Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Wzmacniacze, zasilacze itd. Schematy, parametry, konstrukcje...

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Lisor
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1032
Rejestracja: czw, 5 czerwca 2003, 12:05

Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Lisor » czw, 9 stycznia 2020, 07:50

Mam zamiar wykorzystać taki zasilacz do żarzenia lamp z katodą bezpośrednio żarzoną. Nasuwa mi się pytanie; czy przykładowo żarząc lampę prostowniczą napięcie na jej katodzie nie zaszkodzi samem zasilaczowi, pojawi się tam kilkaset woltów ? Podobnie z triodą bezpośrednio żarzoną w przypadku upalenia się rezystora katodowego ? No i pozostaje wyjście 5 V, sytuacja analogiczna.

https://ndn.com.pl/en/laboratory-power- ... -2x3a.html

Po namyśle dopisałem :idea: ;
wariant z upaleniem rezystora katodowego chyba niczym nie grozi, bo na skutek upalenia się jego lampa przestanie przewodzić. Zakładam też, że w przypadku lamp z żarzeniem pośrednim niebezpieczeństwo uszkodzenia zasilacza nie istnieje :?: .
Ciągle początkujący od kilkunastu lat.

Awatar użytkownika
Marek7HBV
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1254
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Marek7HBV » czw, 9 stycznia 2020, 14:43

??? :shock:

Vic384
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1496
Rejestracja: śr, 22 lutego 2006, 05:06
Lokalizacja: Toronto

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Vic384 » czw, 9 stycznia 2020, 14:48

Czesc
Ten zasilacz jest bardzo ladny, ale nie nadaje się do zasilania lamp. Lampa na start potrzebuje 5 czy 6 razy większy prad niż podczas pracy. Taka EL84 potrzebuje ponad 4.5A, gdzie przy pracy 0.76A. Ten zasilacz ma maksymalny prad 3A, wiec ograniczenie będzie na poziomie 3.5A, tym samym każde większe obciążenie będzie traktowal jako zwarcie. Tobie potrzebny jest zasilacz, który przy przekroczeniu pradu, bedzie przechodzil z trybu CV na tryb CC. Do tego potrzebne Ci sa tanie przetwornice DC-DC CC CV z All.. lub Eb.. W każdym razie, gdybys sam robil zasilacz o 35V max oraz 8A max, to zamknal bys koszt za elekronike w 100zl, nawet z miernikami. Transformatora i obudowy nie licze.
Pozdrowienia

Awatar użytkownika
Locutus
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1099
Rejestracja: sob, 4 sierpnia 2007, 23:09
Lokalizacja: LubLin

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Locutus » czw, 9 stycznia 2020, 14:55

Kolega Vic chyba niedokladnie się zapoznał z podanym linkiem ;)

Ten zasilacz znakomicie nadaje się do żarzenia lamp i jak najbardziej ma tryby C.C (constant current) i C.V (constant voltage).
Po załączniu 'zimnej lampy' płynie ustawiony dla trybu C.C prąd, a w miare rozgrzewania włókna prąd spada a napięcie rośnie do zadanej wartości...

Vic384
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1496
Rejestracja: śr, 22 lutego 2006, 05:06
Lokalizacja: Toronto

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Vic384 » czw, 9 stycznia 2020, 15:20

Czesc
Nie wiedziałem do końca jakie parametry ma ten zasilacz, bo po wyświetleniu pierwszej linijki, pojawilo się ogłoszenie, ze mam się zgodzić na jakies obrabianie moich danych, wiec wylaczylem się.
Pozdrowiena


Awatar użytkownika
Marek7HBV
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1254
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Marek7HBV » czw, 9 stycznia 2020, 16:01

Lisor pisze:
czw, 9 stycznia 2020, 07:50


Po namyśle dopisałem :idea: ;
wariant z upaleniem rezystora katodowego chyba niczym nie grozi, bo na skutek upalenia się jego lampa przestanie przewodzić.
W praktyce taki zasilacz z trzema separowanymi wyjściami ma określoną wytrzymałość na przebicie do sieci i między każdym z nich do każdego innego :D .Nic na ten temat producent nie pisze,więc można uznać że ważne są normy-ale jeżeli tak przestrzegane jak to ostatnio na forum TPA3255 wypłynęło,to :roll: :cry: .Ale jeżeli napięcie z katody{nieprawdą jest że upalenie rezystora może usunąć zagrożenie przebicia :x } nie wzrośnie dużo więcej niż napięcie sieci,to nic złego nie powinno się stać-bo najlichsze normy określają napięcie przebicia jako dwu krotność sieciowego.W typowych układach wzmacniaczy{nawet dziwnych}szansa na napięcie na katodzie większe niż 200V jest prawie żadna :D .P.S. Noo chyba że jest to katoda prostownika na napięcie np.1000V-a wtedy dym poleci na pewno :lol:

Lisor
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1032
Rejestracja: czw, 5 czerwca 2003, 12:05

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Lisor » czw, 9 stycznia 2020, 16:54

Marek7HBV pisze:
czw, 9 stycznia 2020, 16:01
Lisor pisze:
czw, 9 stycznia 2020, 07:50


Po namyśle dopisałem :idea: ;
wariant z upaleniem rezystora katodowego chyba niczym nie grozi, bo na skutek upalenia się jego lampa przestanie przewodzić.
W praktyce taki zasilacz z trzema separowanymi wyjściami ma określoną wytrzymałość na przebicie do sieci i między każdym z nich do każdego innego :D .Nic na ten temat producent nie pisze,więc można uznać że ważne są normy-ale jeżeli tak przestrzegane jak to ostatnio na forum TPA3255 wypłynęło,to :roll: :cry: .Ale jeżeli napięcie z katody{nieprawdą jest że upalenie rezystora może usunąć zagrożenie przebicia :x } nie wzrośnie dużo więcej niż napięcie sieci,to nic złego nie powinno się stać-bo najlichsze normy określają napięcie przebicia jako dwu krotność sieciowego.W typowych układach wzmacniaczy{nawet dziwnych}szansa na napięcie na katodzie większe niż 200V jest prawie żadna :D .P.S. Noo chyba że jest to katoda prostownika na napięcie np.1000V-a wtedy dym poleci na pewno :lol:
... mętnie zapytałem, ale o to właśnie mi chodziło :D .

Zasilacz ma wydajność 5 A / kanał X 2 = 10 A /. Mam mocniejszą wersję /, wiec prądu powinno wystarczyć.
Ciągle początkujący od kilkunastu lat.

Lisor
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1032
Rejestracja: czw, 5 czerwca 2003, 12:05

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Lisor » czw, 9 stycznia 2020, 18:10

... pierwsze próby żarzenia lamp mam za sobą. Pełna kontrola zachowana :D - na razie tylko samego żarzenia. Jutro przyjdzie czas praktycznego zasilania układu. W planie żarzenie pary AD1 i pary AC2 z wyjścia 5 V. Anodowe z IZS-a.
Ciągle początkujący od kilkunastu lat.

Awatar użytkownika
tszczesn
moderator
Posty: 9970
Rejestracja: wt, 12 sierpnia 2003, 09:14
Lokalizacja: Otwock
Kontakt:

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: tszczesn » pt, 10 stycznia 2020, 08:57

Przekroczysz napięcie żarzenia AD1 o 25% - to dużo i szybko zarżnie te lampy.

A maksymalnego dopuszczalnego napięcia pomiędzy masą a dowolnym biegunem wyjściowym żadnego kanału producent w dokumentacji nie podał. Ponieważ zasilacz daje 30V i może pracować szeregowo to zakładam, że maksymalna bezpieczna wartość to 60V. Proponuję wysłać maila do NDN z takim pytaniem, bo to wcale nie musi być duża wartość, zwłaszcza, że kanały mają opcję pracy zależnej.

Lisor
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1032
Rejestracja: czw, 5 czerwca 2003, 12:05

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Lisor » pt, 10 stycznia 2020, 09:27

tszczesn pisze:
pt, 10 stycznia 2020, 08:57
Przekroczysz napięcie żarzenia AD1 o 25% - to dużo i szybko zarżnie te lampy.

... przywiązuję wielką wagę do właściwych napięć żarzenia lamp bezpośrednio żarzonych.
tszczesn pisze:
pt, 10 stycznia 2020, 08:57

A maksymalnego dopuszczalnego napięcia pomiędzy masą a dowolnym biegunem wyjściowym żadnego kanału producent w dokumentacji nie podał. Ponieważ zasilacz daje 30V i może pracować szeregowo to zakładam, że maksymalna bezpieczna wartość to 60V. Proponuję wysłać maila do NDN z takim pytaniem, bo to wcale nie musi być duża wartość, zwłaszcza, że kanały mają opcję pracy zależnej.
... w mojej praktyce napięcie na katodzie nie powinno przekroczyć 80-90 V. Lamp prostowniczych oczywiście nie będę z tego żarzył, jednak sprawa wymaga wyjaśnienia.
Ciągle początkujący od kilkunastu lat.

Lisor
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1032
Rejestracja: czw, 5 czerwca 2003, 12:05

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Lisor » pt, 10 stycznia 2020, 09:41

Lisor pisze:
czw, 9 stycznia 2020, 16:54
Marek7HBV pisze:
czw, 9 stycznia 2020, 16:01
Lisor pisze:
czw, 9 stycznia 2020, 07:50


Po namyśle dopisałem :idea: ;
wariant z upaleniem rezystora katodowego chyba niczym nie grozi, bo na skutek upalenia się jego lampa przestanie przewodzić.
W praktyce taki zasilacz z trzema separowanymi wyjściami ma określoną wytrzymałość na przebicie do sieci i między każdym z nich do każdego innego :D .Nic na ten temat producent nie pisze,więc można uznać że ważne są normy-ale jeżeli tak przestrzegane jak to ostatnio na forum TPA3255 wypłynęło,to :roll: :cry: .Ale jeżeli napięcie z katody{nieprawdą jest że upalenie rezystora może usunąć zagrożenie przebicia :x } nie wzrośnie dużo więcej niż napięcie sieci,to nic złego nie powinno się stać-bo najlichsze normy określają napięcie przebicia jako dwu krotność sieciowego.W typowych układach wzmacniaczy{nawet dziwnych}szansa na napięcie na katodzie większe niż 200V jest prawie żadna :D .P.S. Noo chyba że jest to katoda prostownika na napięcie np.1000V-a wtedy dym poleci na pewno :lol:
... możesz wyjaśnić dlaczego spalenie rezystora katodowego triody mocy z katodą bezpośrednio żarzonej nie zabezpieczy zasilacza przed ewentualnym przebiciem izolacji ?
Ciągle początkujący od kilkunastu lat.

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1563
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: kubafant » pt, 10 stycznia 2020, 10:00

To dość oczywiste, wtedy funkcję rezystora katodowego przejmuje rezystancja izolacji, która wraz z opornością wewnętrzną lampy tworzy dzielnik. Bez wątpienia rezystancja izolacji będzie o rzędy wielkości większa od rezystancji wewnętrznej triody, więc prawie całe napięcie anodowe odłoży się między katodą a masą - na oporze izolacji, prawdopodobnie powodując jej przebicie.

Pozdrawiam

Awatar użytkownika
Marek7HBV
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1254
Rejestracja: wt, 1 grudnia 2015, 19:26

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Marek7HBV » pt, 10 stycznia 2020, 10:17

kubafant pisze:
pt, 10 stycznia 2020, 10:00
więc prawie całe napięcie anodowe odłoży się między katodą a masą
Trzeba uwzględnić napięcie siatki i charakterystykę lampy-co może dać duża rozpiętość napięcia :D

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 4738
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: Romekd » pt, 10 stycznia 2020, 10:19

kubafant pisze:
pt, 10 stycznia 2020, 10:00
To dość oczywiste, wtedy funkcję rezystora katodowego przejmuje rezystancja izolacji, która wraz z opornością wewnętrzną lampy tworzy dzielnik. Bez wątpienia rezystancja izolacji będzie o rzędy wielkości większa od rezystancji wewnętrznej triody, więc prawie całe napięcie anodowe odłoży się między katodą a masą - na oporze izolacji, prawdopodobnie powodując jej przebicie.
To raczej tak nie działa. W momencie przepalenia się rezystora katodowego lampy stopnia mocy, napięcia na katodzie owszem wzrośnie, ale tylko do wartości przy której lampa się wyłączy, gdyż potencjał siatki sterującej się nie zmieni i w miarę wzrastania napięcia na katodzie jej potencjał względem katody będzie stawał się coraz bardziej ujemny, aż do zatkania lampy. Tak więc nie wyobrażam sobie sytuacji, w której na katodzie mogłoby pojawić się napięcie równe anodowemu. Chyba że myślimy o różnych układach... :roll:

EDIT: widzę, że Kolega Marek był szybszy :wink:

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ π °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1563
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Laboratoryjny zasilacz do żarzenia lamp.

Post autor: kubafant » pt, 10 stycznia 2020, 10:32

Dziękuję za te odpowiedzi. Jednak wydaje mi się to być trochę bardziej skomplikowane niż tylko "następuje zatkanie lampy". Bo co to właściwie znaczy, zatkanie lampy? Oznacza to wzrost rezystancji wewnętrznej do pewnej wartości, przy której (z praktycznych względów) zakładamy już brak przepływu prądu (np. prąd o wartości 10 uA). To oczywiście znajduje zastosowanie w naszych rzeczywistych układach wzmacniaczy z kiloomowymi opornikami, ale czy tutaj można to zastosować bezkarnie? Wydaje mi się, że nie i już spieszę z uzasadnieniem: rezystancja izolacji może wynosić nawet gigaomy, a czy lampa, nawet spolaryzowana silnym ujemnym napięciem na siatce może osiągnąć taką oporność wewnętrzną? Wykresy z katalogu nie pokazują co się dzieje przy tak małych prądach, więc pozostają tylko domysły. Niech ten prąd wynosi 1 uA. Na rezystancji izolacji 1 G możliwy spadek napięcia (gdyby zasilacz anodowy był w stanie go dostarczyć) wyniósłby 1000 V.
Tak to widzę, ale nie upieram się - jeżeli się mylę wyprowadźcie mnie z błędu :)

Pozdrawiam

ODPOWIEDZ