Tranzystorowy problem

Masz nietypowy problem 'lampowy'? Spróbuj tutaj.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » ndz, 8 września 2013, 12:15

Witajcie. Naprawiam wzmacniacz WS 354 który padł w ostatnią sobotę. Mam pewien problem, bo mierzę napięcia, i w jednym miejscu jest pełne napięcie zasilania. Sprawdzam i nie mogę znaleźć.
Ma być 1,5V a jest pełne napięcie zasilania.
Elementy zaznaczone na czerwono były sprawdzane i są sprawne. Gdzie jest usterka?


Ps. Wiem, że to forum lampowe, ale przecież nie pójdę na elektrodę bo zaraz wątek zbanują i napiszą "Użyj wyszukiwarki, było na forum"
Proszę o pomoc
schemat.jpg

Radiohead 49
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 118
Rejestracja: pt, 24 października 2008, 17:03
Lokalizacja: Olkusz/Kraków

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: Radiohead 49 » ndz, 8 września 2013, 15:13

Witam,
ja bym sprawdził T 508 i podkówkę 1k. Powodzenia.
Pozdrawiam. Jerzy.

Awatar użytkownika
tszczesn
moderator
Posty: 9556
Rejestracja: wt, 12 sierpnia 2003, 09:14
Lokalizacja: Otwock
Kontakt:

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: tszczesn » ndz, 8 września 2013, 16:22

A co jest na bazie T710 i T714?

Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » ndz, 8 września 2013, 19:49

Na bazie T710 jest coś ok 0,7V a na bazie T714 jest dodatnie napięcie zasilania.

:arrow: Radiohead T508 siedzi na radiatorze i jest to chyba driver stopnia mocy. Jest płytka sterująca z małymi tranzystorkami i ona jest wyjęta i połączona jest kabelkami tylko z punktami: K5, K9, K7, K8, K14. Nie podłączałem do pozostałych punktów.

A chyba wszystkie tranzystorki na radiatorze są popalone, bo na bazach i emiterach mają pełne napięcia zasilania. Kolektorów nie mierzyłem.


PS; wiecie jak smakuje kawałek BD911 w ustach? :lol:

Awatar użytkownika
tszczesn
moderator
Posty: 9556
Rejestracja: wt, 12 sierpnia 2003, 09:14
Lokalizacja: Otwock
Kontakt:

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: tszczesn » ndz, 8 września 2013, 20:25

dziubdziu pisze:Na bazie T710 jest coś ok 0,7V a na bazie T714 jest dodatnie napięcie zasilania.
Czyli masz albo zwarcie R714, albo przerwę w R710, albo uszkodzone (jednocześnie oba) T706 i D702. 0.7V na bazie T710 jest dziwne, normalnie powinno być prawie równe 0V, jak jest 0.7V to by oznaczało, że jego emiter jest umasiony, ale na schemacie nie nic co mogło by je spowodować.
dziubdziu pisze:A chyba wszystkie tranzystorki na radiatorze są popalone, bo na bazach i emiterach mają pełne napięcia zasilania. Kolektorów nie mierzyłem.
To jest sprawdź. O ile wszystkie nie będą działać poprawnie to stopień wejściowy i tak będzie źle spolaryzowany ze względu na sprzężenie zwrotne. No i skoro sugerujesz że wszystko w końcówce ma zwarcie do plusa to i w tym punkcie zamiast +1.5V będzie też plus, o tym wcześniej nie mówiłeś.


Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » pn, 9 września 2013, 17:14

Sprawdziłem tranzystory końcowe, przedkońcowe i stabilizacji termicznej. WSZYSTKIE mają zwarcie bazy z kolektorem(zwiera w oba kierunki). Czasem zdarzy się że każda nóżka przewodzi z każdą, w dowolnym kierunku.
Myślę, że takie uszkodzenie nie dzieje się samo z siebie. Zważywszy, że już raz sam wymieniłem całą obsadę radiatora. Wszystko. I jak zamontowałem nowe elementy zamiast tych 2n6488 i 2n6491 dałem BD911 i 912. Ludzie tak robią.

Jutro kupię tranzystorki i założę, ale najpierw muszę wiedzieć co je pali. A no i zapomniałem powiedzieć, że zapalały się rezystory R522, 528, 523. Zapalały się od razu ogniem. O smrodzie w pokoju nie wspominam :twisted:

Awatar użytkownika
tszczesn
moderator
Posty: 9556
Rejestracja: wt, 12 sierpnia 2003, 09:14
Lokalizacja: Otwock
Kontakt:

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: tszczesn » pn, 9 września 2013, 21:24

dziubdziu pisze:Jutro kupię tranzystorki i założę, ale najpierw muszę wiedzieć co je pali. A no i zapomniałem powiedzieć, że zapalały się rezystory R522, 528, 523. Zapalały się od razu ogniem. O smrodzie w pokoju nie wspominam :twisted:
R523 nie mogę zidentyfikować. Żeby spalić ogniem R528 to trzeba się naprawdę starać, to niskoomowy drutowiec sporej mocy.

Nie masz gdzieś na wyjściu zwarcia? Po zamontowaniu sprawnych tranzystorów końcowych i braku zwarcia nie za bardzo mają one jak się palić. OK. Zrób tak - odłącz elementy na radiatorze (wszystko co jest na schemacie po prawej stronie pionowej przerywanej linii, czyli rozłącz styki K4, K5, K6 i K9), Punkt K6 połącz z K5 (czyli z plusem zasilania) za pomocą opornika 3.6kΩ/1W. W tym momencie powinieneś w punkcie K6 mieć te 1.5V (zależy od nastawienia potencjometru), na wyjściu ok 0V, na bazie T506 ok -1.5V. Dla bezpieczeństwa możesz zmienić tymczasowo R526 i R528 0.47Ω na 100Ω lub więcej, ograniczy to prąd tranzystorów końcowych do wartości przy której się nie mają prawa spalić.

Rozumiem, że wstawiasz typy zamienne, to zwróć uwagę, że tranzystory w końcówce muszą mieć graniczne napięcie kolektor-emiter i kolektor-baza co najmniej 70V. Inaczej na pewno zdechną.

zjawisko
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 604
Rejestracja: sob, 27 lutego 2010, 00:22

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: zjawisko » wt, 10 września 2013, 03:28

dziubdziu pisze:PS; wiecie jak smakuje kawałek BD911 w ustach? :lol:
Uwaga na BD911 i BD912 - o tym, że to niewiele warta podróbka dowiadujesz się w momencie, gdy odłamek obudowy przelatuje przez pokój. :twisted: A później, gdy już opadną dymy z plastikowego krateru wygląda na świat pokraczna, upalona struktura o powierzchni 1/10 tego co siedzi w KD502...

Nie będę mieszał odnośnie WS354 bo tszczesn dobrze prowadzi; ale pozwolę sobie na kilka obserwacji zza warsztatowego stołu:

Niedawno reanimowałem mocno rozgrzebaną Toscę /AWS 30x/ i stwierdzam, że w układach o sprzężeniu stałoprądowym zwykle bruździ najmniej podejrzany element. Jakiś bzdecik przy wejściu, za którym smród ciągnie się do wyjścia, włącznie z permanentnym uszkadzaniem tranzystorów mocy.
Działało to to parę minut po czym na wyjściu jednego z kanałów pojawiała się składowa stała. Straciłem kilka godzin na szukaniu, stukaniu, mierzeniu. W akcie ostatecznej desperacji wymieniłem tranzystory wzmacniacza różnicowego na wejściu. I co? Bingo. Napięcia w układzie poprawne, wzmocnienie prądowe poprawne. Tylko co z tego, skoro po kilku minutach pracy któryś z nich zaczynał żyć swoim życiem?

Nie wiem jak ludzie to robią, ale miałem już na stole kilkanaście wzmacniaczy /głównie popularne WS432/, w których musowo trafiały się takie kwiatki jak:
-gwoździe zamiast bezpieczników
-doszczętnie wysmażone rezystory drutowe w emiterach /tak, da się; nie pytajcie mnie jak/
-jak wyżej, połatane pierwszym lepszym elementem drutopodobnym /spinacz biurowy, drut strzałowy/
-tulejki izolacyjne roztopione-rozmazane na obudowach tranzystorów mocy
-podkładki mikowe zapakowane w pudełko po zapałkach i zgrabnie schowane wewnątrz obudowy /tak, wydłubane spod tranzystorów - objaw: "buczy, nie działa, nagle się zepsuł"/
-nadtopione gniazda sieciowe na tylnej ściance /wzmacniacz-przedłużacz do farelki?/
-elementy o wartościach kilka rzędów mniejszych lub większych

Za każdym razem zdejmując obudowę zastanawiam się czym tym razem zadziwią mnie domorośli magicy-akrobaci. Znacie ten typ? Te "naprawy" zwykle zaczynają się od słów: "ssssssso? kkkkhhhhrólu złoootyyy, j-jjjja nie naprawieeee? śwagier, skhooocz no jeszcze po ffflaszke i p-po kwaaaas do luuutowaania!". To się zawsze źle kończy, zawsze. I już pal licho tych pseudonaprawiaczy, selekcja naturalna działa tu sprawnie. Ale to ciągłe łatanie rozgrzebanych radyj i wzmacniaczy zajmuje nieporównywalnie więcej czasu niż naprawa urządzenia niegrzebanego. :roll:

chrzan49
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2280
Rejestracja: sob, 2 lutego 2008, 19:18

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: chrzan49 » wt, 10 września 2013, 09:53

Potwierdzam.BD 911/912 nalezy kupować od sprawdzonych dostawców.To chyba najgorsze podróbki chinolskie na rynku.
Pozdrawiam T

Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » wt, 10 września 2013, 16:28

tszczesn pisze:
R523 nie mogę zidentyfikować. Żeby spalić ogniem R528 to trzeba się naprawdę starać, to niskoomowy drutowiec sporej mocy.
Przepraszam, pomyłka. Nie spalił się ten duży emiterowy drutowy. Źle spojrzałem na schemat :oops:
Paliły się te 100omowe pomiędzy bazami i emiterami.
tszczesn pisze: Nie masz gdzieś na wyjściu zwarcia?
Na pewniaka nie. Sprawdzałem wszystko.


Zrobię jak mówisz. Dzisiaj nie udało mi się kupić tranzystorków ale jutro to owszem. Kupuję jakie za 2,50 firmy St.

Też myślę, że może wymienić całą obsadę krzemową sterowania? Obsada radiatora kosztuje coś ok 14-15zł wszystkie tranzystorki. Już jedno 15zł poszło w powietrze.
A taki BC307 kosztuje chyba coś ok 20groszy.
Ale jeszcze zrobię jak mówi Tomek.

:arrow: Zjawisko to fakt, rozgrzebany sprzęt trudno się robi. Namieszają, nachlapią "kwaaaasem do luuutowaania" a potem weś człowieku naprawiaj :evil:

Patenty jak spinacze w miejscach bezpieczników widzę notorycznie w sprzęcie lampowym do reanimacji.
W sprzęcie tranzystorowym jest inna metoda: do spalonego bezpiecznika lutuje się gruby drut miedziany i wciska na chama w gniazdko. Problem pojawia się, gdy trzeba to to wydobyć :evil:

Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » sob, 5 października 2013, 20:46

Ja ponownie :)
Długo nic w temacie nie robiłem przez niemiłosierny brak czasu.
Mam pytanie do Tomka:
Jak dokładniej mam połączyć K5 z K6? Ma być połączone za przerywaną linią czy przed nią?

Awatar użytkownika
tszczesn
moderator
Posty: 9556
Rejestracja: wt, 12 sierpnia 2003, 09:14
Lokalizacja: Otwock
Kontakt:

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: tszczesn » ndz, 6 października 2013, 23:32

dziubdziu pisze:Ja ponownie :)
Długo nic w temacie nie robiłem przez niemiłosierny brak czasu.
Mam pytanie do Tomka:
Jak dokładniej mam połączyć K5 z K6? Ma być połączone za przerywaną linią czy przed nią?
Po prawej. Część na lewo (zapewne na druku) powinna wtedy być odłączona.

Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » sob, 19 października 2013, 10:47

Tak też zrobiłem. Podłączyłem K5 z K6 po prawej stronie przez opornik ok 3,3K. W punkcie K6 było od 2.1V do 3,3V zależnie od nastawienia prki R516. I co dalej robić? Na razie pracuję nad jednym kanałem. Na bazie T506 zależnie od nastawienia prki jest -1,1V do 0,33V.
Na emiterach tranzystorków końcowych jest ok. 0,7V
Przed R506, przed bazą T506 jest -18V

Awatar użytkownika
dziubdziu
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 583
Rejestracja: wt, 3 stycznia 2012, 16:51
Lokalizacja: Bartoszyce

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: dziubdziu » śr, 23 października 2013, 20:44

Proszę, podpowiedzcie co mam dalej robić, gdzie mierzyć.

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Tranzystorowy problem

Post autor: Romekd » czw, 7 listopada 2013, 19:44

Witam.
Przeglądając Forum natknąłem się na ten wątek i po przeczytaniu go mam kilka uwag do autora. Dziubdziu, tranzystorowe stopnie mocy, ze względu na galwaniczne, czyli bezpośrednie połączenie od kilku do kilkunastu tranzystorów, należą do układów zdecydowanie najtrudniejszych w serwisowaniu, szczególnie dla osób o niewielkim doświadczeniu. Przeważnie jeden niesprawny (przeoczony podczas naprawy) element powoduje po załączeniu napięcia powstawanie kolejnych rozległych uszkodzeń. Często są to widowiskowe "fajerwerki", szczególnie gdy niefachowo naprawiany jest wzmacniacz większej mocy, lub bardziej złożony.. Ten pokazany przez Ciebie należy co prawda do średnio skomplikowanych, jednak Twoje podejście do naprawy może lekko szokować. Przede wszystkim nie powinno się sprawdzać stopnia sterującego przy niesprawnych lub odłączonych tranzystorach końcowych. Niepołączenie z płytką sterującą punktu K4 powoduje, że tranzystor T710 nie jest spolaryzowany, nie działa sprzężenie zwrotne, przez co napięcia na pozostałych tranzystorach nie mają prawa być poprawne. Uszkodzone (przegrzane lub spalone) rezystory, włączone między bazę a emiter tranzystorów końcowych, mogą świadczyć o powstaniu przerwy między którymś z doprowadzeń (emitera lub bazy) a strukturą krzemową wewnątrz tranzystora. W polskich tranzystorach z lat 70. i 80. taka usterka zdarzała się bardzo często i czasem pojawiała się dopiero po osiągnięciu przez tranzystor pewnej temperatury, co jeszcze bardziej komplikowało naprawę. W razie podejrzenia, że coś takiego może mieć miejsce, należy tranzystory bezwzględnie wymienić na nowe i w 100% pewne! Osoby, które często naprawiają wzmacniacze mają swoje sposoby, by zabezpieczyć się przed ewentualnymi konsekwencjami pozostawienia podczas trwania naprawy jakiegoś wadliwego elementu. Prosty pomiar miernikiem może wskazywać, że dany element jest całkiem sprawny, jednak po przyłożeniu napięcia, lub po chwili pracy we wzmacniaczu element ten potrafi zacząć robić nieciekawe "psikusy" - powstaje w nim upływność, jakaś przerwa lub zwarcie.. W Twoim przypadku naprawę należałoby zacząć od wymiany tranzystorów końcowych (BD911, BD912; odradzam stosowanie polskich NOS-ów z tamtego okresu) i sterujących (BD139 i BD140). Następnie powinno się sprawdzić wszystkie rezystory (bez ich wylutowywania; można porównać rezystancję z tymi na sprawnej płytce). Po tych czynnościach można spróbować włączyć wzmacniacz, ale jeszcze przed tym można zabezpieczyć tranzystory stopnia końcowego przez zwarcie emitera z kolektorem tranzystora kompensacji temperaturowej - wyłączy to prąd spoczynkowy tranzystorów mocy, ale zabezpieczy je w razie występowania w układzie jakichś innych usterek. Uruchomienie wzmacniacza powinno się przeprowadzić przy obniżonym napięciu zasilającym. Napięcie można podnosić stopniowo, obserwując czy w uruchamianym wzmacniaczu nic się podejrzanego nie dzieje, np. czy któryś z elementów nie zaczyna się nadmiernie nagrzewać.. Jeżeli wszystko będzie w porządku, to na wyjściu wzmacniacza nie pojawi się napięcie stałe (wartość składowej stałej na wyjściu w sprawnym wzmacniaczu z reguły nie przekracza kilkudziesięciu miliwoltów). Jeżeli na tym etapie naprawy wszystko będzie Ok., można wzmacniacz wyłączyć, rozładować kondensatory w zasilaczu, usunąć zworę między emiterem i kolektorem tranzystora kompensacji temperaturowej i sprawdzić wszystkie elementy w otoczeniu tego tranzystora i jeszcze raz sam tranzystor. Po tym można ponownie wzmacniacz załączyć rozpoczynając od napięcia niższego i obserwując spadki napięcia na rezystorach emiterowych tranzystorów wyjściowych. Później, już przy pełnym napięciu zasilającym, powinno się skorygować wartość prądu spoczynkowego i przystąpić do testów wzmacniacza z coraz większym wysterowaniem i obciążeniem stopnia końcowego. Po godzinie ostrego "katowania" stopnia wyjściowego i obserwacji temperatury radiatora i elementów, jeżeli wszystko jest w normie, można uznać wzmacniacz za naprawiony. Można jeszcze wykonać pomiar mocy, zniekształceń nieliniowych, sprawdzić charakterystykę częstotliwościową w obu kanałach, oraz sprawdzić czy prąd spoczynkowy po nagrzaniu nie uległ zmianie (w razie potrzeby skorygować). To tak, w wielkim uproszczeniu. Oczywiście początkowe prace przy wzmacniaczu należy prowadzić bez podłączania do niego głośników i bez wysterowania stopnia mocy. Dopiero gdy jesteśmy całkowicie pewni, że usterki zostały usunięte, można podłączyć zestawy głośnikowe.

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

ODPOWIEDZ