Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Dział poświęcony nielampowym urządzeniom, układom i elementom "retrotechnicznym"

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Witam,
Nie jest to co prawda temat lampowy, ale retrotechniczny jak najbardziej. Być może kogoś to zaciekawi, może komuś się przyda, przeto pokażę co mam i co uczyniłem nad tym, aby było bardziej użyteczne.

Najpierw kronika:
od niepamiętnych czasów - zmęczenie ciągłymi walkami z wiertarką ręczną, której używam do wykonywania otworów; poszukiwanie wiertarki stołowej;
koniec czerwca - ogłosiłem na forum chęć zakupu wiertarki WS-15 albo podobnej; odpowiedział mi właściwie tylko pan Janusz Rafalski; wiertarka jednak mi nie podeszła, więc poszukiwania trwały dalej;
19 lipca - na giełdzie staroci w Białymstoku zauważyłem wiertarkę, jednak brak kół pasowych mnie zniechęcił; po krótkich negocjacjach odszedłem (nie chciał przyjąć mojej jakże hojnej oferty 200 zł - chciał 300).
tydzień później - wiertarka kupiona.

Teraz kilka słów o samym urządzeniu i jego wyjściowym stanie. Wiertarka kolumnowa precyzyjna (0,5-6,5 mm w stali) produkcji zakładów WMW "Fritz Heckert" w Karl-Marx-Stadt (obecnie Chemnitz), wyprodukowana w roku 1978, wyposażona w sześciostopniową przekładnię i silnik 0,18 kW. Kół pasowych jednak nie miała (oryginalne były z bakelitu i pewnie się pokruszyły), a silnik był mechanicznie zablokowany.
Ze względu na odrapanie, a zwłaszcza zupełnie nieprzystający kolor (smerfowy - to chyba najlepsze określenie), zdecydowałem się na zerwanie starej powłoki malarskiej i nałożenie nowej. Po oczyszczeniu powierzchni i zagruntowaniu podkładem, jak Pan Bóg przykazał, a nie jak to robią domorośli renowatorzy, którzy koślawo popsikają sprzęt farbą i z uśmiechem sprzedają jako odnowiony. Zaplanowana jest także wymiana łożysk.

Wiertarkę rozłożyłem do ostatniej śrubki, sporządzając rysunki montażowe. Kolumna zostanie przeszlifowana, podstawa, kadłub, korpus silnika i inne zostały już oczyszczone ze starej farby i transzami (brakuje mi miejsca na warsztacie) nanoszę podkład.
Podkład czerwony, tlenkowy. Potem farba młoteczkowa, w dwóch lub trzech warstwach, jeszcze zobaczę.

Wszystkie 6 łożysk kulkowych okazało się mocno zużyte. Przy obracaniu wyczuwalne były różne uskoki i ogólna szorstkość. Łożyska oporowe również już zamówiłem.

Połamane również były łopatki plastykowej przewiewki silnika (na pewno ktoś kręcił przy silniku nie zdemontowawszy jej uprzednio), już dokupiłem w hurtowni elektrotechnicznej.

Pokruszone bakelitowe pokrętło służące do przemieszczania kadłuba w górę i w dół kolumny skleiłem klejem cyjanoakrylowym, ale nie jestem usatysfakcjonowany jakością spoiny. Rzeczywista jej powierzchnia jest nieduża, ze względu na wykruszenie się materiału ze środka i prawdopodobnie nie będzie w stanie oprzeć się takim momentom jakie są potrzebne do unoszenia kadłuba. Posłuży za wzór do wykonania/znalezienia nowego pokrętła.

Nie mam niestety dostępu do oryginalnej dokumentacji technicznej, więc muszę się posiłkować DTRką od WS-15 w kwestii doboru środków smarujących. Mam smar maszynowy ŁT-43 oraz olej maszynowy do Łuczników, powinny się nadać.

Poprzedni użytkownik chyba niezbyt się przejmował takimi drobiazgami jak smarowanie - wszystkie kalamitki były pociągnięte farbą :cry:
Wewnątrz sporo zaschniętego smaru.

Z prac rekonstrukcyjnych pozostało jeszcze wytoczyć koła pasowe. Pomyślałem najpierw o aluminium, ale gdy sobie przeliczyłem ile musiałbym zapłacić za odpowiednich wymiarów wałek, to aż się złapałem za biedną studencką kieszeń. Stalowe koła byłyby za ciężkie, sanęło więc na tworzywie sztucznym. Teflon 2. klasy albo tekstolit. Wolałbym z tekstolitu (bliżej do oryginału), ale teflon będzie chyba łatwiejszy do dostania (hurtownie tekstolitu przeważnie nie chcą ze mną rozmawiać, gdy słyszą, jaki kawałek potrzebuję - oni by chcieli żebym kupił 8-kilogramowy wale o długości metra, za 267 zł netto... :roll:). Gdyby się okazało, że ktoś ma takie materiały i mógł poratować mnie (oczywiście odpłatnie) odpowiednimi wałkami, podaję wymiary:
1) fi 120 L 65-70
2) fi 75-80 L 65-70
Mogą oczywiście być trochę większe, albo dwa fi 120, gdyby było tylko tak.

Chciałem podkreślić rolę zasług kolegi Jakuba (ECC83), który wielokrotnie służył mi radą jako ekspert w dziedzinie maszyn i mechaniki.

Pozdrawiam,
Jakub
Załączniki
Widok na fragment wiertarki i wtyczkę 5-bolcową, którą musiałem zamienić na 4-bolcową (takie mam gniazdka)
Widok na fragment wiertarki i wtyczkę 5-bolcową, którą musiałem zamienić na 4-bolcową (takie mam gniazdka)
Częściowo zdemontowana wiertarka
Częściowo zdemontowana wiertarka
Pokruszony bakelit trudno skleić... drugie pokrętło też już szykuje się do pęknięcia (widać rysę), ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie; służy do ustalania położenia silnika po zmianie przełożenia
Pokruszony bakelit trudno skleić... drugie pokrętło też już szykuje się do pęknięcia (widać rysę), ale miejmy nadzieję, że do tego nie dojdzie; służy do ustalania położenia silnika po zmianie przełożenia
Zdemontowane wszystko za wyjątkiem kadłuba; część elementów już oczyszczona i odtłuszczona pod położenie podkładu
Zdemontowane wszystko za wyjątkiem kadłuba; część elementów już oczyszczona i odtłuszczona pod położenie podkładu
DSCN1863_Easy-Resize.com.jpg
Podstawa wiertarki już pociągnięta podkładem; pewnym problemem było równe i estetyczne oklejenie zaokrąglonych krawędzi powierzchni roboczych
Podstawa wiertarki już pociągnięta podkładem; pewnym problemem było równe i estetyczne oklejenie zaokrąglonych krawędzi powierzchni roboczych
Zbliżenie na stojan, pasek i spoczywające w pojemniku drobne części
Zbliżenie na stojan, pasek i spoczywające w pojemniku drobne części
Przewiewki, nova et vetera
Przewiewki, nova et vetera
DSCN1868_Easy-Resize.com.jpg
Druga transza czeka wyczyszczona na pomalowanie podkładem
Druga transza czeka wyczyszczona na pomalowanie podkładem

faktus
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 462
Rejestracja: pt, 15 marca 2013, 20:54

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: faktus »

Witam.
W kwestii kół pasowych można je wykonać z bakielitu, tekstolitu o odpowiedniej grubości. W razie braku można się posiłkować kilkoma cieńszymi kawałkami, które należy skręcić, a następnie wytoczyć na tokarce koła pasowe. Poszukaj w serwisach naprawiających sprzęt zmechanizowany, lub w internecie. Moja rada im więcej kół pasowych tym więcej przełożeń i możliwość dobrania odpowiednich obrotów.
W ostateczności napisz na PW postaram się pomóc z zakupem wałka tekstolitowego nie na metry, ale na centymetry.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Z racji, że zdobyłem zwymiarowany rysunek oryginalnych kół pasowych, zostaję przy ścisłej rekonstrukcji. Najchętniej użyłbym oryginalnego materiału (bakelitu), ale skąd zdobyć bakelitowe wałki?

Tokarza, który mi to zrobi już mam umówionego. Jest to obecnie kwestia kupienia materiału.

Pozdrawiam,
Jakub

faktus
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 462
Rejestracja: pt, 15 marca 2013, 20:54

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: faktus »

Witam.
Niech tokarz określi czy będzie toczył z jednego kawałka czy potrzebuje dwu kawałków i jaki naddatek materiału jest potrzebny do zamocowania w uchwycie tokarki. Co do bakielitu z tym może być problem, chyba że ktoś z Kolegów posiada takie koła pasowe i zechce sprzedać lub wymienić.
Co zaś dotyczy " ścisłej " rekonstrukcji sprawdź dostępność paska klinowego, często był stosowany szerokości 9 mm dziś nieco trudniej dostępny. Lepiej zastosować typowy samochodowy o szerokości 13 mm mniejszy problem z dostępnością. Drugim problemem może być długość paska, dostępne mogą być nieco za krótkie, lub nieco za długie. Warto zawczasu przygotować rolkę napinającą, która rozwiąże problem z nieco za długim paskiem i zapewni stały naciąg paska. Można w tym wypadku posiłkować się rolką napinacza z samochodu.
Czasami lepiej zrezygnować z rekonstrukcji i zastosować współczesne elementy łatwe w zdobyciu, przecież nie budujesz eksponatu do muzeum ale sprzęt użytkowy.
Pozdrawiam.

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Chyba nie wspomniałem, w przekładni zastosowano pasek płaski. Napinanie jest ręczne, ustala się je przez zmianę położenia silnika i dokręcenie.
Pasek płaski mam oryginalny, trochę wytarty, ale może jeszcze posłuży. W razie czego dokupię, wymiar mam.

faktus
375...499 postów
375...499 postów
Posty: 462
Rejestracja: pt, 15 marca 2013, 20:54

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: faktus »

Witam.
Rozwiązanie powiem raczej z XIX wieku, prościej zastosować zespół identycznych kół pasowych o kilku średnicach. Jedno z kół jest odwrócone w stosunku do drugiego. Przy takim rozwiązaniu nie ma potrzeby ciągłego regulowania naciągu paska. Po prostu niezależnie od zastosowanego przełożenia długość paska jest taka sama. Jest to bardziej przyjemne w obsłudze. Sam zdecydujesz, które rozwiązanie zastosujesz. Druga sprawa pasek klinowy może przenieść większe obciążenie bez poślizgu w stosunku do paska płaskiego. Może się to przydać gdy zechcesz zastosować frezowanie.
Pozdrawiam

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Długość paska nie zmienia się przy zmianie przełożenia, średnice kolejnych stopni kół są tak dobrane, żeby odpowiednie średnice sumowały się do stałej wartości.

Nie potrzeba przenosić większych obciążeń, to jest wiertarka precyzyjna, z silnikiem 0,18 kW i maksymalną średnicą wiercenia w stali 6,5 mm.

_______________
Wychodzę z założenia, że ci enerdowcy z WMW wiedzieli co robią. Nie był to sprzęt dla amatorów, gdzie oszczędności stanowiły najistotniejszą pozycję w rozrachunku, tylko sprzęt profesjonalny. I skoro uznali, że pasek płaski będzie właściwy to ja daję im wiarę.

Zdecydowałem się jednak na aluminium, bo różnica w cenie między wałkiem tekstolitowym a aluminiowym wyszła symboliczna.
Muszę jeszcze skonsultować z tokarzem jaki zapas będzie potrzebny i jadę do hurtowni.
Załączniki
Tak wygląda pokrętło, którego szukam
Tak wygląda pokrętło, którego szukam

Janusz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 774
Rejestracja: wt, 8 listopada 2005, 15:36
Lokalizacja: Bytom

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: Janusz »

Witam.
A może zamiast zestawu stopniowanych kół pasowych, wystarczy zastosować jedno przełożenie i falownik? Dla takich mocy nie powinno być problemu z ceną i dostępem nawet do jednofazowych, gdyby ograniczeniem była instalacja elektryczna. Natomiast większość silników można przełączyć w trójkąt dla napięcia międzyfazowego równego 230 V.
Przerobiłem tak wiertarkę stołową w pracy i zapomniałem o przekładaniu paska, mam nadzieję, że przynajmniej do emerytury.
Co prawda, ta miała właśnie stopniowane przełożenia, teraz jednak pracuje cały czas na drugim "od dołu". Wynika to z kompromisu pomiędzy koniecznością zachowania dużego momentu podczas wiercenia wiertłami o dużej średnicy, a utrzymaniem prędkości obrotowej silnika w rosądnych granicach, gdy wymagane są większe obroty dla mniejszych wierteł lub ściernic. W moim przypadku silnik ma moc 0,75 kW i 1480 obr/min.
W dodatku, po wpisaniu odpowiednich ustawień, falownik oferuje hamowanie silnika, łagodny start i zmianę kierunku obrotów.
785mm

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Witam,
Ponieważ, jak wspomniałem, nie jest to zwykłe przywrócenie do sprawności starego narzędzia, a remont-odnowienie zabytku techniki (taki to ma u mnie status), który przy okazji będzie służył zgodnie z przeznaczeniem, to kluczowe jest przynajmniej zgrubne odtworzenie brakujących elementów. Za minimum uważam odtworzenie oryginalnych kół pasowych, według wymiarów. Choćby po to, aby prędkości obrotowe zgadzały się z tymi na tabliczce na pokrywie przekładni.

Falownik być może kiedyś dobuduję i postawię obok, ale będzie to in-and-out-box, do którego dla wygody podłączam wiertarkę zamiast do gniazda. Bez niego też wiertarka musi działać.

Koła wytoczę jednak z aluminium. Tekstolitowe wyszłyby mnie drożej - dzwoniłem dzisiaj do hurtowni, mają aluminiowe wałki o potrzebnych średnicach, w cenie ok. 20 zł/kg. Poza tym aluminiowe będą solidniejsze.

____________________
Mam wiele urządzeń i narzędzi, które są jednocześnie odrestaurowanymi zabytkami techniki, jak i normalnie użytkowanymi przyrządami. Począwszy od oscyloskopu, przez woltomierze i multimetr, skończywszy na generatorach sygnałowych. W 90% lampowe. A i prostsze narzędzia - wszystko z epoki. Pilniki, młotki, imadło, suwmiarka... teraz i wiertarka. W moim przekonaniu najlepsze co można uczynić ze starym urządzeniem to odnowić je zgodnie z zasadami sztuki (znaczy: konserwatywnie, bez wstawiania współczesnych podzespołów, z maksymalnym wykorzystaniem oryginalnych części lub części z epoki) i używać zgodnie z przeznaczeniem. Jakże smutny jest widok rzędów stojących eksponatów-wydmuszek, które są niczym innym niż bibelotami do wycierania z kurzu. Trzeba tchnąć w nie życie!

Taka jest właśnie moja filozofia. Ogólnie i w tym wypadku: naprawić i używać w zgodzie z przeznaczeniem. Gwarantuję, że ta wiertarka pamiętająca czasy Honeckera przetrwa tuzin wiertarek współczesnych, taniej lub nie-taniej tandety, klepanej w Chinach i udającej narzędzie.

Pozdrawiam!

Janusz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 774
Rejestracja: wt, 8 listopada 2005, 15:36
Lokalizacja: Bytom

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: Janusz »

Wiertarka jest narzędziem raczej odpornym na upływ czasu, pewnie z racji prostoty.
Ze starymi przyrządami jest ten problem, że muszą być bardzo dobrej klasy, możliwie najlepszej w swoich czasach, by i dziś były rzeczywiście użytecznymi narzędziami.
W przeciwnym razie jakoś tak coraz rzadziej ich używamy, potem odkładamy do bardziej odległego kąta warsztatu, a w końcu kupujemy urządzenie pozbawione ich wad ;)
785mm

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Na upływ czasu tak - ale na głupotę użytkownika już nie. Vide smarowniczki pociągnięte farbą. Dobrze, że w środku był jeszcze przynajmniej zapas starego smaru...

Ze starymi urządzeniami jest trochę tak jak napisałeś, a trochę nie. Często bowiem nie bardzo mamy alternatywę, coś na co można by się przesiąść, odsuwając stary sprzęt w jakiś ciemny kąt. Tak jest w moim wypadku - potrzebowałem w końcu sprawić sobie porządną wiertarkę stołową i po długotrwałych poszukiwaniach pojawiła się zaprezentowana tutaj maszyna. Nieopatrznie popełniłem kiedyś błąd kupna wiertarki współczesnej - zwróciłem ją po dwóch tygodniach; nie kupiłem najtańszej tylko taką w okolicach 700 zł. Od tamtego czasu wiem, że pod żadnym pozorem nie chcę współczesnego sprzętu.
Wiertarka WMW nie ma może wodotrysków współczesnej maszyny, ale jest solidnie wykonana, iście po niemiecku i w starym stylu. Kolumna jest pełnym walcem (a nie rurą o ściankach grubości 1-2 mm), podstawa to odlew żeliwny (a nie wypraska z blachy), kadłub ma śruby do regulacji luzów. Na jednym forum czytałem jak radzili nad tandetą współczesną, w której luzy były na tyle duże, że wyczuwało się je ręką przy poruszaniu wrzecionem. Ktoś dał pomysł, żeby rozpiłować kadłub i ściągnąć śrubami. Gdy jednak główny zainteresowany przybrał się do tego, okazało się, że żeliwo jest tak cienkie, że nie ma szans na powodzenie!

Znowu tak jak napisałeś - wiertarka jest maszyną na tyle prostą, że jakiś ogromny postęp technologiczny nie mógł nastąpić od lat 70. To tak jak z kołem, pewnych rzeczy już po prostu nie można udoskonalić bardziej. Co najwyżej mogły się zmienić materiały i precyzja wykonania.

No i kluczowy powód,dla którego wiertarka z NRD czy WS-15 z PRLu będzie lepsza od każdej wiertarki współczesnej, na jaką mnie stać (nawet po potrojeniu budżetu): wiertarka współczesna na jaką mnie stać to zawsze będzie sprzęt amatorski, dla majsterkowicza, a wiertarka WMW to od początku był sprzęt do użytku zawodowego, zaprojektowany i wykonany z myślą o użytkowaniu w warunkach profesjonalnych.

Często właśnie okazuje się, że jedynym sposobem na wyposażenie pracowni w sprzęt profesjonalny jest zakup sprzętu sprzed dekad i odnowienie go zgodnie z zasadami sztuki. Gdy staję przed wyborem: nowoczesna amatorszczyzna (choć może wygodniejsza w obsłudze!) i profesjonalizm sprzed dekad, zawsze wybieram to drugie.

Pozdrawiam!

Janusz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 774
Rejestracja: wt, 8 listopada 2005, 15:36
Lokalizacja: Bytom

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: Janusz »

Z niemal zupełnie innej beczki:
https://youtu.be/9WXHNBMLZZM
785mm

Awatar użytkownika
gsmok
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3570
Rejestracja: wt, 8 kwietnia 2003, 08:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: gsmok »

Fajowe. Zastanawiam się dlaczego kąt rozwarcia regulatora Watta pomiędzy stanem statycznym i dynamicznym tak mało się zmienia. On musi mieć małą "czułość" regulacji. Ale to takie gadanie. W końcu układ działa. Z mojej strony jestem pod wrażeniem pracy Kolegi Kubafanta za wykonaną pracę. Trzymam kciuki za jej postępy.
Pozdrawiam
Grzegorz Makarewicz 'gsmok'

Janusz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 774
Rejestracja: wt, 8 listopada 2005, 15:36
Lokalizacja: Bytom

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: Janusz »

Cała seria jest ciekawa. Mnóstwo wiedzy i "knifów", choć niestety w miarach calowych. Ale wspólnym punktem jest podejście Davida Richardsa do restauracji tych maszyn. Jak kiedyś powiedział, jego celem jest odtworzenie metod stosowanych mniej więcej w latach dwudziestych, z zachowaniem oryginalnych technologii. Stąd min. takie urządzenia, przyrządy i sama koncepcja napędu w warsztacie.
Kolega Kubafant czyni podobnie. Zresztą bardzo bliska jest mi koncepcja utrzymywania zabytków techniki w ruchu. Cóż bowiem po najbardziej zaawansowanej lecz nieruchomej maszynie, choćby i parowej, gdy nie można zobaczyć i zrozumieć jak to wszystko działało.
Takie muzeum mam na wyciągnięcie ręki, to zbiory zgromadzone w Tarnowskich Górach przy Zabytkowej Kopalni Srebra. Ilekroć tam jestem, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że odwiedzam raczej cmentarzysko maszyn z lekka tylko przypudrowanych.

Co do regulatora Watta. W jednym z odcinków, podczas dopracowywania nowej, większej maszyny parowej, zostało powiększone przełożenie pomiędzy kołem pasowym maszyny a rolką regulatora. Dzięki temu zabiegowi wzrosły jego obroty, a zatem i czułość.
Dobra. Z mojej strony byłoby na tyle treści pobocznych.
785mm

Awatar użytkownika
kubafant
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1855
Rejestracja: sob, 11 stycznia 2014, 20:11
Lokalizacja: Warszawa

Re: Remont wiertarki precyzyjnej BT-6 prod. WMW "Fritz Heckert"

Post autor: kubafant »

Cmentarzysko maszyn z lekka przypudrowanych... jakże trafnie powiedziane! Taka martwa kolekcja jest właśnie cmentarzyskiem, zbiorem bezużytecznych wydmuszek. W moim przekonaniu nie ma nic lepszego niż używanie starych rzeczy zgodnie z ich przeznaczeniem (oczywiście z intensywnością i obciążeniem stosownymi do wieku). Zresztą, nie od dziś wiadomo, że nic tak dobrze nie robi starym autom jak przejażdżka od czasu do czasu. Od stania tylko się psują.
Jak już mówimy o autach to strasznie mi się podobają klasyki amerykańskie z lat 50. i 60. Są po prostu cudowne, kształty, wykończenie... poezja. Na razie jako biedny student mogę o czymś takim jedynie marzyć, ale kiedyś... podobno w USA takie rzeczy nawet nie są drogi, pełno tego wszędzie. Oczywiście, jak już coś brać do odnowienia dla siebie, to jakiś wyższy model. Albo przynajmniej ze względów historycznych lub sentymentalnych ciekawy, jak Chevrolet Bel Air rocznik 1959, taki jakim jeździł Gang Olsena ;)

Dziękuję za miłe słowa na temat mojej pracy przy wiertarce. Na zachętę pokazuję kilka zdjęć jak to teraz wygląda. W czwartek położyłem ostatnią warstwę powłoki malarskiej. W sumie są trzy: reaktywny podkład tlenkowy, potem dwie warstwy ftalowej farby młoteczkowej. Nakładane w odstępie 24 godzin, mimo że producent dopuszcza już po 6 godzinach. Ponieważ farba ftalowa jest na ciężkiej benzynie, to schnie dość długo i powoli (podkład jest na spirytusie i schnie błyskawiczne). Niby po 2 godzinach jest sucha w dotyku, ale jest jeszcze bardzo miękka i nawet dotykanie powierzchni palcami zostawia ślady (odciski). Po dobie jest już twardsza (nie zostawia się odcisków palców), ale paznokieć dalej robi rysę. Specjalnie pomalowałem przed weekendem, a montaż wiertarki zaplanowałem na początek przyszłego tygodnia, żeby farba miała czas (4 doby) naprawdę dobrze wyschnąć.
Benzyna składa się z bardzo wielu węglowodorów, o różnej prężności pary. Najbardziej lotne odparowują dość szybko, ale cięższe wietrzeją dużo wolniej. Rzetelne stwardnienie farby będzie miało miejsce dopiero po odparowaniu całości rozpuszczalnika, co oczywiście wymaga czasu. Na szczęście pogoda sprzyja. Choć muszę przyznać, że malowanie w takich warunkach jest dość wymagające - trzeba działać szybko, bo farba schnie momentalnie. Młoteczkową nakładałem z samego rana (ok. 7, kiedy jeszcze jest chłodno), bo do uzyskania dobrego efektu młotkowego farba musi mieć czas się rozlać. Dlatego nawet producent na puszce wymienia wśród sytuacji, w jakich nie należy malować "upalne popołudnia".

Szkoda byłoby tak starannie wykonaną powłokę skancerować zaraz przy montażu, na przykład kluczem, który się ześlizgnął. Jak się człowiek śpieszy, to się diabeł cieszy.
Poza tym i tak muszę czekać jeszcze na wytoczenie kół pasowych oraz uchwyt.

W międzyczasie wyczyściłem naftą i zakonserwowałem elementy metalowe, które nie są zabezpieczane powłoką malarską. A więc różne ruchome kawałki, wałki, nakrętki, śruby, itd. Wszystkie po oczyszczeniu przetarłem szmatką nasączoną olejem maszynowym,a potem suchą. W dotyku nie są wcale oleiste (nie zostawiają śladów), ale wyczuwa się obecność filmu na powierzchni, zapewni to ochronę przed korozją. Kolumnę i inne widoczne elementy (słoneczka, nakrętki ręczne, dźwignię posuwu wrzeciona) oprócz oczyszczenie naftą również przepolerowałem. Bakelitową pokrywę przekładni oraz różne gałki, włącznik silnika, itd. natłuściłem i wypolerowałem, dzięki czemu nabrały przyjemnego połysku.

Pozdrawiam!
Jakub
Załączniki
Fascynujący widok: schnąca farba :D
Fascynujący widok: schnąca farba :D
Zbliżenie na powierzchnię detalu
Zbliżenie na powierzchnię detalu
Podzespoły wiertarki przygotowane do montażu
Podzespoły wiertarki przygotowane do montażu

ODPOWIEDZ