Jak wspomniałem w poprzednim poście, niektóre polskie wzmacniacze, produkowane przez firmę Diora, wykazywały dość wysoki poziom zakłóceń, pochodzący z obwodów zasilacza (50 i 100 Hz oraz ich harmoniczne). Przy normalnym słuchaniu muzyki zakłócenia te nie były słyszalne, natomiast można je było dostrzec słuchając cicho muzyki w dobrych słuchawkach. Jakiś czas temu zmierzyłem parametry swojego starego wzmacniacza PIONEER A-717, w którym zakłócenia od obwodów zasilania praktycznie nie występowały. Poziomy zniekształceń nieliniowych też były dość niskie. Może to zaleta zastosowanego w stopniu mocy scalonego drivera tej samej firmy (o oznaczeniu PA0016), a może wysokiego poziomu prądu spoczynkowego tranzystorów mocy (o ile dobrze pamiętam prąd ten w każdym kanale wynosił ok. 250 mA, a producent nie przewidział możliwości jego regulacji - brak potencjometrów regulacyjnych). Dla porównania ze zniekształceniami naszych krajowych wzmacniaczy przedstawiam zniekształcenia Pioneera dla mocy 0,1 W, 1 W, 10 W, 50 W i 100 W. Można je też porównać ze zniekształceniami wprowadzany przez wzmacniacze scalone małej mocy, produkowane przez CEMI, przedstawione przeze mnie w innym wątku.
Poziom zniekształceń intermodulacyjnych dla częstotliwości 13 i 14 kHz (te same poziomy obu częstotliwości) we wzmacniaczu Pioneera również był niski. Sprawdziłem go przy mocy wyjściowej 1 W, 10 W i 100 W. Wyniki pomiarów poniżej.
Zaskoczyły mnie wyniki pomiarów zniekształceń intermodulcyjnych dla metody SMPTE (częstotliwości 250 Hz oraz 8 kHz, przy stosunku amplitud 4/1), które wyszły dość wysokie, a dla mocy 100 W w jednym z kanałów przekroczyły nawet wartość 1%...

Pozdrawiam
Romek