Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Wzmacniacze, zasilacze itd. Schematy, parametry, konstrukcje...

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » sob, 6 maja 2017, 21:42

To perforowana blacha aluminiowa pomalowana na brązowo farbą w sprayu - Kupiłem w sklepie z metalami kolorowymi na ulicy Wileńskiej w Warszawie. Sprzedają na metry :D
Pozdrawiam

Jado.

Awatar użytkownika
Bobiq
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 467
Rejestracja: wt, 14 października 2003, 18:04
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Bobiq » pn, 8 maja 2017, 20:50

Cześć.
Bardzo ładny zasilacz :)
A to szkło jakie ma powiększenie?

Pozdrowienia
Pionier U2

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » śr, 10 maja 2017, 20:10

Witam :-)
Jeśli chodzi o szkło, to trudno powiedzieć jakie powiększenie - średnica duża, bo 18 cm - zapewnia dobry obszar widzenia, a grubość szkła w najgrubszym miejscu wynosi 1,5 cm. Myślę, że może ze 2x max powiększa. Zbyt duże powiększenie zniekształcało (zaokrąglało) by obraz - a tak jest chyba optymalnie :-)
W każdym razie przy nawijaniu wzrok się nie męczy, a o to chodziło.

A wracając jeszcze do zasilaczy - nocna sesja zdjęciowa ;-) :
zasilacze_noca.jpg
Moje radio testowe z anteną ferrytową zasilane jest z zasilacza anodowo-żarzeniowego (wcześniejszego), a zasilacz autotransformatorowy zasila żarówkę 100W/230V prądem przemiennym o napięciu o ile dobrze pamiętam ok. 100V - co daje ciekawy efekt żółtawego światła a'la Edison :-)
Przy okazji zasilania żarówki dobrze widać efekt stabilizujący jej włókna (tak jak w bareterze) - zwiększanie napięcia powoduje początkowy wzrost prądu, ale zaraz maleje on do prawie poprzedniej wartości - skok i powrót, skok i powrót....
Stopniowo oczywiście ten prąd wraz z napięciem rośnie aż do nominalnej wartości przy nominalnym napięciu.
Pozdrawiam

Jado.

ballasttube
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1243
Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: ballasttube » pt, 16 czerwca 2017, 13:17

Gratuluję, Kolego Jado, pięknego zasilacza.
Post Kolegi m "spadł z nieba", bo miałem dylemat, czy można mostek Graetza zasilać z utotrafa.
Widzę ,że - można.
Pozdrawiam Kolego, uprzejmie i życzę dobrego weekendu.
Jacek

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » pt, 16 czerwca 2017, 14:22

Dziękuje :-) Zasilacz czeka jeszcze na wykonanie skal i napisów w mosiądzu - wtedy nabierze dopiero ostatecznego wyglądu.

Mostek Graetza to bardzo przydatny wynalazek - można go zasilać nawet napięciem stałym, przy czym nie musimy się wówczas martwić o poprawną polaryzację, bo zawsze jest prawidłowa :D Jedyny minus, to podwójny spadek napięcia na diodach, co może mieć niekiedy znaczenie - to należy już rozważyć dla konkretnego przypadku.

Zasilacz obudową jest stylizowany na lata 20-te, ale w tamtych czasach byłby problem z uzyskaniem podobnych parametrów z braku diod krzemowych. Chyba że prostowniki rtęciowe do tej roli by się nadały :roll: Bo nie wiem czy prostowniki kuprytowe i selenowe dały by radę osiągnąć prądy rzędu 3A - musiały by być strasznie duże gabarytowo. Tak więc trochę oszukujemy historię ;-)
Pozdrawiam

Jado.


Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3948
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: AZ12 » pt, 16 czerwca 2017, 14:37

Witam
Jado pisze:w tamtych czasach byłby problem z uzyskaniem podobnych parametrów z braku diod krzemowych. Chyba że prostowniki rtęciowe do tej roli by się nadały :roll: Bo nie wiem czy prostowniki kuprytowe i selenowe dały by radę osiągnąć prądy rzędu 3A - musiały by być strasznie duże gabarytowo. Tak więc trochę oszukujemy historię ;-)
https://www.youtube.com/watch?v=nR1ZLC7t4Ns

http://www.r-type.org/pdfs/tungar.pdf

Prostowniki selenowe były stosowane na prąd do kilkunastu amperów, kuprytowe były przeznaczone do sprzętu pomiarowego.
Ratujmy stare tranzystory!

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » pt, 16 czerwca 2017, 15:02

Dzięki za dokładne info :D
Osiem takich lampek zamiast diod krzemowych, to musiało by robić niezłe wrażenie - tam na górnej ściance zasilacza, to by się chyba zmieściły - niestety trzeba by dodać osiem uzwojeń żarzenia. No i czas rozgrzewania dość długi - 5-10min.
W każdym razie jak widać - na upartego taki zasilacz był wówczas możliwy do wykonania, choć był by bardziej praco/koszto-chłonny.
Pozdrawiam

Jado.

Boguś
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2454
Rejestracja: sob, 17 stycznia 2004, 22:10
Lokalizacja: Zawiercie
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Boguś » pt, 16 czerwca 2017, 16:00

Jado pisze:choć był by bardziej praco/koszto-chłonny.
....oraz prądożerny

ballasttube
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1243
Rejestracja: czw, 25 marca 2010, 00:12

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: ballasttube » ndz, 30 lipca 2017, 23:22

Tak a propos tematu: układ rzeczywisty aplikacyjny sprzed ok.67 lat w wykonaniu węgierskim.
Tak z przymrużeniem oka:-)
Załączniki
orionr325.jpg

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » ndz, 30 lipca 2017, 23:58

Ano jak widać działało :-)
Ale separacji galwanicznej od sieci nie było - ciekawe jaka więc była przewaga tego rozwiązania nad układem uniwersalnym - z rezystorem ograniczającym? Tym bardziej, że na prąd stały ten układ się nie nadawał.
Lampy te same - serii U, więc tu żadna korzyść - wygląda na to, że ten rezystor był trudniejszy do wykonania/zdobycia od autotransformatora :lol:
Jedyny plus jaki tu widzę, to prawdopodobnie mniejszy pobór mocy z sieci - o tyle mniej ile wat się wydzielało na tym rezystorze.
Pozdrawiam

Jado.

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » ndz, 17 grudnia 2017, 19:48

Witam :-)

Równolegle z pracami nad skalami i napisami dla anteny ramowej, trwały również (a może przede wszystkim), prace nad tym samym, ale dla zasilacza autotransformatorowego.
Dzięki temu dzisiaj mogę zaprezentować również jego zdjęcia.

Prace zacząłem od wykonania na komputerze rysunków skal i napisów, a następnie po odpowiedniej ich obróbce (odbicie lustrzane, negatyw, itp...) wydrukowałem je na folii.
Potem dzięki technice naświetlania Positivu oraz trawienia otrzymałem w mosiądzu rysunki skal i napisów.
Za pomocą piłki włosowej trzeba było oczywiście powycinać wszystkie elementy - a było ich sporo, bo samych napisów 46, a skal i tabliczek 5.
wycinanie_opisow.jpg
A to już gotowe wycinanki:
po_wycinaniu.jpg
Po wycinaniu trzeba było elementy oszlifować, a potem wypolerować, żeby nabrały połysku:
po_polerowaniu.jpg
po_polerowaniu_skal.jpg
Potem trzeba było wymyć resztki pasty polerskiej:
mycie_z_pasty.jpg
I dopiero teraz można było napisy poczernić, a potem wszystko pociągnąć warstwą politury dla zabezpieczenia od wpływów atmosferycznych:
po_lakierowaniu.jpg
Te największe skale zostały zintegrowane z gałkami (przykręcone), a następnie bakelit też został pociągnięty warstwą politury, dla uzyskania efektu świeżości i połysku (gałki były już nieco powycierane).
Tu własnie schną po malowaniu:
suszenie_po_lakierowaniu.jpg
No i w końcu po poprzyklejaniu napisów, tabliczek znamionowych, zamontowaniu gałek-skal otrzymałem skończony zasilacz:
zasilacz_skonczony.jpg
Jeszcze widok z tyłu:
tyl_ogolnie.jpg
tyl_w_zblizeniu.jpg
Te "nity" wykonane są ze śrub mosiężnych M4, ze spiłowanymi i wypolerowanymi łbami :wink:
Z tyłu mamy zdublowane wyjścia napięć stałoprądowych - dla podłączenia na stałe stabilizatora napięć.
Z przodu tymczasem można swobodnie podłączać dowolne urządzenia, które chcemy zasilić bez potrzeby ciągłego rozłączania/podłączania stabilizatora.

Tak więc udało mi się zamknąć przed świętami kolejny projekt, który czekał na skończenie kilka miesięcy.
Teraz pozostaje się cieszyć funkcjonalnością i wyglądem zasilacza, który mam nadzieje, będzie użytecznym elementem warsztatu elektronika, a zwłaszcza "naprawiacza odb. radiowych" ;-)
Pozdrawiam

Jado.

Wiech
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 236
Rejestracja: ndz, 14 maja 2017, 20:24

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Wiech » ndz, 17 grudnia 2017, 21:06

Ładny i dopracowany element warsztatu.
Ale mam pytanie : czym Kolega trawił te napisy i jakie były warunki kąpieli - czas i temperatura roztworu.
Dodatkowo jak były wykonane powierzchnie czernione?

Pozdrawiam
Wiesław

Awatar użytkownika
^ToM^
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 387
Rejestracja: sob, 3 stycznia 2009, 22:41
Lokalizacja: Śląsk od zawsze:)

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: ^ToM^ » ndz, 17 grudnia 2017, 22:04

Stary, no szok normalnie. Ładniejszy niż mój INCO Z-5001 :)
Kreślę się z głębokim poważaniem
Best regards/Mit freundlichen Gruessen/Salutations/mejores saludos

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1610
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: Jado » ndz, 17 grudnia 2017, 22:21

Trawiłem jak zwykle w mieszaninie kwas solny + perhydrol + woda.
Niestety od lat mam metodę "na oko" - po prostu najpierw wlewam wody (na 1-2cm wysokości od dna), potem dolewam trochę kwasu solnego, a potem perhydrol (mniej więcej w proporcji 60% kwasu /40% perhydrolu). Wrzucam element do trawienia i obserwuję reakcję. Jak przebiega z dostateczną szybkością, to ok - jak słabo, to dolewam kwasu lub perhydrolu - w zależności od potrzeb.
Woda ma temperaturę "z kranu", ale podczas reakcji trawienia, jej temperatura rośnie - reakcja też wtedy przyśpiesza.
Czas różny - zależy od trawionej powierzchni. Tutaj było ok. 20min. Po prostu trzeba sprawdzać co jakiś czas głębokość wytrawienia.
Czarne elementy malowane farbą nitro.
Pozdrawiam

Jado.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3948
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Zasilacz autotransformatorowy - relacja z budowy

Post autor: AZ12 » pn, 18 grudnia 2017, 08:28

Witam

Do trawienia można by zastosować nadsiarczan sodowy Na2S2O8 dostępny jako preparat do wytrawiania obwodów drukowanych. Jest to silny utleniacz więc radzi sobie bez H2O2.
Ratujmy stare tranzystory!

ODPOWIEDZ