Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Przed wypowiedzią bardzo proszę o zapoznanie się z regulaminem tego działu.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn

RAF-KI
75...99 postów
75...99 postów
Posty: 89
Rejestracja: pn, 7 lutego 2005, 18:36

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: RAF-KI » pn, 9 lutego 2015, 20:46

Przepraszam, że trochę niefortunnym sformułowaniem w pierwszym zdaniu, wywołałem niepotrzebnie tyle emocji.

Toma cenię i szanuję, doceniam jego wiedzę i ogrom pracy którą włożył, by stworzyć świetną i dobrze napisaną stronę.
I to tworzoną wtedy, gdy jeszcze w Polsce Internet raczkował a o lampach czytało się na nielicznych stronach. Naprawdę nielicznych.

KAŻDY, ale to każdy autor, jeśli chce opisać nie tylko wyłącznie SWOJE osobiste doświadczenia czy eksperymenty, MUSI się opierać na wiedzy innych. Bowiem nikt nie jest w stanie ogarnąć i sprawdzić praktycznie całej wiedzy, czy nawet wąskiego jej wycinka...

Dlatego nie podoba mi się ironia i przycinki, zamiast merytorycznych argumentów popartych dowodami.

Awatar użytkownika
Piotr
moderator
Posty: 8655
Rejestracja: pn, 30 czerwca 2003, 12:38
Lokalizacja: Kraków, Ślusarska 9
Kontakt:

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: Piotr » wt, 10 lutego 2015, 00:30

A wracając do rzeczy, pochylmy się na moment nad zniekształceniami w momencie wystąpienia prądu siatki lamp mocy.
Gdy wyjście katodowe jest zwierane przez malejącą rezystancję wejściową lampy, napięcie na wyjściu anodowym gwałtownie rośnie. Ale skoro wzmacniacz jest przesterowany do tego stopnia, że jedna z lamp zaczyna pobierać prąd siatki, to przeciwna lampa powinna być w tym momencie zatkana. Napięcie wyjścia anodowego rośnie w kierunku napięć jeszcze bardziej ujemnych, więc zatkana lampa pozostaje wciąż zatkana, ponieważ nie może zatkać się już bardziej.
Czy nie oznacza to, że zniekształcenia, które na anodzie odwracacza wyglądają "potwornie", w rzeczywistości nie przedostają się na wyjście wzmacniacza, ponieważ dokładnie w momencie swojego występowania trafiają na zatkaną lampę?

Awatar użytkownika
VacuumVoodoo
1875...2499 postów
1875...2499 postów
Posty: 2007
Rejestracja: śr, 11 sierpnia 2004, 15:51
Lokalizacja: Goteborg, Szwecja
Kontakt:

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: VacuumVoodoo » wt, 10 lutego 2015, 01:27

To czego nie widac na schematach to rozne pasozytniczne sprzezenia pojemnosciowe ktorymi rozne swinstwa sie przedostaja akurat tam gdzie bedzie najtrudniej sie ich pozbyc. (Murphy sie klania). Szczegolnie w ukladach higain.
Przy tym niechlujne prowadzenie masy i dystrybucji pradow zasilajacych poszczegolne stopnie wzmacniacza az sie prosza o zakazenie.

Przyklad nie majacy niz wspolnego z omawianym odwracaczem:
Fender Custom Shop Vibro King. Tremolo na neonowce i fotorezystorze. Kazdy zaplon neowki powoduje glosny stuk w glosniku. Na sieci jest kilka recept, lacznie z polecana przez samego konstruktora. Szczerze mowiac, kazda z nich mozna sobie szpare w dolnych plecach wytrzec. Jedynie calkowita separacja zasilania i masy ukladu tremolo od reszty pozwala ten syf wyciszyc.
Aleksander Niemand
_______________________________________
Wzmacniacz ma sie do gitary tak jak smyczek do skrzypiec - AN

Awatar użytkownika
gsmok
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3460
Rejestracja: wt, 8 kwietnia 2003, 08:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: gsmok » wt, 10 lutego 2015, 09:07

Canio -> naprawdę duży minus za kulturę wypowiedzi - a w zasadzie za jej brak :oops: .

Ciekawa lektura (chyba tych linków nie było):
http://www.tubecad.com/2010/12/blog0196.htm
http://www.tubecad.com/2009/07/blog0167.htm
Oczywiście chodzi mi o fragmenty powiązane z inwerterem fazy z dzielonym obciążeniem.
Pozdrawiam
GSMOK

o-----c

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: o-----c » wt, 10 lutego 2015, 17:39

gsmok pisze:Canio -> naprawdę duży minus za kulturę wypowiedzi - a w zasadzie za jej brak :oops: .
- jest Pan hipokrytą. Gdzie ta Pańska kultura? Tolerował Sz.Pan od dawna te "kulturalne" ataki na mnie i nie reagował. Daj Pan spokój. Hadko czytać.


Konto zostało usunięte na życzenie użytkownika. Przyznaję, że rzeczywiście w paru miejscach na Forum nie moderowałem w jego obronie, ale nie jestem w stanie wczytywać się we wszystkie wątki, a sam użytkownik nigdy nie sygnalizował mi żadnych problemów. Posty, jak i w innych tego typu przypadkach pozostają, gdyż nie jest możliwe ich usunięcie m.in. jako cytatów w wypowiedziach innych Użytkowników. Ta sprawa jest zakończona i proszę jej nie komentować.
admin


kofan777
25...49 postów
25...49 postów
Posty: 45
Rejestracja: ndz, 25 października 2009, 20:59

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: kofan777 » śr, 11 lutego 2015, 21:28

Wracając do tematu, załączam zdjęcia efektu moich prac. Sprzężenie I st z inwerterem zgodnie z sugestiami galwaniczne, działa prawidłowo, jednak generuje przydźwięk. Po włączeniu wzmacniacza z lampami mocy i sterującymi ( po połówce 6H8C, Ra47k, Rk470om) kompletna cisza, nawet z uchem w głośniku; po włączeniu pierwszej lampy (st. wstępny i inwerter) słychać brum i cykady w środkowym położeniu potencjometru. Po odłączeniu żarzenie brum znika, cykady nie. Po odłączeniu U+ nic nie znika. Teraz kolej na pytania:
- ekranowany jest tylko kabel sygnałowy bezpośrednio do nóżki siatki I, potem kable sygnałowe bez ekranu. Czy jest sens ekranować dalsze stopnie, za inwerterem?
- próbowałem "podeprzeć" napięcie żarzenia z dzielnika napięcia w zasilaczu, o ok 30V , bez efektu. Obecnie jest symetryzacja 2x50om, trochę na oko, ale nie mam odpowiedniego potencjometru. Czy można łączyć oba te sposoby?
- czy sposób montażu widoczny na fotkach jest prawidłowy, tj. nóżki lamp połączone kablami z płytką elementami? wyjątek stanowią siatka1 oraz siatki lamp mocy, z opornikami wlutowanymi bezpośrednio.
- czym może być spowodowany efekt "cykady" w środkowym położeniu potencjometru (pot. 500k, rezystor siatki1 470k, bez kondensatora na wejściu wzmacniacza). Przy pot. skręconym na max. i na min. jest cisza.
- w ostateczności liczę się z żarzeniem stopnia I prądem stałym, choć wolałbym tego uniknąć. Może metalowe chassis polepszy sprawę, choć nie chcę wiercić dziur w obudowie zanim nie uzyskam zadowalającego efektu na laminacie.

pozdrawiam , z góry dziękuję za wskazówki
Załączniki
DSCF1328.JPG
DSCF1330.JPG

Awatar użytkownika
Piotr
moderator
Posty: 8655
Rejestracja: pn, 30 czerwca 2003, 12:38
Lokalizacja: Kraków, Ślusarska 9
Kontakt:

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: Piotr » śr, 11 lutego 2015, 21:44

kofan777 pisze:Czy jest sens ekranować dalsze stopnie, za inwerterem?
Nie ma.
kofan777 pisze:- próbowałem "podeprzeć" napięcie żarzenia z dzielnika napięcia w zasilaczu, o ok 30V , bez efektu. Obecnie jest symetryzacja 2x50om, trochę na oko, ale nie mam odpowiedniego potencjometru. Czy można łączyć oba te sposoby?
Można, a nawet należy.
kofan777 pisze:- czym może być spowodowany efekt "cykady" w środkowym położeniu potencjometru (pot. 500k, rezystor siatki1 470k, bez kondensatora na wejściu wzmacniacza). Przy pot. skręconym na max. i na min. jest cisza.
Trochę duży potencjometr, jak na współczesne standardy, ale cisza powinna być.
kofan777 pisze:- w ostateczności liczę się z żarzeniem stopnia I prądem stałym, choć wolałbym tego uniknąć.
Nigdy nie miałem takiej potrzeby w tym układzie.
kofan777 pisze:Może metalowe chassis polepszy sprawę, choć nie chcę wiercić dziur w obudowie zanim nie uzyskam zadowalającego efektu na laminacie.
Metalowa szaska to podstawa i jej brak może być przyczyną wielu problemów.

Tomek Janiszewski
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3238
Rejestracja: śr, 19 listopada 2008, 15:18

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: Tomek Janiszewski » czw, 12 lutego 2015, 11:31

Piotr pisze:Metalowa szaska to podstawa i jej brak może być przyczyną wielu problemów.
Do tego jeszcze już jakiś czas temu ktoś się przekonał, że mezalians w postaci płytki (czy to typowej drukowanej, czy też tak jak tutaj widać - czegoś w rodzaju szerokiej łączówki) - oraz zwykłych podstawek lampowych łączonych z płytką przy pomocy pętody kabli to najgorsze z możliwych rozwiązań. Albo konsekwentny druk, z podstawkami wlutowanymi w płytkę (inna rzecz że o oktale do druku niekoniecznie łatwo) albo tradycyjne podstawki na chassis - i wtedy elementy lutowane w miarę możliwości bezpośrednio do nich. Zwłaszcza rezystory antyparazytowe i kondensatory ograniczające pasmo powinny być lutowane przynajmniej jednostronnie do podstawek a nie do oddalonej płytki lub łączówki. Ta ostatnia powinna mieścić te elementy które nie mają kontaktu z żadną z nóżek podstawek lampowych, a i w tym przypadku dążyć należy do tego aby połączenia były możliwie krótkie, w miarę możliwości bez użycia kabli. Bez względu na to że może się nie podobać panujący w takim wypadku chaos we wnętrzu chassis.

kofan777
25...49 postów
25...49 postów
Posty: 45
Rejestracja: ndz, 25 października 2009, 20:59

Re: Odwracacz fazy we wzmacniaczu Williamsona

Post autor: kofan777 » pt, 13 lutego 2015, 08:42

wiem, im mniej kabli tym lepiej, jednak inspirowałem się wzorcem godnym naśladowania:
Załączniki
quad2_int1.JPG

ODPOWIEDZ