Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Dział poświęcony nielampowym urządzeniom, układom i elementom "retrotechnicznym"

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: Romekd » wt, 22 sierpnia 2017, 19:27

zjawisko pisze:A prawda. Zasilając te płytki ze stabilizowanego zasilacza warsztatowego zupełnie nie wziąłem tego pod uwagę. :oops:
Nie ma się co przejmować - człowiek uczy się przez całe życie, a i tak coś tam się często przeoczy, czegoś nie uwzględni i trzeba poprawić... :wink: Też kiedyś nie sądziłem, że napięcie zasilające stopnie końcowe magnetofonu może się aż tak wahać. Dopiero gdy zauważyłem, że przy odtwarzaniu tonów wysokich (talerze perkusji) dość mocno wychylają mi się również membrany głośników niskotonowych, dokonałem pomiarów i byłem mocno zaskoczony. Później w swoim M2405S dodałem kolejny transformator sieciowy (już trzeci) i zastosowałem stabilizator napięcia...

A wracając jeszcze do LM386...
zjawisko pisze:
Romekd pisze:Jakiś czas temu postanowiłem przebadać popularne układy LM386, które wśród użytkowników naszego Forum cieszą się bardzo złą opinią. Wiele osób twierdzi, że układy te potwornie szumią, wzbudzają się i często stwarzają duże problemy przy uruchamianiu urządzeń, w których występują.
Odczuwam, że ta wypowiedź kierowana była m.in. w moim kierunku. Najwidoczniej moje złe opinie wynikały z kontaktu z podróbkami - te szumiały i wzbudzały się jak nakręcone. Egzemplarze z eksperymentów zachowują się przyzwoicie. Powiedzmy, że... trochę posypuję głowę popiołem, ale nadal ich nie lubię. :mrgreen:
Przeczytałem bardzo wiele bardzo krytycznych wypowiedzi o tych układach (nie tylko na naszym Forum). Pisząc swoją wypowiedź nie miałem na myśli jakichś konkretnych osób. Zresztą nie dziwię się Wam, bo gdybym ja trafił na więcej takich egzemplarzy, jak ten z numerem cztery w moich testach, pewnie też bym się zraził i doszedł do wniosku, że tak niewydarzonych bubli nie warto stosować w żadnym własnym projekcie...

W wolnym czasie spróbuję wrzucić wyniki pomiarów zniekształceń nieliniowych kilku wzmacniaczy z lat 80. (Technics, Pioneer...) oraz pomiary nowszych i dość popularnych w pewnym okresie układów scalonych (wzmacniaczy LM3886 i TDA7294, jeżeli nadal jest ktoś zainteresowany tym tematem...) by można było porównać je z tymi wynikami, które już przedstawiłem.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

namor
100...124 posty
100...124 posty
Posty: 107
Rejestracja: pt, 12 listopada 2004, 17:01

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: namor » pt, 25 sierpnia 2017, 20:01

Ciekawy artykuł, próba przełożenia wyników pomiarów na jakość i charakter brzmienia układów scalonych mocy (trochę starszawych :wink: )
Załączniki
spectrallychallenged.pdf
(1.74 MiB) Pobrany 127 razy

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3172
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: Tomek Janiszewski » czw, 16 listopada 2017, 11:50

zjawisko pisze:zdziwiła mnie jedna rzecz - o ile wariant bidakomplementarny, trzeci, gra zupełnie znośnie przy prądzie spoczynkowym rzędu 6-7mA (Uzas. = 24V), to układ quasikomplementarny, drugi (BC211.16/BD354B i BC313.16/BD354B) zaczyna być słuchalny dopiero przy prądzie rzędu 15mA (Uzas. = 27V). Poniżej 10mA na wyjściu pojawia się sam charkot.
Który prąd spoczynkowy masz na myśli, prąd tranzystorów końcowych czy też całego wzmacniacza? Bo jeżeli to drugie - wszystko tłumaczy porównanie schematów:
M2405S_st_mocy.png
Jak nietrudno wyliczyć z podanych na schemacie napięć - w układzie bidakomplementarnym prądy pobierane przez oba stopnie napięciowe (T6 i T7) wraz z obwodami polaryzacji wynoszą w sumie 3,6mA. Reszta minimalnego prądu wymaganego do w miarę poprawnej pracy, tj 2,4-3,4mA zostaje na użytek tranzystorów mocy. Tymczasem w układzie quasikomplementarnym
ZK246.jpg
prąd pobierany przez jedyny stopień napięciowy (T6) wynosi 5,7mA. A trzeba jeszcze zauważyć że dla otwarcia tranzystorów końcowych przez tranzystory pary komplementarnej musi popłynąć dodatkowy minimalny prąd ok. 7mA. Razem daje to wartość mieszczącą się w przedziale 10-15mA, tak jak to stwierdziłeś.
Mało tego, brzmienie wersji trzeciej jest wyraźnie lepsze, mniej tekturowe.
A stopnie napięciowe porównałeś, czy tylko ograniczyłeś swoją uwagę do końcowego wtórnika mocy? Znów porównanie wypada jednoznacznie na niekorzyść układu z ZK246 (w wersji drugiej). Tam zastosowano tylko pojedynczy stopień napięciowy, objęty ogólnym USZ o problematycznie małej głębokości (poprzez równoległe połączenie pętli stałoprądowej z szeregowo połączonymi R58 i R59 z pętlą zmiennoprądową zawierającą rezystor R66 o powalającej wartości... 68k - śmiech na sali! Nawet w siermiężnym kaseciaku MK125
00307_100202085547_mk125.gif
potrafili zrobić to o niebo lepiej, mimo że jeszcze nie mieli wtedy do dyspozycji krzemowych tranzystorów pnp małej mocy, np. BC(P)178. Zastosowali mianowicie dodatkową pętlę zmiennoprądowego USZ na emiter (T4) stopnia poprzedzającego stopień sterujący (T5) sprężonego pojemnościowo z tym ostatnim. Nie inaczej postąpiono w sprzęcie klasy nieporównanie wyższej do jakiej niewątpliwie zaliczała się "Meluzyna":
01446_120220140218_WST-101_b.gif
Natomiast we wzmacniaczu bidakomplementarnym od M2405S potrafiono przynajmniej zrobić właściwy użytek z krzemowych tranzystorów małej mocy o przeciwnym typie polaryzacji, stosując je w sprzężonych galwanicznie stopniach napięciowych. Dało to możliwość zastosowania skutecznego, głębokiego USZ a także pozwoliło pozbyć się dwójnika RC z emitera stopnia sterującego (którego usunięcie ze wzmacniacza ZK246 skutkowałoby pogorszeniem utrzymywania symetrii
napięcia na wyjściu przy zmianach napięcia zasilania) co zmniejszyło straty napięcia zasilającego w końcówce mocy o 0,45V. Nieprzypadkowo układ o podobnej konfiguracji stopni napięciowych zdobył sobie niemałą popularność, można znaleźć go w różnorakim sprzęcie poczynając od ruskiego dziecinnego radyjka "Zwiezdoćka".
Niestety nie mam teraz możliwości rozłożyć się z jakimkolwiek sprzętem ponad zasilacz i multimetr, ale wychodzi na to, że tak nielubiany przez Tomka układ bidakomplementarny nie jest AŻ TAK zły.
Nie, wyszło jedynie na to że podobnie jak wcześniej Romek (który zastosował pierwszy z brzegu BC313 o zbyt małej jak się okazało becie po czym wszem i wobec ogłosił ze polecany przeze mnie układ ma fatalnie niską sprawność) nie potrafiłeś dochować pełnej obiektywności porównując zupełnie inne układy. Obiektywne byłoby dopiero porównanie wzmacniacza od M2405S z takim samym wzmacniaczem ale przebudowanym na quasikomplementarny, poprzez zastosowanie parowanych tranzystorów BD354 i włączenie T9 w układ Darlingtona z dodatkowym tranzystorem BC107A dobranym do pary z T8 (oczywiście można też zastosować inną parę komplementarną , np. BC140/160) Wskazane byłoby także przenicować wzmacniacz na przeciwne napięcie zasilania, tak aby tranzystory końcowe miały ten sam typ przewodnictwa co stopień sterujący, inaczej straty napięcia w tym ostatnim wzrosną o jedno napięcie złączowe. W dalszej kolejności wskazane byłoby porównać oryginalny wzmacniacz od ZK246 z takimże modułem przebudowanym na bidakomplementarny poprzez usunięcie T7, przy czym tutaj przenicowanie modułu na przeciwne napięcie jest już bezwzględnie konieczne, inaczej układ bootstrap nie nastarczy prądu dla samotnego BD354. Wreszcie można by porównać przebudowany układ od M2405S z oryginalnym układem od ZK246 tj dwa wzmacniacze quasikomplementarne różniące się liczbą stopni napięciowych.
Inna sprawa, że zawsze podobały mi się wizualnie te moduły w wersji trzeciej. Tylko świerzbią mnie łapki żeby podmieniać tranzystor na wejściu, zwykle w obudowie TO92 na jakąś stoósemkę, może nawet stodziewiątkę skoro już aż niskoszumne pchali w Kasprzaku. :mrgreen:
Najsensowniejsza rzecz jaką można zrobić z tym knotem ( poza przebudową na układ quasikomplementarny, co praktycznie wymagałoby wykonania nowej płytki drukowanej ale w zamian za to pozowliłoby zachować i końcowe tranzystory npn, i dodatnie napięcie zasilające) - to przebudowa na układ pełnokomplementarny z parą BD354B/355B lub BD354C/355C, w zależności od tego jakie tranzystory BD355 uda się zdobyć. Trzeba usunąć T8, jako T7 zastosować BC313 lub BC160, zmniejszyć rezystancję bootstrapu tak aby prąd spoczynkowy stopnia sterującego przewyższał prąd bazy T10 (zastąpiony oczywiście tranzystorem BD355) i prawidłowo skonfigurować końcówkę mocy, przenosząc R65 od masy do szyny wyjściowej. Jego miejsce jest tutaj zresztą także i w układach quasikomplementarnych. Tak, obydwa wzmacniacze spieprzono i w tym miejscu, o czym będzie dalej. Już nie mówiąc o takim drobnym szczególe jak niewłaściwe usytuowanie układu polaryzacji D6-R55 we wzmacniaczu od ZK246. Powinien on być włączony tak aby kolektor stopnia sterującego T6 łączył się bezpośrednio z bazą tranzystora T8 pary komplementarnej, baza zaś T7 była dołączona do suwaka potencjometru. Tak włączony układ polaryzacji nie zwiększałby strat napięcia w stopniu sterującym, ponieważ układu bootstrap ograniczenia napięciowe nie dotyczą.
W każdym razie przebudowa układu bidakomplementarnego na pełnokomplementarny pozwoliłaby zachować oryginalną płytkę drukowaną, co zapewne miałoby dla Ciebie istotne i w pełni zrozumiałe znaczenie. To samo można powiedzieć i o podobnym kropka w kropkę module od M531S/Finezji. Trzeba tylko mieć kilka BD355.
Żadnej z końcówek przy domowym słuchaniu nie udało mi się wyczuwalnie rozgrzać (tamb=27°C) przy obciążeniu kolumnami głośnikowymi 4Ω.
Polecam zapoznać się z wykresem obszaru dopuszczalnej pracy (SOAR) dla tranzystorów BD354 i BD355. Można go znaleźć np. na Elenocie ( http://www.elenota.pl/datasheet-pdf/605 ... 210f705491 ; na dole strony 2 pliku PDF). Trzeba wrysować prostą obciążenia (jako że wykres jest logarytmiczny będzie ona niestety krzywa :wink: ) dla zadanego napięcia zasilającego i rezystancji obciążenia. Np. przy 24V zasilania bierzemy połowę tego napięcia (12V), następnie obliczamy spadek napięcia na obciążeniu (4 omy głośnika + 1 om rezystora emiterowego, razem 5 omów) przy zadanym prądzie kolektora i sprawdzamy czy prąd kolektora oraz napięcie kolektor - emiter mieści się w dozwolonym obszarze. I tak dla prądu 2A na tranzystor przypadnie 12V - 10V = 2V co oczywiście nie powinno wzbudzać obaw. Dla 1,5A - napięcie Uce wyniesie 5,5V co również jest dozwolone. Przy prądzie 1A na tranzystor przypadnie 12V-5V=7V co mieści się w dozwolonym obszarze z 3V zapasem. Również i przy prądach jeszcze mniejszych nie ma powodów do obaw: graniczne 12V (dla napięć jeszcze wyższych dochodzi do zatkania się tranzystora, który w tych warunkach wytrzyma minimum 40V) osiąga się dla zerowego prądu w obciążeniu, tymczasem dozwolony prąd w tych warunkach wyniósłby ok. 0,7A. Tym samym prosta obciążenia nie wykracza nigdzie poza dozwolony obszar. Ale już zasilanie wzmacniacza obciążonego głośnikiem 4 omy z 32V groziłoby awarią w następstwie drugiego przebicia: dla 1A prądu w obciążeniu na tranzystor przypadnie 11V co minimalnie przewyższa dopuszczalne w tych warunkach 10V. Nie lepiej będzie przy 2A: Uce wyniesie 6V, przy dozwolonych 5,5V. Również i przy mniejszych prądach grozi przebicie: i tak dla 0,8A Uce wynosi 12V, tym samym chwilowa moc tracona - 9,6W, tymczasem z wykresu możemy odczytać że w tych warunkach dozwolona moc wynosi tylko 9W. Warto zwrócić uwagę na to że moc dopuszczalna szybko maleje ze wzrostem napięcia Uce, co oznacza że z tymi tranzystorami łatwiej osiągnąć większą moc przy niższym napięciu zasilania i mniejszej impedancji obciążenia, niż odwrotnie.
Inna sprawa - kiedyś natknąłem się na teorię, jakoby pierwsza seria ZK246 miała mieć w końcówkach tranzystory BD254 (lub zbliżone z importu), co na skutek słabej stabilizacji termicznej, skłonności do przebić wtórnych itp skończyło się masowym paleniem końcówek przez spragnioną decybeli młodzież
A ja skłaniałbym się ku teorii że nasze asy myśli technicznej z Kasprzaka czy innej Diory podpatrzyły gdzieś że na tych tranzystorach osiągało się 10W mocy wyjściowej a nawet jeszcze więcej, ale... stosownie do swej ciasnoty umysłu nie mogły sobie odmówić przyjemności koncertowego spieprzenia owego układu stabilizacji. Skoncentrujmy chwilowo uwagę jedynie na wcześniejszym wzmacniaczu od ZK246. Gdyby do dyspozycji była para komplementarna BD354/355 być może by się nie pogubili, i umieścili oba rezystory 1 om tam gdzie trzeba, tj. od strony szyny wyjściowej. Wówczas obydwa brałyby udział w stabilizacji prądu spoczynkowego, i być może dałoby się przeboleć zastosowanie diody Zenera na płytce drukowanej zamiast tranzystora mającego kontakt z radiatorem. Ale oni poprzez brak BD355 byli skazani na konfigurację quasi-komplementarną, i nie potrafili sobie wyobrazić rezystorów 1 om (było nie było potocznie nazywanych emiterowymi) gdzie indziej niż tylko w emiterach tranzystorów BD354. Tym samym rezystor R65 przestał brać udział w stabilizacji prądu spoczynkowego, zaś dołożony "dla równowagi" R63 w emiterze T8 pomagał jak umarłemu kadzidło. A tymczasem należało w miejsce R63 użyć rezystora 1 om eliminując jednocześnie R65, kolektor zaś T10 połączyć z emiterem T8 zamiast z szyną wyjściową. I jeszcze włączyć R123 bezpośrednio między bazę a emiter T9 aby zachowywał się dokładnie tak jak R62 również włączony między bazę a emiter T10 po zwarciu R65. Ten kompromitujący babol powielono oczywiście także i w samym przez się kompromitującym układzie bidakomplementarnym od M2405S. Również i tu rezystorowi R65 dziełać nieczego; należało go włączyć dokładnie tak jak opisałem wyżej, nawet i wówczas gdyby bidakomplementarna konfiguracja miałaby być zachowana.
I stąd stare, dobre i sprawdzone TG70.
W pełni konsekwentnie to powinni zastosować przy takim założeniu stary, dobry i sprawdzony układ transformatorowy. :twisted: Niechby już i w koliberkowej konfiguracji, tj bez ciężkich i wielkich transformatorów głośnikowych.
Tylko należałoby chyba obalić ową teorię. Jest rok 1976, jest ta sama płytka tylko już bez TG70 za to z doklejonymi (i poprawionymi nieco względem BD254 i BD255, to inna historia) BD354 i... działa.
Ja tam znam teorię wręcz przeciwną. Taką mianowicie że CEMI nie potrafiło wyprodukować BD254 i BD255 które spełniałyby przewidziane dla zagranicznego pierwowzoru normy graniczne, toteż skapitulowało złagodziwszy je, i zmieniwszy oznaczenia na BD354/355.
Czort jeden zatem wie dlaczego działała na BD354 mimo nieusuniętego babola w układzie polaryzacji, skoro wcześniej na krajowych BD254 działać jakoby nie chciała. Może zastosowali w miejsce diody Zenera na 3,3V element BAP812 (trzy złącza pn w kierunku przewodzenia) co zapobiegło przypadkowemu ustawieniu peerką zbyt dużego prądu spoczynkowego? A może on mieć katastrofalne skutki: przy 27V napięcia zasilania, kiedy to w spoczynku przypada na tranzystory końcowe po 13,5V przekroczenie 0,7A powoduje natychmiastowe zniszczenie BD354, zanim zdążą się zauważalnie rozgrzać.
Stawiam raczej na upłynnienie zapasów. Powoli wchodzi krzem, ale tranzystorów mocy permanentnie brakuje, to pyk - TG70, problem rozwiązany, oszczędności są, premia do kieszeni.
Tego też niedasie wykluczyć, jednak na miejscu naszych asów wzdragałbym się przeciw stosowaniu w sprzęcie było nie było z wyższej półki tranzystorów o tragicznie złej częstotliwości granicznej li tylko w imię oszczędności. Musieli naprawdę znaleźć się pod ścianą. :shock:
Ostatnio zmieniony czw, 16 listopada 2017, 13:35 przez Tomek Janiszewski, łącznie zmieniany 2 razy.

Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3818
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: AZ12 » czw, 16 listopada 2017, 12:31

Witam

Pętle zmiennoprądowe stosowane są w wzmacniaczach z zasilaniem niesymetrycznym w celu zmniejszenia zniekształceń częstotliwościowych wnoszonych przez kondensator separujący składową stałą od głośnika. Układ taki zastosowany jest też w urządzeniach większej mocy, choć rzadziej. Takim przykładem jest wzmacniacz tranzystorowy ŁZK, w którym tranzystory końcowe KD502 wymieniłem na BDY25.

Poniżej przykładowy schemat.

Obrazek
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3172
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: Tomek Janiszewski » czw, 16 listopada 2017, 12:47

AZ12 pisze: Pętle zmiennoprądowe stosowane są w wzmacniaczach z zasilaniem niesymetrycznym w celu zmniejszenia zniekształceń częstotliwościowych wnoszonych przez kondensator separujący składową stałą od głośnika. Układ taki zastosowany jest też w urządzeniach większej mocy, choć rzadziej
To też racja, i w omawianym przypadku swoje mógł wnieść także podstarzały KEN jaki zastosowano we wzmacniaczu od ZK246. Niebieskie elektrolity jakie zastosowano w M2405S są wszak wyraźnie nowsze. Wpływ zmiennoprądowej pętli sprzężenia z rezystorem R66 na ewentualne zniekształcenia wnoszone przez kondensator wyjściowy C35 (i to nie tylko częstotliwościowe ale też i nieliniowe, o ile wzrosła mu ESR wskutek częściowego wyschnięcia) jest we wzmacniaczu ZK246 niewielki, bowiem sprzężenie stałoprądowe przez R58-R59 jest obojętnym bykiem silniejsze, nawet przy ustawieniu perki na maxa.
Takim przykładem jest wzmacniacz tranzystorowy ŁZK, w którym tranzystory końcowe KD502 wymieniłem na BDY25.
Oczywiście jego konstruktorzy nie byliby sobą, gdyby nie wtrynili na siłę dwójnika R36 C20 (znów kalka z rozwiązań stosowanych w układach podstawowych, z pojedynczymi tranzystorami gdzie taki dwójnik jest wręcz niezbędny) który tutaj wywiera pomijalny tylko wpływ na zachowanie symetrii napięcia wyjściowego przy zmianach napięcia zasilania, natomiast straty napięcia zasilającego stopień sterujący wnosi całkiem konkretne. Pochwalić ich za to można za dołożenie rezystora R32 który zmniejsza zależność prądu spoczynkowego przy zmianach napięcia zasilania, analogicznie jak czyni to rezystor R9 na schemacie poniżej, jaki przedstawiałem dawno temu:
Obrazek
bez względu na inny sposób jego włączenia. Wystarczy dokonać przekształcenia gwiazda-trójkąt zespołu rezystorów R8 R9 R10 na powyższym schemacie i wszystko stanie się jasne.


Awatar użytkownika
AZ12
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3818
Rejestracja: ndz, 6 kwietnia 2008, 15:41
Lokalizacja: 83-130 Pelplin

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: AZ12 » czw, 16 listopada 2017, 13:45

Witam

Schemat, który zamieściłem w poście wyżej nie jest schematem wzmacniacza ŁZK, gdyż brak w nim zabezpieczenia przeciążeniowego, napięcie zasilające jest inne.

Zmniejszenie wpływu wahań napięcia zasilającego na symetrię wzmacniacza można osiągnąć stosując parę różnicową tranzystorów na wejściu lub włączając szeregowo z rezystorami dzielnika polaryzującego dwie diody krzemowe małosygnałowych BAP794, BAVP17, 1N4184. Sposób ten można stosować tylko w przypadku kiedy rezystory R28 i R29 mają identyczną wartość.
Ratujmy stare tranzystory!

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3172
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: Tomek Janiszewski » czw, 16 listopada 2017, 15:07

AZ12 pisze:Zmniejszenie wpływu wahań napięcia zasilającego na symetrię wzmacniacza można osiągnąć stosując parę różnicową tranzystorów na wejściu lub włączając szeregowo z rezystorami dzielnika polaryzującego dwie diody krzemowe małosygnałowych BAP794, BAVP17, 1N4184. Sposób ten można stosować tylko w przypadku kiedy rezystory R28 i R29 mają identyczną wartość.
W takim wypadku spadek napięcia na R28 i R29 będzie jednakowy, i równy pojedynczemu napięciu złączowemu. Jako że rezystory wejściowego dzielnika napięcia (tutaj R26 oraz zespół połączonych w szereg R23, R24 i R25; R27 nie liczę bo jak się domyślam jest znikomo mały w porównaniu z R26) w każdym przypadku powinny mieć jednakową wartość - okazuje się że diod włączonych w szereg z R23, R24 i R25 powinno być nie dwie ale cztery. A minimalne napięcie zasilające równe jest wówczas 4 napięciom złączowym: wówczas T5 znajduje się na granicy nasycenia, tj Ucb=0. Jeżeli oczekujemy zdolności do pracy przy napięciu jeszcze niższym - należy użyć tylko trzech diod, i wówczas R28=1/2R27. Przynajmniej teoretycznie, bo jak widać z mojego schematu optymalna wartość R5 okazała się równa 1/3 części R4, a wynikło to z różnych napięć przewodzenia T1, T2 oraz diod. Oczywiście trudno w tych warunkach osiągnąć duże wzmocnienie z uwagi na zbyt silne sprzężenie zwrotne przez mały rezystor, toteż jeśli napięcie zasilania krytyczne nie jest - wskazane byłoby zastosować więcej diod. I tak przy 6 diodach R28=2R27, przy 8 - R28=3R27 etc. Zawsze jednak rezystory dzielnika wejściowego powinny być jednakowe.
Zastosowanie wejściowego stopnia różnicowego (najlepiej obciążonego lustrem prądowym) czyni diody zbędnymi a przy tym pozwala na pracę wzmacniacza przy zupełnie już niskim napięciu zasilającym. Przy 4 napięciach złączowych zostaje jeszcze pojedyncze napięcie złączowe między bazami i kolektorami tranzystorów wejściowych, podczas gdy w układzie pojedynczym wynosiło w tych warunkach 0. Trzeba jednak przy takiej konfiguracji jak w Twoim wzmacniaczu (dodatnie napięcie zasilania, tranzystory pnp w stopniu wejściowym) zasilać stopień różnicowy ze źródła stałoprądowego, względnie poprzez filtr RC aby zapobiec przenikaniu zakłóceń od strony zasilania, w tym i zmian napięcia wywołanych obciążeniem źródła zasilającego, co mogloby doprowadzić do wzbudzenia się wzmacniacza na najniższych częstotliwościach. Zmiana napięcia zasilającego na ujemne pozwoliłaby zasilać stopień różnicowy z tranzystorami pnp poprzez pojedynczy rezystor emiterowy dołączony do masy.

Awatar użytkownika
Szrot majster
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 194
Rejestracja: śr, 12 listopada 2003, 15:57
Lokalizacja: Dolna Grupa(wioska)

Re: Wzmacniacz mocy na tranzystorach BC107/BC177

Post autor: Szrot majster » pn, 8 stycznia 2018, 23:46

Witam!
W kwietniu 2017 roku kupiłem odbiornik stereo Korting z oryginalnymi kolumienkami.Zdziwiłem się jak zobaczyłem,że to Enerdowski Sonnenberg Junior 503 robiony na rynek RFN.Radio ma pełen zakres UKF do 108MHz i nie ma fal długich.Prymitywny do bólu,nawet regulacja głośności na 2 potencjometrach suwakowych i klawisz"barwy dźwięku".Zupełnie jak w starym TV.Ale końcówka mocy....BC211/BC313.Daje to 3W i takie są malutkie,szerokopasmowe,drewniane kolumienki.
I mimo tego,że to sprzęt najgorszy w tym(1977) czasie to i tak zgniata brzmieniem wszystkie mikrowieże.Mam jeszcze Siemensa stereo(jeden z pierwszych) jeszcze na germanie i gra lepiej od nowego szajsu(końcówki jak w Mister Hit)

ODPOWIEDZ