyskania dokładnie takiego napięcia jak potrzeba. Wtedy będzie koszernie, choć nie tak precyzyjnie jak z diodą Zenera. Sposób ortodoksyjnie koszerny - to chyba tylko prostownik (np. podwajacz napięcia) na EAA91. Oczywiście, istnieje przy tym niebezpieczeństwo zniszczenia lamp ECL86 w razie awarii EAA91; wskazane byłoby wstawienie czułego bezpiecznika w "+" każdego z transformatorów głośnikowych.
Ale w przypadku ECL86 chyba nie ma się o co martwić, skoro jeden z katalogowych układów pracy wymaga napięcia 300 V? Zwłaszcza, że:
dla ECL86 nawet 6W mocy traconej na anodzie nie będzie jeszcze dramatem.
6W zapewne jeszcze nie, ale zważ że w owym jednym z katalogowych układów pracy spoczynkowa moc tracona w anodzie (już po uwzględnieniu 9,5V spadku napięcia na Rk!) wynosi równo 9W. Tak więc lampa nie ma co wówczas liczyć na warunki pracy lżejsze niż w najbardziej wysilonej konfiguracji SE :cry: Co gorsze, obawiam się że nieprzypadkowo żadna ze znanych mi kart katalogowych nie przewiduje wykorzystywania lamp ECL86 z polaryzacją sztywną (z Ug1=-12,6V, takim jakie pojawia się przy polaryzacji automatycznej i pełnym wysterowaniu), mimo że wtedy moc tracona w spoczynku byłaby wyraźnie mniejsza. Za to rosłaby ona przy wysterowaniu, i pomimo że i tak pozostawałaby mniejsza niż z polaryzacją automatyczną (aż do pełnego wysterowania kiedy to warunki pracy w obu wariantach stałyby się identyczne) i groziłoby to lawinowym wzrostu prądu katodowego, nie podlegającego żadnej stabilizacji wobec braku Rk. Lampa ECL86 ( w przeciwieństwie do EL84 dla której przewiduje się zarówno polaryzację sztywną jak i automatyczną przy czym osiągi w obu wypadkach okazują się jednakowe) ma bardzo delikatną konstrukcję (gęsta siatka sterująca umieszczona bardzo blisko katody co ma na celu uzyskanie dużego nachylenia) i wykazuje tendencję do wystąpienia takiej niestabilności gdy moc tracona na anodzie bliska jest maksymalnej. Dlatego decydując się na polaryzację sztywną zadbałbym o znaczne zmniejszenie mocy traconej względem dopuszczalnej.
Chodzi mi o takie typowe Philipsowskie podstawki z płytek tekstolitu nitowanych ze sobą. Firma RFT też takie robiła i właściwie to zastosuję chyba właśnie takie (mam ich więcej w lepszym stanie).

Zupełnie nie rozumiem co może być estetycznego w takim czymś pachnącym przaśnizną i kleceniem z byle czego :oops: . Monolityczny korpus czy to z bakelitu, czy to ceramiki ma być mniej estetczny niż sterta znitowanych tekstolitowych płytek nasuwająca skojarzenia ze znienawidzonymi przez naprawiaczy starych radio mikowymi kondensatorami ZAPORA? :shock:
Podstawki bakelitowe mi ostatnio podpadły, bo źle się lutowały, a czyszczenie zaśniedziałych nóżek to mordęga :evil:
To prawda, ale jak zadać sobie trochę trudu i pobielić za jednym podejściem cały niezbędny nakład podstawek, to potem ich lutowanie jest samą przyjemnością.
W sumie nawet nie byłoby trzeba, mam wszakże oryginalne EF95
Ale ruskie potrafią je robić ładniej niż Tesla czy Tungsram :P
Tylko to nie jest lampa do audio, więc wolę jej nie ruszać, jak nie muszę.
A znasz jakąkolwiek heptalową lampę napięciową pośrednio żarzoną dedykowaną specjalnie do audio? Bo ja znam tylko EBC91, która idealnie pasuje do radio AM, w liczbie całej jednej sztuki, a jak zastosować drugą, trzecią etc, to coraz trudniej jest zagospodarować zbywające diody? No, jest jeszcze EF98, na wskroś rodowita pentoda wielkiej częstotliwości do pracy przy niskich Ua, a mimo to stosowana w lampowych radio samochodowych w roli... lampy sterującej tranzystorową końcówką mocy, i to w połączeniu tetrodowym aby tylko dodatkowe miliwaty z niej wycisnąć. Życie zmusza nas do wielu rzeczy... Inna sprawa że skoro EL95 już nie będzie, to i nie ma parcia na stosowanie heptali w stopniach napięciowych.

Pozdrawiam
Tomek
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

kubafant pisze:
wt, 18 stycznia 2022, 22:32
W karcie ECL86 podają następujący punkt pracy:
Ua = Us2 = 300 V
Raa = 9,1 k
Rk = 130 omów
Ia = 2x31 mA
Is2 = 2x5,5 mA
Czyli sumaryczny prąd spoczynkowy dla obu kanałów wyniósłby ok. 146 mA, co jest wartością zbyt dużą.
Natomiast przy zwiększeniu rezystora katodowego do 160 omów uzyskuje się sumę prądów wynoszącą 120 mA i 8 W na 8 omach. Przy Rk = 200 omów suma prądów wynosi ok. 100 mA, a moc na 8 omach - 6 W.
Moc można uzyskać większą, podaję wartość dla której nie widać zniekształceń na ekranie oscyloskopu.

Jak oceniasz Tomku takie zwiększenie opornika katodowego? Nie jest to bardzo drastyczne zmniejszenie prądu spoczynkowego, a zarazem umożliwia pracę takiego wzmacniacza z zasilaczem, który jest dostępny.
Skoro nie widać zniekształceń - nie widać też przeciwwskazań dla takiego punktu pracy. Lampa będzie przy tym mniej obciążona spoczynkową mocą traconą w anodzie (już przy Rk=160 omów całkowita moc tracona w jednej lampie wyniesie równo 9W a ona jeszcze się rozdzieli między anodę a ekran w stosunku takim jak rozdzielają się spoczynkowe prądy, tj na anodę przypadnie tylko 8W, reszta zaś - na siatkę). Na wszelki jednak wypadek sprawdziłbym jeszcze jaka będzie moc tracona w lampie przy różnych wysterowaniach. Trzeba wówczas mierzyć moc na obciążeniu oraz pobór prądu przez stopień (osobno dla anod, osobno dla siatek ekranujących), po czym odjąć moc wyjściową od mocy zasilania, a to co zostanie podzielić przez 2, bo tyle jest lamp. W ten sposób obliczysz moc traconą w anodzie. Aby obliczyć moc traconą w siatce ekranującej - wystarczy pomnożyć średni prąd siatki (mierzony zwykłym miernikiem DC, przy czym trzeba mieś pewność że istotnie mierzy on wartość średnią a nie skuteczną, tj, True rms) i pomnożyć przez Ug2.
Przy zastosowaniu polaryzacji stałej napięciem ok. -12 V uzyskuje się prąd spoczynkowy jeszcze mniejszy (60-80 mA) i większą niezniekształconą moc wyjściową, sięgającą powyżej 10 W na obciążeniu 8 omów i powyżej 6 W na obciążeniu 4 omy.
Ale w takim wypadku tym bardziej przeprowadziłbym serię pomiarów przy różnych wysterowaniach, aby upewnić się czy lampie nie grozi wówczas przeciążenie. Bo i polaryzacja sztywna, i zmniejszona impedancja obciążenia, przez co należy oczekiwać wydatnego wzrostu pobieranego prądu przy silnym wysterowaniu.

Pozdrawiam,
Jakub
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 4640
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Tomek Janiszewski »

Tomek Janiszewski pisze:
śr, 19 stycznia 2022, 10:57
już przy Rk=160 omów całkowita moc tracona w jednej lampie wyniesie równo 9W a ona jeszcze się rozdzieli między anodę a ekran w stosunku takim jak rozdzielają się spoczynkowe prądy, tj na anodę przypadnie tylko 8W, reszta zaś - na siatkę
ERRATA: grzebnąłem się przy pośpiesznych obliczeniach, a poprawić już nie zdążyłem. Należy oczekiwać że z owych 9W na anodę przypadnie 7,75W a na siatkę - 1,25W. Tym niemniej wnioski się nie zmieniają.
"Właściciel nie był burakiem, który musi co chwila jeździć od jednego końca skali do drugiego, analogicznie jak to podobny burak skacze w kółko pilotem po kanałach telewizora" (cyt.: OTLamp o pewnym właścicielu radia Eroica)

Awatar użytkownika
Michal_Pol
250...374 postów
250...374 postów
Posty: 260
Rejestracja: pn, 4 kwietnia 2011, 10:38

Re: Wzmacniacz lampowy AVT 5289

Post autor: Michal_Pol »

Tomek Janiszewski pisze:
śr, 19 stycznia 2022, 10:57
Aby obliczyć moc traconą w siatce ekranującej - wystarczy pomnożyć średni prąd siatki (mierzony zwykłym miernikiem DC, przy czym trzeba mieś pewność że istotnie mierzy on wartość średnią a nie skuteczną, tj, True rms) i pomnożyć przez Ug2.
średni to masz na myśli, przy braku sygnału audio czy przy połowie maksymalnego sygnału audio?

ODPOWIEDZ