Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Problematyka audiofilska oraz zagadnienia dotyczące NIELAMPOWEGO sprzętu audio.

Moderatorzy: gsmok, Romekd, tszczesn, Piotr

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » wt, 3 października 2017, 09:33

Witam.
gustaw353 pisze:Ja w swojej praktyce miałem okazję zmierzyć się z oscylacjami o częstotliwościach o wiele wyższych od akustycznych powstającymi we wzmacniaczach audio .
Miałem do czynienia ze wzbudzającymi się wzmacniaczami które, "gdakały, "tupały" lub burczały na niskich tonach. Okazywało się że powodem były właśnie owe oscylacje a winne temu były błędy w obwodach zasilania - zły montaż i niewłaściwe podzespoły, w tym kondensatory elektrolityczne.
Czyli wszystkie te przypadki ze wzbudzeniami wzmacniaczy audio wynikały z błędów popełnionych przez człowieka lub z powodu uszkodzenia się kondensatorów elektrolitycznych w obwodach zasilania, a nie na przykład z powodu zastosowania kondensatora firmy BCcomponents zamiast kondensatora ELNA (typ Cerafine) lub RUBYCON (typ Black Gate FK, jak np. ten na aukcji: http://allegro.pl/rubycon-black-gate-fk ... 28421.html , kosztujący "jedyne" 130 zł!). Wszystkie te audiofilskie produkty nie różnią się między sobą pod względem parametrów aż tak bardzo, by dało się to w ogóle usłyszeć i również niczym szczególnym (poza ceną) nie różnią się też od elementów uważanych za zupełnie "zwyczajne", choć niezłej jakości. Nie są ani bardziej trwałe, ani nie mają mniejszej indukcyjności, ani mniejszego ESR. Są jedynie produkowane dla ludzi nieco "nawiedzonych", "opętanych" audiofilskimi bredniami. Gdy na rynku pojawia się popyt (stworzony sztucznie) na jakiś produkt, firmy wychodzą do zainteresowanych ze swoimi "nowymi" wyrobami, by i na nich zarabiać jakieś pieniądze. Efekt "koła zamachowego", raz puszczonego w ruch... Na "Audiostereo" od 13. lat nieprzerwanie toczy się dyskusja ludzi "słyszących" kondensatory. Liczy ponad 3600 wypowiedzi na ponad 120 stronach, czyli więcej niż u nas w rekordowo długim wątku "Elektrośmieci"...

http://www.audiostereo.pl/kondensatory- ... ntry203662

Audiofile "słyszą" również brzmienia (choć to niemożliwe) różnych typów rezystorów ( http://www.audiostereo.pl/rezystory-ran ... 25472.html ). "Słyszą" rodzaj materiału (przewodnika, izolatora), a nawet kolory plastikowych osłonek i obudów elementów :wink: Dla nich w sprzęcie audio wszystko ma znaczenie, choć dla większości z nich "naukowa" wiedza w tej dziedzinie jest wiedzą zupełnie nieznaną. Najgorsze jest to, że jakiś wyszukany element jest dla nich w pewnym czasie wyśmienity, a po kilku latach, albo i krócej, staje się całkowicie beznadziejny i nie wart stosowania w urządzeniach Hi-Fi czy Hi-End. Ich zdaniem niektóre elementy zaczynają "brzmieć" dopiero po wielu tygodniach, a nawet miesiącach intensywnego "wygrzewania". Inne wręcz przeciwnie - na początku są świetne, ale później, najczęściej znowu po miesiącach pracy, ich "brzmienie" staje się jakieś "szare" i "pozbawione wymiarów". Kompletne dyrdymały...

Rodzaj kondensatora bardzo często ma znaczenie, ale akurat nie we wzmacniaczach m.cz. W stopniu mocy wzmacniacza Pioneer, którego schemat zamieściłem powyżej, jest tylko jeden kondensator elektrolityczny w torze sygnałowym (poza tymi w zasilaczu), w sprzężeniu zwrotnym, szeregowo z rezystorem 510 Ω jest 470 μF/50 V. Jakie znaczenie na wypadkową impedancję tego dwójnika RC będzie miała wartość ESR kondensatora na poziomie 10 mΩ czy 200 mΩ? A jego indukcyjność o wartości np. 15 nH (myślę, że tyle może mieć maksymalnie; dla 20 kHz ta indukcyjność będzie stanowiła reaktancję XL o wartości 1,9 mΩ, czyli będzie ona ponad 270 tysięcy razy mniejsza od wartości włączonego szeregowo z kondensatorem rezystora 510 Ω!)?

Inna sytuacja wystąpiłaby w przypadku kondensatora o pojemności np. 100 μF i ESR=2.1 Ω, gdybyśmy chcieli tym jednym kondensatorem zablokować zasilanie (np. 3,3 V) cyfrowego układu scalonego. Przy pracy układów cyfrowych pojawiają się w obwodach zasilania impulsy prądowe o bardzo krótkim czasie trwania, ale stosunkowo dużej amplitudzie. Kondensator o podanym parametrze ESR nie byłby w stanie zapewnić wymaganej stałej wartości napięcia zasilania układu.
Kilka dni temu mój kolega, zajmujący się naprawą tunerów satelitarnych, kupił właśnie kilkaset kondensatorów 100 μF/25 V o ESR=2,1...2,3 / 1 kHz (są to nowe kondensatory firmy Samyoung z serii KMG, z których jeden użyłem w swoich pomiarach). Pokazałem koledze, że ten rodzaj nie nadaje się do blokowania linii zasilających tunerów satelitarnych, gdyż wymontowane i uszkodzone kondensatory, które mój kolega wyjmował z niedziałających urządzeń tego typu, mają często niższy ESR (wymienia się je właśnie dlatego, że ich ESR wzrosło) niż kondensatory właśnie przez niego "okazyjnie" zakupione...
gustaw353 pisze:A taki układ elektronicznego stabilizatora w zasilaczu. Przecież jest to najzwyklejszy wzmacniacz z silnym ujemnym sprzężeniem zwrotnym i z mocno ograniczonym pasmem przepustowym. Mimo to potrafi się taki układ wzbudzić na dość wysokich częstotliwościach, nawet kilka MHz. Częściej to bywa w układach na nowych , szybkich elementach aktywnych niż na starych germanach.
Przez całą tę dyskusję o kondensatorach pojawia się wątek o indukcyjności (pasożytniczej) , tak w samych kondensatorach jak i w montażu. To właśnie jest jeden z wielu istotnych parametrów elektrycznych w ocenie kondensatorów oprócz tego podstawowego jakim jest pojemność elektryczna.
To fakt, wiele nowszych układów stabilizatorów jest wrażliwa na parametry blokujących ich wyjścia kondensatorów (najczęściej dotyczy to stabilizatorów typu LDO). Kondensator blokujący takie elementy nie może mieć szeregowej rezystancji ani za małej, ani zbyt dużej. Czasami ograniczeniem jest również sam zakres pojemności kondensatora. Popularny TL431 może być blokowany jedynie kondensatorem o pojemności mniejszej od 5 nF lub większej od 6 μF, a przy zablokowaniu kondensatorem o pojemności leżącej w "zabronionym" zakresie układ może w pewnych warunkach wpadać w oscylacje... W urządzeniach z epoki lamp elektronowych neonowe lampy stabilizujące napięcie też nie były blokowane kondensatorami, gdyż w sprzyjających warunkach z odpowiednimi kondensatorami mogły się stać generatorami relaksacynymi...

W scalonych wzmacniaczach audio o mniejszej mocy wyjściowej (od ułamka wata do kilku watów) często zamiast dwójnika RC, np. rezystora 1 Ω i kondensatora 0,22 μF, podłączonych między wyjściem układu i masą (taki uproszczony obwód Zobla) stosowany był tylko kondensator elektrolityczny 0,22 μF. Był on konieczny dla zapewnienia wzmacniaczowi odpowiedniej stabilności pracy. Producent urządzenia nie stosował rezystora szeregowego, gdyż uwzględnił szeregową rezystancję strat w kondensatorze elektrolitycznym. Wymiana takiego kondensatora elektrolitycznego na dobrej jakości kondensator foliowy lub ceramiczny, w większości przypadków spowodowałaby wzbudzenie się układu lub jego niewłaściwe działanie. Tak więc zamiana "gorszego" kondensatora na "lepszy" mogłaby przynieść skutek odwrotny do zmierzonego...

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

elkana
20...24 posty
20...24 posty
Posty: 20
Rejestracja: pt, 26 maja 2017, 23:10

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: elkana » śr, 11 października 2017, 15:55

Witam kolegów. Kolega Romekd pisał o istnieniu kącika audiofilskiego: ... powinna istnieć strona, w której są prezentowane odmienne poglądy na temat elektroniki i elektrotechniki oraz wpływu poszczególnych jej składników na brzmienie muzyki. ...Nie rozumiem dlaczego niemożliwa jest dyskusja na takie tematy i dlaczego niektórzy koledzy już same próby torpedują z zacięciem godnym fanatyków religijnych? -Jezyk opisu układów audio 24/11/2004. Z kolei w wątku "Inżynieria dźwięku" 22/04/2007 kolega barbie powołuje się na testy z owym sześdziesięciolatkiem podaje źrudło, kolega Romekd dołącza 24/04/2007. W tym wątku pisze ..inżynier wie... a dał się nabrać na fałszywe tantale. KOLEGO ROMKU !!! odrobinę pokory i szacunku dla innych!!! Nadal stosujesz TYRANIĘ AUTORYTETU. W pewnym wątku powołujesz się na wykres Krugera-Dunninga - gdzie usutuujesz siebie?? Ekspert pozostawia pewien margines wątpliwości...? Nadal darzę Ciebie szacunkiem więc proszę nie niszcz tego. Z poważaniem Elkana.

salicjonał
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 1195
Rejestracja: ndz, 5 kwietnia 2015, 21:08
Lokalizacja: gromada Baranów

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: salicjonał » śr, 11 października 2017, 21:21

W urządzeniach z epoki lamp elektronowych neonowe lampy stabilizujące napięcie też nie były blokowane kondensatorami, gdyż w sprzyjających warunkach z odpowiednimi kondensatorami mogły się stać generatorami relaksacynymi...
Częściowo bzdura,albowiem wzbudzały się tylko przy dużej pojemności. Neonówki były zawsze blokowane kondensatorem 10nF-100nF. Miało to zredukować szumy wywołanie oscylacjami plazmy z zakresie w.cz.
Myśl

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » czw, 12 października 2017, 01:32

Witam.
elkana pisze:KOLEGO ROMKU !!! odrobinę pokory i szacunku dla innych!!! Nadal stosujesz TYRANIĘ AUTORYTETU. W pewnym wątku powołujesz się na wykres Krugera-Dunninga - gdzie usutuujesz siebie?? Ekspert pozostawia pewien margines wątpliwości...? Nadal darzę Ciebie szacunkiem więc proszę nie niszcz tego. Z poważaniem Elkana.
Kolego elkana, na "Triodę" wpisałem się jako użytkownik w roku 2003., czyli prawie 15 lat temu. Byłem dziesiątą osobą, która przystąpiła do tego "niszowego" Forum, poświęconego lampom elektronowym i technice retro (nikogo Tu nie znałem). Wtedy jeszcze byłem melomanem, audiofilem, elektronikiem, krótkofalowcem i... "marzycielem", który wierzył również w istnienie doskonałych audiofilskich elementów elektronicznych, które po włączeniu w układ poprawiają brzmienie nawet przeciętnego wzmacniacza lub odtwarzacza CD... Elektroniką, jako dziedziną nauki, zainteresowałem się w roku 1970., jako siedmiolatek. To prawie 50 lat temu (ale ten czas pędzi...). To właśnie dzięki wspomnianemu przez Kolegę "marginesowi wątpliwości", "pokorze" i dystansie do siebie oraz posiadanej wiedzy przestałem być audiofilem (czego i Koledze życzę... :wink: ). Pomogły mi w tym, między innymi, wypowiedzi mądrych ludzi... Jasiu Barczyński, który niesamowicie dużo treści potrafił przekazać używając do tego minimalnej ilości słów (niestety nie mam takiego talentu, bo z "tym" trzeba się chyba urodzić... :( ), Kolega Gsmok (duży szacunek za wiedzę i umiejętność jej przekazywania) i wielu Innych Kolegów, których nie będę tu wymieniał.
To nie ja stosuję "tyranię autorytetu", nie mam takich umiejętności (nawet nie jestem pewien co dokładnie to określenie dla Kolegi oznacza... :oops: ). Nauka, w pewnym sensie oczywiście, stosuje "tyranię", gdyż każdą teorię trzeba udowodnić w sposób rzetelny i z zachowaniem reguł, które w nauce obowiązują... Audiofile wypisują niestworzone dyrdymały i są bardzo pewni tego co słyszą, ale żaden z nich nie potrafi udowodnić, w sposób przekonujący i "naukowy", że rzeczywiście potrafi odróżnić brzmienie aparatury audio, zawierającej w torach sygnałowych najdroższe kondensatory, np. firmy "Rubycon" (typ "Black Gate"), od identycznej aparatury, ale zawierającej w torach sygnałowych np. tanie kondensatory firmy SAMXON... Stuprocentowa pewność audiofilów gwałtownie "topnieje", gdy słyszą słowa: "ślepy test", "ABX"...
elkana pisze:W tym wątku pisze ..inżynier wie... a dał się nabrać na fałszywe tantale.
Z problemem nieuczciwości firm produkujących różne elementy spotykają się tysiące konstruktorów na całym świecie. Elementy elektroniczne zbieram i "chomikuję" od dzieciństwa ("zbieractwo", to choroba, którą być może udało mi się niedawno pokonać...). W pracowni na ścianach mam prawie 2700 szufladek, mnóstwo pudełek i słoiczków z podzespołami, których łączną liczbę mogę szacować na ponad milion... :wink: W tym ogromie różnych "drobinek", kilka kupionych "okazyjnie" fałszywych kondensatorów tantalowych (pewnie nie tylko one są fałszywe :roll: ) mogło się przytrafić...

Wracając do kondensatorów audiofilskich, to nadal planuję wykonać kolejne pomiary. W wolnym czasie będę chciał sprawdzić i zmierzyć ich rzeczywistą indukcyjność oraz poziom i rodzaj wprowadzanych zniekształceń nieliniowych (dla dolnej częstotliwości granicznej filtru RC, dla kondensatorów spolaryzowanych napięciem stałym i bez takiej polaryzacji). Może tu wystąpią jakieś istotne różnice... :roll:

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » czw, 12 października 2017, 02:00

salicjonał pisze:Częściowo bzdura,albowiem wzbudzały się tylko przy dużej pojemności. Neonówki były zawsze blokowane kondensatorem 10nF-100nF. Miało to zredukować szumy wywołanie oscylacjami plazmy z zakresie w.cz.
Tak samo "częściowo bzdurą" można określić fragment wypowiedzi w którym stwierdza się, że: "Neonówki były zawsze blokowane kondensatorem 10nF-100nF (...)".
Pewnie dałoby się znaleźć dziesiątki schematów i całkiem dużo gotowych urządzeń, w których stabilizatory jarzeniowe nie były blokowane żadnym kondensatorem. W swojej wypowiedzi napisałem: "gdyż w sprzyjających warunkach z odpowiednimi kondensatorami mogły się stać generatorami relaksacynymi...".
Owszem czasami były blokowane kondensatorami, jednak lepiej (w mojej ocenie) rozwiązane były układy, w których kondensator znajdował się dopiero za rezystorem, szeregowo włączonym między wyjściem stabilizatora jarzeniowego i np. siatką lub katodą lampy, która wchodziła w skład obwodów wzmacniacza napięcia błędu. Poza tym przy odpowiednio dużym rezystorze jarzeniówkę można zmusić do oscylacji nawet z kondensatorem 1000 pF lub jeszcze mniejszym, a nie dopiero, jak podajesz, z kondensatorem większym od 100 nF (w niektórych książkach tę wartość graniczną, powyżej której układ oscylował, określano jako 0,5 μF...).

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^


Wiech
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 195
Rejestracja: ndz, 14 maja 2017, 20:24

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Wiech » czw, 12 października 2017, 10:13

Czy z powodu tych problematycznych oscylacji na wyjściu zasilacza większość stabilizatorów w zasilaczach lampowych z Mosfetem i diodą Zenera nie ma na wyjściu kondensatora większego niż kilkaset nF?

pozdrawiam
Wiesław

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » czw, 12 października 2017, 20:12

Prędzej małe pojemności stosuje się z oszczędności, albo braku potrzeby stosowania kondensatora o większej pojemności :wink: Ja na wyjściu stabilizatorów wysokiego napięcia z Mosfetem i diodą Zenera (również w układach z ujemnym sprzężeniem zwrotnym) stosowałem często kondensator foliowy i elektrolityczny. Nie powodowało to oscylacji.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Wiech
125...249 postów
125...249 postów
Posty: 195
Rejestracja: ndz, 14 maja 2017, 20:24

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Wiech » czw, 12 października 2017, 21:04

Ale czy jest jakaś górna granica tego kondensatora elektrolitycznego ?
Czy zasada 3-4mF dla prądu pobieranego 1A tu też obowiązuje ?

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » czw, 12 października 2017, 21:27

Nie, ta zasada nie dotyczy kondensatora znajdującego się na wyjściu stabilizatora. Impedancja wyjścia układu regulatora i tak jest niska (szczególnie w układach ze sprzężeniem zwrotnym), ale rośnie wraz ze wzrostem częstotliwości. Rolą kondensatora jest więc utrzymywanie niskiej impedancji wyjścia przy wyższych częstotliwościach i stąd jego pojemność nie musi być duża, choć czasami stosuje się nawet kilkadziesiąt mikrofaradów (może dla bocznikowania szumów układu), np. na wyjściu lampowego zasilacza Z-5001 znajdują się dwa szeregowo połączone kondensatory elektrolityczne o pojemnościach 47 μF, co w sumie daje ok. 24 μF.

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1601
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Jado » czw, 12 października 2017, 22:01

Romekd pisze: Elementy elektroniczne zbieram i "chomikuję" od dzieciństwa ("zbieractwo", to choroba, którą być może udało mi się niedawno pokonać...). W pracowni na ścianach mam prawie 2700 szufladek, mnóstwo pudełek i słoiczków z podzespołami, których łączną liczbę mogę szacować na ponad milion... :wink:
Chciałbym to zobaczyć :shock:
Jak orientujesz się w takiej ilości elementów? Ja przy mojej skromniutkiej ilości szufladek rzędu 200, czasami mam problem przypomnieć sobie, gdzie jakiś "duperel" wsadziłem (a najgorzej było po reorganizacji tematycznej szufladek, gdzie przeniosłem i pogrupowałem szufladki z jednego miejsca na drugie - ciągle się odwoływałem do starego ustawienia i minął jakiś czas zanim przeorientowałem się na nowe).
Jak udało Ci się pokonać zbieractwo? Ja przy mojej skromnej ilości nie mam się chyba czego obawiać, ale czasami duża ilość przedmiotów (a zwłaszcza narzędzi) trochę mnie męczy i tak sobie myślę, że i tak większość tych gratów prawdopodobnie nigdy nie zostanie wykorzystana. Człowiek chyba po prostu "lubi wszystko mieć", żeby w razie czego móc wykorzystać, ale prawo Murphy'ego działa i okazuje się, że jak potrzeba to i tak tego nie ma ;-)
Sorry za mały offtop...
Pozdrawiam

Jado.

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » czw, 12 października 2017, 22:38

Jado pisze:Jak orientujesz się w takiej ilości elementów? Ja przy mojej skromniutkiej ilości szufladek rzędu 200, czasami mam problem przypomnieć sobie, gdzie jakiś "duperel" wsadziłem (a najgorzej było po reorganizacji tematycznej szufladek, gdzie przeniosłem i pogrupowałem szufladki z jednego miejsca na drugie - ciągle się odwoływałem do starego ustawienia i minął jakiś czas zanim przeorientowałem się na nowe).
Nie pytaj jak długo tworzyłem komputerowe bazy danych... :wink: Same tylko półprzewodniki w jednej z baz zajmują ponad 3500 rekordów...
Tak na szybko kilka zdjęć z mojej "szuflandii"...
sz1.jpg
sz2.jpg
sz3.jpg
Nie są to wszystkie półki z szufladkami, jakie mam na ścianach w pomieszczeniach, ale to powinno dawać już pewien obraz, przedstawiający jak wygląda zbyt poważne "pasjonowanie się" elektroniką.

W szufladkach jest może z 10% tego co mam w domu, a są jeszcze regały, szafy, szuflady, plastykowe pudełka i szklane słoiki (wszystko jest w nich poukładane i posegregowane pod względem rodzajów elementów)...
W wyleczeniu się ze "zbieractwa" pomogli mi przyjaciele i znajomi, oraz... dostępność i ciągle spadające ceny nowych podzespołów...

Na szufladkach są oznaczenia, składające się z liter i cyfr. Gdy nie mogę się połączyć komputerem z serwerem, gdzie mam bazy danych, tracę orientację gdzie co się znajduje (mimo to udaje mi się znaleźć to czego szukam, ale zajmuje to zdecydowanie więcej czasu). Poza tym brakłoby mi życia, by wszystko co mam policzyć, skatalogować i "wrzucić na komputer"... Nie jest to tego warte. Kiedyś o mało nie dostałem zawału, gdy księgowa powiedziała mi, że prowadząc działalność gospodarczą powinienem zrobić remanent początkowy ze wszystkiego co mam w domu. Jakoś mnie odratowali... (to oczywiście żart; mam nadzieję, że pracownicy skarbówki nie zaglądają na nasze Forum; gdy wiele lat tamu rozmawiałem z pracownikami Urzędu Skarbowego, podali mi przykład krawcowej, która w remanencie nie ujęła kilku agrafek, przypiętych gdzieś do materiału i bardzo ciężko tego pożałowała...) :wink:

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Awatar użytkownika
ECC83
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 625
Rejestracja: ndz, 15 czerwca 2014, 08:56

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: ECC83 » pt, 13 października 2017, 08:18

O, to tak jak ja :)
Choć elementów mam mniej, to mój warsztat wygląda całkiem podobnie, również pełno pudełek i słoików bo gromadzić elementy elektroniczne uwielbiam. To już taki nawyk, nie popuściłbym żadnej płytki do wyrzucenia bez zorientowania się, czy gdzieś nie ma akurat tych poszukiwanych przeze mnie elementów. Nawet mam ten sam wzmacniacz Technics'a na hybrydzie, choć jego brzmienie coś mi nie odpowiada.
Pozdrawiam!

Awatar użytkownika
Romekd
moderator
Posty: 3937
Rejestracja: pt, 11 kwietnia 2003, 23:47
Lokalizacja: Zawiercie

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Romekd » pt, 13 października 2017, 09:24

ECC83 pisze:(...) bo gromadzić elementy elektroniczne uwielbiam. To już taki nawyk, nie popuściłbym żadnej płytki do wyrzucenia bez zorientowania się, czy gdzieś nie ma akurat tych poszukiwanych przeze mnie elementów.
Z płytkami miałem podobnie, też nie "przepuszczałem" żadnego ciekawego elementu. Koledzy podrzucali mi je w dużych ilościach. Z biegiem czasu możliwości coraz bardziej rosły, a wolnego czasu coraz bardziej ubywało, gdyż kilku znajomych zaczęło pracować w firmach zajmujących się utylizacją profesjonalnych urządzeń elektronicznych (część tych urządzeń była nieużywana, przechowywana tylko kilka lat w nierozpakowanych pudłach i paletach, jako konieczna rezerwa dla urządzeń działających, na wypadek ich awarii...). Nauczyłem się odmawiać, nie przyjmować i nie oglądać urządzeń przywożonych mi przez kolegów. Bardzo wiele rzeczy oddałem do utylizacji "z zamkniętymi oczami", bo niebezpiecznie rosło mi ciśnienie, że muszę się ich pozbyć... Może teraz znajdę więcej czasu na tworzenie czegoś nowego i ciekawego dla siebie, zamiast bawić się w pozyskiwanie elementów, uważanych przez ich poprzednich właścicieli za śmieci...
Zaglądając od czasu do czasu do wątku "Elektrośmieci", widzę zachowania kolegów z Forum, którzy znaleźli się na prostej drodze do tego, co sam doświadczyłem (co prawda aż takich śmieci jak tam widuję nigdy nie gromadziłem)...

ECC83 pisze:Nawet mam ten sam wzmacniacz Technics'a na hybrydzie, choć jego brzmienie coś mi nie odpowiada.
W widocznym na zdjęciu wzmacniaczu Technicsa, ze wszystkich jego elementów została już tylko wspomniana przez Ciebie hybryda wraz z układem sterującym i zasilaczem (ma niezłe parametry techniczne i to nie ona ponosi winę za złą sławę tych wzmacniaczy...). Całą reszte, czyli przełącznik wejść, wzmacniacz napięciowy z obwodami regulacji barwy dźwięku (nazywany przez niektórych konstruktorów "kondycjonerem") diametralnie przebudowałem. Dlatego teraz brzmienie tego wzmacniacza bardzo mi odpowiada... :)

Pozdrawiam
Romek
α β Σ Φ Ω μ °C ± √ ² < ≤ ≥ > ^

Janusz
625...1249 postów
625...1249 postów
Posty: 649
Rejestracja: wt, 8 listopada 2005, 15:36
Lokalizacja: Bytom

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Janusz » pt, 13 października 2017, 15:48

Też tak miałem. To chyba zaszłość z czasów, gdy szukając jakiegoś elementu należało objechać niemal cały GOP. Mowa oczywiście o zbieraniu.
785mm

Jado
1250...1874 posty
1250...1874 posty
Posty: 1601
Rejestracja: pn, 15 maja 2006, 11:06
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Re: Kondensatory elektrolityczne w sprzęcie audio.

Post autor: Jado » pt, 13 października 2017, 20:31

Milo popatrzeć na Twoją szuflandię :-)
Muszę przyznać, że w takim szufladkowym otoczeniu czuję się bardzo swojsko. To efekt pracy w różnego rodzaju serwisach, firmach, a także codzienny ogląd własnych domowych szufladek :-) Chemicy pewnie są przyzwyczajeni do różnego rodzaju kolb, odczynników, zlewek i palników ;-)
Romekd pisze: Może teraz znajdę więcej czasu na tworzenie czegoś nowego i ciekawego dla siebie, zamiast bawić się w pozyskiwanie elementów, uważanych przez ich poprzednich właścicieli za śmieci...

Ja ostatnio ograniczam się głównie do mniej lub bardziej okazyjnego kupowania elementów elektrycznych typu wyłączniki, przełączniki, gniazdka bananowe, bezpiecznikowe, lampki kontrolne, itp - i staram się utrzymać stałą, choć niewielką bazę tych elementów - jak coś wykorzystam, to w zamian dokupuję następne. Te elementy elektro-mechaniczne przeważnie zawsze się powtarzają w urządzeniach staroradiowych i są zawsze potrzebne. Elementy czysto elektroniczne czasami "podejdą" z zapasów, ale często trzeba i tak dokupić nowe. Przy Twojej dużej bazie elementów, możesz rzadziej kupować elementy nowe - zależy jeszcze co się robi - bo jak coś nowoczesnego, to nie ma siły, trzeba kupić. Ale przy użyciu trochę starszych części (można wręcz projektować urządzenie pod części, które się posiada, dzięki czemu ubywa z magazynu, a i części pracują zamiast leżeć) to da się już wiele wykonać.
Romekd pisze: Zaglądając od czasu do czasu do wątku "Elektrośmieci", widzę zachowania kolegów z Forum, którzy znaleźli się na prostej drodze do tego, co sam doświadczyłem (co prawda aż takich śmieci jak tam widuję nigdy nie gromadziłem)...
Kolega Brys opowiadał, że był kiedyś u gościa w jego "szopie", gdzie ilość nagromadzonych arterfaktów elektronicznych była taka, że zalegały na wysokość pół metra na każdym kawałku podłogi i trzeba było po nich chodzić jak po hałdzie na wysypisku :shock:
A i mimo to facet niechętnie rozstawał się ze swoimi skarbami.
Pozdrawiam

Jado.

ODPOWIEDZ