Czy to już zaczątki "choroby"?

Problematyka audiofilska oraz zagadnienia dotyczące NIELAMPOWEGO sprzętu audio.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn, Piotr

Awatar użytkownika
saico
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1640
Rejestracja: pt, 12 lutego 2010, 11:00
Lokalizacja: W-wa
Kontakt:

Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: saico » wt, 16 czerwca 2015, 11:31


bambus
75...99 postów
75...99 postów
Posty: 83
Rejestracja: czw, 19 lutego 2009, 17:02

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: bambus » wt, 16 czerwca 2015, 12:32

Ja myślę że to jest ukryta reklama serwisu wzmacniaczy. Jak audiofile to przeczytają to po pewnym czasie będzie miał pełne ręce roboty.

Awatar użytkownika
gsmok
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3451
Rejestracja: wt, 8 kwietnia 2003, 08:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: gsmok » wt, 16 czerwca 2015, 14:07

Kolega Ampliman włączył się już do dyskusji :lol: :lol: :lol: :

Kod: Zaznacz cały

[quote name='zjj_wwa' timestamp='1434400645' post='3505353']
Nie cud.
Fizyka raczej.
Każdy bezpiecznik jest taką 'dużą niedożarzoną żarówką'. A każda żarówka jest mocno nieliniowym termistorem. W szczególności bezpiecznik - jest *tym bardziej* mocno nieliniowym PTC termistorem, o dodatnim współczynniku temperaturowym.
Skoro ten bezpiecznik ma jako swoje podstawowe statutowe zadanie: się prze-pa-lić ... to znaczy że musi się najpierw roz-grza-ć.
Logiczne.
A skoro ma się rozgrzać ... to nie inaczej jak przez kumulację wydzielania mocy cieplnej typu I * I * R...
[/quote]

Skoro już rozgryzłeś ten problem to może uzupełniłbyś swój wywód o wyjaśnienie jak ta nieliniowość bezpiecznika spowodowała, że Koledze, który zrobił próby odsłuchowe np. "ubyło basów". To w końcu są zniekształcenia liniowe i nieliniowość bezpiecznika nie ma na nie wpływu. No chyba, że ten bezpiecznik działał jak filtr podbijający basy i po jego zbocznikowaniu te basy częściowo zniknęły ;-).  Ale pewnie i na to znajdzie się jakieś epokowe audiofilskie wyjaśnienie - np. skoro basy zrobiły się "szybsze" to wybiegły z pokoju odsłuchowego i po kłopocie.

Muszę przyznać, że miałem dzisiaj dołek i dopiero ten wątek poprawił mi humor. Oby tak dalej Panowie;-)
Nic dodać nic ująć :)
Pozdrawiam
GSMOK

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3968
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: Romekd » wt, 16 czerwca 2015, 17:50

Koledzy, to niesamowite, że każdego bzdeta można wykorzystać do stworzenia wydumanej audiofilskiej teorii, pozornie logicznej i wyglądającej na "naukową"... Jeżeli bezpiecznik znajduje się w obwodzie prądu zmiennego, to w obwodzie tym występują setki woltów napięcia zmiennego, czyli czystego "brumu" o częstotliwości 50 Hz, to autor go nie słyszy, bo za bezpiecznikiem znajdują się jeszcze obwody filtrów, a i sam stopień mocy dobrze radzi sobie z niewielkimi tętnieniami i wahaniami wartości napięcia, które zawsze występują w wyprostowanych i wygładzonych przez obwody RC napięciach zasilających lampy. Jeżeli w sieci elektrycznej napięcie spadnie z 250 do 210 V, to audiofil i tego faktu nie usłyszy w odtwarzanej muzyce, gdyż o tym, że napięcie w sieci elektrycznej ulega ciągłym zmianom, dochodzącym nawet do +/- 10% (207...253 V) audiofil nie ma bladego pojęcia. Skąd miałby więc wiedzieć, że może mu to wpływać na dźwięk... Tych ogromnych zmian napięcia audiofil oczywiście nie słyszy, ale za to "słyszy" zmiany napięcia występujące na nagrzewającym się druciku w bezpieczniku topikowym, choć te zmiany mogą osiągać miliwolty... :lol: Gamoń nie zauważyłby tego, że ktoś mu na pół sekundy wyciągnął, a następie ponownie włożył wtyk sieciowy tego wzmacniacza do gniazdka, ale słyszy wpływ drucika o długości 2 cm w wysokonapięciowym obwodzie, w którym również znajdują się setki metrów drutu nawojowego w transformatorze głośnikowym, którego rezystancja również rośnie gdy rosną prądy, wskutek wzrostu wysterowania wzmacniacza... Ale na te akurat zmiany audiofil jest zupełnie głuchy, gdyż nie wspomniano o nich w kolorowych pisemkach, z których czerpie on całą swoją "wiedzę"... Brak słów... :?

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
saico
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1640
Rejestracja: pt, 12 lutego 2010, 11:00
Lokalizacja: W-wa
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: saico » wt, 16 czerwca 2015, 19:10

I dlatego dalej będą w ofertach sprzedaży złote bezpieczniki, srebrne przewody sygnałowe, oraz sieciowe, mega wielkie kondensatory zwijane, hiper biper przetworniki C/A, oraz mega szybkie wzmacniacze operacyjne, mylarowe membrany głośnikowe i tym podobne cuda na kiju.


Awatar użytkownika
szewek
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 621
Rejestracja: pn, 26 października 2009, 20:35
Lokalizacja: Wschodnia Wielkopolska
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: szewek » wt, 16 czerwca 2015, 19:55

Może jest jakiś sposób żeby ci romantycy przejrzeli w końcu na oczy i zobaczyli że król jest nagi...
Może osoby po 40 roku życia powinni przetestować swoją słyszalność dźwięków powyżej 10 kHz...?
Albo wprowadzić do testów subiektywno-odsłuchowych hermetycznie/pancernie zapakowane placebo (to samo ustrojstwo ale np. startujące z różnym opóźnieniem) w różnych kształtach finezyjnych obudów HI-Fi?
Jeśliby opublikowało je jakieś ichnie czasopismo to wtedy możnaby próbować ich nawracać...:). Krucjata?
Ale czy odzierać ludzi z marzeń? itp, itd...:).
Pozdrawiam,
Piotr.
"Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą."

Awatar użytkownika
gsmok
3125...6249 postów
3125...6249 postów
Posty: 3451
Rejestracja: wt, 8 kwietnia 2003, 08:33
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: gsmok » śr, 17 czerwca 2015, 09:34

Wątek jest kontynuowany a stopień "zidiocenia" naprawdę przekroczył granice absurdu :lol: :lol: :lol:
Pozdrawiam
GSMOK

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3968
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: Romekd » śr, 17 czerwca 2015, 16:14

Panowie, to jest lepsze niż kabaret :wink: Czy takie brednie można w ogóle wygłaszać będąc trzeźwym? Wczoraj przeczytałem:

"(...)wymianach bezpiecznikow na jakies hi endowe poniewaz szczegolnie w lampie gdzie plyna duze prady ma to znaczenie".

Duże prądy w lampach elektronowych? Czyżby chodziło o bezpieczniki w obwodach żarzenia? :wink: Dzisiaj można się było dowiedzieć, że wmontowanie gwoździa zamiast bezpiecznika powoduje niesamowitą poprawę dźwięku.. Pozwolę sobie zacytować:

"efekt jest spektakularny"... i dalej... "każdy pozostanie przy gwoździu ,jest to temat znany i stosowany"... stwierdza użytkownik o nicku "zelo7"...

Po przeczytaniu spadłem z krzesła i jeszcze mnie brzuch boli od śmiechu... Nie mam typowego bezpiecznika w lampowym wzmacniaczu, ale zaraz przetnę jakiś przewód w obwodach zasilania i w miejscu przecięcia włączę "srebrną belkę", a dźwięk na pewno poprawi się "we wszystkich możliwych aspektach"... :lol:
Ciekawe co jeszcze wymyślą...

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
Piotr
moderator
Posty: 8655
Rejestracja: pn, 30 czerwca 2003, 12:38
Lokalizacja: Kraków, Ślusarska 9
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: Piotr » śr, 17 czerwca 2015, 16:24

szewek pisze:Może jest jakiś sposób żeby ci romantycy przejrzeli w końcu na oczy i zobaczyli że król jest nagi...
Powiedz mi tylko po co. Naprawdę boli was, że ktoś inny czegoś nie wie i macie chęć przymusowego nawracania go na właściwą drogę?
Pytam z ciekawości :roll:

JAMCIR
75...99 postów
75...99 postów
Posty: 86
Rejestracja: ndz, 6 lipca 2014, 12:58
Lokalizacja: centrum

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: JAMCIR » śr, 17 czerwca 2015, 16:35

A mnie ostatnio spółdzielnia wymieniła (wreszcie...) instalację zasilającą ze starej (amelinium ;) )na nową - miedzianą.
Jakież było moje zdziwienie gdy po raz pierwszy po tej wymianie włączyłem radio... To naprawdę niesamowite! Dźwięk, muzykalność, szczegóły w transjentach.... Nic się nie zmieniło.
:)

gustaw353
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1693
Rejestracja: czw, 2 czerwca 2011, 19:43
Lokalizacja: Wrocław - Krzyki

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: gustaw353 » śr, 17 czerwca 2015, 16:57

"Wątek jest kontynuowany a stopień "zidiocenia" naprawdę przekroczył granice absurdu"
Z tego samego powodu nie oglądam dzienników i nie słucham polityków !

"... gdzie plyna duze prady..." itp.
Czy to jest napisane po polsku?

A w ogóle co mnie tu zagnało ?
Ciekaw byłem co w kąciku magnetofonowym. Biedne są one, te magnetofony , nie mają swojego miejsca.

Awatar użytkownika
szewek
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 621
Rejestracja: pn, 26 października 2009, 20:35
Lokalizacja: Wschodnia Wielkopolska
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: szewek » śr, 17 czerwca 2015, 19:04

Piotr pisze:
szewek pisze:Może jest jakiś sposób żeby ci romantycy przejrzeli w końcu na oczy i zobaczyli że król jest nagi...
Powiedz mi tylko po co.
Choćby po to że prawda sama w sobie jest dużą wartością.
Piotr.
"Ci, co zaufali Panu, odzyskują siły, otrzymują skrzydła jak orły: biegną bez zmęczenia, bez znużenia idą."

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3968
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: Romekd » czw, 18 czerwca 2015, 09:37

Piotr pisze:Powiedz mi tylko po co. Naprawdę boli was, że ktoś inny czegoś nie wie i macie chęć przymusowego nawracania go na właściwą drogę?
Pytam z ciekawości :roll:
Mnie to boli, choć jeszcze bardziej boli mnie, że Ciebie to nie boli... :( Wolałbym czytać wypowiedzi mądre, ciekawe, z których sam mógłbym czerpać interesującą mnie wiedzę, a nie idiotyzmy (mam na myśli dyskusję na Forum "Audiostereo"). Ludzie pasjonujący się pewnymi tematami powinni posiadać dogłębna wiedzę w danej dziedzinie. Tu natomiast mamy do czynienia z całkowitym blamażem i brakiem choćby śladowego kojarzenia faktów. Co się z tymi ludźmi dzieje? Jakiś techniczny analfabetyzm... Mój wspólnik w firmie robi doktorat z elektroniki, przez co ma ciągły kontakt ze studentami. Oni również (w zdecydowanej większości) nie interesują się elektroniką, choć ją "studiują"... Poziom wymagań co do ich wiedzy i umiejętności ciągle się obniża, a oni naukę mają w nosie, choć studia oczywiście skończą i tytuł zdobędą... Pewnie są osoby, których obecny stan świadomości audiofilów bardzo cieszy. Dzięki temu zbyt znajdą zupełnie bezwartościowe przedmioty, a biznes niektórym cwaniaczkom ciągle będzie się kręcił...

Pozdrawiam,
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
Piotr
moderator
Posty: 8655
Rejestracja: pn, 30 czerwca 2003, 12:38
Lokalizacja: Kraków, Ślusarska 9
Kontakt:

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: Piotr » czw, 18 czerwca 2015, 13:31

Romku, Piotrze, mnie się jednak wydaje, że ignorantów żywo zainteresowanych i udzielających się w temacie nie brakuje i nie brakowało również w przeszłości w wielu dziedzinach. Od medycyny, przez dietetykę, elektronikę, fizykę (przepiękne teorie spiskowe!), politykę, filozofię, ekonomię po motoryzację, sport i wiele innych mniej lub bardziej ważnych spraw. Istnienia tego zjawiska nie da się zatrzymać, ani przeciwdziałać mu.
Może chodzi o to, że np. technika audio w wydaniu matematyczno-fizyczno-technicznym jest po prostu dla przeciętnego melomana mało interesująca, a za to wymagająca, przy czym porządna wiedza w zasadzie nie jest potrzebna do słuchania muzyki na wysokim poziomie jakościowym. Lepiej poświęcić się muzykologii.
Niestety u wielu osób pojawia się wewnętrzna potrzeba wytłumaczenia w zrozumiały dla siebie sposób zjawisk, które je otaczają. Łatwo przewidzieć, że przy braku rzetelnej wiedzy wszystkie baśnie z mchu i paproci padają na podatny grunt.
Co możemy moim zdaniem robić? Udostępniać wiedzę, tłumaczyć i wyjaśniać, ale jedynie tym, którzy pytają. Wbrew pozorom jest sporo takich osób, które szukają przystępnego wyjaśnienia i trzeba zadbać o to, żeby nie potraktować ich z góry, bo się zrażą i zaczerpną "wiedzy" u bardziej przystępnego źródła.
Czego moim zdaniem nie powinniśmy robić? Wcinać się w dyskusje natchnionych i ich kółka wzajemnej adoracji. Poprzez wykłócanie się na audiofilskich forach technik traci na autorytecie, a prowadząc swoją stronę, którą uzupełnia porządnie wytłumaczonymi zagadnieniami, autorytet zyskuje.
Także moja niechęć tyczy się nie udostępniania wiedzy w ogóle, bo to bardzo popieram i sam staram się robić. Jestem natomiast przeciwnikiem że tak powiem, głoszenia prawdy siłą i nawracania niewiernych na ich terytorium. Z tego nigdy nie wychodzi nic dobrego. Zazwyczaj adwersarz tylko okopuje się w swoich poglądach i przekonaniu o słuszności.
:roll:

Nawiasem mówiąc od pewnego czasu interesuję się ignorancją, naiwnością i podatnością na fałszywą informację jako zjawiskiem społecznym. To bardzo ciekawe zagadnienie, a śledzenie go może prowadzić do wielu wniosków.

Awatar użytkownika
akordeonista
500...624 posty
500...624 posty
Posty: 531
Rejestracja: czw, 10 marca 2011, 13:40
Lokalizacja: Warszawa

Re: Czy to już zaczątki "choroby"?

Post autor: akordeonista » czw, 18 czerwca 2015, 19:08

Prawdziwy fachowiec od propagandy, doktor Józef Goebels powiedział:
"Tysiąckrotnie powtórzone kłamstwo staje się prawdą objawioną!"
Z naszego podwórka - bardzo mi się spodobało określenie jednego ze źródeł takich prawd: "...jedna pani powiedziała..." :D
Zgadzam się co do jednego - nie da się siłą, ani fizyczną, ani intelektualną, wyprowadzić nawiedzonego neofity z błędu -
- jeśli coś przeczy faktom - tym gorzej dla faktów!
Niewierny akordeonista.
Wszystkie szczelne złącza przeciekają a każda rura po skróceniu jest za krótka - trzecie prawo Murphy'ego.

ODPOWIEDZ